Aspekty wzajemne między horoskopami - czy wasze planety tworzą aspekty z planetami bliskich? Synastria to coś, o czym rzadko się tu mówi, a naprawdę wiele wyjaśnia w relacjach. U mnie z mamą mam sprzężenie Słońca z jej Księżycem i serio - rozumiemy się bez słów, ale też potrafimy na siebie wpadać jak dwa pociągi. Ciekawe czy ktoś sprawdzał swoje synastrie i co z tego wyciągnął.
Też sprawdzałam synastrie z kilkoma osobami i szczerze - im więcej aspektów między horoskopami, tym głębsza relacja, ale niekoniecznie łatwiejsza. Z przyjaciółką mam trygon Wenus do jej Wenus i jest cudownie, zero tarć. Z siostrą mam opozycję Słońce-Saturn i to już inna bajka.
A jak w ogóle sprawdza się taką synastrie? Trzeba mieć dokładne godziny urodzenia obu osób? Bo u mnie z chłopakiem nie znam jego godziny urodzenia i nie wiem czy to w ogóle ma sens liczyć.
No właśnie, ja sprawdziłam i wyszło mi, że mam ze swoją byłą przyjaciółką sprzężenie Saturna z jej Marsem. Teraz rozumiem dlaczego ona zawsze czuła się przy mnie hamowana, a mnie drażniła jej impulsywność. Tylko nie wiem czy to Saturn hamuje Marsa, czy Mars irytuje Saturna?
Przepraszam, że się wtrącam, ale chciałam zapytać - czy synastria działa też z osobami, których już nie ma w naszym życiu? Mam na myśli kogoś bliskiego, kto odszedł. Czy te aspekty między horoskopami coś jeszcze znaczą?
Ja mam pytanie bardziej podstawowe - co to znaczy, że aspekty są "wzajemne"? Bo rozumiem, że patrzę na planety swojego horoskopu i drugiej osoby, ale czy to że np. moja Wenus jest na jej Marsie znaczy tyle samo, co jej Mars na mojej Wenus? Czy to jest właśnie to wzajemność?
W relacjach romantycznych synastria potrafi naprawdę wiele powiedzieć o tym, jak para się przyciąga i gdzie leżą problemy. Najsilniejsze relacje miłosne, jakie obserwowałam, miały zazwyczaj dużo aspektów między Wenus, Marsem i Księżycem. Ale też często towarzyszy temu jakiś Saturn - jakby ta trwałość musiała być czymś "opłacona".
Wróćmy na chwilę do praktyki - ktoś z was sprawdzał aspekty między swoim horoskopem a horoskopem dziecka albo rodzica? Bo relacje rodzic-dziecko w synastrii to według mnie osobny rozdział i bardzo pouczający. Leonora, Gituska - wy wspominałyście o matkach, ale czy sprawdzałyście też inne planety poza Słońcem?
Pytasz, czy nieuniknione - odpowiem pytaniem. Czy wiesz, w jakim domu pada twój Saturn na jej mapę? Bo to bardzo zmienia interpretację. Saturn na Słońcu córki to jedno, ale jeśli to dom czwarty albo dziesiąty, dynamika będzie zupełnie inna niż przy domu siódmym.
to i tak dużo. Ja też nie mam dokładnej godziny matki i pracuję tylko na planetach - i i tak synastria pokazała mnóstwo. Twój Saturn na jej Słońcu to wzorzec, który oboje nosicie w relacji, bez względu na domy.
A jak wy w ogóle radzicie sobie z tym emocjonalnie, jak już coś zobaczycie? Bo ja jak znalazłam trudny aspekt między sobą a partnerem, to chwilę trwało zanim przestałam przez to filtrować każdą naszą kłótnię. Zaczęłam wszystko tłumaczyć "bo kwadrat Marsa".
Słuchajcie, a czy synastria z przyjaciółką ma taką samą wagę jak z partnerem? Bo czytałam gdzieś, że liczy się tylko do relacji romantycznych, ale wasze przykłady z mamami, siostrami i przyjaciółkami sugerują, że to nieprawda.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i chcę zapytać o coś innego - czy ktoś sprawdzał aspekty wzajemne z kimś, z kim dopiero zaczyna relację? Mam na myśli tak na początku, zanim zdążycie się dobrze poznać. Czy to potem rzeczywiście się potwierdza?
Tak, sprawdzałam. Z przyjaciółką, z którą znamy się od lat i nigdy nie miałyśmy żadnego poważnego konfliktu. Mamy sprzężenie Słońc i trygorę Księżyca z jej Wenus. Zero trudnych aspektów między luminarzami. Ale też mam trudny aspekt z jej Saturnem i on się objawia, tyle że w formie, którą obie akceptujemy.
