Księżyc w Lwie to jeden z tych układów, który wyłapuję od razu w rozmowie. Jest w nim coś nie do pomylenia - ta potrzeba, żeby cię zobaczono, usłyszano, doceniono. Ale chodzi mi po głowie jedno: czy ta emocjonalność Lwa jest naprawdę tak dramatyczna, jak się o niej mówi, czy po prostu Lew jako jedyny nie chowa tego, co czuje? Bo emocje ma każdy znak równie mocne, tylko reszta je maskuje. Piszę to, bo miałam ostatnio kilka rozmów z osobami z tym układem i wyłapałam u nich jedno wspólne: szukają potwierdzenia u innych, a jednocześnie na zabój temu zaprzeczają. Jak to widzicie?
Dokładnie to samo widzę od lat. Lubię ten układ rozkładać na części, bo ma w sobie sprzeczność wbudowaną na stałe. Lew rządzi piątym domem - ekspresja, twórczość, ego - a Księżyc to emocje, potrzeby, bezpieczeństwo. Jak te dwie rzeczy się spotkają, człowiek potrzebuje czuć się bezpiecznie przez bycie w centrum. I tu jest sedno Twojego pytania: oni NIE szukają potwierdzenia dlatego, że są niepewni. Szukają go jako sposobu na połączenie z drugim człowiekiem. Drobna różnica, ale ważna.
No dobra, tylko skąd w ogóle pewność, że ten układ planet cokolwiek tłumaczy? Pytam serio, bez zaczepki. Mam kolegę, którego żona opisuje słowo w słowo tak jak Wy - ten cały dramatyzm, ciągłe 'patrzcie na mnie'. Sprawdziłem, faktycznie ma Księżyc w Lwie. Tylko równie dobrze może to być charakter, wychowanie, jakaś stara trauma. Jak Wy to od siebie odróżniacie, bo dla mnie to na razie zgadywanka.
Ja się na astrologii nie znam, ale mam córkę z Księżycem w Lwie i to, co tu piszecie, to jakby ktoś podsłuchał nasze rozmowy. Ona sama mówi, że atencji nie potrzebuje, a widać po niej, że jest jej smutno, gdy nikt nie zareaguje na to, co zrobi. Zastanawiam się, czy ona w ogóle to u siebie widzi, bo sprawia wrażenie, jakby naprawdę nie łączyła jednego z drugim.
Wtrącę się, bo widzę, że rozmowa grzęźnie w 'szuka potwierdzenia - nie szuka'. Moim zdaniem to źle postawione od początku. Księżyc w Lwie szuka czegoś innego niż samego potwierdzenia - szuka WIDOWNI dla swoich emocji. To nie to samo. Potwierdzenie zakłada niepewność. Widownia zakłada ekspresję. I ta druga jest dużo bliżej tego, co ten układ naprawdę robi.
Hej, mam pytanie może głupie, ale co dokładnie znaczy 'Księżyc w Lwie'? Znaczy rozumiem że Księżyc gdzieś tam jest, tylko to miejsce to znak zodiaku z chwili urodzenia? Bo ja mam Księżyc w Skorpionie i słyszałem że to też mocny uład - sorry, układ.
Ja mam Księżyc w Lwie i trochę nieswojo mi się to czyta, bo jakbyście mnie opisywali. Ale chcę zapytać o tę potrzebę widowni, o której pisała Renia01 - da się nad tym pracować, czy to już na zawsze siedzi w charakterze? Bo sama u siebie widzę tendencję do... no, do robienia scen, powiedzmy.
A jak to wygląda, gdy ten Księżyc siedzi w trudnym aspekcie, np. do Saturna? Gdzieś czytałam, że wtedy głód uznania jest jeszcze większy, bo w dzieciństwie był duszony. Pracował ktoś z takim układem na żywo?
No dobra, powoli łapię o co chodzi. Ale mam kolejne: skoro ten Księżyc potrzebuje widowni dla emocji, to jak taki ktoś funkcjonuje w związku? Bo wyobrażam sobie, że partner bardziej zamknięty, jakiś Skorpion czy Koziorożec, może to odbierać jako przytłaczające.
Hej, a ja z praktycznej strony - da się jakoś sprawdzić, czy mam Księżyc w Lwie? Swój znak słoneczny znam, ale Księżyca nie umiem znaleźć. I gdzie to w ogóle sprawdzić, w jakimś programie?
O, dzięki za tę stronę astro.com, od razu sprawdziłam i mam Księżyc w Pannie! Trochę inna bajka niż Lew, ale przy okazji - Panna czuje emocje tak samo mocno, tylko je dusi? Pytam, bo wątek jest o Lwie, ale ciekawa jestem porównania.
Nie chcę za bardzo schodzić z tematu, bo to wątek o Lwie, więc krótko: Księżyc w Pannie przerabia emocje przez analizę, Lew przez ekspresję - tyle. Ale wróćmy do pytania, które ktoś tu rzucił wcześniej i które wisi bez odpowiedzi: ta pewność siebie, którą widać u Księżyca w Lwie - jest prawdziwa, czy to tylko fasada?
