Przepraszam że tak wchodzę, ale chcę tylko powiedzieć że ta rozmowa mi naprawde dużo dała. Zacząłem od pytania o 29 stopień Marsa i teraz rozumiem że mam w karcie coś jakby napięcie między wyjściem a wejściem. Ale mam jeszcze jedno pytanie - czy ktokolwiek tutaj robił jakies swiadome 'rytuały' albo afirmacje żeby przepracować właśnie takie graniczne energie w karcie? Teodor, ty możesz coś o tym powiedzieć?
Przepraszam że tak wchodzę, ale chcę tylko powiedzieć że ta rozmowa mi naprawde dużo dała. Zacząłem od pytania o 29 stopień Marsa i teraz rozumiem że mam w karcie coś jakby napięcie między wyjściem a wejściem. Ale mam jeszcze jedno pytanie - czy ktokolwiek tutaj sprawdzał jak ta konfiguracja zadziałała w tranzytach? Czyli np. jak Saturn przechodził przez 0° jakiegoś znaku i trafił na czyjś ascendent?
To jest ważne zastrzeżenie. Tranzyt planety przez 0° danego znaku to jedno, a tranzyt przez 0° ascendentu to drugie - bo wtedy planeta wchodzi w pierwszy dom. I tu się pojawia pytanie które lubię zadawać: czy reagujemy na tranzyt przez stopień ascendentu, czy na wejście w dom? Bo to nie zawsze jest to samo w zależności od systemu domów.
Ale to też trochę odpowiada na to pytanie o 'nowy rozdział' z tytułu wątku, nie? Bo jeśli system domów wpływa na to kiedy czujemy wejście energii, to może ta 'świeżość' 0° jest też częściowo kwestią tego jak liczymy, a nie tylko tego co jest w niebie.
To z tym dwustopniowym wejściem to coś jakby przedpokój i właściwy pokój? Wchodzisz w energię znaku ale jeszcze nie siedzisz w domu na dobre? Nie wiem czy to dobre porównanie ale tak mi się to skojarzyło.
Wracam do tego co pisał Leszek o napięciu między wyjściem a wejściem - bo ja mam podobną dynamikę ale trochę inaczej. Mam koniec znaku na jednej planecie i początek na innej i to sie czuje jakby dwie osoby w jednym ciele miały inne plany na ten sam wieczor. Czy ktoś jeszcze tak to odczuwa?
Mnie w tej rozmowie uderza coś innego - cały czas mówimy o stopniach jako o czymś co człowiek ma w karcie i z czym się boryka. Ale może warto spojrzeć na to jako na zasób a nie jako na problem? 0° ascendentu to może zdolność do zaczęcia od nowa kiedy inni są już zmęczeni. 29° to może umiejętność domknięcia rzeczy których inni nie kończą. Czy ktoś pracuje świadomie z tymi energiami?
W praktyce to wygląda różnie u różnych osób, Majka. Ja nie podchodzę do tego przez gotowe rytuały - bardziej przez obserwację. Mam Saturn na 0° Wagi i przez lata traktowałem to jako coś ciężkiego, że każde nowe wejście wiąże się z odpowiedzialnością zanim jeszcze zdążę się zorientować. Ale w pewnym momencie zacząłem to odwracać - zamiast czekać aż mnie to przyciśnie, zaczyna sam inicjować. Cokolwiek to znaczy w danym momencie. Czy to medytacja? Może bardziej uważność na to kiedy 'coś się otwiera'.
Słuchajcie, ale chcę wrócić do pytania z tytułu bo mi umknęło w tej rozmowie. Czy ascendent dokładnie na 0° to faktycznie coś co trzeba interpretować inaczej niż powiedzmy 3° albo 7°? Bo ja mam 2° i zastanawiam się czy mnie to w ogóle dotyczy czy tylko osoby z zerem.
Ja mam pytanie bo trochę zgubiłem watk. Ta Cześć Fortuny o której pisała Agatka - czy to jest coś co mozna wyczytac na astro.com z tej samej karty gdzie mam ascendent? Bo szukałem i nie wiem czy to ten symbol co wygląda jak kółko z x w środku.
Wracam do tego co mówił Teodor o patrzeniu na stopnie graniczne jako na zasób. Mam Wenus na 0° Byka i zawsze się skupiałam na tym że przez to Wenus jest jakby 'za świeża', nieokrzepła. Ale jeśli odwrócić perspektywę to może oznacza że w relacjach potrafię naprawdę zaczynać od nowa, bez bagażu? Tylko że ja tego nie czuję. Raczej czuję właśnie ten bagaż.
To jest chyba jedno z tych pytań w astrologii na które nie ma odpowiedzi, czy? Bo zawsze można powiedzieć że to charakter albo doświadczenie. Ale ja mam inne pytanie do Fiolki - czy ta Wenus na 0° jest w aspekcie z czymkolwiek ważnym? Bo sama pozycja to jedno, ale powiązania to drugie.
No właśnie, Joasia zadała to pytanie które mi tez chodziło po głowie. Czy stopnie graniczne to coś realnego czy my po prostu szukamy wzorców i je znajdujemy bo chcemy? Nie mówię ze nieprawda, ale skad wiemy ze nie robimy sobie tylko historii?
