Chiron w piatym domu to cos, czym zajmuję się od jakiegos czasu i im wiecej notatek prowadze tym bardziej wizdę pewien wzorzec. osoby z tym układem maja jakis specyficzny bol wokół romansu twórczości, zabawy - tych rzeczy ktore dla innych są naturalne i lekkie. jakby dostep do radości był zablokowany albo mocno skomplikowany. Znacie to z własnego doswiadczenia albo z obserwacji innych? Bo mnie interesuje czy ten wzorzec powtarza sie u różnych ludzi, czy to tylko moje wrazenie z kilku przypadków
Znam to bardzo dobrze, bo sama mam Chirona w piontce i przez lata myślałam, że po prostu "nie umiem" w związki. Każdy romans albo się nie zaczynał tak jak chciałam, albo byl piękny na poczatku i potem coś sie psuło w dziwny sposób. Dopiero jak zaczeałm przyglądać się temu astrologicznie, zobaczyłam że to nie jest przypadek. Ale co ciekawe - moje rysunki i pisanie były zawsze najlepsze po jakims bólu miłosnym. Jak gdyby trauma zamieniała się w coś twórczego. Czy ty tez to widzisz w tych swoich notatkach?
Wczytuję się w tę rozmowę i mam mieszane uczucia. Prowadzę też notatki i widzę podobne wzorce, ale zastanawiam się, czy nie nakładamy za mocno własnej interpretacji. Chiron wszędzie jest przecież o ranie i uzdrowieniu. Dlaczego akurat w piątce mielibyśmy zakładać, że twórczość wymaga bólu jako wyzwalacza? Może to jest po prostu lęk przed ekspresją, a nie konieczność cierpienia? Różnica wydaje mi się istotna.
Wskoczę z boku, ale czy ktos mógłby wytłumaczyć co to znaczy "dom piąty" dla kogoś kto zna tylko podstawy? Wiem że Chiron to taki planetoid-rana, ale domy to dla mnie czarna magia jeszcze dosłownie. Chodzi o miłość twórczość? 😉
A jak sie w ogóle sprawdza czy ma sie Chiona w 5 domu? Bo jza muszę sprawdzić swój horoskop urodzeniowy ale nie wiem gdzie. Przepraszam za literówki piszeę na telefonie.
Jestem mężczyzną i mam Chirona w piatce, wiec mogę cos od siebie dodac. Przez wiele lat nie mówiłem nikomu, że piszę wiersze. Doslownie chowalem zeszyty. Nie dlatego że nie chcialem pisać, tylko że samo pokazanie tego komukolwiek wywoływało we mnie coś w rodzaju paniki. To nie był lek przed ocena twórczości - to był lęk przed tym że ktokolwiek zobaczy że ja w oógle cos czuję dopiero terapia i właściwie praca z wykresem trochę to ruszyły. Wiec tak, ten wstyd przed ekspresją jest bardzo realny
Czytam Was i mysle o swojej koleżance, która ma ten układ i jest fotografką. Niesamowita artystka, dosłownie nagrodzona ale jej życie miłosne to seria krótkich i intensywnych historii, po ktorych zostaje zdruzgotana. Każdy raz mowi że nie będzie więcej, kazdy raz jej najlepsze zdjęcia powstają właśnie wtedy kiedy jest w tej ranie. Próbowałam jej kiedyś powiedzieć o Chironie, ale ona odrzuciła to jako astrologiczną gadaninę. Szkoda, bo myślę że ta wiedza mogłaby jej pomóc to zrozumieć.
Ja mam pytanie może trochę z innej strony - czy Chiron w piątce wpływa też na relację z dziećmi? Bo piąty dom to też rodzicielstwo z tego co rozumiem i zastanawiam się czy może być tak, że ktoś czuje się zraniony właśnie w tym obszarze, a nie w romansie?
