Zastanawiam się nad egzaltacją od jakiegoś czasu i chciałam zapytac jak wy to rozumiecie w praktyce. Teoretycznie wiadomo - planeta w egzaltacji działa silniej, jakby dostaje wiatr w skrzydla. Ale czy to zawsze jest błogosławieństwo? Wzięłam na tapetę Ksiezyc w Rybach, bo to klasyczna egzaltacja i duzo osob z tym Ksiezycem mowi mi ze czuje sie jakby "za dużo". Za dużo empatii, za dużo absorpcji cudzych emocji, za duzo wszystkiego. Brzmi raczej jak przekleństwo niz wyniesienie. Macie Ksiezyc w Rybach albo znacie kogos z takim Ksiezycem?
Mam Ksiezyc w Rybach i dokladnie tak to wyglada. Całe zycie mi mówiono ze jestem "za wrazliwa" albo ze "biore wszystko za bardzo do serca". Ale czy to znaczy ze egzaltacja mnie osłabia zamiast wzmacniac? Myslalam ze egzaltacja to cos dobrego...
Tu wchodza aspekty i reszta mapy. Sam Ksiezyc w Rybach bez aspektow do Saturna albo do Merkurego potrafi byc naprawde plynny, bez granic. Jak dodasz koniunkcje z Neptunem to ta osoba dosłownie nie odróznia swoich emocji od cudzych. Ale jak ten sam Ksiezyc ma trygon do Saturna, ta granica jakos sie pojawia. Nie wiem czy "egzaltacja" jako taka da sie rozpatrywac w oderwaniu od reszty horoskopu - mam wrazenie ze to błąd który ludzie bardzo czesto popelniaja.
Chce wrócic do samej egzaltacji zanim za bardzo odejdziemy w aspekty. bo to wazna roznica - egzaltacja to nie to samo co domicyl. Planeta w domicylu jest u siebie, w egzaltacji jest goscem honorowym. Ksiezyc w Byku jest w domicylu - spokojny, zakorzeniony, wie czego chce. Ksiezyc w Rybach jest egzaltowany - uniesiony, podniesiony, ale przez to troche bez gruntu pod nogami. Czy ktos myslal o tym ze ta "ofiara emocji" o ktorej piszesz, to moze byc wlasnie ta cecha goscia honorowego ktory dostal za duze mozliwosci bez przywiazania do ziemi?
Troche nie zgadzam sie z tym "goscem honorowym". Egzaltacja to moim zdaniem cos wiecej - planeta jest wzmocniona na poziomie celowosci, jakby tu jest jej prawdziwe powołanie. Ksiezyc w Rybach nie jest zadnym goscem, on tu realizuje swoja misje. Dlatego te emocje sa tak intensywne - bo to jest właśnie ZADANIE tej planety. Wrazliwosc nie jest wada, jest celem.
Czytam te dyskusje i mam pytanie bo mnie nurtuje - czy egzaltacja Ksiezyca w Rybach nie jest wlasnie zwiazana z czakra korony? Bo ta nieprzenikniona granica miedzy soba a innymi, ta absorpcja energii, brzmi jak otwarta czakra korony bez zakorzenienia w dolnych czakrach. Moze osoby z tym Ksiezycem po prostu potrzebuja pracy nad czakra korzenia zeby nie byc "ofiarami"?
Wracam do pierwotnego pytania - czy Ksiezyc w Rybach to "ofiara emocji". W numerologii trojka to liczba tworcza, plynna, nieograniczona - i Ryby w klasycznym systemie odpowiadaja czemus podobnemu. Ale ta plynnosc moze oznaczac ze Ksiezyc tutaj nie ma formy do ktorej moze sie odniesc. Ofiara? Nie. Ale na pewno ktos kto potrzebuje swiadomie budowac granice, bo one nie sa dane z urodzenia w tym ustawieniu.
To co Welaa napisala o budowaniu granic - czy to da sie zobaczyc gdzies jeszcze w horoskopie? Bo sama mam poczucie ze moje granice sa porowate i nie wiedziałam skad to sie bierze. I zawsze mi mowiono "cwicz asertywnosc" jakby to była kwestia charakteru a nie czegos glebszego.
Słonce w Baranie jest w egzaltacji i tam to wyglada zupelnie inaczej - zadnych problemow z granicami, raczej problem z tym zeby ich nie przekraczac u innych. Wenus w Rybach tez jest egzaltowana i znowu ta sama rybia miekkosc - miłosc bez granic, idealizowanie partnera, zatoniecie w zwiazku. Jakby Ryby cos robia z kazdą planeta ktora podnoszą - zabierają im kontury. Moze to jest klucz do tej egzaltacji w Rybach - wywyzszenienie przez rozpuszczenie?
Mam znajoma z Wenus i Ksiezycem oboje w Rybach i to jest wlasnie taki obraz - duchowo bardzo wrazliwa, czuje rzeczy zanim sie wydarza, ale w relacjach regularnie laduje z ludzmi ktorzy ja uzywaja. Sama mowi ze "wciaga ja" do takich sytuacji. Weryfikowałysmy razem jej horoskop i faktycznie sporo nieprzyjemnych aspektow, ale sama egzaltacja tych dwoch planet w Rybach - czy to moze tak przyciagac sytuacje w ktorych ta wrazliwosc jest wykorzystywana?
mam pytanie bo troche sie zgubiłam - mowicie ze egzaltacja to cos pozytywnego ale tez kosztuje. to jak to wlasciwie jest - dobra czy zla ta egzaltacja? mam ksiezyc w rybach i całe zycie myslałam ze to wada a tu piszecie ze to wyniesienie. troszkę nie rozumiem tej roznicy
okej, rozumiem ze to nie jest zero-jedynkowe. Ale mam pytanie - ktos wczesniej mowil o "narzedziach do obslugi" tej egzaltacji. Co konkretnie ma na mysli? Bo jesli ktos ma Ksiezyc w Rybach i nie ma Saturna w aspekcie to co wtedy? Po prostu nie ma tych narzedzi i juz?
