Wracając do pytania Laurencji o to czy ta osoba wie kiedy analizuje a kiedy cierpi - mam wrażenie że jednym ze sygnałów ostrzegawczych jest moment kiedy analiza zaczyna się kręcić w kółko. Merkury w Wadze w zdrowym trybie dodaje kolejne perspektywy. W trybie przeciążonym zaczyna powtarzac te same argumenty jakby liczyła że za setnym razem coś się zmieni.
No nie wiem ale skoro ta osoba sama to czuje to dlaczego mimo wszystko nie podejmuje decyzji? Co jej stoi na przeszkodzie skoro rozumie co sie dzieje?
A co z Ascendentem albo Słońcem w tym wszystkim? Bo czytałam że jak ktoś ma Słońce w Baranie a Merkury w Wadze, to może być taki wewnętrzny konflikt - impulsywność kontra analiza. Czy to wychodzi w praktyce?
To bardzo ciekawy trop. Czyli Merkury w Wadze niekoniecznie blokuje działanie, ale może blokować przyznanie się że działało się bez planu? Ta racjonalizacja po fakcie brzmi bardzo znajomo z obserwacji pewnej osoby w moim życiu.
Laurencja, dokładnie to widziałam u mojego byłego. On działał, ale potem przez tydzień tłumaczył mi czemu to była przemyślana decyzja, kiedy wszyscy wiedzieli że to był impuls. I robił to tak przekonująco że sama zaczynałam wątpić w swoje odczucia.
Chciałbym tu trochę zwolnić, bo zaczynamy budować obraz kogoś kto jest nieuczciwy, a to jest duże uproszczenie. Racjonalizacja po fakcie to mechanizm psychologiczny, który ma większość ludzi niezależnie od Merkurego. Pytanie brzmi czy Merkury w Wadze robi to częściej albo z większą biegłością.
To brzmi troche jak moj sposób pisania maili. Serio - nad jednym mailem siedzę pół godziny bo sie zastanawiam czy każde słowo jest dobrze dobrane i czy nie zostanie zle odebrane. Nie wiedziałam że to moze byc Merkury z Saturnem, myslałam ze to tylko moja nerwowość.
No właśnie. Nazewnictwo nie skraca czasu pisania maili. Ale - i to jest dla mnie sedno tej calej dyskusji - może zmienić to jak czujesz się w trakcie. Jeśli zamiast "jestem paranoiczna" myślisz "mój umysł tak przetwarza komunikację", to ten czas przy mailu niekoniecznie jest czasem stresu. Może być czasem rzemiosła.
Wracam do tego swojego wspolpracownika bo ta rozmowa duzo mi wyjaśniła. Nawet jeśli on nie ma Merkurego w Wadze to teraz lepiej rozumiem że kiedy on mówi "muszę to przemyśleć" to to nie jest wymowka on naprawdę musi. I może zamiast się denerwowac powinienem mu po prostu dac ten czas.
Wróce do tego maila bo to jest konkretny przykład. Wiesz co mi ostatnio pomogło? Celowe ustalenie limitu - abo wysylam po 10 minutach albo w ogóle. I okazuje się ze ta decyzja "na siłę" jest zwykle tak samo dobra jak ta po pol godzinie. Nie wiem czy to astrologia mi pomogła czy po prostu ją obejście, ale działa.
A mine zastanawia czy ta dyplomatycznosc w komunikacji u Merkurego w Wadze jest zawsze świadoma bo z tego co tu czytam to jakby ta osoba celowo dobierala słowa, ale z mojego doswiadczenia to wyglada raczej jak odruch - ona po prostu nie potrafi inaczej. Czy ktoś mial kontakt z kims takim i sprwadzal jak to wygląda od środka?
Właśnie o to mi chodziło kiedy zakładałam ten temat. Czy to niezdecydowanie i dyplomatyczność to coś co Merkury w Wadze robi z wyboru czy to po prostu domyślny tryb działania jego umysłu. Bo jeśli to drugi przypadek, to zupełnie inaczej powinniśmy na to reagować w relacji z taką osobą.
Myślę że to jest wlasnie sedno calego tematu i dobrze że Laurencja to nazwala wprost mam takie obserwacje z kilku osob z tym Merkurym - one same czesto mowia że nie wiedzą skąd bierze sie ta potrzeba rozważania wszystkich stron. To nie jest plan to jesst po prostu jak dziala ich głowa natomiast co z tego wynika dla rellacji to już inna kwestia.
Ale to chyba znaczy że nie ma sensu czekac aż taka osoba sama dojdzie do decyzji bo ona może nigdy nie dojść? Serio pytam, bo mam znajomą z Merkurym w Wadze i czekam na jej odpowiedź w jednej sprawie już od jakiegoś czasu i nie wiem czy mam ją poganiać czy dać spokój.
