Pluton w pierwszym domu to jeden z tych układów, który naprawde odciska piętno na całym horoskopie. Osoby z takim Plutonem maja intensywna aurę, trudną do zdefiniowania ale bardzo wyczuwalną przez otoczenie. nie zawsze świadomie, ale przyciągają sytuacje które wymuszają głęboką przemianę - własną albo w ludziach wokół. Mnie interesuje teraz szczególnie coś innego: jak to wygląda gdy Pluton w pierwszym tworzy jednocześnie kwinkunks? bo kwinkunks sam w sobie to aspekt napiecia bez latwego ujścia, a w połączeniu z Plutonem... to chyba jeden z trudniejszych układów jakie mozna mieć w natalu.
Właśnie mam taka konfiguracje i troche szukam informacji bo ciezko mi znalezc cos konkretnego. Pluton w pierwszym domu kwinkunks do Saturna w szostym. Czuje ze cos mi stale nie gra miedzy tym jak chce sie prezentowac swiatu a codziennymi obowiązkami i zdrowiem. Ale nie wiem czy to jest akurat ten aspekt czy cos innego. Jak wy rozumiecie kwinkunks w kontekscie Plutona?? Bo slyszalam rozne wersje - ze to aspekt karmiczny ze to aspekt korekty ze to aspekt nieswiadomy... 🙂
Kwinkunks, czyli 150 stopni, to aspekt ktury astrologia klasyczna przez długi czas traktowała po macoszemu - Ptolemeusz w ogóle go nie uwzględniał. Współcześnie uznaje się go za aspekt napięcia, ale działa inaczej niż opozycja czy kwadrat. Te dwa ostatnie tworzą ostre tarcie które da się odczuć bezpośrednio. Kwinkunks jest bardziej... nieuchwytny. Planety w kwinkunksie nie "widzą się" w sensie astrologicznym - są w znakach które nie mają ze sobą żadnego wspólnego żywiołu ani modalności. To tworzy rodzaj ślepej plamki. Pluton w pierwszym i Saturn w szóstym to bardzo specyficzne napięcie między tożsamością a dyscypliną, zdrowiem, codzienną rutyną. Ale zanim powiem więcej - w jakich znakach dokładnie są te planety? To zmienia interpretację zasadniczo.
To ciekawe co mówisz o tej nieuchwytności, bo ja mam kwinkunks Merkury-Neptun i dokladnie tak bym to opisała - jakbys mówiła w dwóch językach jednocześnie i żaden z rozmówców nie rozumie drugiego do końca. Ale wracajac do Plutona w pierwszym - mam znajomą z takim układem i ona zawsze mówi, że ludzie albo sie jej boja bez powodu, albo natychmiast ufają jej bezgranicznie. Żadnego środka. Czy ktoś z tym Plutonem w pierwszym ma podobne doświadczenia z odbiorem przez innych?
Kurczę, sledzę ten wątek i zapisuję sobie, bo od dawna próbuję zrozumieć kwinkunks w moim własnym natalu - mam go między Wenus a Uranem. Ale chcę zapytać o jedną rzecz, bo może ktoś to przemyślał bardziej ode mnie: czy kwinkunks do Plutona w pierwszym domu może działać inaczej gdy Pluton jest we własnym znaku, czyli Skorpionie, niż gdy jest np. w Wadze jak u Starlight? Intuicyjnie czuję że silniejszy Pluton to bardziej intensywne tarcie, ale nie jestem pewna.
Przepraszam ze wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale czy kwinkunks zawsze musi byc trudny? Czytałam gdzies ze niektórzy astrolodzy mówia ze to aspekt "korekty" i ze w sumie moze prowadzic do wzrostu. Tylko nie rozumiem jak to miałoby wygladac w praktyce. szczególnie przy Plutonie który i tak sam w sobie jest trudny...
Wracajac do pytania Edka86 o to czy transformacje ktore przechodzą przez mnie są dobre dla innych - szczerze mowiac nie zawsze widze efekt od razu. Mam takie poczucie ze pewne relacje po prostu sie "wypalają" w moim poblizu a potem dowiaduje sie po czasie ze ta osoba zaczela cos nowego lepszego. Jakby potrzebowała tego zamknięcia. Ale niewiem czy to Pluton czy po prostu moj charakter. Trudno to rozdzielić 🙂
Ten opis z wypalaniem relacji brzmi znajomo. Chcę zapytać - czy to zjawisko nasila się przy pewnych tranzytach? Bo Pluton w natalu to stały element, ale Pluton tranzytowy potrafi wzmacniać wszystko co ma w wykreśleniu do czynienia z pierwszym domem. Jeśli masz teraz jakiś tranzyt przez dom pierwszy albo Pluton tranzytowy uderza w twój natal - to może być właśnie moment wzmożenia.
Do sprawdzania tranzytów polecam Astro.com - mozna tam wygenerowac mapę tranzytów na konkretny dzień. Ale wracajac do meritum: bardziej interesuje mnie teraz to co powiedzial Franus93 o tej "ślepej plamce". Bo jesli kwinkunks tworzy ślepą plamkę to czy osoba z Plutonem w pierwszym w kwinkunksie może w ogóle nie widzieć jak bardzo wpływa na otoczenie? to by tłumaczyło duzo z tego co opisuje Starlight71.
