Chciałam poruszyć temat, o którym rzadko się tu mówi wprost, a który od lat uważam za jedno z ważniejszych narzędzi - o przepraszam, wolę powiedzieć: jeden z ważniejszych sposobów pracy z horoskopem. Progresja Słońca. Nie chodzi mi o transit, nie o rewolucję słoneczną, tylko właśnie o progresję wtórną, gdzie każdy dzień po urodzeniu odpowiada jednemu rokowi życia. Słońce przesuwa się mniej więcej o jeden stopień rocznie, a kiedy wchodzi w nowy znak - coś w człowieku naprawdę się zmienia. Miałam to u siebie przy przejściu z Panny do Wagi i byłam zaskoczona, jak bardzo ten opis pasował do tego, co przeżywałam. Czy ktoś śledził u siebie progresję Słońca i zauważył coś konkretnego?
O tak, to jest temat! U mnie progresja weszła w Strzelca jakieś osiem lat temu i wtedy zaczełam zupełnie inaczej patrzeć na życie - dosłownie zaczełam podróżować, zmieniłam pracę, poczułam potrzebę nauki. Wcześniej byłam typową Skorpionką, zamkniętą, mało mobilną. Ale powiedz mi Rydwanka - czy ty bierzesz pod uwagę też dom, w którym aktualnie przebywa sprogresowane Słońce? Bo to chyba zmienia interpretację nie mniej niż sam znak?
Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale chcę dobrze zrozumieć - jeżeli ktoś ma na przykład Słońce w Rybach w horoskopie urodzeniowym, to progresja po trzydziestu latach przesuwa to Słońce do Barana? Dobrze to rozumiem? I to ma oznaczać, że taka osoba staje się jakby bardziej barańska?
Obserwuję ten temat od dłuższego czasu i w końcu się odezwę. Ja mam Słońce w Koziorożcu, a progresja weszła mi w Wodnika jakieś pięć lat temu. I faktycznie - wtedy zaczałam interesować się takimi tematami jak ten forum, wcześniej byłam kompletnie 'przyziemna'. Wodnik to chyba właśnie te tematy: niekonwencjonalne, wspólnotowe, duchowe? Ale nie wiem, czy to przypadek, czy naprawdę ta progresja tak działa.
raczej stopniowo. Najpierw pojawiła się jedna książka, potem druga, potem to forum... Z perspektywy czasu widzę, że to narastało latami. Ale konkretny rok, kiedy Słońce weszło w Wodnika - tego nie potrafię wskazać.
Mam pytanie trochę z innej strony. Skoro progresja Słońca trwa tyle lat w jednym znaku, to czy nie jest tak, że możemy jej przypisać wszystko, co nam się przydarzy? Tzn. czy ta technika nie jest zbyt ogólna, żeby cokolwiek konkretnie 'wskazywać'? Marlenka pisała o podróżach przy Strzelcu - ale może by do tych podróży doszło bez żadnej progresji?
A czy progresaja Słońca wpływa na relacje z innymi? Tzn. jak wchodzisz w nowy znak, to zmienisz się tak, że inaczej ci pasują już osoby? Pytam bo mam znajomą i ostatino się bardzo zmieniła i nie wiem czy to astrologia czy po prostu życie
nie znam jej daty urodzenia dokladnie, ale ma koło 38 lat i jest Panną. Czyli mogłaby wchodzić w Wagę? Czy to możlwie że właśnie ta zmiana powoduje że nagle stała się bardziej... towarzyska? Bo wcześniej była bardzo zamknięta w sobie.
Wchodzę do dyskusji, bo właśnie sprawdziłam swoją progresję. Mam Słońce w Raku, a sprogresowane jest teraz w Pannie. I teraz sobie myślę - bo ostatnio przeszłam przez taki etap bardzo intensywnej pracy nad sobą, diety, zdrowia, porządkowania życia. Panna to chyba właśnie ta energia? Ale zastanawiam się - czy progresja Słońca w Pannie to jest 'dobry' czas, czy raczej wymagający?
szczerze? Chyba jedno i drugie. Zaczęło się od sytuacji, która mnie zmusiła do zatrzymania, a potem już sama zaczełam wchodzić w te porządki z własnej woli. Ciekawe, że teraz jak to opisujesz, to jakby ta Panna właśnie tak działa - najpierw przymus, a potem to staje się stylem bycia.
A ja chciałem zapytać - gdzie w ogóle można sprawdzić taką progresję? Są jakieś darmowe strony, gdzie można to wyliczyć? Bo nie chcę od razu płacić za coś, co dopiero poznaję.
Czytam tę rozmowę od początku i mam takie wrażenie, że progresja Słońca opisuje coś, co i tak byśmy w sobie poczuli, tylko daje nam język, żeby to nazwać. Nie wiem, czy to dobrze czy źle. Może właśnie o to chodzi - żeby mieć ramy dla tego, co przeżywamy?
