A jak to jest że w różnych programach Selena wychodzi w różnych miejscach? Sprawdziłam ostatnio w dwóch programach i mam różnicę prawie 8 stopni. Przy BML takie różnice też się zdarzają?
To ciekawe że mówicie o różnych wariantach obliczeniowych - ja nie wiedziałam że jest Lilith średnia i prawdziwa. Czym się różnią w praktyce? Mam w programie dwie Lilith zaznaczone różnymi symbolami i dopiero teraz rozumiem czemu.
Mam pytanie do Ismera - skoro Lilith prawdziwa potrafi się cofać, to co to oznacza w tranzytach? Moja BML tranzytowa teraz cofa się przez Bliźnięta i właśnie wtedy zaczęły wychodzić te rzeczy o których pisałam wcześniej. Czy cofanie ma inne znaczenie niż ruch wprost?
Chaber poruszyła coś ważnego. Retrografia Lilith prawdziwej to temat który mało kto porusza, a może być kluczem do pytania z tytułu. Jeśli BML porusza się wstecz, to czy bunt też się cofa - staje się wewnętrzny, skryty, niewidoczny dla otoczenia? Czy to zbliża ją symbolicznie do Seleny?
Leopold78 dotyka czegoś co mnie też niepokoi - czy astrologia ma tendencję do tworzenia zbyt spójnych metafor. Ale z drugiej strony spójność systemu nie jest dowodem na jego fałszywość. Czy spójność wewnętrzna nie jest właśnie cechą dobrego systemu symbolicznego?
Zgadzam się z Sauwakiem ale chciałam dodać - jest różnica między spójnością a nadmierną elastycznością. Spójny system ma granice. Jeśli retrografia Lilith może oznaczać 'bunt do wewnątrz' ale też 'wyparcie buntu' ale też 'powrót do starego wzorca buntu' - to system jest elastyczny, nie spójny. Gdzie są granice interpretacji BML w retrografacji?
To jest chyba najważniejsze pytanie w tym wątku. I uczciwa odpowiedź brzmi - te granice nie są jeszcze dobrze opisane, bo Lilith prawdziwa w retrografacji to niszowy temat nawet w poważnej astrologii. Mam notatki z kilku przypadków ale nie czuję się gotowa żeby to systemować. Co innego BML w naturalu - tu mam dużo więcej materiału.
Zenobia, rozumiem że nie jesteś gotowa stawiać tez, ale czy możesz powiedzieć chociaż tyle - w tych kilku przypadkach które masz, cofanie Lilith prawdziwej zbiegało się z czymś konkretnym? Nie musisz tego uogólniać, po prostu ciekawa jestem co zaobserwowałaś.
W dwóch przypadkach - moim własnym i jednej osoby której mapę analizowałam szczegółowo - retrografia Lilith prawdziwej przez dom 12 zbiegała się z momentem gdy temat wyparcia stawał się niemożliwy do zignorowania. Nie bunt na zewnątrz, ale coś jakby ciśnienie wewnętrzne które nagle nie miało już gdzie odpłynąć. Ale to dwa przypadki, nie wyciągam z tego żadnego prawa.
To brzmi bardzo podobnie do tego co u mnie dzieje się teraz. Moja BML cofa się przez Bliźnięta i dom 3, a nie 12, ale to ciśnienie wewnętrzne - świetnie to nazwałaś. Jak gdyby rzeczy które mówiłam bezrefleksyjnie nagle wróciły i zaczęłam je słyszeć naprawdę.
Wchodząc w ten wątek - intensyfikacja i integracja nie są przeciwieństwami. Możliwe że retrografia jest najpierw intensyfikacją właśnie dlatego że otwiera coś co było zamknięte. Ale to co powiedziała Chaber o słyszeniu własnych słów - to nie brzmi jak intensyfikacja buntu, bardziej jak jego obserwacja z zewnątrz. A obserwacja z zewnątrz to krok integracyjny czy nie?
Chcę się upewnić że dobrze rozumiem o czym mówimy. Lilith prawdziwa i średnia to dwa różne punkty w tym samym horoskopie, oba się nazywają BML, ale mogą stać w różnych miejscach. I jedna z nich może się cofać. To brzmi jakby jeden horoskop miał dwie Lilith które mówią coś trochę innego. Jak to się używa w praktyce, po prostu bierze się obie?
