Siedzę ostatnio mocno w progresji wtórnej i chcialem poruszyć temat, który rzadko pojawia sie w rozmowach o astroloigii - mianowicie planety w peregrinacji podczas progressji rocznej. Dla tych co nie wiedzą: peregrinacja to stan planety, która nie ma żadnych godności zasadniczych ani przypadkowych w danym znaku - jest jakby "obca" w terenie. I teraz pytanie zasadnicze: jak wy to czujecie w praktyce? Bo teoria mówi jedno, ale zycie potrafi zaskoczyć. U mnie na przykład Merkury wszedł w peregrinację przez około dwa lata progressji i miałem totalny chaos komunikacyjny - umowy, rozmowy, decyzje. Wszystko jakby chodziło po omacku. Koincydencja czy to naprawdę dziala?
Czytam to i od razu mam pytanie - bo nie do konca rozumiem mechanizm. Progressja wtórna to taki "dzień za rok", tak? Czyli każdy dzień po urodzeniu odpowiada jednemu rokowi życia? Jeśli tak, to jak szybko planeta w progressji może zmienić znak i wejsc w peregrinacje? Czy to kwestia miesięcy czy raczej lat w naszym odczuciu?
A jak w ogóle sprawdzić czy mam teraz jakąś planteę w peregrinacji w progressji? Bo brzmi jak cos ważnego a nigdy nie patrzyłem na to wcześniej. jakies konkretne programy albo strony?
Ja to zawsze porównuję z numerologią roku osobistego i zazwyczaj sie zgadza - jak mam rok osobisty 7 to planety też jakby wchodzą w takie wycofanie. więc może ta peregrinacja to po prostu energetyczne wyciszenie, a nie coś złego? Rok 7 to rok refleksji, odosobnienia, więc logiczne że planety też "milczą". 😀
A mnie interesuje czy to peregrinacja znaczy że planeta jest dosłownie bezsilna i nic nie moze? bo jak Mars jest w peregrinacji w progressji to człowiek po prostu nie ma energii? Czy jak zacznę treningi to moge to jakos "obejść"?
Mam pytanie do tych co dłużej pracują z progressją - jak rozróżniacie wpływ peregrinacji od zwykłego, trudnego tranzytu? Bo tranzyt Saturna po Marsie radix też może dać poczucie zablokowania energii i trudno mi w praktyce powiedzieć co od czego pochodzi. 🙂
Czytam tę rozmowę i zaczynam się zastanawiać nad swoją Wenus progressowaną. Ostatnio miałam dziwny okres w relacjach - nie złe rzeczy się działy, ale jakby wszystko bez wyraźnej dynamiki, bez iskry. Sprawdziłam w astro.com i Wenus jest u mnie w Pannie progressowanej. Panna to jej wypadanie chyba? Czy to może byc to o czym mówicie? 🙁
To ciekawe co Zielarz mówi o świadomej pracy z tym. Ale mam pytanie - czy progressja roczna to to samo co roczna rewolucja słoneczna? bo mieszam te pojęcia i nie chcę pracować z błędnym założeniem.
Czytam cały wątek i mam może naiwne pytanie - skoro progressja wtórna jest tak długa i powolna, to po co w ogóle patrzeć na konkretny rok? Czy to nie ma sensu tylko w perspektywie kilkuletniej?
A jak to sie ma do podwójnej progressji? Słyszałem o czyms takim ale nie wiem czy to nie jest juz zbyt ezoteryczny poziom zeby mieć praktyczne zastosowanie
Podwójna progressja to dla mnie przykład tego jak astrologia może się kręcić w kółko tworząc coraz bardziej skomplikowane systemy bez proporcjonalnego wzrostu użyteczności. Mam sceptycyzm wobec każdego systemu który nie ma jasnej podstawy symbolicznej. Co ma oznaczać progressja progressji - czas czasu? Nie przekonuje mnie to. 🙂
Też chciałam dopytać o to co Dezydery poruszył, bo zastanawiam się od początku wątku - czy peregrinacja w progressji ma w ogóle jakiś punkt kulminacyjny? Jak tranzyt ma orb wejścia i wyjścia, to progressja co - po prostu trwa dopóki planeta nie zmieni znaku?
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam takie wrażenie że peregrinacja brzmi jak coś bardzo negatywnego - brak oparcia, chaos, bezdomność. Ale czy to nie może być też wyzwalające? Planeta bez zasad bez ograniczeń - moze właśnie wtedy działa bardziej autentycznie, bez schematów?
