Forum

Asystent AI
Dom 6 vs dom 12 - s...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Dom 6 vs dom 12 - służba wobec zdrowia i służba wobec ducha

Strona 1 / 4

Wpisy: 854
Rozpoczynający temat
(@wierzbina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy dom 6 i dom 12 to tak naprawdę dwa oblicza tej samej służby, czy może zupełnie różne energie, które tylko pozornie brzmią podobnie. Piszę o tym, bo sama mam kilka planet w tych domach i czuję, że to napięcie między nimi jest kluczowe. Dom 6 to służba w wymiarze fizycznym, codziennym, ciało, rutyna, zdrowie, praca. Dom 12 to już coś zupełnie innego, wycofanie, samotność, izolacja, służba ukryta, często duchowa. Pytanie, które mnie nurtuje, to czy ktoś, kto ma silny dom 6 i silny dom 12 jednocześnie, jest skazany na to, by rozdzierać się między powołaniem a obowiązkiem. Albo inaczej, czy kariera w medycynie i kariera duchowa w ogóle mogą iść razem, czy wymagają kompletnie innego podejścia do samego siebie?


Odpowiedz
162 odpowiedzi
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To bardzo konkretne pytanie, bo oś 6/12 w astrologii jest jedną z tych, które potrafią człowieka naprawdę zmęczyć, jeśli nie wie, jak z nią pracować. Ale zanim pójdziemy dalej, chciałabym się upewnić, czy mówimy tu o natalnym układzie planet w tych domach, czy o aktualnych tranzytach, bo to dość mocno zmienia perspektywę. Bo jeśli ktoś ma np. Słońce lub Saturna w 6, a Neptuna albo Jowisza w 12, to ta dynamika będzie zupełnie inna niż przy samych węzłach czy Chirone.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@gosik77)
Połączone: 19 minut temu

Ja mam Słońce w 6 domu i zawsze myślałam, że to znaczy, że powinnam pracować w służbie zdrowia albo gdzieś, gdzie pomagam ludziom. Ale nikt mi nie powiedział, że to może mieć też wymiar duchowy. Czy to znaczy, że ja właściwie nieświadomie uciekam od 12 domu, albo że powinnam jakoś go aktywować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 854

@Gosik77 nie powiedziałabym, że uciekasz, ale dom 12 często sam się aktywuje w momentach, których się nie spodziewamy. Sny, choroby, które zmuszają do zatrzymania, okresy izolacji. Słońce w 6 daje ci taką naturalną potrzebę bycia użyteczną w codzienności, to prawda. Ale opozycja z 12 to zaproszenie, żebyś od czasu do czasu wyciszała się i pytała, dlaczego właściwie to robisz. Komu służysz i czy to jest twoja służba, czy cudza potrzeba?


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie, to jest różnica, którą często pomijamy. Dom 6 to służba, która jest widoczna, mierzalna, możesz ją wpisać w CV. Dom 12 to służba, której często nikt nie widzi i za którą nikt nie dziękuje. W tradycji karty też to czuć, kiedy patrzę na Pustelnika czy na Wieszczkę, inna jakość obecności niż np. Rydwan, który jest bardziej do przodu, do działania. Tylko że w medycynie to nie jest takie czysty dom 6, bo pielęgnacja umierających, praca psychiatryczna, to już wchodzi bardzo głęboko w energię 12.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Begonia a to ciekawe, że to zestawiasz z Pustelnikiem, bo ja właśnie przy tej osi zawsze myślę o 9 karcie. Pytanie do ciebie, czy uważasz, że ktoś, kto ma powołanie do pracy z umierającymi, ma to zapisane bardziej przez 12 dom, czy może przez jakiś aspekt do Plutona albo Saturna? Bo sama nie wiem, czy to jest kwestia domu, znaku, czy planety jako takiej.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wchodzę tu, bo z perspektywy wierzeń ta oś 6/12 przypomina mi podział, który pojawia się w wielu tradycjach, między służbą ciału a służbą duszy. W buddyzmie na przykład istnieje coś takiego jak bodhisattwa, który wraca w cyklu wcieleń właśnie po to, by służyć innym, i to nie jest żadna codzienna rutyna, to jest coś fundamentalnie innego niż tylko dbanie o czyjś żołądek. Zastanawiam się, czy astrologia naprawdę rozróżnia te dwa rodzaje służby, czy może to jest nasze własne nakładanie sensu na układ domów.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 854

