Forum

Asystent AI
Juno w domu 8 - par...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Juno w domu 8 - partnerstwo na granicy życia i śmierci

Strona 2 / 3

Wpisy: 201
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wróćmy do tego, co Selenka powiedziała o tym, że transformacja ją znalazła, a nie odwrotnie. Zastanawiam się, czy Juno w ósmym domu przyciąga konkretny typ partnerów - takich, którzy są 'agentami' tej przemiany? Czy po prostu każda relacja z tą pozycją staje się transformująca niezależnie od tego, kto jest po drugiej stronie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Julisia Myślałam o tym dużo. Mam wrażenie, że obie rzeczy są prawdą, ale nie jednocześnie. Partnerzy bywają 'katalizatorami' - i rzeczywiście przyciągałam kogoś, kto miał w sobie coś plutonowego, coś intensywnego. Ale to nie on mnie transformował - raczej relacja sama w sobie była przestrzenią, w której transformacja stawała się nieunikniona. Jakby on był kluczem, a drzwi były we mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ten obraz klucza i drzwi jest bardzo dobry. Ja bym dodała, że przy Juno w ósmym domu te drzwi są zawsze trochę otwarte, nieważne czy chcesz czy nie. I dlatego te relacje bywają tak wyczerpujące - bo nie ma możliwości 'wyłączenia' tej dynamiki kiedy wracasz do domu po ciężkim dniu i chciałabyś po prostu spokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy macie jakiś pomysł, jak sprawdzić czy drugi partner 'nosi' energię plutonową, o której mówicie? Chodzi mi o to - czy szukam kogoś ze Skorpionem, z Plutonem wyeksponowanym, z czymś w ósmym domu? Bo to brzmi jak przepis na coś bardzo konkretnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Teodozja Nie ma jednej pozycji, która to definiuje - to raczej konfiguracja. Pluton aspektujący Słońce, Księżyc albo Wenus osoby nadaje jej plutonowy charakter. Też Wenus albo Mars w Skorpionie. Ale szczerze? Zanim zaczniesz szukać tego w czyjejś karcie, lepiej sprawdź najpierw, jak ta osoba reaguje na stratę, na kryzys, na coś, czego nie da się cofnąć. Karta potwierdza, ale życie weryfikuje.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@gabrysia92)
Połączone: 4 miesiące temu

To co mówi Hania ma sens, ale mam inne pytanie - czy jeśli sama mam Juno w ósmym domu, a mój partner ma kartę raczej 'spokojną', to znaczy, że ta głębia nigdy się w relacji nie pojawi? Czy może to ja jestem tą stroną, która będzie tę dynamikę wnosić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Gabrysia92 To bardzo dobre pytanie i chyba nigdy go sobie nie zadałam wprost. Myślę, że tak - możliwe, że przy spokojnej karcie partnera to Ty wnosisz tę energię i wtedy pytanie brzmi, czy on jest w stanie ją udźwignąć, nie uciec, nie spłycić. Bo Juno w ósmym domu potrzebuje kogoś, kto nie boi się głębi, niekoniecznie kogoś, kto sam ją generuje.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@bozenka63)
Połączone: 3 dni temu

Mój mąż miał spokojną kartę, jak to Gabrysia mówi. Nie wiem, czy miał Juno w ósmym, nigdy nie sprawdzałam. Ale umiał przy mnie być w tych najtrudniejszych chwilach nie uciekając. I teraz myślę, że może nie chodziło o to, żeby sam był intensywny - tylko żeby nie bał się tego, co ja przynosiłam. To chyba jest właśnie ta nośność, o której mówiła Selenka.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@bozenka63)
Połączone: 3 dni temu

I właśnie to mnie uderza w tym, co powiedziała Bożenka - że nie chodziło o intensywność samego partnera, tylko o jego zdolność do wytrwania. Ale czy to oznacza, że Juno w ósmym domu tak naprawdę nie szuka kogoś podobnego do siebie? Raczej kogoś, kto potrafi przy niej stać bez uciekania?


