Chiron w domu pierwszym od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju. Mam go tam w natywnym horoskopie i dosłownie wszystko, co czytam, sprowadza się do jednego: jesteś rannym uzdrowicielem, ludzie się od ciebie uczą przez to, kim jesteś. Tylko że ja kompletnie tego nie czuję. Czuję się raczej osobą, która ciągnie za sobą jakiś ciężar wizerunkowy i nie potrafi go odłożyć. Czy to w ogóle możliwe, że ten archetype Chirona działa, ale my sami tego nie widzimy? Że inni to widzą, a my jesteśmy na to ślepi?
To bardzo trafne spostrzzeżenie i rozumiem to poczucie. Chiron w pierwszym domu to jeden z tych planerów który działa niejako za plecami ego. Dom pierwszy to wizerunek maska z ktora wychodzimy na zewnątrz, ale Chiron wnosi tam właśnie tę ryse coś, co sami postrzegamy jako wadę albo źródło wstydu. I paradoks polega na tym że dokladnie to przycciąga innych ludi szukajacych uzdrowienia. nie idealne oblicze ale widoczna szczelina. Pytanie, które mnie tutaj ciekawi: czy ta rana wizerunkowa ma u ciebie jakis konkretny temat? Bo Chiron w pierwszym może manifestować sie bardzo różnie w zaleznosci od znaku.
Dorzucę do tego, bo widzę że temat idzie w dobra strone. Często myli się tutaj dwie rzeczy: Chiron jako wskazówka na talent uzdrowieński i Chiron jako aktywna rola nauczyciela. W pierwszym domu to działa subtelniej człowiek nie wychodzi i nie mówi "patrzcie na moje rany, bede was leczyc". On po prostu istnieje i ta egzystencja to jak sie porusza jak reaguje jak przyjmuje ciosy, staje się czymś od czego inni sie uczą. Nie zawsze chcac tego uczyć. Czy u ciebie jest tak, że ludzie czesto mowia, że twoja odwaga albo to, jak sobie radzisz, dziala na nich inspirujaco, mimo że ty czujesz sie w srodku zupełnie niepewna?
To ważne pytanie, bo termin "aktywacja" w przypadku Chirona jest trochę mylący. Chiron nie potrzebuje zewnętrznej aktywacji w klasycznym sensie tranzytowym, żeby działać. Ale jest coś takiego jak poziom uświadomienia. Kiedy człowiek z Chironem w pierwszym żyje zupełnie nieświadomie swojej rany, czyli wypiera ją albo bagatelizuje, wtedy ten wzorzec działa automatycznie i niekontrolowanie, i owszem, inni mogą czerpać z jego przykładu, ale on sam nie ma z tego żadnej integracji, żadnej ulgi. Dopiero kiedy człowiek zaczyna pracować z tą raną, nazywać ją, rozumieć skąd pochodzi, wtedy naucicielska funkcja Chirona staje się świadoma. Czy miałaś tranzyt Chirona przez ascendent ostatnio? Albo Chiron opozycja Chiron natywny?
Śledzę tę dyskusję i mam takie odczucie, że Chiron w pierwszym to trochę jak karta Hierofanta w tarocie. Czlowiek staje się nauczycielem nie dlatego że zebrał wiedzę, ale dlatego, że przeszedł przez coś. Tylko w tarocie Herofant zazwyczaj wie, że naucza. A tu możliwa jest sytuacja, że ten nauczyciel w ogóle tego nie czuje. Czy to nie jest trochę smutne? Że djesz coś światu, ale nie masz z tego żadnej satysfakcji, bo nawet nie wiesz, że dajesz?
Chciałbym zapytać o coś z nieco innej strony. jak się ma Chiron w pierwszym do energii czakry gardła i trzeciego oka? Pytam, bo zastanawiam się, czy osoby z tym układem maja trudności z wyrazaniem seibie właśnie dlatego że dom pierwszy blokuje przeplyw energii przez te wyższe centra. Widzialem u kilku osob z Chironem w ascendencie tendencję do bardzo trudnego mowienia o sobie wprost.