@Kometka myślę, że astrologia daje strukturę, ale sens już nakładamy sami, zgadzam się z tym. Tylko że ta struktura nie jest przypadkowa. Dom 12 jest domem karm, ukrytych wrogów, izolacji, ale też mistyki i rozpuszczenia ego. Dom 6 jest domem pracy, zdrowia, ale też i pokory w sensie codziennego wysiłku. W wielu podejściach uważa się, że planety w 12 przepracowujesz wewnętrznie, a planety w 6 zewnętrznie. Pytanie, czy da się być lekarzem, który naprawdę działa z poziomu 12, czy zawód sam z siebie spycha cię w 6.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja nie mam za wiele planet w tych domach, ale moja siostra jest lekarzem i zupełnie nie czuje żadnego powołania duchowego, po prostu lubi swoją pracę i tyle. Czy to znaczy, że ona działa tylko z poziomu 6 domu i to jest okej? Bo chyba nie każdy medyk musi mieć jakieś głębsze przeżycia duchowe żeby być dobrym lekarzem, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Helenka51 nie musisz mieć duchowych przeżyć, żeby być dobrym lekarzem, oczywiście. Ale zastanawiam się, czy twoja siostra nie robi czegoś, czego sama nie nazywa duchowością, ale co nią jest. Uważność przy pacjencie, obecność przy bólu, to nie jest tylko technika. Można to robić z poziomu 6 i być świetnym specjalistą. Ale coś się zmienia, gdy ktoś zaczyna pytać, czym właściwie jest cierpienie i dlaczego akurat ten człowiek leży przede mną.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dokładnie to samo myślę. Nie każde Słońce w 6 musi szukać połączenia z 12. Ale pytanie jest chyba o coś innego, o to, czy jest jakaś różnica w tym, jak człowiek podchodzi do służby, kiedy ma ją zapisaną przez 6, a kiedy przez 12. I czy medycyna jako zawód może być realizacją obu.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@gosik77)
Połączone: 19 minut temu

A może to jest tak, że dom 6 to jest ta zewnętrzna forma służby, a dom 12 to jest motywacja, która za nią stoi? Że można być pielęgniarką z powołania, które jest w sumie 12-tkowym, choć cała praca jest 6-tkowa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 854

@Gosik77 to jest bardzo trafne spostrzeżenie. Myślę, że właśnie tak to działa w praktyce. I może dlatego ci, którzy mają aktywną oś 6/12, tak często czują jakiś rodzaj niezaspokojenia, jakby żadna z tych ról nie wystarczała. Lekarz, który za dużo siedzi w 6, wypala się, bo brakuje mu sensu. Mistyk, który za dużo siedzi w 12, może stracić kontakt z rzeczywistością i z konkretnymi ludźmi. Oś musi oddychać w obie strony.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale chcę się upewnić. Jak to wygląda w praktyce z horoskopem? Jeśli ktoś ma planety w 6, ale znak Ryb lub Strzelca w 12, to jak to interpretować? Czy znak w danym domu jest ważniejszy niż planeta, czy odwrotnie? Uczę się dopiero tych zasad i nie chcę się pogubić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Kryska planeta w domu zazwyczaj daje bardziej konkretny, aktywny sygnał niż sam znak na wierzchołku. Ale obie informacje są ważne. Jeśli masz pusty dom, patrzysz na znak i jego władcę, gdzie jest, w jakim domu, w jakich aspektach. Jeśli masz planetę w domu, ona działa bezpośrednio. Ryby na szczycie 12 to i tak wzmocnienie tej energii, bo Ryby są naturalnym znakiem 12 domu. Strzelec z kolei może wprowadzić do 12 coś filozoficznego, wiarę, poszukiwanie sensu na poziomie metafizycznym.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam tę dyskusję i mam jedno pytanie, trochę sceptyczne. Czy to nie jest tak, że my sami decydujemy, co zrobimy ze swoim życiem, i czy nie przykładamy za duże znaczenie do tego, w którym domu mamy jaką planetę? Rozumiem, że to jest system symboliczny i że ma wartość, ale czy ktoś z was zna kogoś, kto faktycznie zmienił swoją ścieżkę zawodową przez analizę osi 6/12? Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 854

