Ech, ostatnio dużo czytałam o Chironie w różnych domach i utknęłam na czwartym. Mam go tam w Wadze i nie mogę się uwolnić od wrażenia, że całe moje dzieciństwo było jednym wielkim pytaniem bez odpowiedzi. Rodzice fizycznie byli, ale emocjonalnie - jakby ich nie bylo. Chiron w czwartym domu to chyba jedna z trudniejszych pozycji, bo rana siedzi dosłownie w fundamencie. Ciekawi mnie, czy ktoś jeszcze tu ma tę poozycję i jak to u siebie rozpoznal? Nie mówię o teorii, ale o tym, co pooczuł w życiu.
Mam Chirona w czwartym w Bliźniętach i długo w ogóle nie rozumiałam, co ta pozycja oznacza. Dopiero gdy zaczęłam się interesować astrologią głębiej wszystko zaczęło się układać w całość. Ta nieprzynależność do rodziny, poczucie, że jest sie obcym we własnym domu - to bardzo trafny opis. Ale mam pytanie do bardziej doświadczonych: czy ta pozycja Chirona zawsze oznacza trudne dzieciństwo, czy może działać inaczej? 🙂
O rany, nie zawsze musi to być dramatyczne dzieciństwo w sensie dosłownym. Bylam zadziwiona, jak koleżanka z Chironem w czwartym wychowywała się w pełnej rodzinie a jednak miała to poczucie że nikt jej tak naprawdę nie "widział". Czasem rana jest subtelna - jakiś wzorzec milczenia w rodzinie, temat zakazany, coś czego się nie mówiło. Chiron w czwartym może też oznaczać że to ty masz niesc uzdrowienie dla całego rodu, nie tylko siebie. To taka linia pokoleniowa.
Ojoj, wejde w słowo z pytaniem bo jestem dość świeży w temacie astrologii. Co to znaczzy "linia pokoleniowa" w kontekscie Chirona? Moj tata mial bardzo ciezkie dzieciństwo byłem ofiarą jgo wybuchów. Mam Chirona w czwartym w Koziorożcu. Czy to znaczy, że niosę jakas ranę po nim?
A skąd w ogóle wiadomo że Chiron cokolwiek "przekazuje" między pokoleniami? Interesuję się astrologią od niedawna i staram sie rozumiec podstawy. Czy to jest zapisane w jakiejś konkretnej tradycji astrologicznej, czy to bardziej wspolczesna interpretacja?
Szczerze mówiąc jestem tu bardziej z ciekawości bo generalnie podchodzę do astrologii z pewną rezerwą. Ale ten temat mnie zatrzymał. moja mama miała bardzo trudną relacje ze swoją matką, ja mam trudna z moją mamą i zastanawiam się, czy to ma jakiś wzorzec. Tylko że skąd astrologia wie o tym wzorcu? Czwarty dom to dom matki czy ojca?
Pracowałam. Przez dwa lata regularnie - i powiem szczerze, że dopiero kiedy zaczęłam laczyc astrologię z pracą z ciałem i z przodkami, coś realnie drgnęło. Sama wiedza o Chironie w czwartym nic mi nie dała dopóki nie zaczęłam pytac, co moja babcia przeżyła i co to miało wspólnego z tym, jak moja maa się zachowywała wobec mnie. Chiron w czwartym to mapa, ale mapa nic nie znaczy bez drogi.
Właśnie sprawdziłam swój horoskop i mam Chirona w czwartym w Strzelcu. Zawsze miałam dziwne poczucie, że moja rodzina "nie opowiada" pewnych rzeczy. Jakby były tematy zamknięte na klucz. Teraz po przeczytaniu tego wątku myślę, czy to nie jest właśnie to. Ale jak rozróżnić zwykłe rodzinne zamknięcie od tego, co Chiron opisuje?
bardzo mocno. Moja rodzina jest głęboko religijna i zawsze miałam poczucie że moje pytania o sens były odbierane jako brak wiary, coś złego. Nigdy nie pomyślałam, że to może mieć związek z astrologią. Ale jak ta rana może być "darem" - bo widzę w tytule wątku, że Chiron w czwartym ma być darem dla rodziny?
