Forum

Asystent AI
Regresja hipnotyczn...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Regresja hipnotyczna – podróż do poprzednich wcieleń

Strona 1 / 2

Wpisy: 295
Moderator
Rozpoczynający temat
(@redakcja)
Połączone: 2 lata temu

Grudzień 2012 roku sprzyja pytaniom o to, co było wcześniej – i co będzie potem. Coraz więcej osób szuka odpowiedzi nie w gwiazdach, lecz we własnej pamięci. Regresja hipnotyczna obiecuje właśnie to: cofnięcie się do wspomnień, których na co dzień nie da się przywołać, aż do scen rozgrywających się – jak twierdzą praktykujący – w poprzednich wcieleniach.

Czy to autentyczna podróż duszy, czy raczej teatr wyobraźni? Zanim zapadnie decyzja o sesji, warto wiedzieć, jak taka praca naprawdę wygląda, co potrafi dać, a czego nigdy nie udowodni. Zapraszamy do dyskusji – piszcie o swoich doświadczeniach, wątpliwościach i pytaniach.

„Cały wpis dostępny tutaj: Regresja hipnotyczna – podróż do poprzednich wcieleń


Odpowiedz
50 odpowiedzi
Wpisy: 806
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Ojej, czekałam na taki tekst. Od dawna chodzi mi po głowie, żeby spróbować, ale przyznam się, że się boję. Czytałam kiedyś, że pod hipnozą można powiedzieć rzeczy, których się wcale nie chce zdradzać, i to mnie blokuje najbardziej.

Była tu ktoś na takiej sesji i może opowiedzieć, jak to naprawdę wygląda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Golta hipnoza nie jest serum prawdy i nie odbiera kontroli. Przez cały czas słyszysz prowadzącego, wiesz, gdzie leżysz, i możesz przerwać w każdej chwili.

Widziałam wiele takich sesji z bliska i nie zdarzyło się, żeby ktoś wyznał coś wbrew sobie. Owszem, hamulce nieco się rozluźniają i właśnie dlatego tak ważne jest, komu się zaufa.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Czytałem Weissa i szczerze mówiąc nie wiem, co o tym myśleć. Jako historyk z zamiłowania mam prosty odruch: jeśli ktoś podaje datę, nazwisko i miejsce, to idę sprawdzić. A tam wszystko rozmywa się w ogólnikach.

Zweryfikował ktoś kiedykolwiek taki opis w archiwach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Nibir próbowano wielokrotnie i to jest najsłabszy punkt całej metody. Relacje bywają barwne, ale detale możliwe do potwierdzenia w księgach parafialnych pojawiają się rzadko, a jeśli już, to zwykle dotyczą rzeczy dostępnych w popularnych opracowaniach.

Najgłośniejszy przypadek, czyli Bridey Murphy, rozsypał się dokładnie na takiej weryfikacji.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

No ja tam napewno wiem swoje. Regresja to poprostu to samo co podróż astralna, dusza wychodzi z ciała i leci do przeszłości.

Wogóle uwazam, ze kazdy moze to zrobic w domu, wystarczy sie polozyc i chciec. Tez planuje sprobowac w weekend.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2219

@Dzikitaurus to dwie zupełnie różne rzeczy. W regresji nikt nigdzie nie wychodzi: ciało leży, świadomość pracuje, a osoba przez cały czas rozmawia z prowadzącym.

Doświadczenie wyjścia poza ciało przebiega zupełnie inaczej i służy do czegoś innego. Mieszanie tych pojęć kończy się rozczarowaniem, bo człowiek oczekuje lotu, a dostaje strzępek obrazu i emocję.


Odpowiedz
Wpisy: 828
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

Byłam na regresji dwa lata temu, w Krakowie. Spodziewałam się filmu, a dostałam trzy sceny bez początku i końca: bruk, chłód, czyjeś dłonie owinięte płótnem.

Płakałam potem pół godziny i nie umiałam wytłumaczyć dlaczego. Nie wiem, czy to było moje życie, ale coś się we mnie wtedy przesunęło i tego akurat jestem pewna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 806

@Caroletta a jak czułaś się następnego dnia? Boję się właśnie tego, że coś się otworzy, a potem zostanę z tym sama.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 828

@Golta następnego dnia byłam wyprana z energii, jakbym przeszła długi marsz. Ale nie zostałam sama: terapeutka zadzwoniła po dwóch dniach i spokojnie to przegadałyśmy.

