Mam Księżyc w Koziorożcu i od lat słyszę, że to oznacza chłód emocjonalny, dystans, trudność w okazywaniu uczuć. Chciałam zapytać, czy ktoś z podobnym układem rzeczywiście tak to odczuwa? Bo u mnie to wygląda inaczej - emocje są, tylko głęboko schowane i bardzo rzadko kogoś wpuszczam do środka. Czy to naprawdę jest ta 'chłodność' o której wszędzie piszą, czy raczej coś innego?
Mam podobnie i przez długi czas myślałam, że jestem po prostu zimna. Ale to nie jest chłód w sensie braku uczuć - to raczej jakby emocje były bardzo kontrolowane, trzymane na uwięzi. Księżyc w Koziorożcu to saturn rządzący sferą emocji i saturn nie lubi jak emocje się rozlewają. Ale mam pytanie do Ciebie - masz jeszcze jakieś planety w aspekcie do tego Księżyca? Bo to mocno zmienia obraz.
Czytam i myślę sobie - czy to znaczy, że osoby z Księżycem w Koziorożcu mają generalnie problem z relacjami? Bo moja była miała taki układ i faktycznie nigdy nie wiedziałem co czuje. Nigdy. Pytałem wprost i dostawałem odpowiedź 'wszystko dobrze'.
Lubka, muszę się tu wtrącić - nie upraszczałabym tego do 'klasycznego mechanizmu obronnego'. Księżyc w Koziorożcu to bardzo złożone położenie i zależy ogromnie od domu, w którym stoi, od aspektów i od progressowanych Księżyców przez całe życie. Masz rację że jest ostrożność, ale błędem jest mówienie że to jedyna interpretacja.
Wenus w Strzelcu i Księżyc w Koziorożcu to ciekawe połączenie. Wenus dąży do ekspansji i lekkości, a Księżyc hamuje i każe być powściągliwą. Możliwe że wewnętrznie czujesz napięcie między potrzebą bliskości a potrzebą bezpieczeństwa przez dystans. Czy zauważasz to w relacjach?
Weszłam tu przypadkiem i zostałam, bo sama mam Księżyc w Koziorożcu i po raz pierwszy czytam coś co mi pasuje. Zawsze mi mówiono że jestem zimna, bez serca, że nie kocham naprawdę. A ja kocham, po prostu inaczej. Poprzez czyny, nie słowa. Czy to ma jakieś znaczenie w astrologii - ta miłość przez działanie zamiast wyrażania?
Przepraszam że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale czy Księżyc w Koziorożcu to coś co się oblicza z daty urodzenia? Ja znam tylko swój znak słoneczny i nigdy nie sprawdzałam gdzie mam Księżyc. Jak to sprawdzić?
Czytam tę rozmowę i zastanawiam się - czy to że ktoś ma Księżyc w Koziorożcu to znaczy że całe życie tak już będzie? Czy tranzyt Saturna albo Jowisza przez Księżyc cokolwiek zmienia? Pytam bo sama staram się pracować ze swoją mapą i chciałabym wiedzieć czy jest jakaś szansa na 'rozluźnienie' tego.
Dziękuję za ten wątek, bo nigdy nie znalazłam lepszego opisu Księżyca w Koziorożcu! Mam siostrę z tym układem i teraz rozumiem ją o tyle lepiej. Ale chciałam zapytać - czy jeśli ktoś ma Księżyc w Koziorożcu a ascendent w Rybach, to ta rybna wrażliwość gdzieś prześwieca przez tę koziorożcową powłokę?
Mam Księżyc w Koziorożcu i wyszłam z nieudanego związku rok temu. Partner mówił dokładnie to co Ignaś - że nie wie co czuję, że jestem zamknięta. Próbowałam mu tłumaczyć ale on chciał żebym była kimś kim nie jestem. Myślicie że to kwestia charakteru partnera, czy może Księżyc w Koziorożcu po prostu nie pasuje do pewnych znaków czy układów?
ta opozycja Księżyców to mnie zastanawia. Czyli jakbyście się spotkały dwie osoby z takimi Księżycami, to byłoby jak zderzenie dwóch różnych języków emocjonalnych? Jeden chce wylewności, drugi się chowa?
Słuchajcie, mam pytanie do tych co mają Księżyc w Koziorożcu i są w związkach - czy partner kiedykolwiek sam z siebie to zrozumiał, czy musieliście mu tłumaczyć? Bo u mnie zawsze kończyło się na tym że ja musiałam się tłumaczyć, a to było wyczerpujące.
Właśnie terapia to dobry punkt. Ale czy myślicie, że Księżyc w Koziorożcu to coś co można 'przepracować' do końca, czy to zawsze zostaje jako pewna baza? Bo mam wrażenie że to się łagodzi z wiekiem, ale rdzeń zostaje.