Przeczytałem ten wątek z ciekawosci bo horoskopy to nie moja głowna działka, ale mam pytanie moze naiwne: skąd wiecie ze to wlasnie kwinkunks "powoduje" te konkretne zjawiska a nie po prostu osobowość danej osoby? Nie próbuję podważac astrologii jako takiej ale jakoś trudno mi zrozumiec jak wyróżnic wpływ aspektu od tego co i tak by było. Czy ktoś to kiedyś "testował" na sobie porównując z innymi układami?
Zgadzam się z Edkiem86 i chciałam dodać - dla mnie astrologia działa bardziej jako język do opisywania doświadczeń niż jako przepowiednia. Kiedy patrzę na kwinkunks w moim natalu i czytam interpretacje, nie myślę "to zdeterminuje moje życie", tylko aha, to jest ta dynamika którą czuję od lat, a teraz mam dla niej nazwę. To pozwala pracować z tym świadomiej. Wracając do Plutona w pierwszym - czy ktoś wie jak to wygląda u osób z dwoma kwinkunksami jednocześnie? Bo to bodajże tworzy tzw. Yod?
Chyba mam cos podobnego ale nie jestem pewna czy to Yod. Mam Plutona w pierwszym domu, Merkurego i Neptuna w sekstilu, i oba tworzą kwinkunks do Plutona. Tylko ze nie wiem czy orb jest wystarczający żeby to uznac za prawdziwy Yod. Jak szeroki orb przyjmujecie dla kwinkunksów w Yodzie? Bo czytałam rózne rzeczy - od 2 do 5 stopni.
Ojej, to chyba jednak mam Yoda. Właśnie sprawdziłam dokładne stopnie i Merkury jest w 14 Barana, Neptun w 16 Bliźniąt, a Pluton w 15 Strzelca. Sekstyl miedzy Merkurym a Neptunem mieści sie w 2 stopnie a oba kwinkunsy do Plutona to odpowiednio 1 i 1 stopień. Franus93, czy to w ogóle mozliwe zeby Yod byl tak ciasny? Bo czytałam ze im ciaśniejszy aspekt tym silniejszy ale nie wiem czy to działa tak samo w konfiguracji.
Przeglądam tę dyskusję o Yodzie i mam jedno pytanie bo nigdy nie rozumiałam do końca: czy planeta na wierzchołku Yoda jest "pod ciśnieniem" cały czas czy tylko w określonych momentach? Pluton w pierwszym i tak już jest w trybie stałej intensywności, a jak dołożyć do tego Yod, to wyobrażam sobie ze człowiek po prostu nie ma chwili oddechu.
Mam pytanie moze troche z boku ale chyba nadal pasuje: czy mozna miec "efekt Yoda" bez technicznej konfiguracji Yoda? Tzn mam dwa oddzielne kwinkunsy i zastanawiam sie czy to działa podobnie tylko słabiej, czy to zupełnie inny mechanizm.
Wracając do tego co mówiła Starlight71 o relacjach które się "wypalają" - zastanawiam się czy to jest coś co można jakoś świadomie prowadzić, czy to zawsze dzieje się niejako automatycznie? Bo Pluton w pierwszym działa przez samą obecność, ale czy jest jakiś sposób żeby mieć nad tym choćby częściową kontrolę?
Znam kilka osób z Plutonem w pierwszym i to co powtarza się w ich relacjach to moment kiedy zaczynają nazywać to co robią - kiedy zamiast "po prostu być sobą" zaczynają widzieć swój wpływ. Nie chodzi o zmianę bo Plutona nie zmienisz. Chodzi o świadomość że kiedy wchodzisz do pomieszczenia coś się przestawia i że to ma konsekwencje. Starlight71, nie masz Plutona w pierwszym, prawda? Bo pytasz jakbyś miała.
Nie mam Plutona w pierwszym, mam go w Wadze gdzieś w tle. Ale mam takie wrażenie ze Pluton tranzytujący przez mój Ascendent mógł zostawic jakis ślad? Albo fantazjuje. edek86, czy tranzyt Plutona przez AS moze dawac podobne odczucia?
Od paru dni tu zaglądam czytam o Plutonie tranzytowym i mam pytanie ktore moze brzmi naiwnie: czy te tranzytowe okresy mozna w jakis sposob wyliczyc z wyprzedzeniem? Tzn czy ktoś wie z góry ze "teraz Pluton idzie przez moj AS" i moze sie przygotowac, czy to sie zawsze odkrywa po fakcie?
Przepraszam ze wchodzę bo malo wiem o horoskopach ale wlasnie sprawdziłam swoj wykres i mam Plutona w pierwszym domu w Strzelcu. Czytam ten watek od poczatku i duzo rzeczy mi pasuje - szczegolnie ten opis z "wypalaniem relacji". Tylko ze przez całe zycie myslałam ze po prostu jestem "trudna". Nigdy nie patrzyłam na to przez pryzmat Plutona.
