Zastanawiam się nad czymś, co obserwuję już od jakiegoś czasu - ludzie urodzeni w fazie Nów rosnący wydają mi się faktycznie inaczej podchodzić do życia niż np. ci z pełni. Jakby mieli w sobie ten wewnętrzny napęd do ciągłego uczenia się, szukania nowego. Macie jakieś własne doswiadczenia z tym? Znacie kogoś urodzonego w tej fazie albo sami jesteście?
To ciekawe, bo w tradycyjnej astrologii księżycowej faza rosnąca to czas zbierania, otwierania się, chłonięcia. Osoby urodzone wtedy mają podobno tę energię zakodowaną w sobie na stałe - jakby całe życie były w trybie 'uczę się i rosnę'. Ale mam pytanie do Ciebie - jak to konkretnie obserwujesz? Charakter, decyzje życiowe, co?
Sama jestem z fazy rosnącej i... no właśnie nie wiem co o tym myśleć. Niby rozpoznaję w sobie tę potrzebę rozwoju, ale zastanawiam się czy to faza księżycowa czy po prostu mój znak słoneczny albo wychowanie. Skąd w ogóle wiadomo, co na co wpływa?
Przepraszam, że się wtrącę, ale czy mogłabym zapytać - jak w ogóle sprawdzić w jakiej fazie księżyca się urodziłam? Czy to jest gdzieś w normalnym horoskopie, czy trzeba szukać osobno?
Ja mam Księżyc w fazie rosnącej i przez długi czas w ogóle o tym nie wiedziałam. Jak się dowiedziałam i zaczęłam się przyglądać, to faktycznie coś w tym jest - mam taki ciągły niepokój twórczy, jakby niedosyt. Zawsze czuję, że czegoś mi jeszcze brakuje, że mogłabym wiedzieć więcej. Nie wiem czy to błogosławieństwo czy przekleństwo szczerze mówiąc.
A ja słyszałem, że faza księżyca w momencie urodzenia to w ogóle ważniejsze niż znak Księżyca. Że jakiś tam Gauquelin to badał. Czy to prawda czy to mit?
Wracając do meritum - Dianka, ten 'niepokój twórczy' który opisujesz, to bardzo charakterystyczne dla tej fazy. Czytałam, że osoby z rosnącym Księżycem często mają problem z poczuciem, że coś skończyły, bo zawsze widzą kolejny krok do zrobienia. Czy to u Ciebie tak działa?
Dokładnie tak. Kończę jeden projekt i zamiast się cieszyć, już widzę co dalej. Mój mąż mówi, że nigdy nie jestem zadowolona - ale ja to nie tak odczuwam. To raczej takie... ciągłe bycie w drodze. Właściwie lubię ten stan, choć bywa wyczerpujący.
Przepraszam za głupie pytanie pewnie, ale co to znaczy 'faza natalna'? Czyli chodzi o to, w jakiej fazie był Księżyc kiedy się urodziłam, tak? A to się różni od aktualnej fazy księżyca?
A czy jest jakaś różnica między tym, jak faza natalna działa u kobiet i u mężczyzn? Księżyc jest tradycyjnie związany z żeńską energią, więc zastanawiam się, czy u panów to w ogóle tak samo się przejawia.
Właściwie to mam wrażenie, że faza rosnąca to idealna faza dla kogoś, kto zaczyna nową drogę - no bo sama nazwa mówi, że wszystko rośnie, więc chyba takie osoby są po prostu predysponowane do tego żeby zaczynać nowe rzeczy? Albo czy to jest zbyt dosłowne rozumienie?
Bo właśnie zastanawiam się, czy ta nazwa 'rosnący' jest tu przypadkowa, czy astrologowie to dosłownie mieli na myśli - że tacy ludzie są jakby zaprogramowani na wzrost?
Nie do końca tak prosto. Faza rosnąca to nie jest tak, że człowiek rośnie przez całe życie bez przerwy - to bardziej tendencja do orientowania się ku temu, co przed nim, a nie za nim. Ale to nie znaczy, że taka osoba nie może utknąć albo się cofnąć. Faza to predyspozycja, nie wyrok.