Ja rozumiem co Laurencja mówi i trochę mi to gra. W numerologii liczba 5 nie ma "domu" w sensie przypisania do jednego elementu - jest wszedzie i właśnie to jest jej siłą. Może peregrinacja to coś podobnego - planeta która nie należy do jednego miejsca, bo jest w ruchu
Mam pytanie do dyskusji żeby nie utknąć w sporze o systemy - czy ktoś z was miał konkretną sytuację gdzie rozpoznał peregrinującą planetę w progressji PO fakcie? Nie przewidywał, ale spojrzał wstecz i powiedział "o wlasnie wtedy mój Mars byl w peregrinacji i pasuje". Bo takie retrospekcje chyba najlepiej uczą.
Właściwie ja chyba tak mam z ta Wenus w Pannie o której pisałam wcześniej. Teraz jak wiem ze ona tam jest, to patrze na kilka ostatnich lat i widzę wzorzec - relacje wchodziły w faze analizowania, oceniania, poprawiania. Zamiast po prostu być z kimś, to szukałam gdzie nie gra. Nie wiedziałam że to może mieć tło w progressji.
Hej sprawdziłem w astro.com jak mi Chors. pisał wcześniej. Wygenerowałem mapę progressji wtórnej i widzę że Merkury progressowany mam w Skorpionie. Nie wiem czy to peregrinacja, nie znam tablic godności. Ktoś moze szybko powedzieć - co Merkury ma w Skorpionie?
Nie wiem jak sprawdzic jak długo go tam mam, i nie wiem tez jak odczytać te aspekty do radix. widzę linie łączące punkty na mapie ale to dla mnie jeszcze hieroglify. Jakis tutorial do polecenia?
Czytam tę rozmowę o Merkurym w Skorpionie i mimowolnie się zastanawiam - Merkury w Skorpionie to nie jest przypadkiem ciekawe położenie dla myślenia? Głębsze, bardziej poszukujące. Czemu peregrinacja miałaby to osłabiać a nie pogłębiać?
A ja mam pytanie z innej strony - jak ktoś ma peregrinującego Marsa w progressji to jest jakiś sposob zeby to "zakotwić" o którym Chors. mówił? może przez kamienie albo medytację albo cokolwiek? nie chcę czekac lat az planeta zmieni znak 😉
No ale musi byc cos co pomaga. Nie mogę czekać kilka lat z tym chaosem. Mars peregrinujacy to co, agersja bez kierunku przez cały ten czas?
To co Jasiek opisuje brzmi klasycznie marsowo - energia bez ujścia. Ale żeby wiedzieć czy to peregrinacja czy np. Mars w złym aspekcie tranzytowym, trzeba by zobaczyć całą mapę progressji razem z tranzytami. Same progressje w oderwaniu to za mało.
Hmm, czyli jak sprawdzę tranzyt Marsa teraz i on robi aspekt do mojego progressowanego Merkurego, to tez mogę poczuć aktywację tej peregrincji? Czy to działa tylko planeta do tej samej planety?
Wracając do Jaśka i jego Marsa - bo myślę że odpłynęliśmy trochę od praktyki. Jasiek, napisałeś że zaczynasz rzeczy i nie kończysz. Czy to jest nowy wzorzec czy masz wrażenie że zawsze tak miałeś? Bo to ważne żeby odróżnić to co jest peregrinacją progressowaną od tego co jest po prostu w radix.
To "nie wiem nawet po co" to dla mnie brzmi jak cos ważniejszego niż sama peregrinacja Marsa. To bardziej pytanie o motywację i kierunek. Zastanawiam się czy to nie jest jednocześnie jakiś tranzyt Saturna albo Neptuna w tle, bo takie zawieszenie sensu to ich klimat, nie tylko Marsa.
Właśnie mi przyszło do głowy że w numerologii rok osobisty 7 daje podobny efekt - wycofanie, utrata kierunku, działanie bez wyraźnego celu. Ciekawe czy u Jaśka to się jakoś pokrywa czasowo z tą progressją Marsa? 🙂
A mam pytanie bo się gubię - kiedy mówimy o progressji rocznej to czy to jest to samo co mapa solarna? Słyszałam te pojęcia razem i nie wiem czy to synonimy czy dwie różne rzeczy.