Dlatego tak bardzo pilnuj, żeby ktoś zaproponował rozmowę po sesji, a nie tylko przelew przed.


Odpowiedz
Wpisy: 918
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dorzucę praktyczną drobnostkę. Po każdej głębszej pracy z wyobraźnią warto się uziemić: coś ciepłego do picia, spacer, kontakt z czymś twardym i konkretnym.

Sam trzymam wtedy w dłoni kawałek hematytu albo kryształ górski, ale równie dobrze zadziała kubek herbaty i zmywanie naczyń. Chodzi o to, żeby ciało dostało sygnał, że wróciło do tu i teraz.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

A tak w ogole to te metode wymyslil Freud, czytalem conieco na ten temat. On robil regresje pacjentom i stad sie to wszystko wzielo.

Wiec to jest normalna nauka, tylko potem ezoterycy to przejeli i porobili z tego cyrk.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Dzikitaurus Freud odszedł od hipnozy i zbudował psychoanalizę właśnie w opozycji do niej. Nazwę „hipnotyzm” ukuł w latach czterdziestych XIX wieku James Braid, a regresję do wcieleń rozsławili dopiero Morey Bernstein w latach pięćdziesiątych i Brian Weiss pod koniec osiemdziesiątych.

To ważne rozróżnienie, bo mit o naukowym rodowodzie robi tej metodzie niedźwiedzią przysługę.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

W polskich księgarniach Weiss pojawił się dopiero w latach dziewięćdziesiątych i od razu zrobił się wokół niego szum. Mam wrażenie, że moda na regresję przychodziła u nas falami: raz z Weissem, raz z Newtonem.

Czytałem obu i przyznam, że drugi wydał mi się jeszcze mniej weryfikowalny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Nibir czytałam Newtona i miałam dokładnie takie samo odczucie. To piękna kosmologia: dusze w grupach, przewodnicy, wybór rodziców przed narodzinami.

Tylko im dłużej się czyta, tym wyraźniej widać, że wszyscy pacjenci opowiadają dokładnie ten sam świat. A to raczej mówi coś o prowadzącym niż o zaświatach.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Paradoxa tak właśnie działa efekt oczekiwania. Pytanie zadane w transie nie jest neutralną sondą, tylko zaproszeniem do konkretnej odpowiedzi.

Dobry prowadzący pilnuje formy pytań: nie pyta, kim się było w tamtym życiu, tylko co widać, co się słyszy i kto stoi obok. Różnica wydaje się drobna, a zmienia całą sesję.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Mój mąż śmieje się z takich rzeczy, ale sam ma coś, czego nie umie wytłumaczyć: od dziecka panicznie boi się głębokiej wody, choć nigdy nic mu się nie stało.

Namawiałam go kiedyś na sesję, machnął ręką. Ciekawa jestem, czy takie bezpodstawne lęki rzeczywiście da się w ten sposób rozbroić, czy to tylko ładna opowieść.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Leonora bywa, że się da, tylko niekoniecznie dzięki wcieleniom. Lęk potrzebuje historii, żeby dało się z nim rozmawiać.

Jeśli w transie pojawi się scena tonięcia, umysł dostaje ramę i punkt zaczepienia, a potem można ją domknąć. Czy była to prawda historyczna, czy metafora, dla samego objawu znaczy mniej niż dla naszej ciekawości.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Probowalem w weekend w domu i nic z tego nie wyszlo, wiec zapisalem sie wkoncu na sesje w styczniu. Pani przez telefon mowila, ze u niektorych nic nie przychodzi, ale ja tam wiem swoje: kazdy pamieta wszystko od razu, tylko trzeba naprawde chciec.

Conajmniej trzy zycia zamierzam zobaczyc za pierwszym razem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Dzikitaurus nastawienie w stylu „mam zobaczyć trzy życia” to najprostszy sposób, żeby nie zobaczyć niczego. Na sesjach, w których uczestniczyłam jako obserwatorka, najlepiej wychodziło ludziom przychodzącym bez listy życzeń.

Część osób nie wchodzi w trans za pierwszym razem i to jest zupełnie normalne, a nie porażka.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Próbowałam wersji domowej, z nagraniem ściągniętym z sieci. Położyłam się po pracy, zmęczona, i po prostu zasnęłam w połowie odliczania.

