Ostatnio wróciłam do tematu progresji kierunkowych i uderzyło mnie to, że kiedy liczymy metodą stopień za minutę łuku, to osoby urodzone podczas Nowiu mają ten sam stopień Słońca i Księżyca w momencie urodzin. Zastanawiam się, czy to w ogóle ma wpływ na to, jak progresja się u nich rozwija, bo techniczne mają jakby podwójny impuls z jednego miejsca na ekliptyce. Czy ktoś miał doświadczenie z liczeniem takiego wykresu?
To nie jest takie proste jak to ujęłaś. W progresji kierunkowej chodzi o to, że każdy stopień na ekliptyce odpowiada jednej minucie łuku w czasie, ale Słońce i Księżyc są dwiema oddzielnymi promesy, nawet jeśli startują z tego samego miejsca. Problem z Nowiem jest gdzie indziej - te osoby mają cykl synodyczny Słońca i Księżyca w zerowym punkcie, co znaczy, że w progresji ten cykl dopiero się rozkręca. To zupełnie inaczej niż u kogoś z Pełnią, gdzie cykl jest w połowie. Skąd w ogóle wziął się ten temat u ciebie?
Przepraszam, że wchodzę z boku, bo jestem w tym zielona, ale chciałam zapytać - co to znaczy, że cykl jest w zerowym punkcie? Rozumiem, że Nów to Słońce i Księżyc w tym samym miejscu, ale co to daje w praktyce dla człowieka? Sama urodziłam się kilka dni po Nowiu i zawsze miałam wrażenie, że jakoś inaczej odczuwam nowiu niż moje koleżanki.
A ja właśnie chciałam zapytać o to zlanie - czy to znaczy, że osoby z Nowiem mają problem z emocjami? Bo znam kogoś urodzonego w Nów i rzeczywiście jest trochę chłodny emocjonalnie, jakby nie wiedział, co czuje. Albo raczej - czuje, ale nie rozumie co. Czy to jest to, o czym mówisz?
Trochę uważajcie, bo mieszacie dwie różne rzeczy. Sama interpretacja Nowiu w urodzinowym Księżycu to jedno, a progresja kierunkowa jako metoda to drugie. Miroslawa.pl pytała o konkretną technikę - jeden stopień za minutę łuku - a rozmowa zeszła na psychologię Nowiu. To nie to samo. W progresji kierunkowej mamy do czynienia z arcusem, który mierzymy inaczej niż w progresji wtórnej. Więc co konkretnie liczycie - progresję wtórną, solarną czy właśnie kierunkową z arcusem?
no to już jest sensowne pytanie. Faktycznie w arcusie ta koniunkcja Słońce-Księżyc może nie rozdzielać się przez bardzo długi czas, jeśli przy urodzeniu oba ciała były blisko siebie. To sprawia, że przez wiele lat progresowanego życia człowiek funkcjonuje niejako w tym samym, zastyglym impulsie nowiu. Dopiero gdy Księżyc zacznie wyraźnie wychodzić naprzód - a w tej technice to kwestia minut łuku - otwiera się nowy etap. Ciekawe jest pytanie, czy to się przekłada na jakieś konkretne zdarzenia obserwowalne w życiu.
Właśnie o to chciałam zapytać - w jaki sposób to się przekłada na zdarzenia? Bo czytałam trochę o progresji kierunkowej, ale zawsze przy konkretnych planetach, nigdy nie trafiłam na opis tego, co się dzieje, gdy startowa koniunkcja w urodzinówce zostaje zakonserwowana przez metodę obliczeniową. Czy to znaczy, że te osoby mają wolniejszy rozwój osobisty w tych obszarach?
Przepraszam, może głupie pytanie, ale czy to w ogóle można jakoś zobaczyć, nie znając się na obliczeniach? Bo ja nie umiem liczyć tych arcusów i minut, ale czytam i to brzmi jakby miało sens. Mam koleżankę urodzoną dokładnie w Nów i ona zawsze mówi, że ma problem z decyzjami, nie wie czego chce. Czy to może być właśnie to?
A jak to się ma do tego, co mówiła Irenka o tej chłodności emocjonalnej? Bo Poludnica mówi o stabilności, a Irenka o chłodzie - to może być to samo zjawisko widziane z zewnątrz i od środka? Tzn. dla otoczenia taka osoba wydaje się chłodna, a ona sama czuje się po prostu spokojna lub nie rozumie, że coś przeżywa?
A ja mam pytnanie troche z boku - czy ta metoda stopień za minutę łuku jest stara? Tzn. czy to tradycyjna astrologia czy nowoczesna? Bo wydaje mi się że gdzieś czytałam, że to pochodzi z jakichś starych tekstow ale nie pamiętam skąd.
Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie Edmundowi, bo ja też się zastanawiałam! Ale wracając do osób z Nowiem - czy ta stabilność o której mówiła Poludnica, ona jest trwała przez całe życie czy tylko do momentu aż Księżyc się odsunie w progresji?
Słuchajcie, a czy ta koniunkcja Słońca i Księżyca w urodzinówce ma też coś wspólnego ze snami? Pytam, bo osoby urodzone w Nów, które znam, mają podobno bardzo intensywne sny albo bardzo słabe, żadnego środka. Nie wiem czy to związane, ale pomyślałam że może właśnie to zlanie o którym mówicie jest też widoczne w sferze snów.
właśnie, to co napisałaś o Neptunie mnie uderzyło. Bo może to nie jest tak, że osoby z Nowiem śnią inaczej przez tę koniunkcję w radix, tylko że ta koniunkcja sprawia, że granica między tym co czują a tym co śnią jest rozmyta? I stąd te intensywne sny albo brak snów zupełnie?
Czekajcie, bo trochę się gubię. Miroslawa mówiła, że jeśli Księżyc jest długo zlany ze Słońcem w progresji, to może przenikać do innych sfer. Ale czy to znaczy, że ta koniunkcja progresowana działa jak wzmacniacz czegoś, co jest już w radix? Czy to osobna sprawa?
No właśnie, i to jest chyba sedno mojego pierwotnego pytania. Jak liczyć ten arcus dla osoby urodzonej w Nów, kiedy ta koniunkcja jest na przykład w obrębie dwóch minut łuku? Bo technicznie jeden stopień za minutę łuku daje tu bardzo mały margines błędu i małą zmianę w krótkim czasie.
dokładnie o to chodziło mi wcześniej. Jeśli koniunkcja wynosi dwie minuty łuku, to w arcusie masz dwa lata zanim się rozdzieli o jeden stopień. Ale to nie znaczy, że przez te dwa lata nic się nie dzieje - zmieniają się inne planety, inne aspekty wchodzą i wychodzą. Czy sprawdzałaś, co robi Saturn lub Jowisz w tym samym czasie?
Przepraszam, że może głupie pytanie, ale co to znaczy 'podwójnie akcentowane'? Że to zdarzenie jest ważniejsze? Czy że ma dwa rodzaje skutków naraz, jeden słoneczny i jeden księżycowy?
I znowu wracamy do tej chłodności, o której mówiła Irenka wcześniej. Bo jeśli dobrze rozumiem, osoby z Nowiem mają te dwie zasady tak zrośnięte, że gdy coś je uderza, nie wiedzą co to jest - czy to myśl o sobie, czy emocja. Czy to właśnie powoduje ten efekt 'nie wiem co czuję'?
O, to bardzo ciekawe i chyba pierwszy raz w tym wątku ktoś to tak prosto ujął. Czy to znaczy, że takie osoby mogą być świetne w sytuacjach wymagających spokoju, bo po prostu nie mają tego wewnętrznego konfliktu między głową a sercem?
Ale zaraz - czy to nie jest trochę jak powiedzieć, że nie mają wad? Bo jakby to szło zbyt różowo. Moja koleżanka z Nowiem jest mega niezdecydowana i to chyba właśnie dlatego, że nie wie co czuje? To raczej wada niż zaleta...
Słuchajcie a czy ta koniunkcja w urodzinówce to zawsze to samo, bez wzgledu na znak? Bo Nów w Baranie chyba brzmi inaczej niż Nów w Rybach i ciekawa jestem czy to zmienia tę całą dynamike z arcusem.
Uważam, że gdzieś tutaj warto się zatrzymać i zapytać: czy te dwa lata albo kilkanaście lat trwania koniunkcji w arcusie to rzeczywiście tak szczególny przypadek? Bo każda koniunkcja trwa jakiś czas w progresji, nie tylko ta ze Słońcem. Może nadajemy temu zbyt dużo wagi przez to, że Nów brzmi symbolicznie?
Właśnie to próbuję zebrać - dlatego zaczęłam ten wątek. Mam dwie karty z Nowiem i w obu widzę podobny wzorzec w arcusie, ale dwie to za mało, żeby cokolwiek twierdzić. Czy ktoś z was pracował z kartami osób urodzonych w Nów i pamięta jak wyglądała ta część progresji?
Sama nie liczyłam arcusów, ale może warto by było zacząć od pytania do Miroslavy - jak dokładnie wygląda ten 'płaski' wykres, o którym mówiła na początku? Czy chodzi o brak aspektów, czy o to, że aspekty są, ale jakby nie przynoszą skutków widocznych w życiu?
