Przepraszam że się wtrącę, ale czy ktoś może mi wytłumaczyć jak to jest z tymi Rybami w Chironie? Bo ja słyszałam że Chiron to asteroida a nie planeta i czy to w ogóle ma taką samą wagę w horoskopie jak np. Saturn czy Mars? Naprawdę pytam bo nie wiem.
Dodam do teego co Tamarka nappisala - Chiron jest szczegolnie wyrazisty kiedy dotka czegos osobistego w horoskopie czyli kiedy tworzy aspekty z planetami osobistymi allbo stoi w domu zwiazanym z tożsamością. dom piąty jest w tej kategorii to nie jest globlna energia jak np neptun - to jest coś bardo konkretnego dla danej osoby
A ja mam pytanie bo szukam swojego Chirona i widzę że stoi w Bliżniętach w domu piątym. Czy Bliżnięta jakoś zmieniają to o czym piszecie? Bo Bliźnięta to przeciez komunikacja i może trauma romansu wyraża się tu przez słowa? Tylko nie bardzo wiem jak to interpetować.
Widzę że jednak wszyscy mężczyźni w tym wątku - Feliks, Kosma, Idzik - mówią o twórczości jako głównym obszarze. A kobiety bardziej o romansach. Wiciokrzew mówi że to nie płeć, ale statystycznie w tej konkretnej rozmowie coś się rysuje. Może to przypadek, ale może nie?
Halinaa ma rację że to mała próba. Ale pytanie Diablicy jest uczciwe - ciekawe czy gdyby przeszukać jakieś większe opracowania to by się coś potwierdziło czy nie. Wiciokrzew, ty prowadzisz notatki - czy trafiałaś na coś takiego w literaturze?
To co Wiciokrzew mówi o nazywaniu wydaje mi się ważniejsze niż sama astrologia w tym miejscu. Ja przez lata nazywałam swój ból w romansach jako "po prostu mam pecha w miłości". Dopiero kiedy ktoś mi powiedział o Chironie w piątce to zaczęłam szukać wzorca a nie pojedynczych zdarzeń. Czy ktoś miał podobnie - że astrologia dała ci język do czegoś co już czułaś ale nie umiałaś tego ująć?
To co powiedziałam o nazywaniu - chcę rozwinąć, bo mam wrażenie że weszłam na coś ważnego. Przez lata myślałam że mam problem z wyborem partnerów. Dopiero kiedy zobaczyłam że to jest wzorzec a nie pech, coś się we mnie przestawiło. Ale mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy samo nazwanie czegoś Chironem wystarczy żeby ten wzorzec zaczął się zmieniać? Bo nie chcę żeby to było tylko ładne wytłumaczenie dla czegoś co i tak się powtarza.
Ja z własnego doswiadczenia powiem że samo nazwanie mi nie wystarczylo. Rozumiałem wzorzec intelektualnie i nadal w niego wpadałem. Zmiana przyszla gdzie indziej nie przez astrologie. Ale czy to znaczy że astrologia byla bezużyteczna? Nie, bo dała mi jezyk do opisania tego co czułem. Tylko że jezyk to nie terapia.
Ojejku, a czy ktoś miał tak że Chiron w piatce odezwał się bardzo wyraźnie przy konkretnym tranzycie? Bo czytałam że tranzyty przez piaty dom mogą reaktywować to co Chiron tam zakopał. Tylko nie bardzo wiem jak rozpoznac że to właśnie to a nie zwykły trudny czas.
Chce sie wtrącić bo mam pytanie praktyczne. Pisałem wcześniej że mam Chirona w Bliźniętach i piąte dom. Sylweria pisała o trudności z wyrażaniem uczuć. Ale co z twórczością? Bo ja piszę, ale nigdy nie piszę o sobie, zawsze o postaciach. Czy to jest jakis sposób Chirona żeby mówić przez kogoś innego?
no właśnie tak, zawsze. Teraz jak to piszę to aż trochę głupio. Zawsze pisałem o ludziach którzy nie umieją powiedzieć co czują i przez to tracą ważne rzeczy. A ja myślałem że to ciekawy temat literacki a nie że piszę o sobie przez cztery lata 🙂
Kurczę, to co Idzik opisuje - pisanie o sobie przez postacie - jest dokładnie tym co ja robię z rysowaniem. Rysuję twarze które wyglądają na smutne albo zagubione i dopiero potem myślę że chyba wiedziałem o co chodzi. Dziękuję że to napisałeś bo czułem się trochę dziwnie z tym wcześniej.