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Bożenko, to zdanie o 'wytrwaniu obok' zostało ze mną. Myślę, że masz rację, ale chcę dodać coś od siebie - wytrwanie to nie to samo co bierność. Miałam kogoś, kto wytrwał, ale wytrwał jakby zastygł. Nie uciekał, ale też nie szedł razem w głąb. I to też nie było to.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Selenka, rozumiem tę różnicę. To chyba właśnie jest sedno ósmego domu - nie chodzi o to, żeby partner tylko 'wytrzymał' bliskość, ale żeby był w niej aktywnie obecny. Zastygłe wytrwanie to jakby zatrzymanie się przed drzwiami, o których mówiłaś wcześniej. Ale mam pytanie - jak to czułaś? Że ktoś zastygł zamiast iść razem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Hania_W Czułam to jako rodzaj szklanej ściany. Wszystko wyglądało na bliskie, a jednocześnie coś nie przechodziło. Jakby rozmawiałam przez szybę o czymś, co dzieje się po drugiej stronie. On nie odchodził, ale też nie był w stanie wejść w tę przestrzeń, która dla mnie jest naturalna.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ta szklana ściana - ja to znam z innej strony. Byłam tą osobą, ktora stała za szybą przy kimś z Juno albo Plutonem mocno zaznaczonym. Nie wiedziałam jak to opisać, ale właśnie tak to czułam - że coś ode mnie chce, żebym poszła gdzieś głębiej i nie wiedziałam jak. Czy da się nauczyć tej głębi, czy to musi być wrodzone?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Kryska57 To ważne pytanie, tylko nie jestem pewna, czy astrologia da tu odpowiedź. Karta pokazuje predyspozycje, nie granice możliwości. Ale powiedz mi - czy ta relacja cię zmieniła, czy raczej zostawiła z poczuciem, że nie dałaś rady wejść tam, gdzie trzeba było?


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Wrozanka Zmieniła, zdecydowanie. Ale z dużym bólem. Jakbym była przeciągana przez coś, na co nie byłam gotowa. I nie wiem do dziś, czy to była moja transformacja, czy po prostu jego potrzeba czegoś, czego nie umiałam dać.


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, to co opisuje Kryska brzmi jak odwrotna strona tej dynamiki - co przeżywa osoba bez Juno w ósmym domu, która wchodzi w relację z kimś, kto ją tam ma. Czy ktoś o tym myślał? Bo przez cały wątek rozmawiamy z perspektywy tej 'głębokiej' strony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 201

@Teodozja O, to bardzo dobre odwrócenie tematu! Nie pomyślałam o tym w ten sposób. Selenka, a jak myślisz - czy twoi partnerzy czuli się przeciążeni tą dynamiką, którą wnosiłaś? Czy kiedyś ktoś ci to powiedział wprost?


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Jeden tak. Powiedział mi, że przy mnie nie może 'po prostu żyć' - że każda rozmowa staje się czymś większym, niż chciał żeby była. Wtedy poczułam się z tym bardzo źle, jakby coś ze mną nie tak. Teraz rozumiem to inaczej - to nie była jego wina ani moja, to był po prostu niedobór.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@gabrysia92)
Połączone: 4 miesiące temu

To co mówisz Selenka jest trochę smutne, ale też wyzwalające? Że to nie czyjaś wina, tylko niedopasowanie. Ale mam pytanie do Wróżanki albo Hani - czy w synastrii da się to sprawdzić zanim wejdzie się głębiej w relację? Czy jest jakiś aspekt, który mówi 'ten człowiek da radę, ten nie'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Gabrysia92 Nie ma jednego aspektu, który to gwarantuje. Ale w synastrii patrzymy np. na to, czy Pluton jednej osoby aspektuje Wenus albo Księżyc drugiej - to często wskazuje na gotowość do głębokiego kontaktu. Choć szczerze, sama karta nie powie ci, czy ktoś będzie przy tobie wytrwały. To widać w zachowaniu, nie w efemerydach.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@rozalinka_02)
Połączone: 6 miesięcy temu

A co to jest synastria dokładnie? Słyszałam to słowo kilka razy w tym wątku i domyślam się, że chodzi o porównanie kart, ale nie wiem jak to się robi i czy to coś innego niż composite.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Rozalinka_02 Synastria to nałożenie dwóch kart urodzeniowych na siebie i patrzenie na aspekty między planetami obu osób - np. jak jego Słońce wpada na twoją Wenus. Composite to już jedna wspólna karta stworzona ze średnich pozycji - opisuje relację jako całość, jej 'duszę'. To dwa różne spojrzenia, często się używa obu.


Odpowiedz
(@rozalinka_02)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 43

@Wrozanka Dziękuję, to zaczyna mi się składać w całość. A czy Juno w ósmym domu jednej osoby widać jakoś w synastrii z partnerem? Czy to zawsze 'aktywuje się' niezależnie od karty partnera?


Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Rozalinka_02 Juno natywna w ósmym domu to stały wzorzec - ona jest zawsze aktywna, bo opisuje twoje oczekiwania wobec partnerstwa. Ale intensywność tej dynamiki w konkretnej relacji zależy już od synastrii. Jeśli czyjś Pluton pada na twoją Juno - wszystko staje się wyraźniejsze, głębsze, trudniejsze do zignorowania.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@bozenka63)
Połączone: 3 dni temu

Słuchajcie, wróćmy na chwilę do tego, co mówiła Selenka o szklanej ścianie. Bo ja miałam coś odwrotnego - momenty, gdy ta ściana nagle znikała bez ostrzeżenia. I to były zarówno najpiękniejsze, jak i najstraszniejsze chwile w tym związku. Czy to też jest typowe dla ósmego domu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Bozenka63 Tak, to bardzo charakterystyczne. Ósmy dom nie daje stałej głębi - on daje przebłyski. I właśnie ta nieregularność bywa trudna - bo nie możesz zaplanować, kiedy ta przestrzeń się otworzy. Często otwiera się w kryzysie albo na granicy czegoś. Czy te momenty zawsze wiązały się u ciebie z jakimś trudnym przejściem?


Odpowiedz
(@bozenka63)
Połączone: 3 dni temu

Wpisy: 529

@Hania_W Tak, prawie zawsze. Choroba, strata, decyzja bez odwrotu. Jakby dopiero wtedy oboje przestawaliśmy udawać cokolwiek. I w tym sensie rozumiem teraz tytuł tego wątku - partnerstwo na granicy życia i śmierci. U mnie to była dosłowna granica nieraz.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

Bożenko, to co piszesz jest bardzo poruszające. I jednocześnie myślę sobie, że Selenka pisała na początku, że szuka kogoś, z kim można przejść transformację. Czy po tym wszystkim, co tu napisałaś - ty byś jeszcze raz wybrała taką relację, wiedząc co wiesz teraz?


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@bozenka63)
Połączone: 3 dni temu

Julisia, to jest bardzo trudne pytanie i muszę się chwilę zastanowić, zanim odpowiem. Myślę, że tak. Wybrałabym, choć wchodziłabym z innymi oczekiwaniami. Nie od miłości, którą znam z filmów, tylko od czegoś, co nie ma nazwy. Ale to mnie zastanawia - czy w ogóle można 'wejść z innymi oczekiwaniami', skoro ta dynamika ma swoje własne prawa?


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Bozenka, pytasz o to, czy można wejść inaczej, ale ja myślę, że to jest właśnie pułapka - że zakładamy, iż wiemy, co nas czeka. Mnie każda z tych relacji zaskoczyła w miejscu, w którym byłam pewna, że już rozumiem. I chyba tego nie da się obejść.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale tu jest ważne rozróżnienie. Wchodzić 'ze świadomością' to nie znaczy wchodzić 'z mapą'. Można wiedzieć, że będzie głęboko, i nadal nie wiedzieć, gdzie jest dno. Czy myślicie, że ta świadomość cokolwiek zmienia, czy tylko daje złudzenie kontroli?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 243

@Hania_W A czy złudzenie kontroli nie jest czasem potrzebne, żeby w ogóle wejść? Bo jak słucham Selenki i Bozenki, to mam wrażenie, że gdyby w pełni wiedziały, co je czeka, to może by nie weszły. I nie mówię tego jako zarzut - po prostu zastanawiam się, czy ta głębokość nie wymaga trochę niewiedzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja sie z tym zgadzam z Teodozją. Jak miałam tamtą relację, to nie weszłabym gdybym wiedziała. Ale jednoczesnie - to co wyszłam z tego jest moje i nie oddałabym. To jest sprzeczne w sobie, ale prawdziwe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 201

@Kryska57 O tak, dokładnie to czuję w tym co piszesz! Ale mam pytanie - czy po tamtej relacji szukałaś podobnej, czy raczej czegoś lżejszego? Bo zastanawiam się, czy jak ktoś raz przez to przeszedł, to czy ciągnie go z powrotem w taką głębię, czy ucieka od niej.


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Julisia Szczerze? Najpierw uciekałam. Przez długi czas chciałam kogoś spokojnego, zwykłego. A potem okazało sie, że z taką osobą jest mi strasznie pusto. Nie wiem czy to kwestia Juno czy po prostu ja - ale ta zwykłość mnie dusiła.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@gabrysia92)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale czy to nie jest trochę uzależnienie od intensywności? Poważnie pytam, nie oceniam. Bo słyszę, że ta głębia jest trudna i bolesna, ale też że bez niej jest pusto. Czy astrologia jakoś to opisuje, czy to jest po prostu ludzka psychologia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Gabrysia92 Astrologia i psychologia tutaj się mocno przenikają i nie ma sensu ich rozdzielać. Ósmy dom generalnie jest związany z tym, co Freud nazwałby popędem śmierci - nie dosłownie, ale jako przyciąganie do granicy, do intensywności. Osoby z mocnym ósmym domem często źle tolerują spokój właśnie dlatego. To nie jest defekt, to wzorzec.


