Mam Chirona w szóstym domu i przez lata myślałam, że to tylko ciągłe problemy ze zdrowiem, chroniczne zmęczenie, różne dziwne diagnozy których lekarze nie potrafili nazwać. Dopiero później zaczęłam rozumieć, że ta pozycja to coś więcej niż tylko rana. Moja babcia była zielarką mama pielęgniarką, a ja skończyłam dietetykę i teraz pracuję z ludźmi, którym medycyna konwencjonalna nie pomogła. Zastanawiam się, czy to właśnie ten Chiron ciągnie nas w stronę uzdrawiania innych, bo sami wiemy jak boli. Czy ktoś tutaj ma podobną pozycję i rozpoznaje ten wzorzec?
To bardzo ciekawy watek. Chiron w szóstym domu to jedna z tych pozycji, które naprawdę wymagają czasu, zeby je zrozumieć. Szosty dom to dom codziennej służby pracy, zdrowia i rytmu życia, a Chiron wnosi tam nieuleczalną ranę, ktora paradoksalnie możemy transmutować w dar właśnie przez pracę z innymi. Ale chciałabym zapytać - czy u ceibie ta rana zdrowotna manifestuje się bardziej na poziomie fizycznym, czy jest tez sporo psychosomatyki? Bo w szóstce Chiron często robi właśnie to drugie, i to może być klucz do zrozumienia, jak ta pozycja działa.
Chcę doprecyzować jedną rzecz bo widzę, że temat idzie w kierunku pewwnego mitu. Chiron w szóstym domu nie oznacza automatycznie powołania do bycia zdrowotnikiem. To pozycja, która wskazuje na obszar chronicznej powracającej rany ale transformacja tej energii w dar jest możliwa, nie zaś gwarantowana. Rob Hand w "Planets in Tranzyt" i Melanie Reinhart w "Chiron and the Healing Journey" zgodnie piszą, że Chiron wymaga świadomej pracy, inaczej człowiek po prostu powtarza wzorzec bycia ofiarą własnego ciłaa lub systemu opieki zdrowotnej. Zapytam więc wprost - czy ktoś z Chironem w szóstce świadomie pracował z tą pozycją i widzi różnicę?
No dobra, myślę że szósty dom z Chironem to po prostu klasyczna pozycja lekarza-rannionego. Wystarczy popatrzeć na wykresy słynnych uzdrowicieli i jest ich tam multum. Chiron w szóstce to prawie gotowy przepis na terapeutę, dietetyka albo kogoś z medycyny alternatywnej. Sam nie mam tej pozycji, ale mam Chirona w czwórce i też widzę podobne mechanizmy, tyle że w rodzinie.
Mam Chirona w szóstym domu i szczerze powiem że to co opisujecie bardzo do mnie trafia. Całe żcie mam różen dolegliwosci które lekarze kwitują wzruszeniem ramion. Ostatnio zaczalem interesowac się bioenergoterapia i czuję że to jest moj kierunek ale nie wiem czy to naprawde Chiron mi to wskazuje czy po prostu szukam sensu w tym, że choruję.
Chiorn mam w Byku w szostce i ma kwadrat do Saturna w drugim domu. Nie wiem co to oznacza, ale astrolożka mowila mi, że to trudna konfiguracja cos o ograniczeniach materialnych i zdrowotnych razem. bioenergoterapia mnie przyciąga bo sam chce zrozumieć co sie ze mna dzieje fizycznie
Obserwuję ten wątek i mam pytanie, może naiwne, ale nie mogę się powstrzymać. Czy w astrologii naprawdę da się wyjaśnić chorowanie konkretną pozycją planety? Bo czytam o tym Chironie i rozumiem, że to metafora, ale zastanawiam się, gdzie jest granica między metaforą a traktowaniem tego dosłownie. Nie mówię złośliwie, po prostu chcę zrozumieć, jak wy to widzicie.
Chcę tu wejść z pewną korektą do tego co mówi Gawel. Chiron w szóstce nie jest "przepisem" na uzdrowiciela. Znam kilka osób z tą pozycja, które zupełnie nie idą w kierunku zdrowia czy terapii, za to mają chroniczne problemy z pracą, ze współpracownikami z samą logiką codzienności. Szósty dom to nie tylko zdrowie, to tez praca jako obowiązek, zwierzęta, drobne rytualy dnia. Chiron moze ranić na kazdym z tych poziomów. Skupianie się tylko na zdrowiu to zbytnie uproszczenie.
Czytam i mam poczucie, że to wszystko się zgadza z tym, co obserwuję u siebie, ale nie mam Chirona w szóstce, tylko w dwunastce. Czy te rany są jakoś powiązane? Piszę bo i ja choruję w cyklu i nie wiem, czy szukać Chirona czy jednak sprawdzić inne pozycje w wykresie.
Obserwuję ten wątek od początku i próbuję poukladac sobie w głowie podstawy. Czyli Chiron w szóstce to nie jest tak, że ktoś będzie chorowal, tylko że ma jakiś szczególny stosunek do własnego zdrowia i ciała, tak to rozumiem? I dopiero z tego może wyniknąć albo wlasna praca z tym, albo pomaganie innym?
Właśnie o tym mowilem wcześniej tylko Florka mi to skasowała. Że nie można patrzeć na Chirona bez znaku i aspektów. Ale i tak uwazam że szóstka jest kluczowa, bo to dom codzienności, a właśnie w codzienności ta rana boli najmocniej.
