Przepraszam że znowu pytam ale ta Lilith z Biblii - ta która była z Adamem - ona jest zła? Bo czytałam że demonica ale tutaj mówicie o tym jakby to było coś pozytywnego, ten bunt i opór
To jest pytanie o fundament całej astrologii symbolicznej, nie tylko o BML. Apogeum to punkt najdalszego oddalenia Księżyca od Ziemi - astronomicznie to moment osłabionego przyciągania, 'odsunięcia'. Symbolika wygnania i odrzucenia jest tu bardziej zakorzeniona niż dla innych punktów - Księżyc oddalony od centrum, poza zasięgiem. To nie jest przypadkowy wybór.
Ale to nadal interpretacja nałożona na dane astronomiczne. Księżyc w apogeum to też po prostu powolniejszy ruch, większa odległość kątowa. Można to czytać jako 'spowolnienie' albo 'dystans' zamiast 'wygnanie'. To skąd wziął się właśnie motyw Lilith a nie inny?
Historycznie to trochę odwrotna droga - najpierw była Lilith jako archetyp w tradycji kabalistycznej, a potem astrolodzy szukali punktu który by temu odpowiadał. Apogeum pasowało symbolicznie i przylgnęło. Czy to słabość metody? Może. Ale tak działała większość przypisań w astrologii - Saturn nie 'sam z siebie' jest ograniczeniem, to też nałożona symbolika.
Właśnie o to mi chodziło wcześniej kiedy pytałam czy ta oś jest w ogóle spójna. Jeśli BML i Selena mają różne rodoWody, to zestawianie ich jako dwóch biegunów tego samego archetypu jest trochę jak porównywanie jabłek z pomarańczami i mówienie że to dwie strony tej samej rośliny.
Ja nie stosuje bo jestem za początkująca żeby to oceniać, ale mam pytanie do tych co stosują - jak w ogóle sprawdzacie że coś 'działa'? Bo dla mnie trudno oddzielić co jest z BML a co po prostu z całego horoskopu.
Przepraszam że pytam ale co to znaczy ze coś 'wraca mimo ze nie chce'? Mam coś takiego że ciągle przyciągam takie same sytuacje w związkach i zastanawiam sie czy BML może coś tu mówić? Mam ją w Wadze
Wracając do głównego wątku, bo mieliśmy pytanie o to czy oś działa w praktyce - myślę że to jest właśnie dobry test dla całej koncepcji Czarnej i Białej Lilith. Jeśli ktoś stosuje obie i widzi że Selena w jego pracy wnosi coś czego BML nie pokazuje, to oś ma sens. Jeśli Selena jest po prostu tłem, to może naprawdę są to dwa różne punkty o różnych funkcjach a nie bieguny.
Mnie ciekawi jeszcze jedno - skoro BML to obliczeniowy punkt a nie ciało niebieskie, to czy zmienia się w transycie tak samo jak planety? Czy tranzyt BML działa inaczej niż tranzyt Saturna powiedzmy?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno pytanie które mnie nurtuje - czy BML w tranzycie nad własną pozycją natal to coś szczególnego? Bo mam wrażenie że teraz mniej więcej tak jest i zastanawiam się czy to może tłumaczyć pewne rzeczy.
I tutaj wróciłabym do tytułowego pytania - czy ten 'powrót Lilith' to bunt Czarnej czy Białej? Bo jeśli oś naprawdę istnieje, powrót do punktu natal powinien aktywować obydwa końce równocześnie. A jeśli nie, to znowu - po co nam Selena w tej rozmowie?
Pytanie Jemiolki o powrót Lilith jest chyba najcelniejsze w tym wątku. Jeśli oś BML-Selena ma sens, to powrót tranzytowej Czarnej Lilith do miejsca natal powinien aktywować napięcie między tymi dwoma biegunami, a nie tylko jeden z nich. Ale w praktyce obserwuję że powrót Lilith działa głównie w rejestrze BML właśnie - konfrontacja, ujawnienie czegoś wypartego, nagłe 'nie' gdzie wcześniej było 'tak'. Selena milczy w takich momentach. Co to mówi o osi?
To mówi chyba że Selena jest słabszym punktem w ogóle, nie tylko przy powrocie. Słyszałem że niektórzy astrolodzy w ogóle wyrzucają Selenę jako zbyt spekulatywną i zostawiają tylko BML. I szczerze - na podstawie tego co tu opisujecie, mam wrażenie że to rozsądna decyzja.
To ciekawe że mówisz o wzorcu - bo właśnie zastanawiałam się czy 'bunt' jako temat BML nie jest tak szeroki że pasuje do każdego. Każdy człowiek ma jakiś obszar gdzie się buntuje albo wypiera. Jak odróżnić że to faktycznie BML a nie po prostu ludzka natura?