Obserwuję tę rozmowę o twórczości jako masce i myślę że to dotyczy nie tylko ludzi z Chironem w piątce. Ale może przy tej pozycji ta maska jest szczególnie precyzyjna, dopasowana do konkretnej rany? Bo każdy trochę ukrywa się w sztuce, nie? Wiciokrzew - czy spotkałaś się z opisem czegoś co odróżnia tę chiron-piątkową twórczość od zwykłego wyrażania siebie przez sztukę?
Wróćcie do tego co Nyja mówiła wcześniej o impulsie i o tworzeniu z siebie a nie dla kogoś. Bo ja w romansach też miałam ten wzorzec - byłam kimś innym dla każdego partnera. Jakbym tworzyła siebie na nowo pod każdą relację. Czy to jest też Chiron w piątce czy już coś innego, może Waga ascendant albo coś?
Wróćcie na chwilę do twórczości bo to co Kosma napisał o zamykaniu szkicownika - ja też tak robię ze swoimi tekstami. Piszę rozdział i nie czytam go przez tygodnie. Myślałem że to lenistwo albo perfekcjonizm, ale może chodzi o coś innego?
Obserwuję tę rozmowę o unikaniu własnych prac i zaczynam się zastanawiać czy to nie jest specyfika piątego domu w ogóle, nie tylko Chirona. Piąty dom to przecież ekspresja i zabawa, a zabawa z własną raną to dość paradoksalne określenie. Wiciokrzew - jak ty to widzisz w kontekście interpretacji domu jako całości?
To co Wiciokrzew mówi o szczelinie między procesem a produktem - czy to nie jest też widoczne w romansach? Że przy Chironie w piątce zakochiwanie się jest możliwe i piękne, ale bycie kochanym, czyli bycie produktem czyjejś miłości, już nie?
Obserwuję ten wątek od początku i mam pytanie może glupie - czy Chiron zawsze jest w jakimś domu? Bo nigdy nie sprawdzałam swojego horoskopu pod tym kątem znam tylko znaki. Jak się sprawdza gdzie jest Chiron?
Sprawdziłam właśnie na astro.com - mam Chirona w ósmym domu w Strzelcu. To zupelnie inaczej niż tutaj opisujecie. czy ósmy dom ma podobne tematy co piąty jeśli chodzi o relacje? 😛
Wracając do Chirona w piątce - chcę zapytać o coś co mnie nurtuje. Pisaliśmy o twórczości jako masce albo lustrze. Ale czy ktoś z was miał tak że twórczość przy tej pozycji przestała być maską? Że w pewnym momencie coś się przesunęło i zaczęliście pisać albo rysować wprost, o sobie, bez postaci?
Przeglądam ten wątek od jakiegoś czasu i jestem trochę zdezorientowana. Chiron to jest planeta? Bo gdzieś czytałam że to jest asteroida albo comet albo coś pomiędzy. I czy to w ogóle wpływa tak samo jak np. Wenus czy Saturn?
To co Ametystka napisała o zasłoniętym lustrze - to jest dobre porównanie. Ale mnie zastanawia jedno - czy przy Chironie w piątce ta rana jest widoczna dla innych czy tylko dla nas samych? Bo jak piszę tekst to wydaje mi się że ukrywam wszystko, a potem ktoś mówi że to bardzo osobiste i nie rozumiem skąd to czyta.
Czyli to jest trochę tak że Chiron w piątce sprawia że ktoś jest bardziej odsłonięty w twórczości niż w rozmowie? Że łatwiej przeczytać kogoś z jego wiersza niż z tego co mówi?
To brzmi jak coś co rozumiem. Mam kilka wierszy ktore napisałam kilka lat temu i nie pokazałam ich nikomu. Ale teraz się zastanawiam - może to nie jest wstyd przed oceną, tylko właśnie to o czym piszecie? Że to jest za dużo siebie naraz?
Serio, to jest ciekawe ale trochę mi się miesza. Mówimy o twórczości, o romansach, o traumie - to jest dużo naraz jak na jedną pozycję Chirona. Czy to naprawdę wszystko wynika z jednego miejsca w horoskopie? Bo brzmi jakby piąty dom wyjaśniał pół życia.
Przepraszam że znowu pytam o podstawy ale nie do końcca rozumiem - dom piąty to jest ten sam dla wszystkich Bliźniąt czy kazdy ma swój własny piąty dom? Bo jak czytam horoskopy w gazetach to się pisze o znaku, a nie o domach.
A co jak ktoś nie zna godziny urodzenia? Bo ja nie wiem dokładnie o której się urodziłam, rodzice pamiętają tylko że wieczorem. Czy w ogóle można coś odczytać bez tej godziny?