Mam Chirona w pierwszym, chociaz bez ścisłej koniunkcji z Ascendentem jakieś 8 stopni. I faktycznie przez dlugi czas w ogole tego nie kojarzyłam ze soba. Dopiero kiedy zaczelam uważniej obserwowac kto do mnie lgnie i o co pyta, zobaczyłam pewien wzorzec. prawie zawsze trafiaja do mnie osoby które zmagają sie z tym samym co ja, tylko na wcześniejszym etapie. Jakbym była trochę do przodu w tej samej ścieżce bólu. To troche niesamowite i troche wyczerpujące jednoczesnie.
u mnie to nie był jeden moment. Raczej seria małych przebłysków. Ale jeśli mam być szczera, duzo pomogla mi praca z kartami, bo zaczelam wyciągać pewne wzorce w rozkladach dotyczących relacji i w koncu to "zobaczyłam". Może brzmi to dziwnie, że tarot pomógł mi zobaczyc własny uklad astrologiczny, ale tak właśnie bylo. A potem wróciłam do horoskopu i to Chiron nagle wyskozył zupełnie inaczej
Chce dorzucić jeden watek bo mysle że gdzieś umyka w tej rozmowie. Mowicie o rannym nauczycielu tak jakby to byla zawsze rola pomocna i pozadana. Ale Chiron w pierwszym moze też miec cień. Osoba, która nie przepracowała swojej rany może nieświadomie przyciągać innych rannych nie po to zeby ich leczyc, ale żeby potwierdzić sobie że rana jest czymś normalnym albo żey nie czzuc się z nia sama. To nie jest uzdrawianie, to jest raczej wzajemne zamrazanie się w bólu. Czy ktos widział takie działanie Chirona w pierwszym?
Ale to co opisuje Czarnobog57 to chyba może dotyczyć każdego Chirona nie tylko w pierwszym? Mam pytanie, bo się guię trochę: czy jest jakis sygnal, po ktorym można rozpoznać, że Chiron w pierwszym dziaa przez cien, a nie przez uzdrowienie? Jakis konkretny wzorzec w życiu albo w relacjach?
Wracajac do pytania z pierwszego posta bo chce sie upewnic, że na nie odpowiadamy: czy osoby z Chironem w pierwszym lecza przez swój przyklad? Powiedziałbym że tak, ale z waznym zastrzezeniem. Leczą przez sam fakt istnienia w ranie i mimo rany. Nie przez to że mówią "patrzcie, jak przeszlam przez to i wam opowiem". tylko przez to, że ktoś patrzy na nie i myśli sobie "skoro ona daje radę z tym ciężarem to moze ja też". I to jest uzdrowienie ktore nie wymaga słów ani intencji. Ale pełna moc tego Chirona objawia sie dopiero, kiedy człowiek świadomie przyjmuje tę role nie uciekajac ani od rany ani od bycai widzianym.
Czytam to i mam dziwne uczucie. Bo przez ostatnie tygodnie czułam, że ta cała historia z Chironem to dla mnie jakiś wyrok. A tu wychodzi, że może po prostu jestem zbyt szczera ciałem i to ludzie czytają. Ale nadal nie wiem, czy mi to pomaga. Czy chcę być tym lustrem dla cudzych ran, skoro sama ledwo ogarniam własne.
To, co napisałaś, jest wazniejsze niż cała reszta tej dyskusji. Bo to jest wlasnie to pytanie ktorego astrologia sama w sobie nie rozwiąże. Chiron w pierwszym opisuej wzorzec ale nie mowi, czy chcesz go pełnić. Czy miałaś kiedyś moment że świadomie powiedziałaś "nie, dzis nie mam zasobów, zeby byc dla kogoś"?
No prosze to co opisujesz, to bardzo wyrazny cień Chirona w pierwszym. Nie dlatego, że jest w tobie coś złego, ale dlatego, że rana zamienila się w rodzaj obowiązku tozsamosciowego. czujesz, że jeśli nie jesteś "tą która widzi i pomaga" to nie wiesz kim jestes. Mam rację, czy za daleko idę?
O matko, dorzucę swoje trzy grosze, bo jestem tu nowa w sensie tej tematyki. Czy to, co opisuje Romek60 i Pyromanta75, to jest to samo co empatia energetyczna? Słyszałam o tym terminie w kontekście czakr, ale nie wiedziałam, że astrologia też to opisuje.