Obserwuje ten wątek od początku i chciałam zapytać o coś co mnie nurtuje. Chiron ma przejście prez każdy dom kogoś w jakimś momencie tranzytowo, tak? Czy temat rany i daru twórczego może się aktywować właśnie przez tranzyt, nawet jesli ktoś w urodzeniowym wykresie nie ma Chirona w piątce? Czy to jest zupełnie inna historia?
Okej już trochę lepiej rozumiem ten dom piąty po wyjaśnieniu Wiciokrzew. Ale mam pytanie może głupie - jak ktoś ma Chirona w piątce i jest świetnym artystą, to znaczy że już "przepracował" tę rane? Czy można mieć dar bez rany, czy zawsze ida razem?
Mogę się tu wtracic, bo Wiciokrzew dotknela czegos ważnego ja tworzylem przez lata i naprawde mi to przychodziło w miare naturalnie - pisałem wiersze to byl mój swiat. Ból pojawił się dokładnie w momencie kiedy ktoś zapytał "a co ty piszesz" to zdanie potrafilo mnie zamrozić kompletnie. więc dar był, ale rana ujawniała się przy kontakcie z zewnętrznym światem. Czy to pasuje do tego co widzissz w wykresach Wiciokrzew?
Wróćmy może do pytania Lunelli o dzieci, bo mi się wydaje że trochę za szybko przeszliśmy dalej. Lunella, masz rację że dom piąty to też dzieci - i tu Chiron może się przejawiać zupełnie inaczej. Widziałam przypadki gdzie ktoś z Chironem w piątce miał głęboki lęk przed byciem rodzicem, bo bał się że skrzywdzi dziecko tak jak jego skrzywdzono. To nie jest temat romansu ani twórczości, ale jest bardzo chironowy - rana przekazywana przez pokolenia i świadomość tego wzorca.
Przegladam tę rozmowę o dzieciach i myślę o czymś innym - czy Chiron w piątce może też wpływać na relację z własnym wewnętrznym dzieckiem? Bo w niektórych podejściach dom piaty to właśnie energia "wewnętrznego dziecka" i wtedy Chiron tam to raa właśnie w tej części siebie. Zastanawiam się czy to nie jest wspólny mianownik dla wszystkich tych różnych przejawów - twórczości, romansu dzieci?
Ojoj, czytam od dłuższego czasu i mam jedno małe pytanie - czy ta koncepcja wewnętrznego dziecka w piątym domu to jest coś z klasycznej astrologii, czy raczej z tej nowszej, psychologicznej? Bo widzę że tu mieszacie różne podejścia i jestem ciekawa skąd to pochodzi.
Muszę powiedziec coś do tego co Tamarka mówiła o wewnętrznym dziecku, bo to mi sie bardzo zgadza z osobistym doświadczeniem. U mnie rana w tworczosci szła dokladnie przez to - przez moment w dzecinstwie kiedy cos stworzyłem i zostałem wysmiany. Nie przez rodziców przez rówieśników. I to wystarczyło żeby przez wiele lat myśleć że moje tworzenie jest czyms wstydliwym. Czy w waszych obserwacjach takie jedno wczsnodzieciece zdarzenie wystarczy żeby ustawic cały wzorzec Chirona? 🙁
Ja może odpowiem - mam Chirona w piątce i szczerze nie pamietam żadnego dramatycznego zdarzenia. Raczej takie... mgłę. Ogólne poczucie że moje uczucia były za duże, za głośne, za bardzo. Nie jedno zdarzenie, ale klimat domu. Czy to też się mieci w tym wzorcu?
