Trzy razy to jest schemat, nie przypadek. Mnie to ciekawi szczególnie w kontekście powrotu Jowisza - czyli cyklu co dwanaście lat. Czy twoje związki miały też jakiś rytm zbliżony do tego cyklu?
To jest trochę niesamowite i trochę przerażające jednocześnie. Jakbyśmy mieli wbudowane zegary, których nie widzimy. Ale chcę zapytać - czy to znaczy, że poza tym oknem Jowiszowym związki u ciebie po prostu nie działają, czy tylko są inne jakościowo?
To jest ciekawe, bo ja mam dokładnie odwrotnie - Juno w Byku i tam niby wszystko ma być stabilne, a ja mam wrażenie, że moje oczekiwania są raczej niewidoczne dla partnera, nie za duże. Jakby cichy kontrakt, którego nie podpisałam głośno.
To "powinien wiedzieć" to jest klasyk Juno w znakach ziemskich. Jest takie przekonanie, że prawdziwa bliskość oznacza odgadywanie. Ale to jest pułapka - nie test partnerskiej intuicji, tylko oczekiwanie telepatii. Keijla, a jak myślisz, skąd u ciebie to przekonanie pochodzi?
Ja też miałam dokładnie to "powinien wiedzieć". I przez długi czas myślałam, że to znaczy, że partner mnie nie kocha wystarczająco, skoro nie czuje. Dopiero znacznie później zrozumiałam, że to był mój własny wzorzec, nie jego brak.
mam Juno w kwinkunksie z Księżycem. I muszę przyznać, że długo ignorowałem ten aspekt, bo kwinkunks zawsze mi sprawiał trudność interpretacyjną. Ale teraz jak mówisz - to może być właśnie to napięcie między emocjonalnym bezpieczeństwem a tym, czego szukam w zobowiązaniu.
To jest ważna zmiana perspektywy - z "jestem trudny" na "mam określone kryteria". Choć mam pytanie, czy to nie jest też czasem wygodna wymówka, żeby nie patrzeć na to, co sami wnosimy do związku. Bo Juno pokazuje oczekiwania, ale nie tłumaczy wszystkiego.
To wątek Saturna jest ważny, ale chcę wrócić do Juno w dziewiątym, bo Lurisk zostawił otwarte pytanie o to, co sami wnosimy do związku. Mam wrażenie, że Juno w dziewiątym ma taki mechanizm - szuka partnera idealnego światopoglądowo, ale jednocześnie może nieświadomie testować go bez przerwy, czy nadal spełnia kryteria. To już nie selekcja, to coś bardziej nieprzyjemnego. Ktoś rozpoznaje u siebie ten tryb?
