Bardzo mi to układa różne rzeczy, bo teraz coś w sobie rozumiem. Właśnie wtedy, gdy czuję, że nikt nie widzi, co robię, robię się mniej wyrozumiała dla innych. Myślałam, że jestem po prostu samolubna w takich chwilach, a tu chodzi o coś zupełnie innego.
To akurat ważna sprawa - wiedza o swoim Księżycu to punkt startu, nie meta. Zrozumieć 'dlaczego tak reaguję' i nauczyć się reagować inaczej to dwa osobne procesy. Astrologia daje mapę, ale na mapie się nie mieszka.
Aurella, a jak ta mapa Księżyca w Lwie wygląda w miarę dojrzewania? Bo słyszałam, że Księżyc jest silniejszy w pierwszej połowie życia, a potem bardziej pracujemy ze Słońcem. Coś w tym jest?
Też chciałam o to zapytać! Bo o Księżycu mówi się, jakby był niezmienny przez całe życie, a przecież człowiek się zmienia i te wzorce chyba też?
Księżyc faktycznie jest najbardziej aktywny wcześnie - to wzorzec z dzieciństwa, taki emocjonalny rdzeń. Ale nie znika. Zwłaszcza pod stresem, w bliskich relacjach i w środku nocy wracamy do tego, co Księżyc reprezentuje. Słońce to nasz świadomy kierunek, a Księżyc to grunt, po którym chodzimy.
To zdanie Filomeny o trzeciej w nocy zatrzymało mnie na dłużej. Bo ja mam Księżyc w Lwie i faktycznie - te nocne godziny to zupełnie inna jakość niż dzień. Jakby cały ten lwi blichtr gdzieś odpływał i zostaje coś dużo bardziej surowego. To jest ta różnica między tym, kim się jest na zewnątrz, a tym, co siedzi w środku? Bo przyznaję, dotąd podchodziłem do tego z boku, a tu nagle zrobiło się osobiście.
To, co opisuje Wiktor, jest bardzo charakterystyczne dla tego Księżyca. Dzień sam z siebie daje okazje do potwierdzenia - praca, ludzie, kontakty. Noc te okazje zabiera i zostaje goła potrzeba, bez sposobu, żeby ją nakarmić. Nie bez powodu Księżyc w Lwie często miewa nocny niepokój kompletnie nieproporcjonalny do tego, co realnie dzieje się w życiu.
A to znaczy, że ktoś z Księżycem w Lwie powinien jakoś specjalnie pracować z tym rytmem dobowym? Jak w ogóle taka praca miałaby wyglądać?
Ok tylko pytanie praktyczne - jak to w sobie rozpoznać? Znaczy mam Księżyc w Lwie i nie wiem czy moje nocne myślenie to ten mechanizm czy zwykła bezsenność. Da się w ogóle poczuć różnice?
Mnie to akurat trafiło prosto w punkt. Bo jak teraz myślę o swoich nocach, to tak - bardzo często wracam do chwil, gdzie ktoś mnie zlekceważył albo nie zareagował tak, jak liczyłam. I dopiero teraz widzę, że to nie jest zwykłe zamartwianie się, tylko coś głębszego.
Wejdę tu, bo to się zazębia z tym, co widzę przy pracy z czakrą serca. To nocne przerabianie scen to nie jest samo myślenie - to niezamknięty cykl emocjonalny, który szuka domknięcia. Kłopot w tym, że powtarzanie go w kółko w głowie tego domknięcia nie daje.
To już trochę wychodzi poza samą interpretację Księżyca, ale powiem jedno: Księżyc w Lwie domyka emocje częściej przez ekspresję niż przez analizę. Nie przez to, że coś zrozumie - ale przez to, że wyrazi, że ktoś usłyszy. Samotne przerabianie scen w nocy jest właśnie pozbawione tego, czego mu najbardziej trzeba - świadka.
Czyli Księżyc w Lwie dosłownie potrzebuje kogoś do nocnych rozmów? To już dość spore wymaganie wobec partnera.
Hej, a wie ktoś jak to działa jak ktoś ma Księżyc w Lwie ale i dużo Saturna w karcie? Bo słyszałem że Saturn potrafi hamować Księżyc i te lwi potrzby robią się jakby... przytłumione czy coś? Może źle to ujmuje
Saturn-Księżyc to naprawdę ciężki duet niezależnie od znaku. Ale w Lwie ta sprzeczność wychodzi wyjątkowo ostro, bo Lew z natury chce blasku, a Saturn mówi 'najpierw sobie zasłuż'. I człowiek stoi między tymi dwoma głosami przez całe życie.