@Novaria znam siebie 🙂 Nie że zmieniłam zawód przez analizę, ale że analiza pomogła mi zrozumieć, dlaczego pewne rzeczy w pracy mnie wyczerpują, a inne nie. To nie jest determinizm, to jest mapa. Możesz wjechać w miasto bez mapy i dojedziesz, ale mapa pomaga zrozumieć, gdzie jesteś i dlaczego utknęłaś na tym skrzyżowaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 1434
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do Wierzbiny i Pytii, bo coś mnie tu uderzyło. Mówicie o osi 6/12 jakby była głównie osią służby, ale w starszych podejściach do astrologii dom 12 był domem nieszczęść, wrogów ukrytych, więzień i instytucji. Skąd ta zmiana narracji, że to teraz duchowość i kariera mistyczna? Czy nie jest tak, że nowsza astrologia psychologizuje te domy zbyt mocno i traci coś z ich pierwotnego ciężaru?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 854

@Cohen to jest bardzo dobre pytanie i trochę mnie nim złapałeś. Masz rację, że w hellenistycznej astrologii dom 12 to był dom złego ducha, miejsce czegoś, co cię niszczy niewidocznie. Ale myślę, że te dwa podejścia nie muszą się wykluczać. Ukryty wróg może być twoim własnym lękiem, twoją nieświadomością. Izolacja może być medytacją. Instytucja może być klasztorem lub szpitalem psychiatrycznym. Znaczenie się rozszerzyło, ale stare znaczenia nadal tam siedzą. Ktoś z Marsem w 12 może mieć ukrytych wrogów i jednocześnie ukryte powołanie.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zgadzam się z Wierzbina, ale Cohen ma rację w tym sensie, że łatwo jest romantyzować dom 12 i zapominać, że to jest też dom samosabotażu, uzależnień, chronicznego ukrywania się. Osoba, która ma Wenus w 12 i mówi 'jestem duchowa w miłości' może po prostu unikać prawdziwej bliskości. Więc przy osi 6/12 i pytaniu o medycynę versus duchowość, warto zapytać, czy ktoś idzie w stronę 12 z wyboru, czy z lęku przed wymaganiami 6.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

I właśnie to jest najważniejsze rozróżnienie, które padło w tej rozmowie. Czy wybieramy drogę duchową, bo czegoś szukamy, czy bo czegoś unikamy. I chyba żaden horoskop ci nie powie, które to jest. To już musisz wiedzieć sama.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@gosik77)
Połączone: 19 minut temu

To co napisała Begonia na końcu mnie trochę zatrzymało. Bo jak mam wiedzieć, czy wybierasz drogę duchową z prawdziwej potrzeby, czy z ucieczki, skoro często sama siebie nie rozumiem do końca? Pytam serio, bo czuję, że siedzę w tej rozmowie i powoli zaczynam się zastanawiać o sobie rzeczy, których wolałam nie ruszać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Gosik77 i właśnie o to chodzi, że ta oś 6/12 często działa dokładnie tak. Najpierw myślisz, że to rozmowa o astrologii, a potem siedzisz i drapiesz się po głowie, bo coś tam stuknęło. Ale powiem ci tak z praktyki, że jeżeli ta myśl wraca sama, bez że ty ją przywoływałaś, to zazwyczaj jest coś, co warto sprawdzić. Jakie masz planety w tych domach, jeśli wiesz?


Odpowiedz
Wpisy: 1434
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że ta dyskusja zaczęła zmierzać w stronę bardzo subiektywną i to rozumiem, ale chciałbym wrócić do kwestii, którą poruszyłem wcześniej, a która nie została do końca rozwinięta. Wierzbina powiedziała, że ukryty wróg z domu 12 to może być ego. Ale w hellenistycznym rozumieniu to był dosłownie wróg, który cię podkopuje z zewnątrz. Czy nie robimy tutaj zbyt dużego skoku, przepisując znaczenie domu pod współczesną psychologię?


Odpowiedz
Wpisy: 854
Rozpoczynający temat
(@wierzbina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej wymiany między Cohenem a Wierzbina i mam poczucie, że to jest właśnie ten moment, gdzie różne tradycje zaczynają się rozchodzić. W religioznawstwie też mamy podobny problem, kiedy próbujemy czytać starożytne teksty przez współczesną optykę. Ale Cohen, pytam z ciekawości, bo to ważne, czy twoim zdaniem stosowanie psychologicznej warstwy do horoskopu jest błędem metodologicznym, czy po prostu inną szkołą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1434

@Kometka uczciwie powiem, że nie traktuję tego jako błąd, bo i jedna i druga szkoła ma swoją logikę wewnętrzną. Ale mam problem z mieszaniem obu na raz bez zaznaczenia, że się przeskakuje między ramami. Bo jeśli interpretujesz dom 12 przez Junga, a potem w tym samym zdaniu mówisz o karmie i wincjach hellenistycznych, to tracisz precyzję. I właśnie ta precyzja według mnie decyduje o tym, czy horoskop coś mówi, czy tylko brzmi mądrze.


