Leopold78 ma tu punkt. Metafora jest pomocna do zrozumienia ale nie zastępuje techniki. Pytanie praktyczne: czy ktoś widział wyraźny efekt Seleny w tranzytach albo w synastrii który był odróżnialny od innych czynników? Bo to byłoby prawdziwym testem.
Problem z Seleną w synastrii jest taki że jest rzadko opisywana w źródłach w porównaniu do BML. Większość syntrii Lilith to opisy napięcia, władzy, obsesji. Selena pojawia się jako dodatek. Nie znam ani jednego opracowania które traktuje ją jako punkt główny w synastrii, a nie jako korektę do BML.
A może Selena jest słabiej opisana bo jest mniej 'problematyczna'? Ludziom łatwiej pisać o tym co sprawia kłopot. Przepraszam jeśli to naive ale tak mi się wydaje że cierpienie ma więcej opracowań niż radość w każdej dziedzinie.
Wróćmy na chwilę do tytułu wątku bo czuję że dryfujemy. Dwa rodzaje buntu - BML przez wyparcie i eksplozję, Selena przez obecność. Czy ktokolwiek z was czuje że w swoim życiu rozpoznaje te dwa tryby jako coś oddzielnego? Nie teorię, ale własne doświadczenie?
Wróćmy na chwilę do tytułu wątku bo czuję że dryfujemy. Dwa rodzaje buntu - BML przez wyparcie i eksplozję, Selena przez obecność. Czy ktokolwiek z was czuje że w swoim życiu rozpoznaje te dwa tryby jako coś oddzielnego? Nie teorię, ale własne doświadczenie?
Tak, i to jest dla mnie bardzo konkretne rozróżnienie. BML w Skorpionie w szóstym - lata walki o granice w pracy, jawna, twarda, często bolesna. Selena w Rybach w dziesiątym - i tam coś zupełnie innego. Nie walczę, po prostu jestem i ludzie reagują jakbym coś robiła. Tyle że długo tego nie widziałam jako bunt. Może właśnie dlatego że nie bolało.
Leopold78 dotknął czegoś istotnego. W oryginalnej mitologii te dwie figury nie są opisywane jako 'dwa rodzaje buntu' - to jest interpretacja wtórna, głównie ze współczesnej astrologii psychologicznej. Pytanie czy ta interpretacja jest użyteczna analitycznie czy tylko poetycka.
Mam wrażenie że słowo 'bunt' zostało tu zapożyczone z psychologii archetypów i niekoniecznie pasuje do techniki astrologicznej. W psychologii Junga bunt wobec kolektywu jest etapem indywiduacji. Ale to nie jest pojęcie astrologiczne z definicji, to nałożenie jednego systemu na drugi.
Przeprszam że się wtrącam bo jestem tu raczej od snów i rytuałów, ale mam pytanie - jeśli ktoś ma BML i Selenę blisko siebie w mapie, to znaczy że te dwa bunty działają razem? Czy to się wzmacnia czy miesza?
Miałem klienta z koniunkcją BML-Selena w Bliźniętach w trzecim domu. Komunikacja była obszarem gdzie jednocześnie walczył ostro o swoje zdanie i... po prostu był w rozmowie w sposób który przyciągał. Trudno mi było rozdzielić który punkt co robi. To jest właśnie problem nakładania się tych energii - przestają być analitycznie oddzielne.
To co Donat opisuje u tego klienta bardzo mi się zgadza z własnym doświadczeniem. Różny proces, podobny efekt. Tylko że w moim przypadku BML-owy tryb zostawiał mnie wyczerpana a Selena-owy nie. I może właśnie w tym jest różnica praktyczna - nie w efekcie zewnętrznym ale w koszcie wewnętrznym.
Sorki ale mam znowu głupie pytanie - jak to możliwe że dwa punkty które działają 'tak samo' w efekcie mają w ogóle sens jako oddzielne punkty w mapie? Czy astrolodzy nie mieliby wtedy mówić że to jeden punkt tyle że z dwoma trybami?
Właśnie ta kwestia geometryczna jest dla mnie kluczowa i myślę że jest niedoceniana w tej rozmowie. Zanim w ogóle mówimy o 'buntach' - czy wszyscy korzystamy z tej samej definicji BML? Bo jest BML jako apogeum orbity, jest jako interpolowany punkt i jest jako asteroid 1181. To są trzy różne obiekty które mają tę samą nazwę w astrologii popularnej.
To jest naprawdę problem który powinien być pierwszym postem w każdym wątku o Lilith. Skoro nie ma zgody co do definicji technicznej to jak porównujemy doświadczenia? Ja mam BML w Wazie jeśli liczę jedno i w Koziorożcu jeśli liczę drugie. To są zupełnie różne znaki.