A właśnie, bo to mnie zastanawia od jakiegoś czasu. Czy progresja Słońca działa na nas niezależnie od tego, czy wiemy o niej, czy nie? Tzn. gdybym nigdy nie sprawdziła swojej progresji, te porządki i ta praca nad sobą i tak by się pojawiły? Czy może znajomość progresji jakoś... uruchamia coś?
A czy mozna miec dwie progresje naraz? Tzn. pytam bo czytałem gdzieś że coś tam się rusza szybciej a coś wolniej. Czy same znaki sie poruszają czy tez inne elementy?
Właśnie ten progresowany Księżyc to coś, o czym chciałam zapytać. Słyszałam, że to może być nawet ważniejsze od Słońca w progresji, zwłaszcza jeśli chodzi o emocje i codzienność. Czy ktoś tutaj śledził obie jednocześnie?
Mam godzinę urodzenia, tak. Tylko nigdy nie liczyłam osobno Księżyca progresowanego. Wiedziałam, że to jest możliwe, ale skupiałam się na Słońcu. Może to czas, żeby to zmienić.
A jak w ogóle wiadomo, że to, co czujemy, to właśnie progresja, a nie zwykły tranzyt? Bo transyty są szybsze, prawda? Skąd wiedzieć co jest co, kiedy się patrzy na ten wykres?
No ale jak rozróżnić wewnętrzną zmianę od tego, że po prostu... dojrzewamy? Że mam 45 lat i myślę inaczej niż w 25 i to jest po prostu życie, a nie Słońce w Pannie? Serio pytam, nie podważam, tylko chcę zrozumieć gdzie jest granica.
Chyba właśnie o to mi chodziło w poprzednim poście. Że może dojrzewamy, a astrologia daje nam mapę tego dojrzewania. Nie wiem czy mapa tworzy teren, czy tylko go opisuje. Ale przy progresji Słońca mam wrażenie, że nawet jeśli to 'tylko' opis, to jest wyjątkowo precyzyjny.
Czytam tę dyskusję i mam inne pytanie. Czy progresja Słońca działa podobnie bez względu na to, który dom natal Słońca zajmuje? Tzn. czy dla kogoś, kto ma Słońce w XII domu, ta progresja wygląda tak samo jak dla kogoś z Słońcem w I domu?
Trochę tak. Mam Słońce w VIII domu i zastanawiam się, czy progresja przez IX dom, którą mam teraz, to właśnie to ciągłe szukanie, które u mnie się pojawia. Takie filozoficzne niepokoje o sens. Chociaż mogę też powiedzieć, że zawsze tak miałem.
To co mówicie o przejściu VIII-IX u Hydromanta87 bardzo mnie zastanawia. Bo jak rozumiem, te domy to nie są tylko 'tematy' życiowe, ale też jakiś sposób doświadczania? Tzn. ósemka to głębia, transformacja, a dziewiątka to szukanie sensu - ale czy to znaczy, że ktoś z Słońcem progresującym przez IX nagle zaczyna chodzić na filozofię, czy to jest bardziej subtelne?
No i znowu wróciło to samo pytanie co wcześniej - wiek czy progresja? Rydwanka52 powiedziała, że specyficzność tematów jest tym, co ją przekonuje. Ale filozofia i szukanie sensu to chyba jednak dość typowe dla dojrzałego mężczyzny, nie? Nie chcę być sceptyczny, naprawdę, ale skąd pewność?
Trudno mi powiedzieć dokładnie, ale szacuję że jakieś cztery, może pięć lat. Mam teraz czterdzieści dwa lata, więc jeśli progresja Słońca to rok na dzień, to... powinienem mieć progresję gdzieś w okolicach czterdziestego pierwszego, czterdziestego drugiego stopnia od Słońca natalnego. Nie liczyłem tego precyzyjnie. Jak to właściwie policzyć samemu?
Przepraszam ze wchodzę ale mam pytanie bo nie rozumiem - te efemerydy to są jakies ksiązki czy strony internetowe? I gdzie znaleźć takie darmowe? Bo chciałbym sprawdzić swoje ale nie wiem jak.
Wracając do meritum - bo trochę poszliśmy w techniczne - chciałam zapytać o coś co mnie nurtuje od początku tej dyskusji. Czy progresja Słońca wchodzącego w nowy znak jest zawsze odczuwalna jako wyraźna zmiana, czy zdarza się że przejście jest zupełnie niezauważalne? Pytam bo mam znajomą, która zna swoją progresję i mówi że kompletnie nic nie czuje.
A czy to możliwe, że ktoś jest bardziej 'księżycowy' i przez to progresja Słońca mniej do niego dociera? Bo słyszałam kiedyś że niektórzy ludzie są bardziej wrażliwi na Księżyc niż Słońce z natury.