No i prosze wlasne to jest najciekawsze w Chironie - ta paradoksalna natura. chiron w mitologii był zraniony i nie mógł się sam uzdrowić, ale potrafił leczyc innych. W czwartym domu to oznacza że osoba z tą pozycją ma szczeglne rozumienie rodzinnego bólu i moze - jesli zdecyduje się na prace - stac sie tym kto przerywa toksyyczny wzorzec. Nie dlatego, że nie cierpi ale właśnie dlatego że cierpiala i rozumie pytanie tylko - czy to jest dar, czy obowiązek? 😀
Czy ktoś wie, czy Chiron w czwartym domu inaczej działa, gdy jest aspektowany przez Saturna? Bo mam taką konfigurację i zawsze mi mówiono, że to bardzo poważne obciążenie karmiczne. Zastanawiam się, czy te aspekty do Chirona zmieniają naturę rany, czy tylko ją pogłębiają?
No i proszę, czekam na odpowiedź w sprawie Saturna i Chirona, bo to mnie bardzo nurtuje. Ale chcę też dopytać o coś innego - czy aspekt ten działa inaczej, jeśli Saturn jest w tym samym domu co Chiron, a inaczej gdy jest np. w opozycji z siódmego? Bo mam wrażenie, że to dwie zupełnie różne energie.
mam koniunkcję, oba w Pannie. I właśnie to "czucie ciężaru rodziny na sobie" jest czymś, co opisuje moje dzieciństwo idealnie. Byłam tym dzieckiem, które wszystko naprawiało, które pilnowało, żeby w domu była harmonia. Myślałam, że to moja osobowość, a nie jakiś wzorzec. Czy Panna tutaj coś zmienia?
Serio, to co opisuje Wera to syndrom parentyfikacji - dziecko które przejmuje role dorosłego. I to jest bardzo typowe dla Chirona w czwartym niezaleznie od znaku, ale Panna rzeczywiście to potęguje bo dodaje ten element służby i analizy. Ciekawi mnie czy ktoś tutaj ma Chirona w czwartym bez trudnych aspektów i jak to u nich działa - bo może wtedy rana jest subtelniejsza?
To co opisuje Rozalinka bardzo mi bliskie. Ta mgła, to milczenie w rodzinie. U mnie też jest coś, o czym się nie mówi. I zastanawiam się - czy praca z Chironem w czwartym to jest też dosłowne szukanie tych historii? Czy chodzi bardziej o wewnętrzną pracę, a te zewnętrzne fakty to tylko tło?
A co jeśli w rodzinie nie ma już nikogo, kto mógłby opowiedziec te historie? Moj ojciec nie żyje, jego rodzice nie żyją, nie mam kontaktu z tamta strona rodziny. Chiron w czwartym i linia pokoleniowa urwana. Czy w takim przypadku ta praca jest w ogóle mozliwa?
Zatrzymajmy się tu na chwilę - konstelacje rodzinne to jest metoda psychoterapeutyczna, nie astrologiczna. Czy nie mieszamy tu różnych porządków? Chiron w czwartym to jest pozycja planetarna, a konstelacje to zupełnie inna tradycja. zastanawiam się czy nie wkładamy zbyt wiele roznych rzeczy do jednego wokra pod nazwą "uzdrawianie rodu"
Hmm pelcia zadaje bardzo trafne pytanie i chcę się do tego odnieść wprost. Astrologia dla mnie zawsze byla mapą, nie terapią. Chiron w czwartym mówi mi "tutaj jest rana, tutaj jest potencjał". Nie mówi mi, jak konkretnie ją przepracować. Do tego potrzebuję czegos innego - czy to psychologii, czy pracy duchowej czy konstelacji, czy zwykłej szczerej rozmowy z rodziną. Mapa bez nóg nie przenosi.
