A czy w ogóle te osoby potrzebują przekładać to na słowa? Mam wrażenie, że cały wątek krąży wokół tego, żeby Merkury w Rybach udowodnił, że jednak myśli "normalnie". Ale może ta presja na werbalizowanie jest właśnie tym, co im przeszkadza, a nie pomaga?
To jest chyba jedno z wazniejszych pytan w tym wątku. Sama prowadzę dużo notatek i zauważyłam, że kiedy pisze o czymś co czulam, to to uczucie sie zmienia pod wpływem słów. Nie znika ale się przekształca moze Merkury w Rybach działa podobnie i prowadzenie dziennika nie niszczy intuicji, tylko nadaje jej inną formę?
Moim zdaniem za bardzo filozofujemy. Merkury w Rybach ma słabą egzaltację bo to znak upadku Merkurego i tyle. Logika jest słabsza, intuicja mocniejsza. To jest zapisane w tradycji i nie trzeba tego tłumaczyć przez dzienniki i metafory o rozmrażaniu.
Właśnie, i wracając do Modesta i jego domu czwartego: czy detryment w domu czwartym to coś innego niz detryment w dmu pierwszym albo trzecim? Bo dom trzeci to naturalny dom Merkurego i zastanawiam się czy tam ta sprzeczność jest silniejsza czy slabsza.
To by dużo tłumaczyło. W domu i sam ze sobą myślę sprawnie, mam wnioski, mam obrazy. Problem zaczyna się, kiedy ktoś mnie pyta na głos i muszę to przetłumaczyć na słowa w czasie rzeczywistym. Jakby mózg pracował innym językiem niż mowa.
Czytam to co Modest napisał i chcę zapytać, bo sama mam Merkurego w Rybach w siódmym domu i u mnie jest odwrotnie. W relacjach z innymi myślę płynnie, intuicja działa swietnie ale jak jestem sama i próbuję coś przemyslec na zimno, to mi się wszystko rozmywa. Czy dom naprawdę tak bardzo zmienia kierunek tej energii?
Ech to co mówi Chryzoprazka.1 o Saturnie przypomina mi coś z medytacji. kiedy zaczynałem stan wglądu przychodził i znikał, nie umiałem go uchwycic. Dopiero regularna praktyka dala mi coś w stylu wewnętrznego szkieletu, ktory pozwala utrzymać stan bez rozpłynięcia sie. Może praca z Saturnem w horoskopie działa podobnie?
To co Magus68 opisuje z tym "spokojem" jest bardzo podobne do rozróżnienia między snem znaczącym a przetwarzaniem przez sen codziennych bodźców. Znaczące sny mają pewną jakość, która zostaje z tobą po przebudzeniu bez wysiłku. Zastanawiam się, czy Merkury w Rybach nie działa właśnie na tej samej częstotliwości co praca ze snami.
Dobra, ale ja mam pytanie trochę z boku. Wszyscy mówicie o tym spokoju, jakości wglądu, energii domu. Jak ktoś z zewnątrz, kto nie ma Merkurego w Rybach i nie medytuje, ma w ogóle sprawdzić, czy ta intuicja jest trafna? Bo na razie brzmi to jak coś, co bardzo trudno zweryfikować.
Seba86 ma rację w kwestii zapiskow, ale dodam jedno: przy pracy z roslinami i sygnaturami jest podobnie. Wiedza nabyta przez obserwację jest weryfikowana przez skuteczność, nie przez teorię. Jesli wielokrotnie intuicyjnie trafiasz na właściwości rośliny, które potem znajdują potwierdzenie, to jest twój dowód. Moze Merkury w Rybach po prostu zbiera taki rodzaj danych?
Obserwuje ten wątek od początku i mam pytanie, bo sama mam Merkurego w Rybach i zawsze myślałam, że po prostu jestem słabsza w naukach ścisłych przez swój znak. Ale tu ktoś napisał, że detryment nie znaczy gorzej, tylko inaczej. Czy to naprawdę tak działa, czy to trochę takie pocieszenie?
Słuchajcie, ale chcę wrócić do jednej rzeczy. Mówimy tu cały czas o trygonach i kwinkunksach i domach, ale zapominamy, że Merkury w Rybach po prostu ma trudność z precyzją wyrażania myśli. To jest kanoniczna cecha. Możesz mieć ile chcesz dobrych aspektów, ale ta bazowa cecha zostaje.
