Słucham tej rozmowy i myślę o tym w kontekście Księżyca w Wadze. Jeśli ta cicha rana to brak odzwierciedlenia - bo Waga potrzebuje lustra - to może Chiron retro w tym miejscu to właśnie historia o tym że ktoś się nigdy nie poczuł naprawdę zobaczony. I żadnego dramatycznego momentu nie ma, bo to nie jedno zdarzenie, tylko długi brak. Czy coś takiego macie u siebie?
Czytam to wszystko i właściwie zastanawiam się nad sobą. Mam Księżyc w Wadze i od zawsze czułam że potrzebuję że ktoś mi powie co czuję, żeby samej to zrozumieć. Myślałam że to jest słabość. A tu wychodzi że to może być po prostu natura tego Księżyca?
a skąd mam wiedzieć gdzie mam Chirona? Znaczy czy jest retro? Sprawdziłam astro.com ale nie rozumiem jak czytać ten wykres.
Na astro.com w tabeli planet przy Chironie jest literka R jeśli jest w retrogradzie. Wystarczy spojrzeć na tę kolumnę. Sama niedawno tak sprawdzałam.
Hej, tylko jedno pytanie bo nie mogę się doczekać - ta kombinacja Sabinki to znaczy że będzie miała problemy w związkach na zawsze czy to się da jakoś przepracować? Bo jak słucham tej rozmowy to mam wrażenie że astrologia pokazuje tylko problemy a nie wyjście z nich.
A może właśnie o to chodzi w Chironie retro - że nie ma gotowej recepty? Ziołolecznictwo mnie tego nauczyło - nie ma jednego zioła które leczy ranę, jest cały proces. Chiron to chyba podobna energia. Nie idziesz do aptekarza i nie dostajesz tabletki na ranę Chirona.
A może to tak nie działa że jedno albo drugie? Bo u mnie na przykład bywa i tak i tak zależnie od dnia i osoby. Raz wychodzę z rozmowy i czuję że byłam naprawdę w kontakcie, a raz wychodzę i czuję jakiś głód mimo że rozmawiałam dwie godziny. To jest kwestia Chirona czy po prostu zależy kto to jest po drugiej stronie?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie które trochę pod prąd. Czy ktoś z was naprawdę czuje że rozumienie swojego Chirona cokolwiek zmieniło? Nie mówię że to nieprawda, ale ta rozmowa zaczyna mi trochę przypominać spiralę - im więcej analizy tym więcej pytań i nie widać żeby ktoś z tego wyszedł z czymś konkretnym.
Słucham tej dyskusji o Księżycu i Chironie i zastanawiam się - czy te symbole astrologiczne nie są trochę jak karty tarota? Dajesz znaczenie i to znaczenie pomaga zobaczyć coś co już wiesz. Chiron retro jako "ukryty dar lub rana" - to pasuje do prawie każdego, nie? Nie mówię że to bzdura, naprawdę pytam gdzie jest granica między mapą a projekcją.