A czy jest jakaś zasada która mówi kiedy którą używać? Pytam bo mam w programie zaznaczone obie i nigdy nie wiedziałam że są różne, myślałam że to duplikat albo błąd 🙂
Wracam do pytania które zadałam wcześniej i które trochę zagubiło się w tym wątku o retrografacji. Czy ktokolwiek świadomie pracuje z Seleną jako biegunem, nie jako dodatkiem do BML? Bo z tego co czytam, większość z nas używa BML jako głównego punktu a Selenę sprawdza wtedy gdy coś nie pasuje. To chyba mówi coś o tym jak my postrzegamy te dwa bieguny - cień przyciąga bardziej niż światło?
Może to głupie pytanie ale - co to jest Selena? Słyszę ten termin w tym wątku ale nie jestem pewna czy to jest planeta, punkt, czy coś innego. Bo nie chcę się mylić.
Selena, zwana Białą Księżycową lub Białą Lilith, to punkt apogeum orbity księżyca liczony inaczej niż BML - konkretnie chodzi o apogeum uśrednione plus pewna korekta, choć obliczenia różnią się w zależności od szkoły. Astronomicznie nie jest ciałem niebieskim, to punkt geometryczny, podobnie jak BML. W astrologii symbolizuje obszar gdzie działamy z większą łatwością, jakość wrodzonej harmonii lub dar. To nie jest Lilith 'dobra' ani 'biała' w sensie moralnym - to raczej inny rodzaj energii księżycowej.
Dziękuję za wyjaśnienie. To znaczy że BML to ten trudny biegun a Selena łatwy? Czy to za duże uproszczenie?
Zastanawiam się czy Selena nie jest trochę jak ta część z której nie korzystamy bo nie czujemy że musimy jej bronić? BML bronimy bo coś nam zabrała albo wyparliśmy, a Selenę mamy ale nie walczymy o nią. Czy to znaczy że bunt jest zawsze po stronie BML a nie Seleny?
Selena jako bunt przez obecność, nie przez opór - to mi się wydaje sensowne. Nie walczysz, po prostu jesteś tak bardzo sobą w tym obszarze że otoczenie nie wie jak na to zareagować. To może być równie wywrotowe co BML tylko nie wygląda jak bunt.
I może właśnie dlatego tytuł tego wątku mnie od początku ciągnie. Dwa rodzaje buntu - jeden przez wyparcie i eksplozję, drugi przez przejrzystość i niemożność zignorowania. Pytanie czy Selena rzeczywiście jest biegunem buntu czy tylko biegunem czegoś innego co czasem działa podobnie.
Zastanawiam się nad tym co powiedziała Zenobia na końcu - że Selena może być biegunem czegoś innego niż bunt. Ale co to by było? Bo jeśli nie bunt to co? Akceptacja? Ale akceptacja też może być formą buntu wobec kultury która każe walczyć.
To jest chyba clou całej rozmowy. Czy bunt musi być aktywny żeby być buntem? Bo jeśli nie, to Selena i BML mogą być dwoma bieguny tego samego impulsu, tylko wyrażonego różnie. Jeden przez opór, drugi przez... co właściwie?
Przez obecność bez usprawiedliwiania się. To jest moja robocza definicja Seleny jako buntu. Nie mówisz 'nie zgadzam się', po prostu jesteś i to wystarczy żeby naruszyć porządek.
Właśnie tutaj widzę istotną różnicę między szkołami. Część astrologów traktuje Selenę jako miejsce skąd czerpiemy bez wysiłku - coś danego, nie wypracowanego. Ale inna linia interpretacji mówi że Selena to punkt gdzie jesteśmy najbardziej podatni na idealizowanie siebie, co może być właśnie pułapką, nie darem. Czy ktoś miał w praktyce kontakt z tym napięciem?
Mam Selenę w dziesiątym domu i przez długi czas interpretowałam to jako 'tu mi łatwo'. Ale potem zobaczyłam że właśnie tam najbardziej siebie upiększałam. To nie był dar, to była ślepa plamka. Więc pytanie Zenobii jest dla mnie bardzo konkretne - pułapka czy zasób?
Przepraszam że się wtrącę z głupim pytaniem - jak w ogóle sprawdzić gdzie mam Selenę? Bo w astro.com nie wiem gdzie szukać, widzę BML ale Seleny nie.
Wracam do czegoś co powiedział Ismer - że Selena to odbiór bez siły sprawczej. To mi się nie zgadza z pojęciem buntu. Bunt wymaga jakiegoś działania albo przynajmniej intencji. Pasywna obecność to nie jest bunt, to jest... bycie. Czy my nie nadajemy Selenie znaczeń których ona nie ma?