Odpowiem wprost: jedno i drugie naraz. Księżyc w Lwie naprawdę ma w sobie naturalną godność i poczucie wartości, to nie jest sama maska. Ale pod spodem siedzi często ogromna wrażliwość na odrzucenie, której z zewnątrz nie widać. I właśnie dlatego ten układ jest tak trudny do rozczytania. Ludzie widzą pewność siebie, a nie widzą, że ta osoba dosłownie się sypie w środku, gdy poczuje się pominięta.
A jak to się łączy z tym aspektem do Saturna, o którym Aurella pisała wyżej? Bo rozumiem, że Saturn dusi tę ekspresję w dzieciństwie - ale czy to znaczy, że taki ktoś jest jeszcze bardziej wyczulony na krytykę, bo nigdy nie dostał miejsca, żeby siebie pokazać?
Dokładnie w tę stronę to idzie, Celestynka. Saturn w kwadraturze do Księżyca w Lwie to często historia dziecka, któremu wpajano 'nie przesadzaj', 'nie rób z siebie widowiska', 'twoje emocje nie są najważniejsze'. I to dziecko uczy się, że jego naturalna ekspresja jest nie na miejscu. Więc jako dorosły tę ekspresję ma, ale z wielkim lękiem, ilekroć ma ją pokazać.
Dorzucę jeszcze jedno - tacy ludzie często ten lęk nadrabiają wyjątkowo dopracowanym wystąpieniem. Saturn mówi 'za dużo', a Księżyc w Lwie odpowiada 'to teraz zrobię jeszcze więcej, ale tak perfekcyjnie, że nikt się nie doczepi'. I wtedy ekspresja jest mocna, ale trzymana w ryzach. Co paradoksalnie działa czasem lepiej niż dzika, niczym nieokiełznana lwia energia bez aspektów.
Mogę się wtrącić z własnego podwórka? Mam ten Księżyc w Lwie i tę trzymaną w ryzach ekspresję, o której pisała Filomena, rozpoznaję u siebie aż za dobrze. Długo myślałam, że jestem po prostu 'powściągliwa', a potem ktoś mi powiedział, że ja się strasznie pilnuję, żeby nie wyjść za bardzo, bo gdzieś w środku czekam, aż mnie zbesztają. Nie wiem, czy mam tego Saturna w aspekcie, bo nie znam całej karty.
Sekstyl Księżyca w Lwie do Jowisza to układ, który tę lwią energię wzmacnia, ale miękko i z rozmachem - Jowisz dokłada optymizmu i takiej naturalnej hojności w uczuciach. Takie osoby często mają dar, że przy nich inni czują się zauważeni, co jest ciekawe, bo same tej uwagi też łakną. Taki emocjonalny układ wzajemny: daję ci uwagę, ty dajesz mnie.
To brzmi jak coś, co mogłoby nieźle działać w relacji - o ile partner tę mechanikę rozumie. Ale mam pytanie do Aurelli albo Renii: czy Księżyc w Lwie da radę dobrze funkcjonować z kimś, kto po prostu z natury nie jest wylewny? Czy to zawsze skończy się frustracją?
Dokładnie tak to u córki wygląda. Mąż spokojny, raczej małomówny, ale jak ona coś opowiada, on naprawdę słucha. I ona to czuje. Zgrzyt jest wtedy, gdy on odpłynie myślami - to ona wyłapuje w sekundę. Dla niej problemem nie jest, że mało mówi, tylko że w tamtej chwili go przy niej nie ma.
Bardzo celne, Krysia. Ta trudność z proszeniem wprost to jedno z głównych wyzwań tego Księżyca. Lew ma w sobie taką królewską postawę - a król nie prosi, król raczej... czeka, że mu podadzą. I to czekanie zwykle jest niewypowiedziane, więc siłą rzeczy kończy się zawodem, bo partner nie czyta w myślach.
Ale czy to nie jest w ogóle bolączka wszystkich związków, że ludzie nie mówią wprost czego chcą? Nie wiem czy to akurat lwia specjalność. Pytam serio, może czegoś nie kumam.
Sorry, że wchodzę z innej beczki, ale Aurella wspomniała wyżej o Księżycu w dwunastym domu przy tym, co czuje Anielcia. Dom ma aż tak samo duże znaczenie jak znak przy Księżycu? Bo zerknęłam w swoją kartę i mam Księżyc w Lwie w trzecim domu i ciekawi mnie, czy to coś zmienia.
Zastanawiam się, czy ta teatralność w opowiadaniu to nie jest właśnie to, o co pytał wcześniej Wiktor - czyli czy partner musi być wylewny, żeby to zagrało. Bo przy Księżycu w trzecim domu w Lwie może wystarczyć dobry słuchacz, a niekoniecznie ktoś, kto sam też macha rękami i dramatyzuje?
A czy Księżyc w Lwie sam potrafi być takim słuchaczem dla partnera? Bo cały czas kręcimy się wokół jego potrzeb, a mnie ciekawi druga strona - co, gdy to partner potrzebuje uwagi?
Bardzo trafne, Krysia. Księżyc w Lwie ma w sobie naturalną hojność, tylko ona się odpala, gdy jego własne potrzeby są nakarmione. Jak czuje się niezauważony, zwija się do środka i ta hojność gaśnie. Nie ze złości - po prostu nie ma z czego dawać.
Czyli to trochę jak taki emocjonalny zbiornik - pełny to się przelewa na innych, pusty to nie ma przepływu? Dobrze to łapie czy strasznie upraszam?
