Mam wrażenie ze od jakiegos czasu kręcimy sie wokół pytania jak "naprawić" peregrinację, ale nikt nie powiedział wprost - czy w ogóle da się z nią pracowac świadomie? Chors. mówił o zakotwiczeniu psychologicznym, Pustelnik o kamieniach, ale chciałbym usłyszeć cos bardziej konkretnego. Jak to wygląda w praktyce, dzień po dniu?
Dobra, ale to co piszesz o wprowadzaniu struktury zewnętrznej - rozumiem w teorii ale jak to wygląda konkretnie przy progressji? Bo jesli Mars progressowany jest powiedzmy na 3 stopniu Strzelca i nie ma żadnych aspektów, to ta "rutyna fizyczna" ktora proponujesz - ona naprawde cos zmienia w tym jak planeta działa czy to tylko zarządzanie objawami?
To brzmi jak moja sytuacja z tym Strzelcem wlasnie. Mam wrazenie ze biegnę w pieciu kierunkach naraz i w kazdym jestem po trochu. A co z tym co Halineczka mówiła o Saturnie w tle - czy jak sprawdzę tranzyt Saturna i np. on robi kwadrat do mojego Słońca to to może działać razem z ta peregrinacją Marsa i dlatego tak czuję zawieszenie? tzn. czy te dwie rzeczy mogą sie wzmacniac??