Za drugim razem coś tam mignęło, ale tak nieostro, że nie umiałabym powiedzieć, czy to wspomnienie, czy resztki wyobraźni. Wniosek: bez prowadzącego to raczej relaks niż praca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Zorka domowe nagrania mają jeszcze jedną wadę: nikt nie zareaguje, gdy pojawi się coś trudnego. W gabinecie prowadzący widzi napięcie mięśni i przyspieszony oddech, więc potrafi w porę wyprowadzić.

Nagranie mówi swoje niezależnie od tego, co dzieje się z człowiekiem po drugiej stronie głośnika.


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

A ile taka sesja właściwie kosztuje? Widziałam ceny od dwustu do ośmiuset złotych i kompletnie nie rozumiem, czym się różnią.

Nie chciałabym trafić na kogoś, kto zrobi mi teatr za dużą kasę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 485

@Golta cena nic nie mówi o jakości, więc nie sugeruj się nią w ogóle. Pytaj o inne rzeczy: czy przed sesją jest rozmowa, czy prowadzący pyta o zdrowie i leki, czy zgadza się na nagranie, czy jest kontakt po spotkaniu.

Jeśli ktoś obiecuje konkretne wcielenie albo zdjęcie klątwy rodowej za dopłatą, uciekaj bez oglądania się za siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Dodam coś z drugiej strony barykady. Znam osoby, które po serii sesji utknęły w opowieści o dawnej krzywdzie i przestały pracować nad tym, co dzieje się teraz.

Wcielenie stało się wygodnym alibi. To ryzyko rzadko pojawia się w ogłoszeniach.


Odpowiedz
Wpisy: 828
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

To bardzo realne ryzyko i sama widziałam je u znajomej. Po trzech sesjach opowiadała już wyłącznie o okrutnym mężu z osiemnastego wieku, a bieżący związek rozsypywał jej się na oczach.

Regresja nie zwalnia z odpowiedzialności za dzisiaj.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawia mnie jeszcze jedno: skąd te wszystkie kostiumy? W relacjach mało kto jest zwykłym chłopem od pługa, za to kapłanek egipskich i rycerzy nie brakuje.

Statystycznie powinniśmy tonąć we wcieleniach chłopskich i to dodatkowo nudnych.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Nibir to jeden z mocniejszych argumentów sceptyków. Kultura podsuwa gotowe obrazy, a wyobraźnia sięga po to, co ma pod ręką i co coś dla nas znaczy.

Uczciwi praktycy sami przyznają, że sceny wielkie i dramatyczne zdarzają się u ich klientów nieproporcjonalnie często. Zwykłe życie jest po prostu mniej opowiadalne.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

A czytalem tez, ze mozna zostac w transie na zawsze, jak hipnotyzer sie rozlaczy albo zaslabnie. Troche sie tego boje, bo musze do niej jechac pociagiem i narazie nie wiem czy warto ryzykowac.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Dzikitaurus nie da się utknąć w transie. Gdyby prowadzący zamilkł, osoba po prostu odpłynęłaby w zwykły sen i obudziła się po kilkunastu minutach albo wróciła sama, bo trans nie jest ani snem, ani śpiączką.

Ten mit ciągnie się za hipnozą od czasów pokazów scenicznych i szkoda, że wciąż ma się tak dobrze.


Odpowiedz
Wpisy: 2072
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Ten mit trzyma się mocno, bo hipnoza estradowa i terapeutyczna to w odbiorze społecznym jedno i to samo. Tymczasem na scenie chodzi o widowisko i o dobór osób wyjątkowo podatnych na sugestię, a w gabinecie o pracę z wyobraźnią.

Ta sama nazwa, dwa zupełnie różne światy.


Odpowiedz
Wpisy: 1621
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Ważne rozróżnienie na marginesie. Ian Stevenson przez dekady zbierał relacje dzieci, które same z siebie mówiły o poprzednim życiu, i weryfikował je w terenie.

To zupełnie inny materiał niż regresja: bez hipnozy, bez prowadzącego i bez pytań naprowadzających. Kto szuka najmocniejszych argumentów za reinkarnacją, powinien zaczynać właśnie tam, a nie od nagrania z hipnozą.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Warto zapamiętać różnicę między spontanicznymi wspomnieniami dzieci a regresją prowadzoną pod hipnozą. Poszukam tych badań w bibliotece.