Mam pytanie do was wszystkich - czy ktoś z Księżycem w Koziorożcu potrafił powiedzieć kiedy dokładnie POCZUŁ że kogoś kocha? Znaczy jaki jest ten moment, skoro nie płacze, nie woła? Jak to wygląda od środka?
Odpowiem na twoje pytanie Zaneczka - u mnie to jest jak ciche postanowienie. Nie 'zakochuję się' z hukiem. Po prostu w pewnym momencie stwierdzam wewnętrznie: ta osoba jest ważna, będę przy niej. Bez skrzypiec, bez trzepotania serca. Bardziej jak podpisanie kontraktu z samą sobą.
O matko, ten wątek to jest jak objawienie. Kalikst, Ignaś - to co opisujecie pasuje do mojej siostry jeden do jednego. Ona jak chce powiedzieć że ją kochasz to pyta czy zarezerwowałeś stolik na jej urodziny trzy tygodnie wcześniej. To jest jej język miłości?
Sprawdziłam w końcu na astro.com i mam Księżyc w Byku! Ale czytając tę dyskusję zastanawiam się - czy Księżyc w Byku jest podobny do Koziorożca, skoro obydwa to ziemia? Też wolę czyny od słów i też mi trudno mówić o uczuciach wprost.
Wracając do tego co mówiła Mistralka o świadomości - bo mam wrażenie że to klucz. Moja mama ma chyba Księżyc w Koziorożcu, nigdy jej nie liczyłam mapy, ale wszystkie opisy pasują. I ona do 60 roku życia nie miała pojęcia że cokolwiek w niej jest inaczej. Myślała że wszyscy tak mają.
Czytam ten wątek od początku i nie mogę się powstrzymać. Sama mam Księżyc w Koziorożcu i to pierwsze miejsce gdzie czuję że ktoś to rozumie bez oceniania. Zwykle jak próbuję wytłumaczyć znajomym to słyszę 'no po prostu się postaraj być cieplejsza'. Jakby to była kwestia chcenia.
To co napisałaś Zaneczka trafia mnie prosto w serce. To 'po prostu się postaraj być cieplejsza' słyszałam tyle razy że już mam odruchy obronne na samo to zdanie. Jakby ciepłość była kwestią nastawienia a nie czegoś głębszego.
A mam pytanie w ogóle do wątku - czy Księżyc w Koziorożcu jakoś inaczej działa u mężczyzn niż u kobiet? Bo czytałem gdzieś że u mężczyzn ten Księżyc jest trudniejszy bo Księżyc to energia żeńska i jest jakby stłumiony przez saturniańską powagę. Czy to prawda?
Wtrącę się bo mam tu inne zdanie. Myślę że za bardzo romantyzujemy ten Księżyc. Owszem, może być piękna dojrzałość i świadome używanie dystansu, ale nie zapominajmy że wiele osób z tym Księżycem naprawdę cierpi i nie jest to tylko kwestia 'nauki używania chłodu'. Czasem jest za to odpowiedzialna prawdziwa blokada emocjonalna którą trzeba przepracować a nie celebrować.
To jest chyba najlepsze pytanie w tym wątku. Bo jak odróżnić charakter od mechanizmu obronnego? Mam wrażenie że sama nie umiałabym tego rozróżnić u siebie gdybym miała ten Księżyc. Czy ktoś z was to kiedyś poczuł wyraźnie tę granicę?
Odpowiem na to pytanie Hematytki, bo mam Księżyc w Koziorożcu i myślę o tym często. U mnie granica jest wtedy kiedy dystans pojawia się nagle i nieadekwatnie - jakby klapa zamknęła się bez powodu. Kiedy po prostu jestem chłodna bo tak mi wygodnie, to nie boli. Kiedy blokuję bo się boję, to boli, ale gdzieś głęboko.
Przepraszam że znowu wchodzę z pytaniem podstawowym, ale skoro mówimy o tym jak Księżyc wpływa na emocje - to czy to dotyczy tylko tych emocji które pokazujemy innym, czy też tych które sami siebie odczuwamy? Bo z tego co rozumiem możesz mieć Koziorożca i czuć bardzo intensywnie, tylko tego nie pokazywać?
Słuchajcie, to co Zanetta napisała o bólu za szybą - to jest pierwsza rzecz w tym wątku od której mi łzy stanęły w oczach. I teraz mam pytanie do niej i do was wszystkich którzy macie ten Księżyc - czy było kiedyś coś co przebilo tę szybę? Jakiś moment, tranzyt, zdarzenie?
U mnie to był właśnie Saturn return. Dokładnie tak jak Hematytka i Sodalitka wcześniej wspominały. Miałam wtedy trzydzieści lat i kilka rzeczy posypało się naraz i po prostu nie miałam siły utrzymywać tej klapy zamkniętej. Płakałam tydzień i byłam tym przerażona bo nie wiedziałam co się dzieje. Teraz wiem że to było... oczyszczające.
