Zawsze mnie ciekawiło, czy osoby urodzone dokładnie w nowiu księżyca mają jakieś charakterystyczne cechy wspólne. Mówię tu o prawdziwym nowiu, czyli tej chwili, gdy Księżyc i Słońce są w koniunkcji i Księżyc jest niewidoczny. Astrologia mówi, że taki człowiek przychodzi na świat w fazie 'czystej karty' - bez żadnego światła księżycowego, jakby dusza wchodziła w życie bez gotowych wzorców z przeszłości. Spotkałem kilka takich osób i zastanawiam się, czy ktoś jeszcze zauważył u siebie lub innych tę specyficzną cechę - silną potrzebę zaczynania od zera, resetowania się, jakby stare życie przestawało istnieć i musiało być zastąpione nowym. Ale pytanie do dyskusji: czy to jest cecha samego nowiu, czy może raczej znaku, w którym ten nów wypadł?
To dobry punkt startowy, ale trzeba by rozróżnić kilka rzeczy. W astrologii tradycyjnej faza księżycowa w chwili urodzenia to tak zwana lunacja natalna - i tak, nowiu odpowiada typ zwany 'new moon person'. Dane z tej teorii wywodzą się głównie z pracy Dane Rudhyar, który opisał osiem faz lunarnych i przypisał im archetypy. Rudhyar pisał, że urodzeni w nowiu mają silną orientację na przyszłość, działają instynktownie, bez oglądania się na tradycję. Ale czy to faktycznie przekłada się na 'resetowanie się', jak piszesz? To już interpretacja mocno rozszerzona. Rudhyar mówił raczej o spontaniczności i naiwności w pozytywnym sensie, nie o destrukcji starego. Skąd taki wniosek?
Przepraszam, że może podstawowe pytanie, ale jak właściwie sprawdzić, czy się urodziło w nowiu? Chodzi mi o konkretny stopień różnicy między Słońcem a Księżycem, czy jest jakaś granica? Bo rozumiem, że sam nów trwa chwilę, ale chyba nie chodzi o dosłownie tę jedną minutę?
Ja sprawdziłam swój horoskop i okazuje się, że urodziłam się dwa dni po nowiu, więc chyba jestem w tej fazie. I faktycznie jak o tym czytam to sporo do mnie pasuje, zwłaszcza ta spontaniczność i zaczynanie nowych rzeczy. Ale zawsze myślałam, że to po prostu mój znak. Baran. Trudno mi teraz oddzielić co jest z fazy a co ze znaku.
A czy ktoś miał doświadczenie z osobami urodzonymi tuż przed nowiem? Rozumiem, że to już byłaby faza balsamic, ostatnia faza przed nowiem. Podobno to jest wręcz odwrotny archetyp - zamknięcie, kończenie, odpuszczanie. Interesuje mnie, czy w praktyce widać taką różnicę między kimś z samego końca cyklu a kimś z początku nowego.
Ja chciałabym wrócić do wątku, który Weles61 poruszył na początku - ta 'czysta karta'. Mam wrażenie, że to jest bardzo kusząca metafora, ale może trochę myląca. Bo przecież każdy przychodzi na świat z jakimś bagażem - choćby karmicznym, genetycznym, środowiskowym. Czy nów naprawdę oznacza brak wzorców, czy raczej brak gotowej mapy? To różnica. Brak mapy nie znaczy brak historii.
Czytam tę rozmowę i myślę sobie, że to co opisujecie bardzo spójnie łączy się z tym, co widzę w kartach. Jak robię komuś spread na nowy cykl i wyciągnie np. As Kielichów albo As Pentakli, to mówię podobnie - czyste otwarcie, bez gotowych odpowiedzi, ale i bez gotowych błędów. Czy można powiedzieć, że osoba urodzona w nowiu niejako 'żyje' w energii asa przez całe życie, a nie tylko przez chwilę?