Po. Przyznasz, że to uczciwe przyznać. Sprawdziłam po kilku latach znajomości. Więc też nie mogę powiedzieć, że prognozowałam - tylko że aspekty potwierdziły to, co już czułam. Ale ta kolejność jest ważna, masz rację.
Wchodzę w tę dyskusję, bo ta kwestia - czy synastria prognozuje, czy tylko opisuje - jest dla mnie kluczowa. W moim rozumieniu mapa synastrii nie mówi, co się wydarzy. Opisuje pole energetyczne między dwiema osobami. To, co z nim zrobią, zależy od poziomu świadomości obu stron. Trudny aspekt u osób nieświadomych może kończyć się destrukcją. U świadomych - wzrostem.
Wróćcie do tego, co mówiła Paradoxa wcześniej o aspektach z osobą, która odeszła. Mam tutaj coś, o czym nie wspomniałam - ta osoba, o której mówiłam, to była moja bliska przyjaciółka, nie partner. I zastanawiam się, czy aspekty między nami coś mówią o tym, dlaczego tak trudno jest mi puścić tę stratę, chociaż minęło już sporo czasu.
Słuchajcie, wiem że to może być trochę nie na temat, ale zastanawiam się - czy ktoś z was sprawdzał aspekty wzajemne z dzieckiem? Mam córkę i jestem ciekawa, co by to pokazało, ale jednocześnie trochę się boję, co bym zobaczyła.
Ten wątek z dziećmi jest bardzo ważny i cieszę się, że Kolczasta go poruszyła. Sprawdzałam synastrie z moją mamą i to było odkrywcze - jej Księżyc dokładnie na moim Marsie. Całe życie czułam, że jej emocje mnie nakręcają, czasem w dobry, czasem w destrukcyjny sposób. I nagle mam na to symbol.
Przepraszam, że pytam o podstawy przy tak zaawansowanej rozmowie, ale - jak wy w ogóle liczycie te aspekty między dwiema mapami? Korzystacie z jakiegoś konkretnego programu, czy robicie to ręcznie? Bo ja próbowałam coś sprawdzić na jednej stronie i dostałam tyle danych naraz, że nie wiedziałam, od czego zacząć.
Wracając do pytania Kolczastej o dzieci - myślę, że synastria z rodzicem to jeden z najtrudniejszych do obiektywnego oceniania układów. Bo ta relacja jest niesymetryczna od początku i zawsze będzie. Dziecko nie wybrało rodzica. Jak to wpływa na to, jak czytacie te aspekty?
Czy to możliwe, że synastria z rodzicem tłumaczy pewne wzorce, które powtarzamy w dorosłych relacjach? Pytam, bo moje sprzężenie z mamą - jej Mars na moim Księżycu - i w zasadzie każdy bliski związek, jaki miałam, też miał jakiś silny Mars-Księżyc. Przypadek?
Mam pytanie do tych, którzy sprawdzali synastrie z wieloma osobami - czy zdarzyło się wam, że dwie relacje miały niemal identyczne aspekty, ale wyglądały zupełnie inaczej? Bo to by chyba dużo mówiło o tym, jak bardzo radix i kontekst są ważniejsze niż sama synastria.
mi się to zdarzało. Dwie różne osoby, oba układy z moim Plutonem kwadrat ich Słońcu. Z jedną to była relacja pełna transformacji, bardzo intensywna, ale ostatecznie pozytywna. Z drugą - czysta destrukcja z obu stron. Różnica? Radix tej pierwszej osoby miał bardzo silny Pluton w natalu, była oswojona z tą energią. Druga nie.
Ale to trochę tak, jakbyście mówiły, że synastria nic nam nie mówi. Bo skoro wszystko zależy od radixów i tego, ile ktoś przepracował, to po co w ogóle patrzeć na aspekty między mapami?
Właśnie - synastria to nie jest wyrok. Ale też nie jest obietnica. Wracając do pytania, które zadałam wcześniej o identyczne aspekty w różnych relacjach - ta odpowiedź Kobalta dużo mi wyjaśnia. Patrzę na swoje relacje i widzę, że naprawdę to nie aspekt decydował o wszystkim, ale to, z czym każda z nas przychodziła.
a jak ty to sprawdzałaś - brałaś pod uwagę tylko planety osobiste czy też Chiron, węzły? Bo słyszałam, że węzły księżycowe w synastrii to osobna historia.