Jest różnica między banalną ogólnością a symbolicznym centrum. BML nie mówi 'masz jakiś bunt' - mówi gdzie i w jaki sposób. Pozycja w znaku i domu zawęża to dramatycznie. BML w Rybach w 12 domu to co innego niż BML w Capricornie w 10. To nie jest to samo co 'każdy Baran jest odważny'.
sprawdziłam w programie i mam BML w Wadze ale w 8 domu nie w 7 jak myślałam, co to znaczy dla relacji? czy to zmienia to co mówiła Bogusia.2?
To co mówi Bogusia.2 o 8 domu przypomina mi trochę moją sytuację z powrotem Lilith. U mnie BML natalna jest w 12 domu i jakieś dwa tygodnie temu zaczęły wychodzić rzeczy które miałam bardzo głęboko zakopane, dosłownie takie których sama nie wiedziałam że noszę. Czy to brzmi jak 12-domowa Lilith w powrocie?
Bliźnięta w 12 domu i temat przemilczeń - to ma sens. Ale wróćmy na chwilę do pytania o oś z tytułu, bo mam wrażenie że rozmowa o konkretnych horoskopach jest cenna, ale trochę gubimy wątek. Czy ktoś ma doświadczenie z Seleną jako świadomym punktem pracy, nie tylko teoretycznie?
Ja próbowałem rok temu patrzeć na Selenę w tranzytach i szczerze mówiąc nic mi to nie dało. Ale nie wiem czy to dlatego że Selena jest 'słabsza' czy dlatego że nie wiedziałem jak ją czytać. Może to kwestia interpretacji a nie samego punktu?
Przepraszam że wchodzę z innej strony ale słuchając was zastanawiam się - czy Czarna i Biała Lilith mogą działać inaczej u kobiet i mężczyzn? Pytam bo te archetypy brzmią dla mnie bardzo inaczej kiedy myślę o sobie a kiedy myślę o jakimś mężczyźnie.
To ważne pytanie. W tradycji astrologicznej BML bywa czytana inaczej w zależności od płci - u kobiet częściej jako wyparty aspekt własnej siły lub seksualności, u mężczyzn jako to co projektują na kobiety w swoim życiu. Ale to jest interpretacja psychologizująca. Nie wszyscy astrolodzy ją stosują i jest dyskusyjna, bo zakłada binarność której horoskopu nie ma.
I tu właśnie Selena mogłaby być interesująca jako biegun - bo jeśli BML to wyparty aspekt własnej natury, to może Selena to ten aspekt który projektujemy na ideał zewnętrzny? Nie jako łaska ale jako tęsknota? Tylko że to już bardzo daleko od astronomicznego punktu orbity.
Wracając do pytania Leopolda78 - to jest problem każdej symboliki, nie tylko astrologicznej. Jung miał ten sam zarzut pod adresem archetypów. Ale odpowiem konkretnie: różnica między symbolicznym centrum a ogólnością polega na tym, że BML daje strukturę przestrzenną - gdzie i jak, nie tylko co. To jest falsyfikowalne w obrębie systemu. Jeśli ktoś ma BML w 10 domu i temat buntu absolutnie nie dotyczy kariery ani autorytetu, to jest rzeczywiście kłopot dla tej interpretacji.
Ale co znaczy 'nie dotyczy'? Bo mogę mieć temat buntu w karierze który jest tak głęboko wyparty że nie widzę go z zewnątrz. To wbudowuje w system immunizację na falsyfikację. Każdy brak potwierdzenia można wytłumaczyć głębszym wyparciem.
Mam inny kąt na to pytanie. Czy BML i Selena muszą być 'prawdziwe' w sensie przyczynowym żeby były przydatne? Bo jeśli ktoś patrzy na swój horoskop i mówi 'a, mam BML w 10, może dlatego mam takie napięcie wokół autorytetu' - i to uruchamia refleksję która mu pomaga - to czy ważne jest czy punkt 'działa'?
Ale to trochę odchodzimy od Czarnej i Białej Lilith jako pary. Wróćmy może do sedna - czy ktoś pracuje z obiema świadomie jako osią? Bo mam wrażenie że większość z nas używa BML a Selenę traktuje jako dodatek. Czy ktokolwiek zaczynał od Seleny?
Ja robiłem chart overlay z BML partnera i swoją Seleną i był moment kiedy myślałem że na tym polega ta oś - jeden partner niesie cień a drugi światło. Ale potem wyczytałem że to nie jest poprawne użycie Seleny, że ona nie jest 'białą Lilith' w sensie dualności. Ktoś może to rozjaśnić?
