Progressja tercyarna to jeden z tych tematow, o których mało kto mówi głośno, a działa zaskakująco trafnie. zasada jest prosta: jeden dzien po urodzeniu odpowiada jednemu rokowi życia. Ale mniej znana odmiana to właśnie tercyarna, gdzie jeden dzień równa się trzem latom. Przy tej metodzie Słońce zmienia znak co kilka lat, a nie co kilka miesięcy jak w progressji wtórnej. I tu pojawia się pytanie, które od jakiegoś czasu mnie nurtuje: czy ta zmiana znaku Słońca w progressji tercyarnej faktycznie cos robi z człowiekiem? Czy ktoś z was śledził to u siebie lub u kogoś bliskiego??
Szczerze, pierwszy raz słyszę o progressji tercyarnej. Znałam tylko tę zwykla, gdzie jeden dzień to rok. A tu trzy lata na jeden dzień? To jak wygląda obliczenie tego dla siebie, bo trochę mi się to miesza w głowie.
Mam to zapisane w notatnikach z różnych kursów i podejść. Tercyarna nie jest popularna w polskiej literaturze astrologicznej, bo większość autorów skupia się na wtórnej albo solarkach. Ale żeby odpowiedziec na pytanie z tytulu: w mojej obserwacji zmiana znaku Słońca w progressji wtornej już jest odczuwalna, więc w tercyarnej, gdzie to się dzieje rzadziej może być jeszcze mocniejszy sygnał. Tylko że to bardzo trudno zweryfikować, bo nie masz porównania.
Ale czy to nie jest tak, że kazda progressja to troche wrozenie z fusów, bo zawsze można dobrac metodę do tego, co się już wydarzyło? Pytam serio, bo mnie to interesuje, ale trochę mi to pachnie potwierdzaniem własnych przekonan. 🙁
To jest uczciwe pytanie i dobrze, że je zadajesz. Problem polega na tym, że astrologia progressyjna wymaga rzetelnego śledzenia dat PRZED wydarzeniami, nie po. Jak ktoś patrzy wstecz, to oczywiście wszystko pasuje. Ale ja śledziłam swoje progressje przez kilka lat na bieżąco i zmiany znaku Słońca w progressji wtórnej faktycznie zbiegaly sie z wyraźnymi zmianami w moim życiu. Nie wiem jak z tercyarną, bo dopiero zaczynam to badać.
Przepraszam, że wchodze z takim prostym pytaniem, ale co to w ogóle znaczy, że Słońce przechodzi w nowy znak w progressji? Czy to znaczy, że mój znak zodiaku się zmienia? Bo to by było dziwne.
To mnie ciekawi, czy jest jakaś różnica jakościowa między tym, jak Słońce przechodzi między znakami w progressji wtórnej, a tercyarnej. W tercyarnej to przejście jest rzadsze, więc może ma inny ciężar? Jak byś to opisała Strzaska57, bo masz chyba więcej obserwacji niż ja w tym temacie.
Właśnie o to mi chodzi w tym wątku. Chcę zebrać doświadczenia, nie teorię. Ja na przykład obserwowałam u jednej osoby, że gdy tercyarne Słońce weszło do Koziorożca, zaczęła ona, po latach chaosu, nagle budować struktury, brać odpowiedzialność, zmieniła pracę na bardziej formalną. To było uderzające, bo wtórna progressja nic tak wyraźnego nie pokazywala w tym czasie.
Okej, ale jak to odróżnić od zwykłego dojrzewania? Ludzie w pewnym wieku po prostu stają się bardziej odpowiedzialni, nie? Nie jestem złośliwa, naprawdę pytam, bo nie rozumiem, jak wyodrębnić ten wpływ.
A czy ktoś sprawdzał, jak wyglądało tercyarne Slonce u znanych osób w momentach przełomowych? Wiem, że to trochę wsteczna analiza, o której tu była mowa, ale jednak daje jakiś materiał do myślenia.
Robiłem kiedys taką analize dla Nikoli Tesli przy użyciu progrsesji wtórnej i kilka tranzytów mi sie zgadzało z jego wynalazkami. ale przy tercyarnej nigdy nie probowalem. To by wymagało naprawde dokladnej daty urodzenia, a z historycznymi postaciami to bywa problem
Sam temat progressji tercyarnej jest rzadko poruszany, bo większość astrologów w Polsce w ogóle jej nie używa. Znam jedną osobę, która ją stosuje regularnie i mówi, że daje ona lepszy obraz przemian charakterologicznych niż wtórna. Ale ta osoba łączy ją z progressją wtórną, nigdy nie analizuje jednej bez drugiej. Czy tu ktoś próbował takie porównanie zrobić dla siebie?
