Wenus w Skorpionie to chyba jedna z tych pozycji, która najbardziej polaryzuje - jedni mówią o głębokim połączeniu dusz, inni od razu krzyczą obsesja, manipulacja, zazdrość. Mnie interesuje, jak wy to czujecie w praktyce. Bo w teorii wszyscy znamy te opisy z podręczników, ale życie jest inne. Macie Wenus w Skorpionie w natalu albo mieliście ważną osobę z taką pozycją? Jak to realnie wyglądało w waszych związkach?
O, właśnie szukałam czegoś o tej pozycji! Mój horoskop mówi że mam Wenus w Skorpionie i zawsze się zastanawiam czy to dobrze czy źle bo ludzie piszą różne rzeczy. Jak czytam jedne opisy to brzmi pięknie - ta głębia, lojalność, namiętność - ale potem czytam inne i już się boję sama siebie 🙂 Czy ta pozycja naprawdę sprawia że człowiek jest z natury zazdrosny?
Zazdrość to uproszczenie. Wenus w Skorpionie to przede wszystkim potrzeba autentyczności w relacji - taka osoba nie zniesie powierzchowności i właśnie to bywa mylone z zazdrością czy kontrolowaniem. Rozalinka, powiedz mi raczej - jak ty sama czujesz miłość? Czy potrzebujesz wiedzieć o drugiej osobie dosłownie wszystko, czuć że naprawdę ją znasz, a nie tylko jej fasadę?
Ale tu jest właśnie ten problem z Wenus w Skorpionie - granica między 'chcę cię naprawdę poznać' a 'musisz mi się całkowicie podporządkować' bywa u tych ludzi bardzo cienka. I nie mówię że wszyscy są manipulacyjni, bo to zależy od reszty horoskopu, od Saturna, od aspektów. Ale energia Skorpiona w Wenus potrafi być naprawdę trudna do uniesienia dla partnerów. Miałem znajomą z tą pozycją i to była intensywność, której nie życzę każdemu.
A co z tranzytami? Bo mam pytanie - jeśli ktos nie ma Wenus w Skorpionie w natalu, ale tranzytująca Wenus wchodzi teraz w Skorpiona, to czy to tez tak działa? Czy to tylko dla osób z takim natalem ma znaznenie?
Moim zdaniem ta cała dyskusja idzie w złym kierunku. Wenus w Skorpionie to znak wody i tu chodzi przede wszystkim o energje żywiołu a nie o jakieś aspekty. Woda to emocje, głębia, i Skorpion te emocje intensyfikuje do maksimum. To nie jest kwestia manipulacji tylko tego że taka osoba po prostu czuje więcej niż inne znaki. Reszta horoskopu to detale.
Słucham tej dyskusji o aspektach i mam konkretne pytanie - czy ktoś z was sprawdzał kiedyś synastrie dwóch osób gdzie jedna miała Wenus w Skorpionie a druga Wenus w Byku? Bo to jest opozycja i podobno może być bardzo przyciągająca ale też bardzo destruktywna. Ciekawi mnie czy to faktycznie tak działa w praktyce.
Przepraszam że wchodzę z własną sprawą, ale właśnie o to mi chodzi w tym wątku. Mam znajomego z Wenus w Skorpionie i nasze relacje są bardzo intensywne, ale nie wiem czy to jest coś prawdziwego czy tylko ta jego energia mnie wciąga. Czuję się przy nim jakbym nie miała wyboru, rozumiecie? Czy to jest to słynne głębokie połączenie czy może coś niepokojącego?
To testowanie o którym piszesz Romcia to bardzo charakterystyczna rzecz dla Wenus w Skorpionie. Miałam bliską osobę z tą pozycją i dokładnie tak to wyglądało - nieustanne, często nieuświadomione sprawdzanie lojalności. Nie zawsze złośliwe, czasem wynikające z głębokiego lęku przed zdradą i porzuceniem. Ale to potrafi być wyczerpujące dla partnera na dłuższą metę.
Czytam ten wątek i mam takie sceptyczne pytanie - czy wy naprawdę uważacie że pozycja planety w chwili urodzenia determinuje w aż takim stopniu jak ktoś kocha? Bo te opisy brzmią jakby Wenus w Skorpionie to był wyrok, a Wenus w Byku to sielanka. Ludzie są chyba bardziej skomplikowani niż jedna pozycja w horoskopie?
Właśnie chciałam zapytać o to samo co Rozalinka. Bo ta granica między obsesją a głębią - jak ją poczuć od środka? Celestyna pisała że to testowanie jest często nieuświadomione - ale czy osoba z Wenus w Skorpionie sama w ogóle zdaje sobie sprawę że testuje? Czy to działa automatycznie?
No właśnie, to jest kwestja żywiołu - woda obserwuje, czuje, skanuje otoczenie. To nie jest świadoma decyzja tylko sposób przetwarzania rzeczywistości. Dlatego mówię że zaczęcie od żywiołu to podstawa. Skorpion jako znak stały wody jest jak studnia bez dna - pochłania wszystko i sprawdza czy to prawdziwe. Zresztą to samo widzę u ludzi z Księżycem w Skorpionie, nie tylko z Wenus.
Wracając do synastrii bo mnie ten temat nie opuszcza - Nasturcja pisała wcześniej że opozycja Byk-Skorpion przyciąga, ale niszczy stabilność. Ale czy znacie przypadki gdzie ta para faktycznie przetrwała długo? Bo z moich obserwacji ta oś jest bardzo skomplikowana właśnie dlatego że potrzeby są odwrotne - jeden chce ziemi pod nogami, drugi chce nurkować w głąb.