Odpowiedz
(@gabrysia92)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 399

@Wrozanka Popęd śmierci brzmi bardzo poważnie. Czy to znaczy, że takie osoby nieświadomie sabotują spokojne relacje? Bo to by tłumaczyło trochę to, o czym mówi Kryska.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie sabotują - to za mocne słowo. Raczej nie potrafią się tam zakorzenić, bo kotwica jest zarzucona zupełnie gdzie indziej. Sabotaż sugerowałby intencję, a tu chodzi o coś głębiej zapieczętowanego.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

I to jest chyba moja największa trudność - że nie umiem udawać, że płytka woda mi wystarczy. Nie z wyrachowania, tylko dlatego, że po prostu... odpływam. Uwaga gdzieś ucieka, związek zaczyna być jak tło, nie jak centrum. Czy ktoś z was ma podobnie?


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@bozenka63)
Połączone: 3 dni temu

Selenka, tak. I przez lata myślałam, że coś jest ze mną nie tak. Że jestem trudna albo wymagająca. Dopiero niedawno zrozumiałam, że nie chodzi o wymagania, tylko o to, że pewien rodzaj kontaktu jest mi po prostu niezbędny jak powietrze. Nie umiem bez niego oddychać.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@rozalinka_02)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tego wszystkiego i mam trochę mieszane uczucia. Bo to brzmi pięknie, ta głębia i transformacja. Ale też trochę strasznie. Mam Juno w trzecim domu chyba - czy to znaczy, że nigdy nie przeżyję czegoś takiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 412

@Rozalinka_02 Juno w trzecim domu to zupełnie inny wzorzec - szukasz partnera, z którym możesz rozmawiać, wymieniać myśli, być mentalnie na tym samym poziomie. To nie jest mniej głęboka potrzeba, tylko inaczej ulokowana. Transformacja nie jest zarezerwowana wyłącznie dla ósmego domu.


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja mam pytanie, które mnie nurtuje od jakiegoś czasu w tym wątku. Mówimy dużo o tym, czego szuka osoba z Juno w ósmym. Ale co z Juno partnera? Czy jak ktoś ma Juno np. w pierwszym albo siódmym domu, to ta relacja w ogóle może zadziałać, czy to jest z góry skazane na niezrozumienie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Teodozja To bardzo dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Juno w siódmym domu szuka harmonii, równowagi, wyraźnego 'my'. Ósmy dom jest właśnie zaprzeczeniem tej równowagi - on chce zatracenia, nie balansu. Czy to może zadziałać? Może, ale wymaga ogromnej elastyczności od obu stron. Widziałaś kiedyś taką parę?


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

O, to jest ciekawe co mówisz Hania! Moja mama ma chyba Juno w siódmym, a tata jest bardzo intensywny emocjonalnie, dużo Skorpiona. I oni są razem od trzydziestu lat, ale mama zawsze mówiła, że związek z nim to nie jest odpoczynek. Może to właśnie to?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Julisia Trzydziesci lat i 'nie jest odpoczynek' - to brzmi jak ktoś kto wybrał głębię świadomie albo z miłości albo jedno i drugie. Ale mam pytanie do Hani - czy da sie odczytać z karty, czy osoba jest gotowa na te nieodpoczywanie, czy raczej bedzie sie buntować?


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Kryska57 Patrzę wtedy na Księżyc i jego aspekty - Księżyc pokazuje, jak ktoś reaguje na intensywność emocjonalną, czy ucieka w bezpieczeństwo czy zostaje. Ale szczerze, to nie jest coś, co da się odczytać raz i mieć pewność. Ludzie zmieniają się w relacjach bardziej niż jakikolwiek tranzyt by sugerował.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Hania, to co mówisz o Księżycu jest dla mnie ważne. Bo zastanawiam się właśnie, czy mój Księżyc w Skorpionie sprawia, że jestem gotowa na to nieodpoczywanie, czy może właśnie przez niego potrzebuję tej głębi jeszcze bardziej. Czy to się wzmacnia wzajemnie z Juno w ósmym, czy raczej jeden element moderuje drugi?


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: