Wskoczę z boku z innym poziomem pytania ale skoro jesteśmy przy tym jak to wygląda w praktyce, to chce zapytać czy Chiron w domu drugim zawsze musi oznaczać problemy z zarabianiem? Bo ja mam przyjaciółkę która zarabia swietnie a twierdziła że ma wlasnie takie ustawienie czy mozliwe, że rana była i minela?
To jest bardzo klasyczny wzorzec dla Chirona w domu drugim, ta niemoznosc zatrzymania pieniędzy. jakby posiadanie ich było niekomfortowe, niemal niebezpieczne emocjonalnie. Pieniądze muszą odpłynąć zanim zdążą ugruntować poczucie bezpieczeństwa, bo to poczucie jest właśnie ranne. Saturnella, powiedz mi, czy twoja przyjaciółka wie jakie aspekty ma do tego Chirona? Bo to by dało więcej kontekstu.
Słuchajcie, mam takie trochę inne pytanie. Rozmawiamy o tym jak rana się objawia przez pieniądze, przez ciało, przez przekonania. Ale czy ktoś z was widział wyraźną zmianę w tej sferze w momencie jakiegoś tranzyta przez drugi dom albo przez Chirona? Bo ja słyszałam że tranzyty mogą aktywować właśnie takie tematy.
Pozwole sobie wtracic, bo jestem tu raczej po kryjomu 🙂 ale chcę sie upewnić że dobrze rozumiem. Chiron to jest planeta? Zawsze myslalam że to jest coś z mitologii jakiś centaur. I jak to jest że wplywa na pieniadze?
To jest dosłowne i jednoczesnie dużo głębsze niz pieniadze. Dom drugi to nie jest tylko portfel, to jest cała sfera wartosci, tego co uważamy za swoje, tego w czym czujemy się zakorzenieni. Pieniądze są tu symbolem czegoś szerszego, poczucia że zasługuję na to co dobre, że mogę posiadać, że jestem warta zasobow. Dlatego rana w drugim domu tak często objawia się przez finanse, ale źródło jest gdzie indziej
To właśnie to. Jak Gwiazdarka97 pisze o zasługiwaniu to mi się od razu robi coś w środku. Bo ja chyba głęboko nie wierzę że zasługuję na dobre życie pod kątem finansowym. Nie wiem czy to jest Chiron czy po prostu moje głęboko zakorzenione coś po tacie.
Ale chwilę, bo właśnie to mnie zastanawia. Skąd wiadomo że to jest Chiron a nie po prostu... trudne dzieciństwo? Tzn. skąd bierze się pewność że to ma zwiazek z konfiguracją planetarną, a nie z tym że tata tak mówił i koniec?
Ja mam poobna wątpliwość co Nokturnia_J ale jednocześnie myślę sobie że może to nie chodzi o to czy było zaplanowane czy nie. Może chodzi o to że ta mapa astrologiczna daje jakis język do opisania czegoś co i tak poczujesz i przezyjesz. Jak dobry opis, kttóry pomaga zrozumieć
Co do tego co mówiła Danusia o tacie i tych słowach z dzieciństwa, mam pytanie do Albinek albo Gwiazdarka97. Czy jest jakaś różnica w tej ranie zależnie od znaku w którym Chiron stoi w domu drugim? Bo Chiron w Baranie chyba inaczej boli niż w Rybach?
Chiron w Byku w domu drugim to rzeczywiście bardzo geste polaczenie. To jakby rana siedziała dokładnie w centrum swojego własnego terytorium. Byk to bezpieczeństwo przez stabilność materialną, zmyslowosc poczucie bycia ugruntowaną w rzeczywistości. Rana tu może być szczególnie pierwotna, bardzo cielesna, związana z przezyciami ktore były zanim były słowa.
Danusia, to co opisujesz z tym ciałem i Bykiem bardzo mi pasuje do tego co mówiłam wcześniej o napięciu fizycznym. Byk rządzi szyja i gardłem, ale też całą sferą zmysłową i ugruntowania. Czy ty czujesz cokolwwiek w ciele kiedy myślisz o pieniądzach, albo kiedy masz wystawić fakture albo poprosić o podwyzke? 😀
To jest niesamowite jak konkretne to jest. Ja pytałam o tranzyty, ale teraz myślę że i tak nie wiedziałabym co z tą informacją zrobić w praktyce. Czy jest jakiś sensowny krok od "wiem że mam Chirona w domu drugim" do faktycznej zmiany?
Zaglądam w ten wątek od początku i mam proste pytanie mozze glupie czy Chiron w domu drugim oznacza zawsze że ktoś będzie biedny? Czy można mieć Chirona w domu drugim i być bogatym i spelnionym finansowo?
Wisia, Celne pytanie i absolutnie nie głupie. Nie, Chiron w domu drugim nie skazuje nikogo na biedę. To jest rana nie wyrok. Można miec tę konfigurację i być zamożnym ale często ta zamożność i tak nie przynosi poczucia bezpieczeństwa bo rana siedzi głębiej niż na poziomie konta bankowego. Znam osoby z tym Chironem które zarabiają dobrze, ale żyją w ciaglym lęku że to zniknie. Pytanie do ciebie: skad ten pomysl że to może oznaczac biedę? Co wczesniej o tym czytałaś?
Tak dokladnie ten ścisk. I co ciekawe, jak zaglądam w ten wątek od góry, to widzę że pierwsze co napisałam to bylo o tacie i jego słowach. nie zaczęłam od konfiguracji planetarnej. Zaczęłam od konkretnego człowieka i konkretnych słów. Więc może Nokturnia_J ma rację że nie da się tego rozdzielić, ale jednocześnie to co tu opisujecie jako Chirona pasuje do mnie bardziej niż cokolwiek co słyszałam u psychologa
Danusia wlasnie to mnie uderza w tym co piszesz. Że psycholog i astrologia moga opisywać to samo tylko innymi slowami. I moze dla ciebie jezyk astrologii jest po prostu bardziej trafiający. Mam pytanie do Gwiazdarka97 bo chcę się upewnić czy dobrze rozumiem: czy Chiron w domu drugim to jest coś z czym człowiek sie po prostu rodzi i co zawsze będzie czy można to jakoś... rozwiązać?
Ojejku, zaraz, to ten mit o Chironie jest tutaj dosłownie wbudowany w to co mówisz? Że nieuleczalny, ale uzdrawia innych? To znaczy że ktoś z Chironem w domu drugim może na przykład pomagać innym w kwestiach finansowych, mimo że sam ma z tym problem?
Dobra, ale wróćmy do tego co pytałam wcześniej, bo nie dostałam jeszcze odpowiedzi. Powiedziałam że nie wiem co zrobić z tą wiedzą o Chironie w domu drugim. Albinek odpisał że pierwszym krokiem jest nazywanie. Ale co po nazwaniu? Bo siedzę i wiem że mam ranę i co? Rana nadal jest.
Mam pytanie może bardzo podstawowe ale czytam i próbuję zrozumieć. Czy Chiron w domu drugim to jest coś co widać od razu jak ktoś robi twoją mape urodzeniową czy trzeba specjalnie szukac? Bo słyszałam że niektóre rzczy w horoskopie są ważniejsze niż inne i nie wiem czy to jest z tych ważnych.
Zaglądam w ten watek od pewnego czasu i mam jedno pytanie z innej strony. Czy ktoś tu kiedyś porównywał to co mowi astrologia o Chironie z tym co mówi na przyklad psychologia glebi? Bo te opisy rany, cienia, miejsca gdzie się blokujesz, to brzmi bardzo jungowsko. I zastanawiam sie czy Cihron to nie jest po prostu astrologia opisująca to samo co Jung opisał innym jezykiem.
Czytam tę dyskusję i myślę sobie, może i Jung i astrologia prowadzą w to samo miejsce, ale dla mnie osobiście ta konkretna nazwa, Chiron w Byku w domu drugim, zrobiła coś co lata rozmów o dzieciństwie nie zrobiły. Dała mi poczucie że to ma strukturę, że to nie jest mój osobisty chaos. I nie wiem czy to jest naukowo uzasadnione ale czuję się z tym lepiej i bardziej chce mi się cokolwiek zmieniać. Może to wystarczy?
Danusia, to co napisałaś o konkretnych słowach taty jest dla mnie bardzo poruszające. Mam pytanie, bo dopiero zaczynam rozumieć to wszystko - czy ta nazwa, Chiron w Byku w domu drugim, pomogla ci zrozumieć dlaczego akurat te słowa tak utkwiły? Bo mam wrażenie że to jest ważniejsze niż sama konfiguracja.
Ale jeśli predyspozycja jest, to czy nie jest tak że każde dziecko z Chironem w domu drugim dostanie jakąś ranę finansową niezależnie od tgeo czy ojciec coś powie czy nie? Że życie samo znajdzie sposob żeby w to miejsce uderzyc?
Kurcze, o, to mnie zatrzymało. Bo u mnie nie była tylko cisza, byly konkretne słowa ale teraz jak to czytam to myślę że cisza wokół pewnych rzeczy była równie ważna. Nigdy w domu nie mówiło się wprost o wartości czlowieka o tym że można czegoś chciec dla siebie. To się po prostu nie pojawiało. I może właśnie ta nieobecność była glebą pod to wszystko. 😀
Wracam do swojego pytania z wcześniej, bo wciąż siedzę z tym samym problemem. Dagmarkaa mówiła o pracy z ciałem. Chryzoberyl73 powiedział że astrologia diagnozuje a leczenie jest gdzie indziej. Ale gdzie konkretnie? Bo czuję że siedzę między astrologią a terapią i nie wiem jak te dwie rzeczy połączyć praktycznie, w jednej sesji, w jednym tygodniu, w codzienności.
Mam pytanie do Gwiazdarka97 bo wcześniej wspomniałaś o aspektach Chirona z innymi planetami. Moj znajomy ma Chirona w domu drugim, ale tez sprzężenie Chirona z Saturnem. Czy to podwaja w jakiś sposób tę rane, czy to zupełnie inne jakościowo doświadczenie?
Przy okazji Saturna i Chirona chcę dodać jedną rzecz bo myślę że to ważne w tym kontekście. Ten wzorzec niezasługiwania który opisuje Gwiazdarka97 często nie objawia sie bezpośrednio jako myśl "nie zasługuję". On się objawia przez sabotaz. Człowiek dostaje podwyżkę i od razu ją przepuszcza. Albo robi błąd w ważnym projekcie dokładnie kiedy jest blisko sukcesu. To nie jest głupota ani pech, to Chiron pilnuje żeby nie przekroczyć granicy ktora rana wyznacza
