Zaczęłam się ostatnio głębiej przyglądać progresji Księżyca i muszę powiedzieć, że to jeden z tych elementów, które naprawdę czuć w życiu, jeśli się człowiek dobrze obserwuje. Księżyc progresowany przesuwa się przez jeden znak mniej więcej przez dwa i pół roku, ale mnie bardziej interesuje ten miesięczny rytm - bo Księżyc progresowany robi pełne okrążenie przez domy w ciągu tych lat, i co miesiąc jest w nowym miejscu. Czy macie wrażenie, że wasze emocje faktycznie podążają za tym cyklem? Bo ja ostatnio zaczęłam prowadzić notatki i kilka rzeczy mi się pokrywa.
Dobre pytanie, bo wiele osób myli progresję Księżyca z tranzytem Księżyca i to są dwie zupełnie różne rzeczy. W progresji wtórnej jeden dzień po urodzeniu odpowiada jednemu rokowi życia, więc Księżyc w progresji przesuwa się o jakieś 13-14 stopni na rok. To znaczy, że przez jeden znak zodiakalny przechodzi przez jakieś dwa do trzech lat, a nie przez miesiąc jak w tranzycie. Jak piszesz o miesięcznym rytmie, to masz na myśli raczej coś innego - może fazę Księżyca progresowanego?
O, świetnie że to rozgraniczasz Otek, bo ja sama się pogubiłam na początku. Mam pytanie praktyczne - jak sprawdzić w jakim etapie tego cyklu się teraz jest? Używacie jakiegoś konkretnego programu albo strony do obliczania progresji?
A to znaczy że każdy ma inną fazę w tym momencie? Czyli ktoś może być teraz w swojej progresowanej pełni a ktoś inny w nowiu i dlatego jedni czują się teraz lepiej a drudzy gorzej? Czy dobrze rozumiem?
Mniej więcej tak, Piwoniowa70, choć nie do końca chodzi o lepiej/gorzej. Progresowana pełnia to moment kulminacji - co zasiewałaś w poprzednich latach emocjonalnie i życiowo, teraz dojrzewa lub eksploduje. Bywa bardzo intensywna, ale to nie znaczy że zła. Nowia progresowana to natomiast czas resetowania, zaczynania od nowa w sferze emocji. Często ludzie czują się wtedy jakby coś się kończyło, trochę wypaleni, ale to naturalna część cyklu.
A jak się taką progresowaną pełnię 'przechodzi'? Bo jak to opisujesz Pyromanta75, to brzmi jakby można było się tego jakoś spodziewać i przygotować. Ale czy to faktycznie da się wyczuć z wyprzedzeniem czy raczej dopiero po fakcie człowiek widzi że to było to?
Mam pytanie bo jestem ciekaw - czy progresja Księżyca przez domy też jest istotna, czy liczy się głównie ta faza o której mówicie? Bo gdzieś czytałem że Księżyc progresowany wchodzący do siódmego domu to wielki temat relacji, a do czwartego - dom, rodzina. Czy to nakłada się na te fazy czy to osobna sprawa?
Byk na Księżycu progresowanym to jedna z bardziej 'wyciszających' pozycji. Księżyc jest w egzaltacji w Byku, więc emocje w tym czasie mają tendencję do stabilizowania się, szukania stałości. Po Rybach, które są bardzo płynne i często przytłaczające emocjonalnie, taki przejazd przez Byka może naprawdę przynosić ulgę. Kasjan, to ma sens że to czujesz.
a co jak ktoś ma progresowany księżyc akuratnie w znaku przeciwnym do swojego słońca? bo mi ktoś kiedyś mówił że to trudny układ ale nie potrafił mi wytłumaczyć dlaczego. czy chodzi o to ze tworzą opozycje?
To ile trwa taki trudny moment z opozycją? Bo jak mówisz że Księżyc progresowany przesuwa się powoli, to ta opozycja może trwać bardzo długo i to mnie trochę niepokoi. Mam wrażenie że ostatnio emocje mi szaleją i nie wiem czy to właśnie to.
Jasne, śmiało napisz tutaj co wyjdzie, to razem popatrzymy. Wracając do głównego wątku - mnie ciekawi jeszcze jeden aspekt tej progresji Księżyca. Czy ktoś z was prowadzi regularny dziennik emocjonalny i porównuje go ze swoim wykresem? Bo teoria jest jedna rzecz, ale te praktyczne obserwacje własnego życia są chyba najbardziej przekonujące.
Prowadzę coś takiego od ponad roku i rzeczywiście widać pewne wzorce. Notowałam daty kiedy czułam się emocjonalnie przytłoczona, kiedy miałam poczucie nowego początku, kiedy wszystko się 'kumulowało'. Jak potem nałożyłam to na przejście progresowanego Księżyca przez kolejne domy, to pokrycia były na tyle wyraźne, że trudno mi to uznać za przypadek. Szczególnie wejście do dwunastego domu - to był naprawdę ciężki, wycofany czas.
Dwunasty dom był u mnie bardzo specyficzny - to nie było przytłoczenie w sensie dramatycznym, raczej takie rozmycie granic. Jakby emocje traciły kontury i nie umiałam nazwać co czuję. Dużo snów, dużo momentów kiedy siedziałam i po prostu nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Trwało to u mnie jakieś dwa lata, bo mam ascendent w stosunkowo wczesnym stopniu, więc Księżyc długo wędrował przez ten dom.