To ciekawe, bo właśnie chciałam zapytać - czy ta faza ma coś wspólnego z tym, jak reagujemy na porażki? Bo ja na przykład po każdej większej wtopie dość szybko zaczynam planować co zrobię inaczej, zamiast rozpamiętywać. Nie wiem, czy to faza, czy ja po prostu taka jestem.
A to znaczy, że jeśli ktoś ma Księżyc w Kozorozcu w fazie rosnącej, to ten Koziorożec jest jakby 'zabarwiony' tą fazą? Że może jest trochę mniej zamknięty niż typowy Księżyc w Koziorożcu?
Trochę gubię się w tych niuansach, ale to brzmi jak coś, co można faktycznie obserwować u siebie z biegiem czasu? Tzn. nie od razu to widać, tylko z perspektywy lat?
A czy ta faza rosnąca ma jakiś związek z tym, w jakim momencie życia najlepiej zaczynać nowe projekty? Bo czytałam gdzieś, że osoby z taką fazą w natalu lepiej 'łapią' energię nowego Księżyca w transytach?
Moim zdaniem faza natalna i tranzytująca jednak ze sobą współgrają i nie jest tak, że to bez znaczenia. Jak ktoś ma fazę rosnącą w natalu, to tranzyt nowiu jest dla niego podwójnie aktywowany, bo pasuje z jego wewnętrznym rytmem. To ma sens energetycznie.
Wracając do Edeltaudy i jej pytania - kwestia domów jest ważna, ale na początek wystarczy wiedzieć, przez jaki obszar życia ten Księżyc przechodzi w transycie. Nie trzeba od razu ogarniać wszystkiego naraz. Co do samej fazy rosnącej i nowego Księżyca - myślę, że każdy może skorzystać z tej energii, niezależnie od fazy natalnej.
Ale to znaczy, że faza natalna nie daje żadnej 'przewagi' w określonych momentach cyklu? Trochę rozczarowujące, bo myślałam, że to ma jakiś praktyczny aspekt, nie tylko opisowy.
A jak w ogóle sprawdzić, w jakiej fazie ma się Księżyc w natalu? Bo ja wiem jaki mam znak Księżyca, ale o fazie to już zupełnie nic nie wiem. Trzeba mieć jakiś specjalny program?
Ja korzystałam z Astro.com i tam gdzieś to było opisane, tylko naprawdę nie wiedziałam na co patrzeć. Ale po tym co napisała Chryzoberyl73 chyba już rozumiem o co chodzi z tym kątem.
Wracając do tego co mówiłem o rezonansie - może 'podwójne aktywowanie' to złe słowo, ale chodzi mi o to, że ktoś z fazą rosnącą w natalu ma niejako zakodowaną potrzebę wzrostu i kiedy tranzytowy Księżyc wchodzi w tę samą fazę, to jest po prostu spójność. Nie twierdzę że działa to mechanicznie.
To co mówi Tomir o wewnętrznym oporze jest ciekawe, ale właśnie tutaj bym zapytała - czy to nie jest po prostu efekt świadomości cyklu? Tzn. jak wiesz, że teraz jest faza rosnąca, to może po prostu dajesz sobie przyzwolenie na działanie i dlatego 'idzie łatwiej'. Nie dlatego, że coś kosmicznego się uruchomiło.
Ale czy faza księżycowa w natalu jest czymś stałym przez całe życie? Tzn. urodziłam się z Księżycem w konkretnej fazie i to się już nie zmienia?
A czy ta stałość fazy natalnej znaczy, że ludzie urodzeni w tej samej fazie mają podobne podejście do życia niezależnie od znaku? Że np. dwie osoby z fazą rosnącą, jedna z Księżycem w Rybach a druga w Koziorożcu, będą miały mimo wszystko coś wspólnego?
Właśnie przez tę różnicę między znakami i fazą przez długi czas myślałam, że mam Księżyc 'źle opisany' w jakimś horoskopie. Bo czytałam opis Księżyca w moim znaku i coś tam nie pasowało, a teraz widzę że ta faza mogła to właśnie modyfikować.