Odnosząc się do tego, co Czeremcha powiedziała kilka postow wyzej, o tym że nie wie po co tu jest bez tej roli pomocnej. Mnie to bardzo uderzyło, bo w tarocie byłoby to może karta Dziewiątki Mieczy, gdzie człowiek sam siebie zamknął w narracji, która jest bolesna, ale przynajmniej znana. Czy praca z kartami mogłaby tu pomóc w znalezieniu tożsamości poza tą rolą?
Przegladam tę dyskusję od jakiegos czasu i mam wrażenie że za malo mowimy o tym co praktycznie można z tym zrobić okej ktos ma Chirona w pierwszym widzi wzorzec, rozumie mechanizm i co dalej? Czy jest jakaś praktyka, praca z tranzytami, cokolwiek co faktycznie pomaga tę pozycje "obslugiwac", a nie tylko opisywac?
Mam właśnie ten kwadrat z Marsem. I teraz siedzę i myślę, co to w ogóle znaczy w kontekście tego całego "nie wiem, po co tu jestem bez pomagania". Czy to jest w ogóle związane z tym aspektem?
kwadrat Chirona z Marsem w pierwszym domu to napiecie między raną tozsamosci a potrzeba działania i zaznaczania swojej obecnosci. Bardzo często takie osoby albo działają za duzo, bo musza udowodnić że istnieja przez aktywność albo calkowicie zamieraja, bo kazda inicjatywa czuje się jak ryzyko odrzucenia. Czy masz poczucie, że twoja pomoc innym to też jakas froma dowodzzenia sobie że masz prawo zajmowac miejsce?
To pytanie mnie właśnie zatrzymało w połowie czytania. Nie wiem, czy chcę na nie odpowiadać publicznie. Ale w środku czuję, że tak.
I to jest uczciwa odpowiedź. Naprawdę. Chiron w pierwszym często dziala wlasniie tak że czlowiek rozumie za dużo na raz i nie wie, co z tym rozumieniem zrobić. To nie jest zly znak to jest sygnal, że coś sie ruszylo.
Mnie ciekawi jedna rzecz w tym wszystkim. Mówimy o Chironie w pierwszym jakko o ranie, która uczy przez przyklad. Ale czy ktoś z was spotkał kogos z tą pozycją, kto w ogole nie jest świadomy tego wzorca i mimo to faktycznie leczy przez obecność? Bo Czeremcha wczesniej powiedziała cos, co mnie zastanowiło że ta jej kolezanka działa bez świadomości. 🙂
Przepraszam, że pytam o coś takiego w środku, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o "naturalnym przepływie" i o tym, że świadomość może go zakłócić. To w ogóle jest do pogodzenia z astrologią, gdzie jednak analizujemy wykres i nadajemy mu znaczenie? Czy to nie jest sprzeczność?
To co mówi Zodiakla jest dla mnie ważne, bo sama łapię się czasem na tym, że używam swoich pozycji w wykresie jako wyjaśnienia, a nie punktu startowego. Czy jest jakiś sposób, żeby to sprawdzić u siebie?
Wracam do Czeremchy, bo to jej temat i mam poczucie, że trochę odpłynęliśmy. Napisalas że to cię przeraża, gdy sobie uświadamiasz, że bez tej roli nie wiesz, po co tu jesteś. Czy przez ten czas, kiedy ta dyskkusja trwa, coś się zmieniło w tym odczuciu, choćby trochę?
Nie wiem, czy coś się zmieniło, ale jest trochę inaczej. Jakby ta rozmowa pokazała mi, że to, co czuję, ma jakiś sens i nie jestem w tym sama. Nadal nie wiem, jak z tym żyć. Ale już nie czuję się tym skazana na coś, czego nie wybrałam.
To, co napisałaś na końcu, Czeremcho że "nie czujesz się tym skazana" - to jest według mnie zmiana. nie musisz wiedzieć jak z tym zyc od razu. Ale to zdanie brzmi inaczej niż to, od ktorego zaczęłaś ten watek.