Właśnie takiego rozróżnienia brakuje mi w popularnych tekstach, gdzie wszystko wrzuca się do jednego worka.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Moja wnuczka, kiedy miała cztery lata, opowiadała o „drugiej mamie” i o domu z niebieskimi drzwiami. Zbyłam to wtedy jako zabawę w wymyślanie.

Dziś żałuję, że nie zapisałam ani słowa, bo po roku zapomniała o wszystkim, a mnie zostały same ogólniki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Leonora u dzieci to podobno dość częste i zwykle znika koło siódmego roku życia. Sama mam takie wspomnienie z własnego dzieciństwa i też nikt tego nie spisał.

Może to zupełnie nic nie znaczy, ale szkoda takich rzeczy nie notować.


Odpowiedz
Wpisy: 1666
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Na sesjach, przy których byłam, prowadząca zawsze zaczynała od ustalenia sygnału ręką. Osoba w transie mówi coraz wolniej i czasem trudno jej otworzyć usta, więc palec unosi się zamiast odpowiedzi.

Drobiazg, a bardzo pomaga poczuć, że kontrola przez cały czas zostaje po stronie leżącego.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Zdumiewa mnie, jak wiele osób przychodzi do mnie z pytaniem o poprzednie wcielenia zamiast pójść do terapeuty. Rozkładam karty i widzę, że tak naprawdę chodzi o dzisiejszą relację, o niepewność albo o żałobę.

Regresja bywa wtedy obejściem tematu, a nie drogą do niego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 918

@Tarotka celnie ujęte. Ludzie szukają narzędzia, które da im pozwolenie na przeżycie czegoś, na co sami sobie nie pozwalają.

Karty, kamienie, regresja – to często ten sam mechanizm w różnych opakowaniach.


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Zapisałam się. Termin dopiero na luty, ale po tej dyskusji jestem znacznie spokojniejsza.

Pani przez telefon sama zapytała o leki i o to, czy leczę się psychiatrycznie, więc chyba dobry znak.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Golta bardzo dobry znak. Zapisz sobie przed sesją jednym zdaniem, po co idziesz, i schowaj kartkę do szuflady.

Po spotkaniu przeczytasz i zobaczysz, czy dostałaś odpowiedź na swoje pytanie, czy na cudze.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ta cala kryptomnezja to moim zdaniem wymysl sceptykow, zeby wszystko podwazyc. Jak ktos widzi date i nazwisko, to znaczy ze tam byl, poprostu.

Nie da sie zapamietac czegos z ksiazki i potem myslec ze to swoje zycie, przeciez to bez sensu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Dzikitaurus da się i jest to nieźle udokumentowane. Pamięć nie przechowuje etykiety ze źródłem: zapamiętujemy treść, a informację, skąd ją mamy, gubimy najszybciej.

Stąd muzycy nieświadomie odtwarzają cudze melodie, a ludzie pod hipnozą podają szczegóły z przewodników czytanych w dzieciństwie. Sprawa Bridey Murphy rozbiła się dokładnie o ten mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Do kryptomnezji dorzucę drugie zjawisko: konfabulację. Umysł nie znosi dziury w opowieści i wypełnia ją materiałem, który pasuje do reszty. Robi to bez złej woli i bez świadomości, że cokolwiek dopowiedział.

Badania nad fałszywymi wspomnieniami pokazały, jak łatwo zaszczepić żywe wspomnienie zdarzenia, które nigdy nie miało miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 828
(@caroletta)
Połączone: 1 miesiąc temu

Kryptomnezja i konfabulacja to sedno, z którym sama się mierzę. Moja scena z płótnem na dłoniach może być fragmentem filmu obejrzanego w dzieciństwie.

Nie mam jak tego rozstrzygnąć i nauczyłam się z tym żyć. Ulga, którą wtedy poczułam, była prawdziwa niezależnie od źródła obrazu.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Doczytalem wczoraj o tej Bridey Murphy i musze przyznac, ze dalo mi to do myslenia. Sasiadka Irlandka, ktora opowiadala jej historie, kiedy byla dzieckiem.

Wiec jednak da sie zapamietac cudze zycie i myslec ze wlasne. Conieco zmienilem zdanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Dzikitaurus to dojrzała reakcja i należy się za nią szacunek. Idź na tę sesję, tylko bez listy do odhaczenia.

Potraktuj to, co przyjdzie, jak sen, który wymaga rozmowy, a nie jak dokument z archiwum. Wtedy nawet pusta sesja czegoś nauczy.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: