Czytałam ostatnio o Marsie w Skorpionie i jakoś nie mogę wyjść ze zdumienia, że większość astrologów traktuje tę pozycję jak coś wyjątkowo ciemnego. Serio, jakby ktoś z takim Marsem był od razu skazany na destrukcję albo manipulację. Ale czy to naprawdę aż tak skrajne? Bo z jednej strony słyszę, że Mars w Skorpionie to wielka siła woli, z drugiej że ta wola jest jakoś skrzywiona, skorumpowana jak w tytule. Ktoś może mi to rozgryźć? Mam bliską osobę z taką pozycją i chciałabym zrozumieć, czy to rzeczywiście tak groźne jak się mówi.
To zależy od calego układu. Mars w Skorpionie sam w sobie nie jest ani dobry ani zly to planeta w domicylu, więc technicznie jest wzmocniony. Problem zaczyna się kiedy zestawisz go z trdnymi aspektami na przykład z Uranem albo Saturnem, albo kiedy właściciel tej pozycji nie przepracował swoich cieni. Widizałem przypadki gdzie ktoś z Marsem w Skorpionie działał z zelazna konsekwencją i osiągał swoje cele bardzo spokojnie. I widziałem zupelnie odwrotne. Pytanie jest inne: w ktorym domu?
Dobra, wchodzę tu bo temat jest bliski. Mars to jedyna planeta, która ma dwa domicyle, Barana i Skorpiona i w obu działa inaczej. W Baranie jest impulsywny, szybki, bezpośredni. W Skorpionie ta sama energia idzie w głąb, staje sie powolna, strategiczna i tak, potrafi być bardzo zimna. Termin "skorumpowana wola" kojarzy mi się z filozofią stoicką, gdzie wola może byc zdeprawowana przez namiętności. Ale to nie jest astrologia klasyczna, to raczej próba przełożenia moralnego jezyka na język planet. I tu bym byla ostrozna z takim podejsciem.
Interesujące co mówi Onyksowa o tych dwóch domicylach ale mnie zastanawia co innego. Skoro Mars w Skorpionie jest technicznie w sile, to dlaczego tak często czyta się go negatywnie? Czy to nie jest trochę tak że Skorpion jako znak dostaje najgorszą prasę ze wszystkich znaków zodiaku i to po prostu na niego spada? Bo Skorpion jest demonizowany w kółko. Sama znam kilka osób z silnym Skorpionem w karcie i nie są żadnymi manipulatorami, po prostu są intensywne
Jestem tu bardziej z ciekawości niż z przekonania, ale to co pisze Konwalia wydaje mi się sensowne nawet z zewnątrz. Demonizowanie całego znaku to trochę jak horoskopy z gazet, upraszcza się wszystko do zera. Ale mam pytanie do bardziej wtajemniczonych, jak wy w ogóle rozróżniacie między tym, że Mars w Skorpionie daje komuś trudny charakter, a tym, że ktoś po prostu ma trudny charakter z powodów zupełnie niezwiązanych z astrologią? Jak to testujecie?
A co jesli ktos ma Marsa w Skorpionie I Plutona w bliskim aspekcie do niego? Bo Pluton to wladca Skorpiona, wiec to chyba podwjaa tę energię, prawda? Albo ją jeszcze bardziej nakreca? Pytam bo czytałem gdzieś że taki uklad potrafi dosolwnie dawać obsesje które człowiek realizuje za wszelka cenę i niewazzne czy to niszczy innych czy nie.
Dobra ale zebysmy nie siedzieli tu na poziomie teorii czy ktoś może powiedzieć wprost co ta pozycja robbi w praktyce? Mam Marsa w Skorpionie i chcialbym wiedzieć co to zncazy dla mnie konkretnie nie ogolniki o chirurgach i artystach. Jakie to dje faktyczne zachowania reakcje w konfliktach w zwiazkach? Bo to jest to, co mnie interesuje.
Właśnie ta wytrwałość która Faustynka opisuje, to widzę u tej bliskiej osoby o której pisałam. Tylko że u niej to wygląda jakby nigdy nie odpuszczała, dosłownie trzyma urazy latami i w pewnym momencie działa. I mnie właśnie zastanawia, czy to jest coś co można przepracować, czy to wbudowane na stałe w tę pozycję? Bo jeśli tak, to rozumiem dlaczego ktoś to nazywa "skorumpowaną wolą".
To co opisuje Mandragoria brzmi jak Mars w Skorpionie z trudnymi aspektami albo mocno zakorzeniony w ósmym domu. Trzymanie urazu i działanie z opóźnieniem to klasyczna cecha tej pozycji, ale "przepracowanie" to zbyt ogólne słowo. Co rozumiesz przez przepracowanie? Bo inaczej to wygląda na poziomie karmy, inaczej w pracy z cieniem jungowskim, a inaczej w praktyce magicznej. Które podejście cię interesuje?
Wchodzę bo Gebda słusznie zapytała o podejście. Chcę tylko dodać jedną rzecz, bo widzę że rozmowa krąży wokół "dobry czy zły Mars w Skorpionie" i to jest trochę jałowe. Mars to bóg wojny, działania, przebicia. Skorpion to znak śmierci, przemiany, tego co ukryte. Połączenie tych dwóch zasad daje kogoś, kto walczy w ciemności i nie ogłasza swoich zamiarów. Czy to jest "skorumpowane"? To zależy od czego używa tej walki. Magia pracuje z tymi samymi siłami, tylko świadomie.
Przeczytałam cały watek i mam takie pytanie może troche z boku. Czy "intensywna wola" w tytule nie opisuje po prostu kazdego Marsa w znakach stalych? Mars w Byku tez jest bardzo uparty Mars w Lwie tez jest zdeterminowany. Co sprawia, że Skorpion jest tu wyjatkowy a nie po prostu jedn z kilku zanków stalych?
Ech promyczkaa pyta o dobry punkt. odpowiedz jest w zywiole. Znaki stałe dają wytrwalosc zgoda. Ale Mars w Byku walczy o zasoby, Mars w Lwie o uznanie, Mars w Skorpionie walczy o kontrolę nad tym co ukryte nad sama glebia. To nie jest to samo. i dlatego ta wola jest opisywana jako mroczna, bo ona nie szuka chwały, nie szuka dobr materialnych ona szuka wladzy w sensie psychologicznym. Zaddne inne stale nie ida tak gleboko w sferę tego co skryte.
Ok dobra, troche mi się rozjaśniło. Ale powiem wam jedno jak czytam o tej "skorumpowanej woli" to mam wrazenie że to po prostu straszenie ludzi. Bo jesli Mars w Skorpionie daje władzę psychologiczna i glebie to czemu to ma być cos złego? Może po prostu ta pozycja jest po prostu trudniejsza do oswojenia dla otoczenia niż dla samego zainteresowanego?
To co Nacek opisuje to klasyczna manifestacja tej pozycji wola która nie odpuszcza nawet wbrew rozsądkowi i wlasnie o to chodzi w tym termine ze skorumpowaniem, wola odrywa się od świadomego ja i zaczyna działać samodzielnie. Pytanie do Nacka, czy ta tendencja dotyczy wszystkiego, czy konkretnych obszarow życia?
Relacje i praca to dom siódmy i dziesiąty potencjalnie. Nacek, naprawdę warto spojrzeć gdzie ten Mars siedzi u ciebie w karcie. Bo jeśli jest w siódmym, to ta intensywność przelewa się wprost na partnerów i wtedy ta "nieodpuszczalność" może być odczytywana jako kontrolowanie. Jeśli dziesiąty, to inaczej.
Śledzę tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie może głupie, ale czy ta skorumpowana wola to coś, co ktoś widzi u siebie sam, czy raczej otoczenie to widzi wcześniej? Bo z tego co Nacek pisze i z tego co Mandragoria pisała o tej bliskiej osobie, to brzmi jakby ta osoba niekoniecznie była tego świadoma.
Alchemiczka_F trafia w sedno tego, co mnie od początku gryzie. Ta bliska osoba o której mówię, według mnie nie widzi jak to wygląda z zewnątrz. Dla niej to po prostu wytrwałość, dbanie o swoje. Dla mnie to jest coś, co mnie przygniata. I dlatego pytam, czy to jest przepracowywalne, bo ona tego nie odczuwa jako problemu.