Przepraszam że wchodzę z innej strony, ale cały czas myślę o tym, co to znaczy w praktyce dla nowiu jako momentu do stawiania intencji. Wiadomo, że nów to dobry czas na nowe początki i życzenia. Ale czy jeśli ktoś jest urodzony w nowiu, to ten czas działa na niego mocniej niż na inne osoby? Jakby miał naturalny 'rezonans' z tą fazą?
Ale czy nie jest tak, że każdy nów Słońca i Księżyca w tym samym znaku co nasz Księżyc nataly to jest szczególny moment dla nas? Czytałam gdzieś, że to może być rodzaj osobistego nowego roku. Czy to ma podstawy, czy to już przesadzanie?
Wracając do ludzi urodzonych w nowiu - zastanawiam się, czy ta spontaniczność i zaczynanie od zera to jest coś, co oni sami postrzegają jako zaletę, czy raczej jako problem? Bo czytając to wszystko myślę, że brak mapy może być stresujący. Ktoś kto urodził się w nowiu i jest tu na forum - jak to odczuwacie od środka?
Ja się urodziłam w nowiu sprawdziłam na Astro i wiesz co - ta spontaniczność to jest i zaleta i przekleństwo jednocześnie. Zaczynam mnóstwo rzeczy z ogromnym entuzjazmem i potem często zostawiam w połowie bo już czuję że 'ten etap minął'. Bliscy mi mówią że jestem niestała. Sama nie wiem czy to faza nowiu czy po prostu ja 🙂
No właśnie, to jest trudny metodologicznie problem. Jak oddzielić wpływ fazy od wpływu znaku, w którym wypadł nów? Rudhyar pisał o fazie jako osobnym wymiarze, niezależnym od znaku, ale w praktyce zawsze mamy jedno i drugie. Aldonka ma Słońce i Księżyc w Rybach i urodziła się w nowiu - to jest bardzo skoncentrowany wykres. Zastanawiam się, czy ktoś zna przypadek osoby urodzonej w nowiu, ale w znaku z zupełnie innym charakterem, powiedzmy w Koziorożcu?
Mój znajomy ma nów w Koziorożcu i jest dokładnie odwrotny niż Aldonka opisuje - bardzo skuupiony, kończy co zaczyna, ale też jest ten nów w sensie takim że on zawsze zaczyna od zera jak się za coś bierze, żadnych gotowych szablonów nie używa, sam sobie wymyśla metody. Więc może to co Rudhyar mówi o 'braku mapy' to akurat prawda niezależnie od znaku?
nie, on o astrologii w ogóle nie ma pojęcia, to czysta moja obserwacja. Ale powiem tak - jak mu kiedyś powiedziałam o tym, to się roześmiał i powiedział że faktycznie nigdy nie korzysta z cudzych instrukcji bo go irytują. Sam musi dojść do każdego rozwiązania. Koziorożec czy nie - to jest w nim bardzo wyraźne.
To co piszecie o 'wymyślaniu własnych metod' bardzo do mnie przemawia. Ale mam pytanie - czy to nie jest po prostu cecha charakteru, którą można mieć niezależnie od urodzenia w nowiu? Mam na myśli, że znam ludzi którzy nie przyjmują cudzych rozwiązań i nie mają pojęcia w jakiej fazie się urodzili.
Słuchajcie, ja mam tutaj głupie pytanie do całej tej dyskusji - jak wy w ogóle korzystacie z Astro.com żeby sprawdzić fazę? Bo wchodzę, wpisuję dane i widzę wykres, ale nie mam pojęcia gdzie jest ta informacja o fazie księżycowej. Czy to trzeba obliczać ręcznie z kąta między Słońcem a Księżycem?
Dobra wróćmy do tematu bo mnie to bardziej interesuje niż obsługa strony. To co Sylweria pisała wcześniej o 'architekturze wykresu' - czy to znaczy, że nawet jeśli ktoś urodzony w nowiu bardzo pracuje nad sobą, medytuje, chodzi na terapię, to i tak ta 'brak mapy' będzie się u niego pojawiać? Czy można to w jakiś sposób przepracować?
