A co z progresją Neptuna, o której była mowa na początku? Bo ja rozumiem tranzyt Jowisza, ale ta progresja Neptuna to zupełnie inna historia i mam wrażenie, że o tym przestaliśmy mówić. Czy to osobna sprawa, czy te dwie rzeczy mogą działać jednocześnie i się nakładać?
U mnie progresja Neptuna zachodziła równolegle z tym, o czym mówiłam wcześniej - z tranzytem Jowisza przez Chirona w siódmym domu. I powiem szczerze: nie wiedziałam, co jest czym. Ale to nie znaczyło, że nic nie działało. To raczej było jak patrzenie na dwie fale naraz - nie rozróżniasz ich osobno, ale czujesz, że to nie jest płaskie morze.
Przy całej tej rozmowie o zakorzenieniu chcę wrócić do sedna: aspekt Jowisz-Chiron, zwłaszcza kiedy Neptun jest aktywny progresywnie, tworzy sytuację, w której możliwość wzrostu i uzdrowienia jest realna, ale ścieżka do niej jest zamazana. W tradycji hermetycznej powiedziano by, że to jest próba rozróżnienia między iluzją ulgi a prawdziwą przemianą. Jowisz daje impuls, Neptun zamazuje szlak - i właśnie to jest istota tego układu.
Okej, ale to znowu brzmi jak coś, co można sprawdzić dopiero po fakcie. A co jeśli jestem teraz w środku tego tranzytu i chcę wiedzieć, czy idę w dobrym kierunku? Czy jest cokolwiek, co można ocenić na bieżąco, bez czekania miesiącami?
Weszłam tu przypadkiem szukając czegoś o horoskopie miesięcznym, ale ta rozmowa mnie wciągnęła. Mam pytanie może z innej strony - czy ktoś sprawdzał kiedyś ten aspekt Jowisz-Chiron przez numerologię? Mam na myśli rok, w którym wypada tranzyt, bo u mnie to akurat rok osobisty czwórki i zastanawiam się, czy to się jakoś łączy, czy to zupełnie odrębne systemy.
Słuchajcie, ja dalej siedzę przy tym pytaniu, które zadałem wcześniej i nie dostałem na nie odpowiedzi wprost: jak odróżnić autentyczne duchowe przebudzenie od zwykłego kryzysu życiowego, który człowiek sobie jakoś interpretuje? Kabalista mówił o iluzji ulgi - okej, to działa retrospektywnie. Ale Joasia pyta o numerologię, Ismer o rok osobisty... czy nie gubimy się w szczegółach zamiast odpowiedzieć na to podstawowe pytanie?
Wtrącę się do tej rozmowy o sygnałach, bo mam z tym bardzo konkretne doświadczenie. W czasie mojego nakładającego się tranzytu Jowisza i progresji Neptuna, przez kilka tygodni wracał ten sam motyw w snach, w rozmowach i raz nawet w książce, którą otworzyłam losowo. Chodziło o temat, który od dawna odkładałam. I tu jest rzecz: nie szukałam tego. To mi się przytrafiało.
Wracając do samego aspektu Jowisza z Chironem, bo trochę odpłynęliśmy - chcę powiedzieć, że różnica między koniunkcją a kwadratem jest tu naprawdę istotna. Koniunkcja amplifikuje ból, ale też dostęp do niego. Kwadrat tworzy tarcie, z którego coś musi wyjść - ale nie zawsze wiadomo co. Czy ktoś z was miał konkretnie kwadrat i może go opisać?
Słucham tej rozmowy o notatkach i zastanawiam się, czy to nie jest tak, że wszyscy tu mówią "rób dziennik" jak mantrę, ale nie mówią, co z tym dalej zrobić. Bo dobrze, zapisałam. I co? Siadam po miesiącu i czytam - i co wtedy?
Te fale - czy pamiętasz, czy pokrywały się z czymś konkretnym? Pełnią, nowiem, może jakimiś zewnętrznymi wydarzeniami? Bo to by mogło powiedzieć coś więcej o tym, co faktycznie modulowało ten tranzyt.
Wchodzę tu z boku, bo ta rozmowa o granicy między tranzytem a reakcją na tranzyt jest dla mnie centralnym pytaniem całego wątku. Jowisz przy Chironie robi tę rzecz, że amplifikuje wszystko, co dotyczy rany - ale amplifikacja obejmuje też nasze narzędzia radzenia sobie. Więc szukanie tekstu, rozmowa, notatka - to nie jest "obok" tranzytu. To jest tranzyt w działaniu.
To mi trochę kręci głowę, bo jeśli wszystko jest "przez ciebie", to właściwie możesz na wszystko przykleić etykietę tranzytu i to będzie prawda. Skąd wtedy wiadomo, że astrologia w ogóle coś wyjaśnia, a nie tylko opisuje post factum?
Neptun nie zamazuje mapy - zmienia medium, przez które ją czytasz. Przy silnym Neptunie mapa przestaje być wzrokowa, staje się bardziej kinestetyczna. Czujesz teren, zamiast go widzieć. I dlatego ludzie w tym tranzycie tak często mówią o intuicji, snach, przypadkowych spotkaniach - to są po prostu inne sposoby odczytywania tego samego terenu.
Chcę wrócić do czegoś, co zostało powiedziane wcześniej o notatkach i zapisach zewnętrznych. U mnie działało coś innego - rysowałam. Nie żadne symboliczne diagramy, po prostu rysowałam to, co czułam danego dnia, bez żadnego planu. Po kilku tygodniach miałam serię obrazków, z których wyraźnie wychodził jeden motyw, zupełnie nieświadomie robiony. Dopiero potem zobaczyłam, że to jest dokładnie to, o czym mówią opisy Chirona w tamtym miejscu w moim horoskopie.