Mandragoria dotknęła bardzo ważnej kwestii. Jeśli osoba z taką pozycją nie odczuwa tego jako problemu, to pytanie o "przepracowanie" jest właściwie pytaniem o to, czy ty jako ktoś z zewnątrz możesz na to wpłynąć. I odpowiedź jest przykra, bo brzmi raczej nie. Zmiana musi wyjść od wewnątrz.
To co Mandragoria opisuje to jedna z najczęstszych skarg na partnerów z silnym Marsem w Skorpionie albo Pluton-Mars aspekt. Ta kontrola przez testowanie bierze się z głębokiego strachu przed zdradą. Tylko że ten strach działa z cienia i osoba sama go nie widzi. Onyksowa, czy w synastrii jest coś, co może tę dynamikę złagodzić?
Wracajac chwilę do tego co Leontyna mówiła wczesniej o Isie jako runicznym kluczu do Marsa w Skorpionie. Mam pytanie, bo mnie to nie do konca trafia. Isa to unieruchomienie, tak, ale to jest siła pasywna z natury mars to działanie. Czy to nie jest sprzeczność? Jak to ze sobą spójasz?
Ciekawe to co Jowitka mowi ale mam wrażenie że troche odpłynęliśmy od głównego pytania wątku. Czy ta pozycja jest naprawdę "najbardziej zagrażająca". Nikt tego jeszcze wprost nie rozstrzygnal. Czy ktoś może powiedzieć z czego w ogole wzial sie taki pogląd w tradycji astrologicznej?
Weles61 to bardzo ciekawe co piszesz o hellenistach ale mam pytanie bo trochę gubi mi sie watek. Jeśli Mars w Skorpionie był w domicylu to dlaczego w ogóle pojawia sie ta etykietka zagrozenia? Bo domicyl to raczej cos dobrego dla planety, nie?
Weles61 mówi o czymś ważnym, ale chcę wrócić do tego co Mandragoria i Onyksowa poruszały. To "testowanie" jako strategia Marsa w Skorpionie, czy ktoś z was miał to w relacji z osobą o tej pozycji i może powiedzieć jak to wyglądało w praktyce? Nie teoretycznie, tylko jak się to manifestowało na co dzień?
Ja mogę powiedzieć ze swojego podwórka. Moja mama ma Marsa w Skorpionie, wiem bo sprawdzałam jej kartę. I ta "nieodpuszczalność" o której mówił Nacek, u niej wygląda tak że jeśli się z nią pokłócę, to ona tego nie odpuszcza tygodniami. Ale nie mówi wprost. raczej czeka i obserwuje, jak się zachowam. I dopiero po jakimś czasie wraca do tematu zupelnie niespodziewanie. Czy to pasuje do opisu?
To co Konwalia opisuje z mamą, to dokładnie ten wzorzec. Długa cisza, a potem nagłe wrócenie do czegoś sprzed tygodnia jakby to było ostatnio. I czujesz się wtedy jakbyś była cały czas obserwowana. Czy ktoś wie czy jest jakiś aspekt w karcie, który mógłby to złagodzić? Pytam konkretnie o kogoś z zewnątrz, nie o samą osobę z Marsem.
Mandragoria, to jest właśnie pytanie, które wykracza poza prostą interpretację pozycji. Złagodzenie z zewnątrz jest bardzo ograniczone. Mogę powiedzieć że w synastrii Wenus koniunkcja z Marsem partnera może wprowadzać ciepło i rozpuszczać część tej mury, ale to nie eliminuje wzorca. Raczej tworzy kanał przez który ta energia może przepłynąć bezpieczniej. Czy znasz w ogóle swoje główne aspekty do jej Marsa?
da się, ale z zastrzeżeniami. Bez godziny nie masz domów ani precyzyjnego Ascendentu, ale pozycje planet się nie zmieniają aż tak dramatycznie przez jeden dzień. Marsa możesz zlokalizować dość pewnie, Księżyc to już większy problem bo przechodzi kilka stopni dziennie. Jaką datę masz?