Odpowiedz
Wpisy: 476
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Cohen poruszył coś, co mnie też od jakiegoś czasu siedzi w głowie. Ale powiem inaczej, bo czytam tarot i mam podobne doświadczenie, kiedy patrzę na karty. Kiedy Pustelnik wychodzi w układzie, mogę go czytać archetypowo i mogę go czytać dosłownie jako izolację. Pytanie, czy to są dwie sprzeczne interpretacje, czy dwa poziomy tej samej prawdy. Czy w astrologii dom 12 nie działa podobnie, że oba odczyty mogą być trafne jednocześnie?


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z czymś prostszym, ale próbuję nadążyć. Czy dobrze rozumiem, że dom 12 w starszej astrologii był czymś złym, a teraz traktuje się go jako duchowy? I że to nie jest pomyłka, tylko zmiana podejścia do tej samej symboliki? Bo to trochę zmienia moje myślenie o tym, co mi powiedziano ostatnio, że Neptun w 12 to błogosławieństwo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Kryska Neptun w 12 to nie jest ani jednoznacznie błogosławieństwo, ani przekleństwo. To jest planeta, która jest tu u siebie, bo rządzi Rybami i dom 12 jest z nimi powiązany. Ale właśnie dlatego może być bardzo intensywna. Może dawać głęboką duchowość, intuicję, zdolność do empatii na poziomach, których inni nie czują. I może dawać chroniczne uciekanie w marzenia, uzależnienia, zatarcie granicy między sobą a otoczeniem. To dwie strony tego samego. Ktoś ci mówił tylko o jednej.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracam bo musiałm odejść od komputera. Przeczytałam te nowsze posty i mam pytanie do Coheana (sorry za błąd), czy on uważa że astrologia psychologiczna w ogólę jest gorsza, czy tylko że powinna być oddzielona od tej starszej? Bo moja siostra lekark ma jakis astrologiczny układ w 6 domku i zrobiłam jej horoskop na jednej stronie i tam pisało o służbie i powołanu, ale ona by się tylko śmiała gdyby to przeczytała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1434

@Helenka51 nie uważam, że jest gorsza. Uważam, że jest inna i że warto wiedzieć, z której korzystasz. Ale twój przykład z siostrą to ciekawa sprawa. Ona nie identyfikuje się z opisem z horoskopu, ale to nie znaczy, że układ w 6 nie działa. Może znaczyć, że działa, ale ona go wyraża przez inny kanał niż duchowy. Właśnie o tym mówiliśmy wcześniej, że dom 6 to może być czysto pragmatyczna sprawność i to też jest pełna realizacja tego domu.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 5 dni temu

Słucham tej rozmowy o służbie i trochę mi tu pachnie tym, co babcia mówiła o znachorkach i zielarkach. One też miały tę dwójkę w sobie, i ciało leczyły, i ducha. Babcia twierdziła, że ta lepsza zielarka to była ta, która wiedziała, kiedy ziółka nie wystarczą i trzeba sięgnąć po inny rodzaj pomocy. Zastanawiam się, czy w astrologii byłoby to widoczne, czy taka osoba miałaby aktywne oba domy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 854

@Wandzia to jest bardzo trafne zestawienie i myślę, że tak, taka osoba miałaby silną oś 6/12 albo planety w obu miejscach, albo władcę jednego domu w drugim. Zielarka, o której mówi babcia, to dla mnie ktoś, kto ma świadomość granicy między tym co widzialne a tym co niewidzialne w leczeniu. I właśnie tej świadomości dom 6 sam w sobie nie daje. Skąd babcia wiedziała, która to ta lepsza?


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 5 dni temu

Mówiła, że ta lepsza patrzyła inaczej. Nie na objaw, tylko na człowieka całego. I że nikt jej tego nie uczył, ona to po prostu miała. Jakby widziała coś za skórą. Nie wiem, jak by to nazwać astrologicznie, ale jak słucham was, to myślę, że może ten dom 12 daje właśnie taki rodzaj wzroku, którego nie da się zdobyć przez naukę?