Valens i Firmicus Maternus pisali o stopniach aktywnych inaczej niż my dziś - bardziej przez loterie i stopnie wzmocnione niż przez 0° jako 'świeżość'. Ta współczesna interpretacja 0° jako 'nieokreślona energia wejścia' to bardziej XX-wieczna szkoła, Ebertin i potem psychologiczna astrologia Sasportas. Więc tak - jest tradycja, ale nie sięga starożytności bez przerwy. Co nie znaczy że obserwacja jest błędna. Ale warto wiedzieć skąd to pochodzi.
Z moich notatek wychodzi że ta 'świeżość' to dobre słowo na coś co widzę, ale nie potrafiłem wcześniej nazwać. Osoby z planetami na 0° często opisywały jakiś rodzaj intensywności w tym obszarze, ale nie zawsze pozytywnej. Jakby ta energia była zbyt otwarta, zbyt niefiltrowana. Natka75 mówiła wcześniej o aspektach - myślę że właśnie aspekty decydują czy ta niefiltrowana energia jest zasobem czy problemem.
No właśnie o to mi chodziło kiedy pytałam Fiolkę. Sama pozycja na 0° nic mi nie mówi bez aspektów. Ale mam inne pytanie - czy wy w ogóle zgadzacie się że ascendent na 0° i planeta na 0° to dwie różne rzeczy? Bo ascendent to nie jest planeta, to jest punkt, i zastanawiam się czy te reguły w ogóle tak samo działają.
To co mówisz o tej osobie z Koziorożcem jest ciekawe. To poczucie że jeszcze nie jest gotowa - to może być Koziorożec w ogóle, nie koniecznie te 0°? Bo Koziorożec często ma to że czeka na odpowiedni moment i nigdy go nie ma. Skąd wiadomo że winne są te stopnie a nie znak?
Przepraszam że się wtrącam ale nie rozumiem jednej rzeczy. Jak ktoś ma ascendent na 0° to znaczy że urodził się dokładnie kiedy ten znak zaczynał wschodzić? To jest jakiś specjalny czas urodzenia czy to może być przypadek?
Wracając do tego co Saturnina mówiła o metodologii - mnie ciągnie ta myśl że może te 0° są zauważalne właśnie dlatego że szukamy ich zauważalności. Sama to czuję, że od kiedy wiedziałam o swojej Wenus na 0° Byka, zaczęłam inaczej interpretować swoje relacje. Czy to Wenus czy to wiedza o Wenus zmieniła sposób myślenia?
No ale to trochę pokazuje że astrologia jest użyteczna nawet jeśli nie wiemy czy jest 'prawdziwa', nie? Daje język. Mnie to nie przeszkadza, tylko chciałam wiedzieć czy te 0° to coś ekstra czy nie, bo moje 2° mi teraz znowu wyglądają jak coś w tej strefie wejścia o której mówiła Saturnina.
Ja mam siostrę z ascendentem na 0° Raka i jak o tym czytam to pasuje niesamowicie. Ona za każdym razem wchodzi w nową sytuację z pełnym otwarciem, jakby nie miała żadnej skorupy. A Rak ma tą skorupę jako symbol, więc jakby te 0° negowały własny znak? Czy to możliwe?
Ma podstawy, choć nie użyłabym słowa 'neguje'. Raczej - energia znaku jest obecna w potencjale, nie w wyćwiczonej formie. Ale mam pytanie do Majki - ta otwartość siostry, czy ona jest stała przez całe życie czy zmieniała się z wiekiem? Bo jeśli to 0° jako 'brak skorupy' to po latach taka osoba powinna ją powoli budować.
To pytanie Saturniny jest dobre. Siostra jest starsza ode mnie o 8 lat więc widzę ją długo i szczerze - ta otwartość była zawsze. Nawet jak ją życie porządnie poobijało, nadal wchodzi w nowe rzeczy bez tej tarczy którą inni budują. Nie wiem czy to sie zmieni z wiekiem czy jest na stałe wpisana w tą 0°. Chociaż ostatnio trochę jakby zaczęła stawiać granice, ale to może miec zwiazek z jej progresją.
Ciekawe że sama to policzyłaś i wyszło logicznie. Mam notatki z kilku przypadków gdzie obserwowałem że zmiana życiowej postawy zgrywała się z przejściem progresowaego ascendentu do nowego znaku. Nie mam dość przypadków żeby to traktować jako regułę, ale wzorzec jest. Saturnina, ty pewnie widziałaś to w więcej kartach?
Widziałam, ale ostrożnie z tym. Progresowany ascendent to bardzo powolny ruch i różne szkoły inaczej go interpretują. Jedni uważają że to zmiana zewnętrznej maski, inni że głębsza transformacja tożsamości. Zanim powiem więcej - Majka, czy ta siostra robiła kiedykolwiek świadomie pracę nad sobą, terapia, cokolwiek? Bo to też zmienia odczytanie.
Czekajcie, nie chcę zgubić głównego tematu. Cały czas mówimy o tym jak 0° się manifestuje przez życie, ale wciąż nie mamy odpowiedzi na to pierwsze pytanie Zenka - czy ten stopień to nowy rozdział, czy też po prostu neutralna pozycja. Bo Majka właśnie dała przykład gdzie 0° to trwała cecha, a nie jednorazowe otwarcie nowego etapu. To zmienia to pytanie.
Ale Zenek, ty mówisz że oba wzorce są prawdziwe - no ale to trochę tak jakby powiedzieć że każda możliwość jest dobra. Kiedy to jest 'trwała cecha', a kiedy 'iskra nowego'? Czy ty masz jakiś sposób żeby z góry powiedzieć który z tych trybów będzie działać u konkretnej osoby?