Wracając do pytania z tytułu: czy samo przejście Słońca w nowy znak faktycznie zmienia człowieka, czy tylko opisuje zmianę, która i tak by nastąpiła? Bo to chyba kluczowe pytanie dla całej tej dyskusji. 🙂
To jest właśnie to, co mnie zastanawia od kiedy zaczęłam czytać o astrologii. Czy planety cos powodują, czy tylko pokazują? Bo to zmienia całe podejście do tego, jak się tego słucha.
To jest właśnie to, co mnie zastanawia od kiedy zaczęłam czytać o astrologii. Czy planety coś powodują, czy tylko pokazują? Bo to zmienia całe podejście do tego, jak się tego słucha
To pytanie wraca w każdej dyskusji o astrologii i chyba nie ma na nie jednej odpowiedzi. ale w kontekście progressji tercyarnej jest ono szczególnie ciekawe, bo jeśli metoda działa na tak mikro skali jak trzy dni na rok, to wydaje się, że musi opisywać cos bardzo konkretnego. Czy ktoś z was śledził tercyarną na bieżąco i widzial ze coś się zapowiadało zanim nastąpiło?
Wracam do pytania z tytułu, bo mi ono nie daje spokoju. Chryzoprazka napisała na poczatku o tym, że Slonce wchodzące w nowy znak zmienia nas. Ale może to jest tak, że my już jesteśmy w procesie zmiany, a Słońce po prostu wchodzi do znaku, który tę zmianę symbolizuje? Wtedy progressja byłaby jak barometr, nie jak przyczyna
To rozróżnienie jest bardzo ważne i sama przez lata się z nim zmagałam. Powiem tak: pracując z progressjami, przestałam się przejmować tym, co jest pierwsze. Bardziej interesuje mnie to, że symbol i życie idą razem. Tercyarna jest w tym szczególna, bo operuje na tak małych odcinkach czasu, że ta synchroniczność bywa uderzająca.
Sprawdziłam na astro.com i udało mi się znaleźć opcję tertiary progressions. Ale mam pytanie: patrzę na progresowany wykres i nie wiem, jak go czytać razem z natywnym. czy nakłada się je na siebie jak w synastrii?
A czy ktoś sprawdzał progressję tercyarną dla własnych urodzin, czyli moment, gdy progresowane Słońce wraca do pozycji natywnej? Czy to w ogóle jest jakaś data, która coś znaczy?
Wchodzę tu z boku, bo śledziłam wątek. To co mnie uderza w tej dyskusji, to że większość z was patrzy na tercyarną jako uzupełnienie wtórnej. Osoba, o której wspominałam wcześniej, twierdzi odwrotnie: że to wtórna jest uzupełnieniem tercyarnej, bo tercyarna daje szerszy rytm. Zastanawiam się, czy ktoś tu próbował takiego odwróconego podejścia.
Słuchajcie, wróćmy na chwilę do samego pytania z tytułu, bo mi sie wydaje że odpowiedź może brzmeć: to zależy od tego, jaki znak opuszcza Słońce i jaki wchodzi. przejscie ze Strzelca do Koziorożca to jakościowo inna zmiana niż z Blizniat do Raka. czy ktoś obserwował obydwa typy przejść u tej samej osoby na przestrzeni życia?
To co opisuje Strzaska właśnie pokazuje, dlaczego ta metoda jest taka trudna do weryfikacji. Nie wiesz, co jest symbolem co jest kontekstem a co po prostu życiem. Ale z drugiej strony, moze wlasnie o to w tym chodzi i nie ma co szukac laboratoryjnej czystości.
Mam pytanie może głupie, ale skoro tercyarne Słońce przesuwa się tak szybko, to jak długo trwa w jednym znaku? Miesiące? Lata? 🙁
To znaczy, że o wiele ważniejszy jest stopień, nie sam znak urodzenia? Zawsze myślałam, że znak Słońca to cos stałego i bazowego, a tu nagle okazuje się, że tercyarne Słońce może przez większość życia chodzić w zupełnie innym znaku niż ten natywny.
To jest właśnie ten moment, w którym hierarchia warstw nabiera sensu. Natywne Słońce to nie jest opis tego, kim jesteś teraz. To jest opis potencjału i korzenia. Tercyarne pokazuje, gdzie ten korzeń wyrasta w danym czasie. Nie zastępuje natywnego, tylko go wyraża przez inną jakość. Przynajmniej tak to rozumie osoba, o której wspominałam wcześniej, i mnie to logicznie przekonuje.
To co opisuje Strzaska jest dla mnie bardzo bliskie temu, jak działają tranzyty przez czakry. Zewnętrznie cisza, ale wewnętrznie cos sie przebudowuje. Mam pytanie do Chryzoprazki: czy w tercyarnej istnieje coś analogicznego do retrogradacji? Albo inaczej, czy planety w tym systemie mogą się cofać, i co to wtedy znaczy?