Słuchajcie, mam pytanie z zewnątrz tej dyskusji, bo jestem sceptyczna co do samej astrologii, ale jedno mnie zastanawia. Czy to nie jest tak że te opisy - 'testuje', 'sprawdza lojalność', 'potrzebuje głębi' - pasują do bardzo wielu ludzi niezależnie od Wenus? Skąd wiadomo że to akurat ta pozycja, a nie po prostu trudne doświadczenia z przeszłości?
Mam trochę inne pytnaie - czy Wenus w Skorpionie jakoś wiąże się z przeszłymi życiami? Bo czytałem gdzieś że Skorpion to znak karmy i że taka pozycja może oznaczać niezakończone relacje z poprzednich wcieleń. To by tłumaczyło tę obsesję - jakby dusza pamiętała kogoś z poprzedniego życia i szuka go teraz?
Dziękuję za tę dyskusję, czytam od początku i bardzo wiele mi rozjaśnia. Mam jedno pytanie - czy to że ktoś ma Wenus w Skorpionie znaczy że on sam też tak mocno przeżywa? Bo mam bliską osobę z tą pozycją i z zewnątrz wydaje się bardzo spokojny, wręcz chłodny. Czy to może być tak że chowa tę głębię?
A ja mam pytanie może trochę z boku - czy ktoś wie jak sie ma Wenus w Skorpionie do miłości fizycznej? Bo słyszałam że to bardzo zmysłowy znak i że osoby z tą pozycją traktują bliskość fizyczną jako część tego głębokiego polączenia. Czy to prawda czy to uproszczenie?
To co Wiolka pisze jest ważne i chcę doprecyzować jedną rzecz - ten 'radar' Skorpiona to nie jest jasnowidzenie, to jest bardzo wysoka wrażliwość na niespójność. Kiedy mówisz jedno a twoje ciało, ton głosu, drobne gesty mówią drugie - Wenus w Skorpionie to wyłapuje natychmiast. I potem zaczyna się to testowanie o którym pisałam wcześniej.
To co Romcia opisuje to chyba jest właśnie to co się gdzieś czytałam pod nazwą 'ciche karanie'? Że Wenus w Skorpionie wycofuje się emocjonalnie zamiast mówić wprost? Czy to jest typowe dla tej pozycji czy to już bardziej indywidualna sprawa? Przepraszam że dopytuje, po prostu bardzo chcę zrozumieć.
Ciche wycofanie to nie jest wyłącznie cecha Wenus w Skorpionie, ale tak - ta pozycja wzmacnia tendencję do testowania przez dystans. To może być rodzaj samoobronny: 'zobaczę czy on sam do mnie wróci, czy mu zależy'. Problem polega na tym że druga strona często w ogóle nie rozumie co właśnie się dzieje i czuje się ukarana za coś czego nie zrobiła.
No i właśnie tutaj wchodzi kwestja Plutona jako władcy Skorpiona - bo Pluton to jest planeta transformacji przez kryzys. Wenus pod rządami Plutona nie umie miłości bez pewnego stopnia destrukcji. Nie mówię że wszyscy z tą pozycją niszczą relacje, ale każda ich miłość musi przejść przez jakiś ogień żeby stać się prawdziwa w ich odczuciu.
Słuchajcie, a czy ktoś patrzy na to przez tranzyt czy przez pozycję natal? Bo mam wrażenie że trochę mieszamy te dwa konteksty. Ktoś kto ma Wenus natal w Skorpionie to jedno, ale ktoś kto teraz przeżywa tranzyt Wenus przez Skorpiona to zupełnie inna rozmowa i inne odczucia.
Właśnie ten wątek tranzytu kontra natal jest moim zdaniem kluczem do całej dyskusji o obsesji i głębi. Przy pozycji natal Wenus w Skorpionie to nie jest stan w który się wchodzi i wychodzi - to jest soczewka przez którą ta osoba zawsze patrzy na miłość. Dlatego zewnętrzne określenia jak 'manipulacyjna' są krzywdzące - to nie jest wybór, to jest sposób przetwarzania.
Chcę się upewnić że dobrze rozumiem - mówicie że ta osoba nie manipuluje świadomie, tylko tak działa jej psychika ukształtowana przez pozycję Wenus? Pytam serio, bez kpiny. Bo to by oznaczało że astrologia daje rodzaj wyjaśnienia dla zachowań które psychologia nazwałaby po prostu lękiem przywiązania.
To co Andromeda napisała o lęku przywiązania bardzo do mnie trafia. Bo ta osoba którą znam faktycznie reaguje jakby zawsze spodziewała się że ją zostawię, mimo że nigdy nic takiego nie zrobiłem. Czy jest jakiś sposób żeby jej pokazać że jestem bezpieczny, coś co akurat dla tej pozycji działa?
Dokładnie to co Nasturcja powiedziała - czas i konsekwencja. Znam to z własnego doświadczenia zresztą, bo mam bliską osobę z silnym Skorpionem w mapie i właśnie ta powtarzalność zrobiła różnicę. Ale Hilary, chcę zapytać - czy ona sama jest świadoma tych swoich wzorców? Bo to też ma znaczenie jak do tego podchodzić.
To co Hilary opisuje - pośredniość jako jedyna droga do emocji - to jest bardzo charakterystyczne dla silnego Skorpiona w mapie. Pytanie do Hilary: czy wiesz co ona ma na ascendencie albo gdzie jest jej Księżyc? Bo to by dużo wyjaśniło dlaczego ta blokada jest tak mocna.