Przepraszam że się wtrącę, ale czy to co opisujesz Bernadetka00 z tym wyciszeniem emocji to jest coś co tylko czuć, czy też widać to w zachowaniu? Bo zastanawiam się czy moje ostatnie 'odcięcie' od emocji to właśnie może być Księżyc w dwunastym.
Z tego co wiem, to domy liczy się od ascendentu, czyli ascendent zaczyna pierwszy dom. Jak masz ascendent w Strzelcu, to Panna wychodzi mniej więcej na dziewiąty dom. Ale Otek albo Albinek niech poprawią jak się mylę, bo nie jestem pewny czy to zawsze tak prosto działa.
A ja weszłam w końcu na astro.com jak mówiłaś Jarzab04 i wygląda że mój progresowany Księżyc jest w 22 stopniu Wodnika. Słońce natalne mam w Lwie. To chyba jest ta opozycja o której wcześniej rozmawialiście? Bo Lew i Wodnik to znaki naprzeciwko siebie.
Czytam tę rozmowę i coraz bardziej mi się kręci w głowie. Mam jedno pytanie ogólne - czy ta progresja Księżyca to coś co się dzieje ciągle, bez przerwy, czy są jakieś momenty kiedy jest bardziej spokojnie i Księżyc progresowany jakby nic nie robi?
Dodam do tego co Otek mówi - warto też patrzeć na to kiedy progresowany Księżyc zmienia znak, bo to jest taki naturalny reset nastroju emocjonalnego. Ja zawsze czuję zmianę znaku wyraźnie, jakieś dwa-trzy miesiące przed i po. Ktoś jeszcze tak ma?
Ciekawe co mówisz Helenka99, bo ja mam w natalnym Księżyc w Lwie i zastanawiam się jak to wpływa na odbiór progresowanego Księżyca. Czy jeśli progresowany Księżyc wraca do znaku natalnego, to jest jakiś szczególny moment? Jakiś reset czy coś?
Porewit08, to ciekawe jak to opisujesz - 'ta sama częstotliwość, ale z innym poziomem świadomości'. Mam natalne Słońce w Lwie i Księżyc też w Lwie, więc zastanawiam się czy ten powrót progresowanego Księżyca do Lwa będzie dla mnie podwójnie intensywny. Czy to w ogóle ma znaczenie że Księżyc natalny i Słońce są w tym samym znaku?
Sprawdziłam Słońce i mam 24 stopień Lwa. Progresowany Księżyc jest w 22 Wodnika więc to faktycznie są tylko 2 stopnie różnicy. Ale mam pytanie - to co opisuję z tą huśtawką między byciem z ludźmi a chęcią bycia samej, to potrwa jeszcze długo? Czy ten aspekt jakoś szybko się rozwiąże?
Wracając do mojego Księżyca wchodzącego w Lwa - Helenka99 mówiłaś że to 'wyciąga emocje na zewnątrz'. Ale co jeśli ktoś z natury jest introwertyczny? Czy to znaczy że ten czas będzie szczególnie niekomfortowy? Bo jak wyobrażam sobie że nagle mam 'być widziana', to trochę mnie przeraża.
Mam pytanie może trochę z boku, ale czy ktoś łączy progresję Księżyca z czymś praktycznym? Bo czytam i rozumiem że te emocjonalne fazy się dzieją, ale co z tym robić? Czy jest jakiś sposób żeby świadomie pracować z tym cyklem, czy tylko obserwować?
Irenka80, to świetne pytanie i trochę o to mi chodziło gdy zakładałam ten temat. Bo sama staram się notować co czuję w różnych momentach cyklu i potem porównywać z pozycją progresowanego Księżyca. U mnie działa to tak że gdy Księżyc jest przy granicy nowego domu, zaczynam czuć rodzaj niepokoju, a jak już wejdzie - jest lżej. Czy ktoś robi coś podobnego?
Prowadzę coś w rodzaju dziennika astrologicznego już od dłuższego czasu i mogę powiedzieć że dopiero po kilku miesiącach zaczęłam widzieć wyraźne wzorce. Wcześniej wydawało mi się że nic nie działa, bo szukałam wielkich dramatycznych wydarzeń, a tymczasem progresja Księżyca działa raczej jak zmiana oświetlenia niż jak trzęsienie ziemi. Irenka80, czy masz może jakiś zeszyt do notowania albo aplikację?
Ja kiedyś próbowałem prowadzić taki dziennik ale po dwóch tygodniach rzuciłem bo nie wiedziałem jak to potem analizować. Bernadetka00, masz jakiś system porównywania wpisów z wykresem? Bo samo zapisywanie bez odniesienia do pozycji Księżyca to trochę strzelanie w ciemno.
Dorzucę się do wątku z dziennikiem - moim zdaniem warto zapisywać nie tylko nastrój, ale też sny i to jakie tematy pojawiają się w życiu bez twojego zaproszenia. Na przykład nagle kilka razy pod rząd ktoś porusza temat rodziny, albo pracy, albo samotności. To często sygnał z którego domu i znaku Księżyc właśnie 'mówi'. Miałem tak wyraźnie przy dwunastym domu - tematy winy i starych ran przychodziły same.
