Zastanawiam się, jak bardzo pozycja Merkurego w domach faktycznie różnicuje styl komunikacji. Bo mówi się dużo o znakach, w których stoi Merkury, ale domy to zupełnie inny wymiar tej energii. Gdzie macie Merkurego i czy rozpoznajecie to w sobie? Mój jest w domu 3 i serio, gadałam zanim zaczęłam chodzić, a myślenie mam przez słowa - jak czegoś nie nazwę, to jakby nie istniało.
Dom 3 to klasyk dla Merkurego, tam jest jak ryba w wodzie. Mój jest w 10 i czuję to mocno - mówię inaczej w pracy niż prywatnie, bardzo pilnuję słów w kontekście publicznym, jakby każde zdanie miało budować jakiś wizerunek. Trochę meczące szczerze mówiąc.
Merkury w 12 u mnie i to jest... specyficzne. Mam wrażenie, że wiem więcej niż jestem w stanie powiedzieć. Słowa jakoś nie nadążają za myślą. Często milczę nie dlatego, że nie mam co powiedzieć, tylko dlatego, że nie umiem tego ubrać w słowa, które byłyby prawdziwe.
raczej przez pisanie niż mówienie. Na piśmie jakoś mi wychodzi lepiej, mam czas, żeby znaleźć właściwe słowo. W rozmowie na żywo często potem myślę - chciałam powiedzieć coś innego.
A ja mam Merkurego w 7 i chyba nie do końca rozumiem co to znaczy. Czytałam że dom 7 to partnerzy, relacje. Czyli ja komunikuję się głównie przez relacje? Jakoś nie czuję tego wyraźnie.
Mam Merkurego w 1 i nie wiem, czy to dobrze czy źle, bo podobno to jeden z mocniejszych domów dla niego. Mówię dużo, to prawda. Może za dużo. Czasem zaczynam zdanie i nie wiem, jak skończyć, ale i tak mówię.
A co z Merkurym w 4? Szukałam i znalazłam różne interpretacje, jedne mówią że taka osoba komunikuje się emocjonalnie, inne że przez rodzinne wzorce. Jak to właściwie jest?
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się - czy pozycja domowa Merkurego zmienia się przez życie, na przykład przez tranzyty? Bo czytałam gdzieś, że może się aktywować w różnych momentach.
Mam pytanie, może głupie, ale - czy dom Merkurego w natalu ma większy wpływ niż sam znak, w którym stoi? Bo mój Merkury jest w Bliźniętach w domu 8 i te dwie rzeczy brzmią jakby były sprzeczne.
Mnie to trochę zazdrość bierze, bo ja z Merkurym w 1 chyba potrafię rozmawiać o wszystkim, ale za to rzadko wchodzę naprawdę głęboko. Skaczę, dygresja za dygresją, i potem nie wiem jak wrócić do sedna. Czy to też jest ta pozycja czy to już mój problem?
Właśnie, u mnie to wyraźne. Ale ciekawi mnie, czy u Leny to działa inaczej, bo dom 1 to jednak coś przeciwnego niż dom 12. Może ona przy pisaniu po prostu spowalnia naturalnie, a mnie pisanie daje szansę w ogóle zaistnieć?
A ja mam wrażenie, że ani mówienie ani pisanie u mnie nie działa dobrze w samotności. Wracam do tego co Shangie mówiła o domu 7, że potrzebuję rozmówcy. Naprawdę, jak piszę do kogoś, to mi wychodzi, ale jak mam napisać coś sama z siebie, na przykład do siebie w dzienniku, to nic z tego nie wynika.
Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie, bo nie widziałam żeby ktoś wspominał o Merkurym w 5. Mam taki i zawsze czytałam, że to Merkury twórczy, dramatyczny. Ale nie czuję żebym była jakaś ekspresyjna szczególnie. Może źle szukałam?
o, to tak. Jak opowiadam coś, to zawsze trochę podkręcam, dosypuję szczegółów. Nie kłamię, ale... ubarwiam. I nie byłam do końca pewna, czy to jest ok czy raczej niedobrze.