Czyli taki ktoś sam się blokuje, zanim w ogóle zdąży się pokazać? To musi być koszmarnie męczące.
Bardzo precyzyjny opis. I warto dodać, że to nie jest ani hipokryzja, ani jakaś chwiejność charakteru - to jest właśnie ten wewnętrzny spór Saturna z Księżycem w Lwie. Taka osoba naprawdę nie wie, ile miejsca wolno jej zająć. I odpowiedź zmienia jej się z dnia na dzień.
Właśnie czytam to, co Aurella napisała o tym, ile miejsca wolno zająć, i mnie zamurowało. Bo córka mówi słowo w słowo - że nie wie, czy w ogóle ma prawo powiedzieć, co czuje. I teraz myślę, że to nie tylko wychowanie, to może być właśnie ten układ w karcie. Tylko jak jej wytłumaczyć, że to nie jej wina, tylko coś głębszego?
Przy Księżycu wiedza faktycznie często nie wystarcza. Księżyc to nie jest miejsce, do którego dojdziesz rozumieniem - to miejsce, do którego dojdziesz odczuciem. I tu leży cały kłopot z tym Saturnem przy Lwie, bo Saturn mówi 'najpierw zrozum, potem zasłuż', a Księżyc potrzebuje czegoś zupełnie innego.
Im dłużej to czytam, tym bardziej mi się wydaje, że Księżyc w Lwie to jeden z trudniejszych układów emocjonalnie. Na początku myślałem, że Lew to coś lekkiego i pewnego siebie. A wychodzi całkiem odwrotnie.
Lew w Słońcu i Lew jako Księżyc to naprawdę dwa różne światy. Słoneczny Lew ma energię do wyrażenia - wychodzi, błyszczy, czerpie z tego frajdę. Księżycowy Lew nosi tę potrzebę w miejscu dużo bardziej wrażliwym, bardziej prywatnym. I dlatego zderzenie z brakiem uznania boli go mocniej, niż ktokolwiek by się po Lwie spodziewał.
Dorzucę do tego, co napisała Aurella - masa osób z Księżycem w Lwie ma wokół siebie ludzi, którzy dosłownie nie rozumieją, czemu one 'tak to przeżywają'. Bo z zewnątrz wygląda pewnie, sprawnie, wręcz odpornie. A w środku toczy się zupełnie inna historia.
Czytam to i mam wrażenie, że ktoś spisał moje myśli. Dokładnie tak u mnie jest - na zewnątrz daję radę, a potem w nocy wszystko wraca i pytam samą siebie, czemu mi w ogóle na tym zależy, skoro 'powinnam być ponad to'. Nigdy nie połączyłam tego z Księżycem w Lwie tak wprost.
Kwadratura Saturna do Księżyca w Lwie naprawdę mówi wiele. To nie jest jakiś subtelny aspekt. Kwadratury Saturna działają jak nieustanne pytanie: 'czy Ty na pewno na to zasługujesz?'. A przy Lwie, który poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa buduje na byciu widzianym i cenionym, to pytanie jest wyjątkowo bolesne.
Przy tej kwadraturze często widzę też odpowiedź w samym ciele - coś w okolicy splotu słonecznego, jakby zatrzymany ruch, który chce wyjść, a nie może. Nie umiem tego nazwać inaczej niż zablokowana ekspresja, która szuka ujścia i go nie znajduje.
Jest jeszcze jeden wymiar, którego nie ruszyliśmy. Księżyc w Lwie i jego relacja z dziećmi albo z twórczością - bo to naturalne działki Lwa. Jak ktoś z tym Księżycem ma kontakt ze sztuką albo opiekuje się kimś, ta emocjonalna potrzeba znajduje ujście w sposób, który nie wygląda na 'szukanie potwierdzenia', a nim jest. Brawa po spektaklu, reakcja na rysunek dziecka. To nie narcyzm, to Księżyc w swoim żywiole.
O, o tym bym nie pomyślała. Czyli twórczość może być takim naturalnym wentylem dla Księżyca w Lwie? To ma mnóstwo sensu, bo mam przyjaciółkę, która maluje i zawsze jest strasznie czuła na to, co ludzie mówią o jej obrazach - jakby to nie była uwaga o pracy, tylko o niej samej.