Ten podział Gawla jest uproszczony, ale coś w nim jest. Chociaż ja bym powiedziala inaczej: szóstka to dom, gdzie rana ma konsekwencje praktyczne. Nie moożesz jej schować, bo ona wplywa na to, co robisz każdego dnia. Ale to nie znaczy, że jest bardziej bolesna niż dwunastka. Rana dwunastki bywa głębsza właśnie dlatego, że nie ma słów.
U mnie nie paralizuje, ale wymaga rytmu. Musiałam nauczyć sie, że moje ciało pracuje na swoich zasadach i nie mozan mu narzucić standardowego grafiku. Odkąd to zaakceptowałam, paradoksalnie mam mniej kryzyów. Ale zajelo mi to lata.
Ja właśnie jestem w tym etapie ktory Prophecy01 opisuje jako "przed". Wciaz walczę z wlasnym ciałem, jakby było przeciwnikiem. ta metaafora z Celestyny o ciele jako zasobie ktoremu sie nie ufa, to jest dokładnie to. Skad to sie bierze że czlowiek tak bardzo nie ufa wlasnemu ciału?
Mam pytanie do całej dyskusji, nie do konkretnej osoby. mówicie dużo o ranie i bólu, ale co z afirmacjami w kontekście tej pozycji? Czy praca z przekkonaniami o ciele może pomóc osobie z Chironem w szóstce, czy to zbyt powierzchowne sposób wobec czegoś tak głębokiego?
Śledzę tę rozmowę o afirmacjach i myślę sobie, że to brzmi jak dyskusja o tym, czy aspiryna leczy raka. Ale nie mówię tego złośliwie, bo sama nie wiem jak to działa. Pytam więc serio: czy ktoś z was miał doświadczenie, że praca symboliczna, nieważne czy afirmacje czy coś innego, realnie zmieniła wzorzec zdrowotny?
Mam Chirona w dziewiątce, ale ten watek mnie wciągnął. Czy ktoś może powiedzieć czy Chiron w szóstce zawsze daje jakieś fizyczne objawy czy może być tak że ktoś ma tę pozycje i jest zdrowy, tylko ma trudności w pracy na przyklad?
Obserwuje ten wątek od początku i nie rozumiem jednej rzeczy. skoro Chiron w szóstce ma dawać dar pomagania inynm w zdrowiu, to skad ten dar sie bierze jeśli sama osoba jest chora? Czy to nie jest trochę sprzeczne?
Hmm chce sie upewnić, że dobrze rozumiem dom szósty to dosłownie zdrowie fizyczne praca, codzienne obowiązki tak? Czy Chiron tam moze się przejawiac tylko przez zdrowie, czy też przez problemy z pracą? Pytam, bo w moim wykresie tez mam coś w szostce i nie wiedziałam do tej pory, że to tak dziala.
Wracając do pytania Hortensji, bo ono było naprawdę dobre. Ten paradoks ranny uzdrowiciela nie polega na tym, że cierpienie daje automatycznie umiejętności. Polega na empatii, która rośnie z własnego bólu. kiedy ktos mi mówi że jest zmęczony i chory i nie wie dlaczego, ja nie tłumaczę mu teorii, tylko słucham inaczej niż osoba ktroa nigdy przez to nie przechodziła.
O matko, mnie ciekawi coś innego w tym co Prophecy01 pisze. Czy ta empatia nie może być jednocześnie obciążeniem? Znaczy, jeśli reagujesz na cudzy ból przez pryzmat własnego, to czy przypadkiem nie przenosisz za dużo na siebie? Pytam serio, bo to brzmi jak coś, co mogłoby być wyczerpujące.
to co opisujesz, to klasyczny problem z przepuszczalna granica energetyczną niezależnie od astrologii, w bioenergoterapii nazywamy to rozmyta aurą albo niedomkniętym polem. Czy pracujesz nad tym jakimś konkretnym sposobem czy jakos intuicyjnie?
Chcę się wtrącić bo ta rozmowa o granicach jest bardzo bliska temu, co robię w praktyce. Afirmacje w tym kontekście mogą faktycznie nie wystarczyć, ale praca z ciałem przez oddech albo body scan bardzo pomaga w ustawianiu właśnie tych granic energetycznych. Nie zamiast terapii, ale jako wsparcie.
Czytam i myślę o sobie. Mam Chirona w szóstce, w Wadze. Nie wiem czy to cos zmienia w interpretacji, ale zawsze bałam sie badań lekarskich, odkładałam je. Czy to moze byc właśnie ta rana, czy to po prostu strach, który nie ma zwiazku z wykresem? 🙂
Czytam i mysle o sobie. Mam Chirona w szóstce w Wadze. Nie wiem czy to cos zmienia w interpretację, ale zawsze bałam się badan lekarskich odkladalam je czy to moze być właśnie ta rana czy to po prostu strach który nie ma zwiząku z wykresem?
E tam, to co Przemko opisuje u Moonchild88 brzmi trochę jak coś zupełnie innego niż astrologia, bardziej jak hipochondria albo podatność na sugestię. Skąd wiadomo gdzie kończy się interpretacja wykresu, a zaczyna się coś, z czym powinien zajmować się ktoś inny?
Tylko że Tekla73 mówi coś, co można powiedzieć o absolutnie każdym problemie życiowym. "Astrologia opisuje, ale nie leczy, idź do specjalisty." To jest takie ogólne, że traci sens. Czy jest coś, co Chiron w szóstce mówi konkretnie, czego inne techniki nie mówią?