Dobra, to może warto ustalić dla porządku tej rozmowy - kto używa jakiej wersji BML? Bo jeśli potem ktoś mówi 'mam BML w piątym i tak to odczuwam' to chciałbym wiedzieć o której BML mówi. Ja używam średniego apogeum, tej z astro.com domyślnej.
Ok czyli mam rozumieć że jak wpisuje w astro.com to dostaje tą 'prawdziwą' BML tak? Bo ja zawsze klikałam na h13 i myślałam że to jest to samo co BML. Czy to jest ta sama rzecz?
Żeby jednak wrócić do sedna wątku - ten problem z definicją BML ma bezpośrednie przełożenie na dyskusję o buncie. Jeśli używasz True Lilith, to masz punkt który jest niestabilny, skaczący, trudny do uchwycenia. Jeśli używasz Mean, to masz coś stabilniejszego. Czy te różne wersje punktu nie opisują już w samej swojej geometrii różnych typów buntu - jeden gwałtowny i nieciągły, drugi trwały?
Zenobia powiedziała coś co mnie zatrzymało. Nigdy nie patrzyłam na geometrię punktu jako opis jego jakości. Ale to ma sens - True Lilith skacze nawet o kilka stopni dziennie, a Mean przesuwa się spokojnie. Czy astrolodzy którzy piszą o 'dzikim' charakterze Lilith nie pracują może właśnie z True i stąd ta gwałtowność w opisach?
Delphi Glass w swoich materiałach wyraźnie zaznacza True Lilith i jej opisy są rzeczywiście bardziej... nieprzewidywalne niż te u Demetra George. Ale znowu - jedna obserwacja, nie wniosek ogólny.
Hej, mam głupie pytanie ale - jeśli używacie różnych wersji BML to jak w ogóle porównujecie swoje mapy między sobą? Np. w tym wątku kiedy ktoś mówi 'mam BML w Skorpionie' to... która wersja? Bo teraz się boję że moja mapa jest źle odczytana od początku.
Dobrze że to wyszło, bo chciałam zapytać o coś innego - wracając do Seleny i BML jako 'dwóch buntów'. Czy ktoś z was pracuje z Seleną regularnie i widzi ją wyraźnie w mapach klientów? Bo mam wrażenie że w literaturze jest jej znacznie mniej niż BML i zastanawia mnie czy to dlatego że jest trudniejsza do odczytania.
To rozróżnienie Selena-czeka versus Lilith-walczy jest może uproszczone ale coś w tym jest. Tylko że wtedy bunt Seleny to nie tyle działanie co... odmowa działania na oczekiwanych warunkach? Pasywna transgresja?
Mam Selenę w pierwszym domu i mogę powiedzieć że... nie wiem czy to jest bunt w ogóle. Raczej że pewne rzeczy po prostu mnie nie dotyczą. Jakbym była poza zasięgiem jakichś nacisków które inni odczuwają bardzo. Czy to jest to co mieliście na myśli?
Ale słuchajcie, wracając do sedna - rozmawiamy o Selenie jako 'drugim biegunie buntuństwa' wobec BML, ale im dłużej czytam tę dyskusję, tym bardziej mam wrażenie że Selena i BML to nie są dwa bieguny tego samego spektrum. To są dwie osobne osie w ogóle. BML buntuje się przeciwko czemuś konkretnego. Selena... jest poza tym czymś. To nie antyteza, to brak zaangażowania w cały układ.
Ismer mówi coś ważnego i chyba właśnie to jest problem z ramowaniem tego wątku jako 'dwa bieguny'. Dałam ten tytuł trochę prowokacyjnie, bo tak jest opisywane w wielu popularnych tekstach - BML jako ciemna, Selena jako jasna, razem pełny obraz. Ale im więcej o tym myślę, tym bardziej wydaje mi się że to uproszczenie które zniekształca oba punkty. Tylko że jak inaczej to opisać w skrócie?
Może po prostu nie da się opisać w skrócie i to jest właśnie pułapka popularyzowania astrologii. Każdy skrót coś fałszuje. W przypadku Lilith i Seleny skrót 'ciemna i jasna strona' powoduje że ludzie szukają u siebie 'ciemnej strony' i 'jasnej strony' zamiast zobaczyć dwa oddzielne mechanizmy.
Dobra, ale to rodzi pytanie praktyczne - jeśli to nie są dwa bieguny, to po co w ogóle je zestawiać w jednej analizie? Czy nie prościej patrzeć na każdy z osobna? Rozumiem że są astrolodzy którzy zawsze analizują oba naraz, ale jeśli twierdzicie że to różne osie, to co wnosi ich zestawienie?