A czy ktoś sprawdzał te pozycje w kontekście aspektów do Merkurego? Bo zastanawiam się, czy Merkury w złym aspekcie do Saturna zmienia to, jak ta energia domu się wyraża. Pytam, bo mam Merkurego w 9, ale z kwadraturą do Saturna i jakoś nie czuję tej wolności myśli, o której się czyta.
Nie sprawdzałam aspektów, tylko dom. Czy to jest coś trudnego do wyliczenia, czy mogę to gdzieś sama sprawdzić? Przepraszam że tak podstawowo pytam.
A ja mam pytanie trochę z boku, ale się dopasowuje do tego co piszecie. Simma i Pajeczyna mówią o aspektach, ale czy jest tak, że dwa różne domy Merkurego z tym samym aspektem dają ten sam efekt? Bo na przykład Merkury w 12 z kwadrą Saturna vs Merkury w 9 z kwadrą Saturna - to brzmi jak zupełnie inne problemy mimo tej samej kwadrury.
Wracając do tego co pisałam o domu 4 i niedopowiedzeniach - zaczęłam się zastanawiać, czy u mnie też nie ma jakiegoś aspektu, który to wzmacnia. Bo mój chłopak mówi, że jak jestem zdenerwowana, to się jeszcze bardziej urywam. Normalnie urywam zdania, a w stresie zostają mi same słowa-klucze. Czy to brzmi jak coś konkretnego, czy to po prostu stres?
Słucham tej rozmowy o domach 4 i 7 i chcę zapytać o coś, co mnie nurtuje. Czy myślicie, że te wzorce komunikacyjne z dzieciństwa można przepisać, czy Merkury w 4 zawsze będzie ciągnął do tego rodzinnego dialektu? Pytam bez złośliwości, bo to ma duże znaczenie dla tego, jak z takimi osobami rozmawiać.
Chyba to drugie. Nie chcę być kimś innym, ale chciałabym nie musieć się tłumaczyć po każdym zdaniu.
Czytam ten wątek i po raz pierwszy coś klika. Mam Merkurego w 3 i zawsze mi mówiono, że to super pozycja, że komunikatywna i tak dalej. Ale ja nie czuję żebym była jakaś super komunikatywna, raczej mówię dużo a potem mam wrażenie że nic nie powiedziałam. Czy ktoś ma podobnie?
Ten obraz strumienia bez brzegów to bardzo trafne określenie dla Merkurego w 3. Dom trzeci to przecież żywioł powietrza, ruch, połączenia - ale bez formy. Czy ktoś z was ma Merkurego w znaku ziemskim a w domu powietrznym albo odwrotnie? Ciekawi mnie, jak to napięcie między żywiołami działa w praktyce.
Pajeczyna dotknęła czegoś, co w Merkurym mocno zależy od aspektów do władcy domu. Ale wracając do tego co Karia.0 opisuje - strumień bez brzegów - mam wrażenie, że Merkury w 3 czasem potrzebuje rozmówcy jako lustra bardziej niż słuchaczy. Karia.0, czy masz poczucie, że lepiej myślisz na głos, przy kimś?
Tak, zdecydowanie. Sama ze sobą kręcę się w kółko, przy kimś jakoś zbierają mi się myśli. Ale czy to jest coś specyficznego dla tej pozycji?
Sprawdziłam w końcu to astro.com. Mam Merkurego w 6 i coś, co wygląda jak sextyl do Saturna. Nie wiem, czy dobrze czytam wykres, ale czy ktoś może powiedzieć, co to w ogóle znaczy dla komunikacji? W 6 to znaczy że mówię o pracy?
To jest ciekawe, że Gosia88 opisuje irytację na nieprecyzyjność, bo ja mam z Merkurym w 7 zupełnie odwrotnie - często zostawiam przestrzeń dla rozmówcy i nie dookreślam za bardzo, żeby nie narzucać. Czy ktoś myśli, że to może powodować nieporozumienia w relacjach?
Słucham Daneczki i trochę to do mnie mówi, bo ja też zakładam że rozumieją. Ale u mnie to chyba wynika z tego co mówiłam wcześniej, że dorastałam w tym skrótowym języku. Zastanawiam się, czy dom 4 i dom 7 mogą dawać podobny efekt z zupełnie innych powodów.