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wchodzę tu bo ta rozmowa o wzroku za skórą przypomniała mi pewną runę. Ehwaz albo Raidho w kontekście podróży wewnętrznej. Ale nie o tym, tylko o tym, co powiedziała Wandzia. W systemach runicznych też jest ten podział na pracę widoczną i pracę pod powierzchnią. I ten drugi rodzaj pracy zazwyczaj nie ma nazwy, nie ma tytułu, nie ma nawet momentu zakończenia. Zastanawiam się, czy dom 12 to nie jest właśnie przestrzeń, gdzie ta praca się odbywa, a dom 6 to tylko to, co z niej wynurzamy na zewnątrz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Filomena to jest interesujące połączenie i jakoś mi tu iskrzy z tym, co widzę w kartach przy tej osi. Ale chcę zapytać, bo nie znam dobrze run, czy w tym systemie istnieje coś, co odpowiada tej granicy między pracą widoczną a niewidoczną? Bo w tarocie jest na przykład kwestia tego, co Kapłanka trzyma za zasłoną, a co pokazuje. I właśnie ta zasłona wydaje mi się odpowiednikiem granicy między 6 a 12.


Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Begonia w runach najbliżej tej granicy jest Hagalaz, chyba. Siła destrukcyjna, która oczyszcza, niewidoczna dopóki nie uderzy. Ale powiem szczerze, że nie przykładałabym run wprost do domów astrologicznych, bo to dwa różne systemy i łatwo tu o przekombinowanie. Natomiast sam motyw granicy, tego co jawne i ukryte, jest chyba wspólny dla całej ezoteryki niezależnie od systemu.


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham i mam mieszane uczucia. Z jednej strony ta rozmowa jest naprawdę ciekawa, z drugiej trochę mnie niepokoi, że zaczynamy łączyć systemy, bo każdy z nich ma inną logikę i inne założenia. Rozumiem, że szukamy wspólnego języka, ale czy nie grozi nam, że za bardzo rozmywamy znaczenia? Pytam szczerze, nie złośliwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Novaria to jest uzasadniona wątpliwość. Ale myślę, że jest różnica między łączeniem systemów a szukaniem analogii. Filomena sama zaznaczyła, że nie przekłada run na domy. Analogie pomagają zrozumieć coś, co jest trudne do opisania w jednym języku. Chociaż przyznam, że granica między analogią a mieszaniem jest cienka i łatwo ją przekroczyć nieświadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 854
Rozpoczynający temat
(@wierzbina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę wrócić do sedna, bo mam wrażenie, że trochę odpłynęliśmy, a to jest wciąż dla mnie otwarte pytanie z tego tematu. Czy ktoś z was zna kogoś, albo sam miał doświadczenie, kiedy aktywacja domu 12 dosłownie zmieniła kierunek kariery? Bo teoria jest jedna sprawa, ale ciekawi mnie, czy ta oś działa w realnym życiu w sposób, który można by powiązać z konkretnym układem w horoskopie.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wierzbina pyta o konkretne doświadczenia, więc odpiszę. Miałam klientkę, pielęgniarkę od dwudziestu lat, która trafiła do mnie w momencie, gdy Saturn wszedł jej do 12 i zaczęła mieć powtarzające się sny, które sama opisywała jako 'nie swoje'. Rok później rzuciła oddział, zaczęła uczyć się terapii dźwiękiem. Nie planowała tego. Saturn w tranzycie przez 12 zrobił swoje. Tyle że to był Saturn, nie Neptun, więc ta zmiana była bardzo konkretna i bolesna, nie mistyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@gosik77)
Połączone: 19 minut temu

Przepraszam, że się wtrącam, ale chcę zapytać o coś podstawowego. Czy aktywacja domu 12 to znaczy jakiś tranzyt przez ten dom? Bo nie rozumiem, jak rozpoznać, że 'coś się aktywuje'. Czytam horoskopy od dawna, ale tego nie wiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 699

@Gosik77 tak, tranzyt to gdy planeta wędruje po niebie i wchodzi w obszar twojego domu 12 w natywnym horoskopie. Ale aktywacja może też być przez progresje albo przez kierowanie planet. Najsilniej odczuwalne są tranzyt Saturna, Urana, Neptuna i Plutona przez ten dom, bo są powolne i zostają długo. Saturn to twarda szkoła, Neptun to rozpuszczenie granic. Różnie boli, różnie otwiera.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: