Storczyk_00, tak, w astrologii humanistycznej mówi się właśnie o tym, że mapa to potencjał, a nie wyrok. Saturn szczególnie jest planetą związaną z dojrzewaniem i często mówi się, że Saturn zaczyna "działać na korzyść" dopiero po trzydziestce, bo wtedy człowiek zaczyna lepiej rozumieć jego lekcje. Ale to nie jest automatyczne, można mieć pięćdziesiąt lat i nadal bić głową w ścianę z tym samym wzorcem.
Pytam bo nie za bardzo to łapię, jak to jest że planeta "uczy lekcji"? To znaczy że jakis układ planet powoduje że mamy jakies trudnosci w życiu i dopieo jak sie nauczymy to nam odpuszcza? To wydaje mi sie troche dziwne ze planetay cos planuja 🙂
Dobra, ale skoro to są korelacje a nie przyczyny, to skad astrologia wie które korelacje są właściwe? Ktoś je po prostu ustalił przed setkami lat i teraz się powtarza te same zasady?
Wracam do Marsa bo chce zapytać o coś praktycznego. Mam Marsa w Bliznietach i czytałam wcześniej w tym wątku, że to jest troche inaczej niż Baran, więcej kierunków, mniej skupienia. Ale co jeśli mam też dużo Barana w mapie na przykład słońce w Baranie? Czy to jaokś wyrównuje energię Marsa?
Zaglądam w ten wątek od dluzszego czasu i chcę zapytać czy ktos sprawdzal jak Mars u partnera wpływa na relację? Bo mam w domu rozmowy o tym że ja działam za wolno a on za szybko i zasstanawiam się czy to może byc wlasnie kwestia Marsów w różnych znakach.
A czym sie rozni Mars w Byku od Marsa w Baranie tak w skrocie? Bo Byk i Baran to chyba dwa rozne zywioly tak? Baran to ogien a Byk to ziemia jesli dobrze pamietam
Skoro Mars w Baranie jest w swoim znaku, to czy to znaczy że wszyscy z Marsem w Baranie mają podobny styl działania? Bo wcześniej dużo mówiliśmy o tym że aspekty i reszta mapy zmieiaja interpretacje, więc zastanawiam się czy w ogóle można powiedzieć coś ogólnego o samym znaku Marsa bez reszty kontekstu.
Wracajac do pytania Beci bo mi to przypomniało własne doswiadczenia to te rónżice miedzy Marsami w zwiazku są naprawdę odczuwalne. Mój partner ma Marsa w Strzelcu, ja w Baranie i to ciągłe napięcie między moim "zróbmy to teraz" a jego "a moze jeszcze poczekajmy na więcej informacji" było przez lata źródłem sporow. Teraz jak to widzę przez pryzmat astrologii to nie muszę już brac tego osobiscie.
Ale chwile, czy to nie jest trochę niebezpieczne takie tłumaczenie zachowań partnera astrologią? Bo mozna usprawiedliwic doslownie wszystko. On jest oziębły? Bo Saturn. On nie inicjuje? Bo Mars w Byku. W którym momencie to przestaje być wgląd, a zaczyna być wymówka? 😛
Weronka83 porusza coś, o czym warto mówić otwarcie. Sama widziałam przypadki, gdzie astrologia była używana żeby nie rozmawiać o problemach w związku, tylko żeby je "wyjaśniać" przez planety. To nie jest zdrowe podejście. Dobra interpretacja mapy powinna otwierać rozmowę, nie ją zastępować. Becia, jak rozmawiasz z partnerem o tych różnicach bez astrologii?
Rozmaryn, nie za bardzo. On mówi że ja sie spieszę ja mówię że on sie ociąga i krecimy się w kolko. Dlatego szukam jakiegoś innego języka do tego. Nie żeby usprawiedliwiać, ale żeby w ogole móc to opisac inaczej niż "masz problem z decyzjami".
Obserwuje tę rozmowę o Marsach w związkach i zastanawiam się, czy jest jakaś konfiguracja Marsów miedzy partnerami, która "działa dobrze"? Czy Marsy w tym samym znaku to lepiej, bo podobny rytm czy gorzej, bo za dużo tego samego ognnia albo ziemi?
Chcę wrócić do tego co Taurus powiedział, że mapa nie determinuje wyborów. Ale wcześniej w tym wątku mówiło się dużo o tym, że aspekty trudne można "przepracować". Czy to nie znaczy jednak że bez przepracowania planeta determinuje? Czuję że tutaj jest jakaś sprzeczność w tym jak astrologia mówi o wolnej woli.