A ja właśnie o to samo chciałem zapytać Wieszczbiarkę. Bo całe to rozróżnienie wydaje mi się kluczowe. Jak mam problem z wysłowieniem się na gorąco, to czy to znaczy, że mam problem z myśleniem? Mój nauczyciel matematyki pewnie by powiedział, że tak. Ale kiedy sam siadam z kartką, to układam rozumowanie dość sprawnie. Czy to nie jest właśnie to, o czym mówi Nyja?
Rozróżnienie jest słuszne w teorii, ale w praktyce jedno ciągnie drugie. Jeśli nie możesz wyrazić myśli precyzyjnie, to jak sprawdzasz, czy myśl jest precyzyjna? Myślenie odbywa się przez język, przynajmniej częściowo. Nie mówię, że Merkury w Rybach wyklucza dobre myślenie, ale mówię, że precyzja werbalna i precyzja myślenia są ze sobą mocno splecione i nie można ich tak łatwo rozdzielić.
To jest juz trochę poza astrologią i wchodzi w filozofie umysłu. ale żeby nie odpływać za daleko: w kontekście Merkurego w Rybaach pyytanie jest takie czy ta trudnosc jest związana z detrymnetem samym w sobie czy z tym, że swiat oczekuje komunikacji linearnej której Ryby nie preferują. To dwie różne diagnozy tego samego objawu.
Właśnie, bo jeśli diagnoza jest taka, że "świat nie pasuje do Merkurego w Rybach", to co się z tym robi? Czy astrologia daje jakieś wskazówki, jak to przepracować? Czy tylko opisuje sytuację?
To co Chryzoprazka.1 pisze o pisaniu zamiast mówieniu bardzo mi bliskie. Sama tak mam, że e-mail piszę swietnie, a telefon to koszmar. Nie wiedziałam że to może mieć związek z Merkurym. Choć nadal nie jestem pewna czy to astrologia to tłumaczy czy po prostu mam jakis swój sposób komunikacji.
Mam wrażenie, że ta rozmowa coraz bardziej kreci się wokół pytania, czy astrologia cokolwiek wyjasnia, czy tylko nazywa to, co i tak by było. I szczerze to mnie też zastanawia. Ale wracając do samego Merkurego w Rybach, chciałam dodać jedno: u mnie ten trygon z Jowiszem daej mi poczucie, że myśl zawsze gdzieś zmierza, ma kierunek, nawet jeśli droga jest kręta. Bez aspektów czuję sie, jakbym myslala w kolko.
A czy ktoś tu ma Merkurego w Rybach i jednocześnie ascendent w znaku, ktory normalnie daje dużą konkretność, na przyklad Panna albo Koziorożec? Zastanawiam się, jak to wygląda kiedy te energie są tak rozne i dotycza jednocześnie myślenia i tego jak się prezentuje na zewnątrz.
Okej, ale ja chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówimy o tym, że Merkury w Rybach myśli "inaczej", nie "gorzej". Ale co to znaczy w praktyce, jeśli żyjemy w świecie, który nagradza to "gorsze" myślenie? Czy astrologia ma tu coś do zaproponowania poza opisem?
Odnoszac się do tego, co powiedziała Wieszczbiarka84 o języku i myśleniu, bo to mnie nie puszcza. Są badania, i mówię to ostroznie bo to nie jest moja dziedzina, w których głuchoniemi od urodzenia myślą w przestrzeni, w gestach, i ich myslenie jest rownie złożone jak werbalne. Więc argument, że precyzja myślenia zależy od preyczji języka, jest naprawdę dyskusyjny. Przy Mekurym w Rybach mamy do czynienia z myśleniem obrazem, metaforą, analogią. To nie jest brak precyzji, to inna struktura precyzji.
Dobrze, że Wieszczbiarka to uściśliła, bo trochę inaczej to brzmiało wcześniej. I to mnie wraca do pytania, które miałem na początku tego wątku: czy ja mam problem z logicznym myśleniem, czy z pokazywaniem tego myślenia innym. Po tej rozmowie coraz bardziej myślę, że to drugie. Ale wciąż nie wiem, co z tym zrobić poza pisaniem e-maili zamiast rozmawiania przez telefon.