Śledzę ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie mocno podstawowe - jak w ogóle sprawdzić, w którym domu mam Chirona? Bo wiem, że mam go w Baranie, ale nie wiem w którym domu. I gdzie szukać tych aspektów do Saturna o których mówicie?
Chcę zapytac o coś, co mnie troche niepokoi w tej dyskusji. Mówimy dużo o ranie i o przekazywaniu bólu między pokoleniami. Ale czy Chiron w czwartym może się też wyrazac przez bardzo dobrą, stabilną rodzinę - i wtedy ta "rana" jest jaoś uśpiona albo jej nie ma? Czy to jest pozycja, która zawsze oznacza trudne dzieciństwo?
Właśnie takie mam. Mój dom był spokojny, rodzice kochający, nic dramatycznego się nie wydarzyło. A jednak od zawsze miałam to dziwne uczucie, że jestem "nie stąd", że szukam czegoś czego nie potrafię nazwać. Mam Chirona w czwartym w Bliźniętach i przez długi czas myślałam, że to moja nadwrażliwość. Dopiero niedawno spojrzałam na to przez pryzmat astrologii i coś kliknęło.
I właśnie ta tęsknota za czymś, czego nie umiem nazwać, to chyba jest sedno. Myślę, że to poczucie bycia "nie stąd" nie musi wcale wynikać z traumy - może Chiron w czwartym w pewnych konfiguracjach po prostu sygnalizuje, że dusza szuka domu w sensie głębszym niż rodzina biologiczna. Czy ktoś jeszcze tak to czuje?
No dobra, to co pisze Laurencja - "gość który dobrze zna dom" - to brzmi dokładnie jak coś, co słyszałam przy opisach Chirona w czwartym. Ale teraz mam pytanie, które mnie gryzie od jakiegoś czasu: czy ta "rana rodzinna" to zawsze coś, co dostaliśmy od rodziny, czy może też coś, co przynosimy ze sobą i rodzina po prostu nie była w stanie tego przyjąć?
No i prosze właśnie o tym chciałam napisać. Mój Chiron jest w czwartym domu i przez całe dzieciństwo miałam poczucie, że moją wrażliwość trzeba było przy rodzinnym stole schować do kieszeni. Nie było dramatów, nie byoł przemocy, po prostu moje odczuwanie świata bylo dla nich zbyt intensywne. Myślę, że Chalcedonka ma rację - rodzina nie raniła celowo, ale nie umiała tego pomieścić. I z tym jest chyba nawet trudniej praacować niż z wyraźą traumą, bo nie ma konkretnego wydarzenia do przepracowania.
Wczytuję się w tę rozmowę i zastanawiam się nad czyms innym. Mowicie o pracy z Chironem o przepracowaniu rany. Ale w tytule watku jest "dar dla rodziny". Kiedy wlasciwie nastepuje to przejscie? Jak poznać, że juz nie jesteś w ranie, tylko zaczynasz tym darem operowac? Bo to mi się wydaje kompletnie abstrakcyjne i chciałbym żeby ktos to skonkretyzowal
Eustachy zadaje pytanie ktore siedzi w rdzeniu całego tego tematu. myślę że nie ma jednego momentu przejścia - to nie jest jak pzrekroczenie linii. Z mojej obserwacji to wygląda raczej tak, że zaczynasz rozumieć pewien wzorzec w rodzinie i przestajesz go tylko odtwarzac. Już samo to jest darem - zatrzymanie czegoś co szło przez pokolenia. Ale czy to czujesz jako dar w sobie, czy widzisz to po tym jak zmienia się coś w relacjach z rodziną?
nie mam z kim tego sprawdzać w relacjach, pisałem wcześniej - tama linia rodzinna jest urwana. Wiec jesli dar ma się wyraażć w relacjach rodzinnych to moze nie jest dla mnie? Albo rozumiem to za wasko?