To bardzo dobre pytanie i myślę, że tu właśnie astrologia często jest źle rozumiana. Faza urodzenia to nie jest przeznaczenie ani wyrok. To raczej coś w rodzaju naturalnego ukierunkowania energii. Można z tym pracować świadomie - osoba urodzona w nowiu, która rozumie swój wzorzec, może nauczyć się kiedy ta spontaniczność jej służy, a kiedy warto ją przytrzymać. To nie znika, ale staje się bardziej świadome.
Tu jest ciekawa różnica między Rudhyarem a nowszymi astrologami. Rudhyar był bardzo Jungowski w podejściu - dla niego faza to archetyp, z którym pracujesz przez całe życie, nie coś do przezwyciężenia. Nowsze podejścia, szczególnie psychologiczna astrologia ewolucyjna, patrzą na to jako na 'zadanie duszy', czyli jednak jest jakiś kierunek, w którym ta energia ma się rozwinąć. To nie jest to samo co naprawa, ale też nie czysta akceptacja.
Czytam to i mam takie wrażenie że dla mnie ta wiedza jest bardziej ulga niż zadanie. Znaczy się przez lata myślałam że jestem niestabilna albo niedojrzała bo nie umiem skończyć co zacznam. A tu się okazuje że to może być po prostu moja struktura. To nie znaczy że nie pracuję nad tym, ale inaczej do siebie podchodzę.
Aldonka to napisałaś coś ważnego. Ta 'ulga z rozumienia' to chyba jest jeden z powodów dla których w ogóle zajmujemy się astrologią, tarotem czy czymkolwiek innym. Nie chodzi o gotowe odpowiedzi tylko o to żeby przestać się dziwić samemu sobie.
Hej, wracając jeszcze do tego co mnie interesuje od początku - czy jest jakaś praktyka, rytuał albo cokolwiek, co osoby urodzone w nowiu mogą robić konkretnie podczas każdego nowiu w roku? Weles61 wcześniej wspomniał o transytach i aktywacjach, ale nie za bardzo to rozumiem. Co to daje w praktyce?
a jak to działa jeśli ktoś ma nów w znaku, który jest słaby w jego wyresie? Znaczy - nów w Strzelcu, ale Strzelec nie jest zamieszany w żadne ważne aspekty ani domy? Czy ta intencja nadal 'chwyta'?
A właśnie o tych domach - jak sprawdzić w którym domu wypada dany nów? Rozumiem już kąt między Słońcem a Księżycem, ale to z domami to dla mnie czarna magia. Czy Astro.com to też pokazuje czy trzeba inaczej?
To jest ta wieczna dyskusja czy uczyć od szczegółu do ogółu czy na odwrót. Ale w kontekście tego wątku chciałem wrócić do czegoś co Aldonka napisała wcześniej - o uldze z rozumienia. Mam poczucie, że ta ulga jest uzasadniona, ale bywa też niebezpieczna. Kiedy ktoś zbyt mocno przytula się do etykietki 'jestem z nówu, więc nie kończę', to może zacząć używać astrologii jako wymówki zamiast jako mapy.
To co Przylaszczka napisała jest naprawdę trafne. Mam podobnie z innymi rzeczami - jak zaczynam się pytać czy nie racjonalizuję, to znaczy że jeszcze nie odpuściłam całkowicie. Ale wracając do nówu - czy ktoś obserwował jak u siebie ta cecha 'niezakończenia' zmienia się w różnych okresach życia? Bo mnie się wydaje że u mnie ona faluje.
To jest naprawdę ciekawe podejście - analiza wsteczna. Używam czegoś podobnego przy kartach, kiedy rozkładam co się działo w różnych momentach i porównuję z tym co ciągnęłam. Ale w astrologii jest ta przewaga, że masz twarde daty. Nie interpretujesz, tylko patrzysz kiedy Saturn był gdzie był.