Wrocmy na chwile do samej egzaltacji, bo Jaspisowa pyta o podstawy i to jest w porzadku, ale gubimy glowny watek. Chciałam dopytac Rydwanke o cos - mowila ze egzaltacja dziala "wyzej" niz poziom codzienny. Ale w tradycji hellenistycznej to nie byla tylko kwestia poziomu, prawda? To byla tez kwestia widocznosci - planeta egzaltowana miala moc wplywania na rzeczy zewnetrzne. Czy w tym ujeciu Ksiezyc w Rybach bylby widoczny, czy wrecz przeciwnie - niewidzialny przez te rybia plynnosc?
Ten paradoks o ktorym Rydwanka mowi jest dla mnie kluczowy. Ksiezyc w Baranie jest egzaltowany inaczej - ta sila jest na wierzchu, działa na zewnątrz, widac ja. Ksiezyc w Rybach egzaltuje sie do wewnatrz. pytanie czy ta "wewnetrzna egzaltacja" w ogole komus sluzy jesli osoba tego nie uswiadamia? Bo mozna miec ukryte zloze zlota i nigdy go nie odkopac.
To co Welaa mowi o "dzialaniu bez sterowania" bardzo pasuje do tej znajomej o ktorej wczesniej pisalam. Ona dosłownie wchodzila w sytuacje nie rozumiejac dlaczego - czula ze powinna komus pomoc, ze ta relacja jest "wazna", i jechala w to bez hamulcow. Jak pytałam ja czy to była swiadoma decyzja, mowila ze "po prostu wiedziala". Ale to "wiedziala" to była intuicja bez rozeznania czy to jej emocja czy cudza.
Chce tu cos dodac bo mam wrazenie ze troche romantyzujemy te egzaltacje. Wzmocnienie nie zawsze jest darem - jesli masz wzmocniony kaszel to tez jestes "wzmocniony" ale niekoniecznie zdrowy. Ksiezyc w Rybach bez struktury moze wzmacniac wlasnie podatnosc, bol, przenikanie. Dopiero ze struktura to staje sie darem. Znam kilka takich map i to naprawde nie jest automatyczne "wyniesienie ku lepszemu".
Jadzia, ale czy to rozroznienie "wada egzaltacji" kontra "wyzwanie znaku" ma w praktyce znaczenie? Bo dla osoby ktora zyje z Ksiezycem w Rybach i codziennie mierzy sie z tym przenikaniem - ona i tak doswiadcza trudnosci. Czy to jest "wina" Ryb czy egzaltacji - to chyba nie zmienia jej doswiadczenia? Pytam bez zlosliwosci, naprawde zastanawiam sie czy to rozroznienie ma wartosc poza akademicka.
ja wlasnie to czulam całe zycie - ze cos jest zepsute, ze jestem za bardzo wrazliwa i ze to wada. nikt mi nie powiedzial ze to moze byc jakas sila. To co Rydwanka.ka napisala to dla mnie duzo zmienia. jak sie mowi "wyzwanie znaku" to brzmi ze jest jakies wyjscie a nie ze tak juz musi byc. 🙂
przepraszam ze sie wtracam ale mam pytanie od dawna - czy ta egzaltacja to tylko dla Ksiezyca jest w Rybach czy tez inne planety moga byc egzaltowane w roznych znakach? bo jak czytam to rozumiem ze Słonce jest w Baranie, Ksiezyc w Byku i Rybach... ale co z Marsem albo Wenus? one tez maja swoje egzaltacje?
To pytanie Jasnowidki jest naprawde gleboke - skad wziely sie te przyporządkowania. Część pochodzi ze starożytnych obserwacji astronomicznych, część z systemu trygonoów i harmonii miedzy znakami. Ale szczerze - do dziś nie ma jednej pewnej odpowiedzi dlaczego akurat Ksiezyc w Rybach a nie w Raku, skoro Rak to jego domicyl. Jedna z teorii mowi o biegunowosci - egzaltacja jest czesto w znaku dopelniajacym, nie identycznym. Ryby dopelniaja Panne, i z napięcia między nimi rodzi sie ta sila.
To co Jasnowidka pyta jest calkiem sensowne i mysle ze odpowiedz brzmi: troche jedno troche drugie. ale wracajac do glownego tematu - bo troche odpłynelismy na "skad wziely sie egzaltacje" - chciałem sie upewnic czy dobrze rozumiem. mowimy ze Ksiezyc w Rybach jest egzaltowany, ale ten paradoks z ukryciem znaku sprawia ze ta moc dziala do srodka. czy to znaczy ze osoba z takim Ksiezycem nie bedzie jej po prostu "wyczuc" z zewnatrz? ze bedzie spokojna na wierzchu a w srodku caly czas intensywna?
Rydwanka pyta "ofiara czy gospodarz" - o matko, to jest dobre pytanie. ja mam ksiezyc w rybach i powiem szczerze ze przez wiele lat czulam sie ofiara. ale teraz jak o tym mysle to moze to nie byly emocje ktore mi sie przydarzaly tylko ja po prostu nie wiedzialam co z nimi zrobic i dlatego mnie przyłaczaly. czy to jest ta roznica o ktorej mowisz? ze egzaltacja to nie gwarancja ze sie z tym radzi, tylko ze sie tego DUZO ma?