To co opisujesz Halinaa ta mgła i "za bardzo" - mnie to bardzo dużo mówi. Zasatnawiam się tylko czy ten klimat domu to nie jest czasem bardziej Saturn niż Chiron? Bo Saturn w piątce tez potrafi dawac takie tlumienie spontaniczności, tylko inaczej - bardziej przez zasady i zakazy. A Chiron to bardziej rana, która boli gdy dotknięta. Jak u ciebie to wyglądało w praktyce - bardziej czułaś że coś jest zakazane, czy raczej że twoje uczucia są jakoś nie na miejscu? 😉
Na astro.com w tabeli aspektów szukasz wiersza i kolumny odpowiadajacych obu planetom - gdzie się przecinaja tam jest aspekt jeśli w ogole istnieje. Ale do pytania Halinaa chcę dodac coś innego - nawet bez aspektu to co opisujesz, ta "sztywnosc pokoju", brzmi jak zinternalizowane przekonanie. chiron w piaatce czesto nie zostawia wyraźnych śladów w pamieci właśnie dlatego że rana przyszła z atmosfery a nie ze zdarzenia. I to jest wedlug mnie trudniejsze do przepracowania.
Właśnie, ale jak można przepracować coś czego się nie pamięta? Serio pytam, bo to brzmi jakby problem był ukryty za szybą - wiadomo że jest ale nie można go dotknąć.
A czy to co Nyja opisuje - tworzenie bez widowni - nie jest po prostu trudne dla każdego artysty, niezależnie od Chirona? Zastanawiam się czy nie nakładamy na to zbyt astrologicznego filtra.
Czytam od początku tego wątku i dziękuję wszystkim za tę rozmowę, naprawdę dużo mi to daje. Mam pytanie do Wiciokrzew - pisałaś wcześniej o dat artystycznych z Chironem w piątce, że tworzyli w ciszy przez lata. Czy znasz jakieś publiczne przykłady, kogoś sławnego? Ciekawi mnie jak to wygląda kiedy ktoś jednak wychodzi z tej ciszy.
Nie brzmi dziwnie. Mnie to przypomina cos co czytałm o procesie twórczym u Blakea - też obrazy z pogranicza snu i jawy. kosma ale wracajac do twojego pytania o wychodzenie z ciszy - u mnie to nie był żaden wielki moment, raczej przypadkowe pokazanie jednej osobie. I to że ta jedna osoba zareagowała normalnie było chyba wazniejsze niż jakakolwiek analiza.
Przepraszam że wracam do swojego wątku, ale właśnie pomyślałam coś w związku z tym co piszecie. Mamy tu Chirona w piątce jako ranę twórczości, ranę dzieci, ranę romansu, ranę wewnętrznego dziecka. Czy to nie jest przypadkiem tak że każdy z nas widzi w tej pozycji swoją własną ranę i przykłada to do Chirona? Serio pytam, trochę sceptycznie.
A mi się nasuwa inne pytanie - czy Chiron w piątce jakoś inaczej działa u mężczyzn niż u kobiet? Bo słyszałam że niektóre pozycje są "płciowe" i nie wiem czy to ma sens, ale Feliks i Kosma piszą tu trochę inaczej o swoich doświadczeniach niż reszta.
Nie dokończyłam pytania w poprzednim poście, bo mi się sesja rozłączyła, przepraszam. Chciałam zapytać konkretniej - Feliks pisze o pokazaniu rysunku przez przypadek, Kosma o rysowaniu snów w izolacji. Czy to nie jest właśnie ta różnica płciowa, o której mówię? Kobiety tu piszą raczej o blokadzie w romansach, mężczyźni o blokadzie w twórczości. Może Chiron w piątce inaczej manifestuje ten ból?
Właśnie - u mnie romans i twórczość są tak splecione że nie umiałbym oddzielic która rana byla pierwsza. Pierwsze poważne zerwanie było z osobą która wspoltworzyla ze mna muzykę po tym przez kilka lat nie grałem w ogole. Więc czy to była rana romansu czy rana twórczości? Nie wiem. Może to samo.
To co Nyja pisze o impulsie - to mnie trafia. Moje rysunki powstają jak nie mogę spać, nikt o nich nie wie, nie ma żadnego "dla kogo". I zawsze zastanawiałem się czy to jest w ogóle coś wartościowego skoro jest takie prywatne. Teraz myślę że może właśnie dlatego jest wartościowe. Dziękuję za tę perspektywę, naprawdę.
