Grudzien 2012 roku sprzyja pytaniom o to co bylo wcześniej, i co bedzie potem. Coraz więcej osób szuka odpowiedzi nie w gwiazdach lecz we wlasnej pamieci. Regresja hipnotyczna obiecuje wlasnie to: cofnięcie się do wspomnien ktorych na co dzień nie da się przywolac, aż do scen rozgrywających sie jak twierzą praktykujacy w poprzednich wcieleniach.
\r\n
Czy to autentyczna podroz duszy czy raczej teatr wyobraźni? Zanim zapadnie decyzja o sesji warto wiedzieć jak taka paca naprawde wyglada co potrafi dać a czego nigdy nie udowodni. zapraszamy do dyskusji, piszcie o swoich doswiadczeniach, wątpliwościach i pytaniach.
\r\n
Caly wpis dostpny tutaj: Regresja hipnotyczna podroz do poprzednich wcielen.
Ojejku
Ojej, czekałam na taki tekst. Od dawna chodzi mi po glowie, zeby spróbować ale przyznam, że sie boję. Czytałam kiedyś że pod hipnozą mozna powiedzieć rzeczy, których się wcle nie chce zdradzac i to mnie blokuje najbardziej.
\r\n
Była tu może ktora na takiej sesji i opowie jak to naprawde wyglada? 🙂
Czytałem Weissa i szczerze mowiac nie wiem co o tym myśleć jako historyk z zamilowania mam prosty odruch: jak ktoś podaaje date nazwisko i miejsce to ide sprawdzić. a tam wszystko rozmywa sie w ogólnikach.
\r\n
Zweryfikował ktoś kiedykolwiek taki opis w archiwach?
No ja tam napewno wiem swoje. Regresja to poprostu to saom co podróż astralna dusza wychodzi z ciała i leci do przeszłości.
\r\n
Wogóle uwazam ze kazdy moze to zrobic w domu, wystarczy sie polozyc i chciec. Tez planuje sprobowac w weekend.
Byłam na regresji dwa lata temu, w Krakowie. Spodziewałam się filmu a dostałam trzy sceny bez początku i końca: bruk, chłód czyjeś dłonie owinięte płótnem.
\r\n
Płakałam potem pół godziny i nie umiałam wytłumaczyć dlaczego. Nie wiem, czy to było moje życie, ale coś się we mnie wtedy przesunelo i tego akurat jestem pewna.
Dorzucę praktyczną drobnostkę. Po każdej głębszej pracy z wyobraźnią warto się uziemić: coś ciepłego do picia, spacer kontakt z czymś twardym i konkretnym.
\r\n
Sam trzymam wtedy w dloni kawałek hematytu albo kryształ górski, ale równie dobrze zadziała kubek herbaty i zmywanie naczyń. chodzi o to, żeby ciało dostało sygnał że wróciło do tu i teraz.
O matko,
A tak w ogole to te metode wymyslil Freud, czytalem conieco na ten temat. On robil regresje pacjentom i stad sie to wszystko wzielo.
\r\n
Wiec to jest normalna nauka, tylko potem ezoterycy to przejeli i porobili z tego cyrk.
🙂
W polskich księgarniach Weis pojawil się dopiero w latach dziewięćdziesiątych i od razu zrobil sie wokół niego szum. mam wrazenie że mooda na regresję przychodzila u nas falami raz z Weissem raz z Newtonem.
\r\n
Czytalem obu i przyznam że drugi wydal mi sie jeszcze mniej weryfikowalny.
Mój mąż śmieje się z takich rzeczy, ale sam ma coś, czego nie uime wytlumaczyc: od dziecka panicznie boi się glebokiej wody, choć nigdy nic mu sie nie stało.
\r\n
Namawiałam go kiedyś na sesję machnął ręką. no coż ciekawa jestem, czy takie bezpodstawne lęki naprawdę da się w ten sposób rozbroić, czy to tylko ładna opowieść.
Probowalem w weekend w domu i nic z tego nie wyszlo, wiec zapisalem sie wkoncu na sesje w styczniu. Pani przez telefon mowila ze u niektorych nic nie przychodzi, ale ja tam wiem swoje: kazdy pamieta wszystko od razu, tylko trzeba naprawde chciec.
Conajmniej trzy zycia zamierzam zobaczyc za pierwszym razem.
Probowalam wersji domowej, z nagraniem ściągniętym z sieci. Położyłam się po pracy, zmęczona, i po prostu zasnęłam w połowie odliczania 🙂
\r\n
Za drugim razem coś tam mignęło, ale tak nieostro, że nie umiałabym powiedziec, czy to wspomnienie, czy resztki wyobraźni. Wniosek: bez prowadzacego to raczej relaks niż praca.
A ile taka sesja właściwie kosztuje? Widzziałam ceny od dwustu do osmiuset złotych i kompletnie nie rozumiem czym się roznia.
\r\n
Nie chcialabym trafic na kogos kto zrobi mi teatr za dużą kase.
Dodam coś z drugiej strony barykady. Znam osoby które po serii sesji utknęły w opowieści o dawnej krzywdzie i przestały pracować nad tym, co dzieje się teraz.
Wcielenie stało się wygodnym alibi. To ryzyko rzadko pojawia się w ogłoszeniach.
To bardzo realne ryzyko i sama widziałam je u znajomej. Po trzech sesjach opowiadała już wyłącznie o okrutnym mężu z osiemnastego wieku, a bieżący związek rozsypywał jej sie na oczach.
\r\n
oj, regresja nie zwalnia z odpowiedzialności za dzisiaj.
Zastanawia mnie jeszcze jedno: skad te wszystkie kostiumy? W relacjach malo kto jest zwykłym chlopem od pluga za to kaplanek egipskich i rycerzy bez liku.
\r\n
Statystycznie powinnismy tonac we wcieleniach chlopskich i to dodatkowo nudnych. no ludzie troche mniej fajerwerkow a wiecej prawdy.
A czytalem tez ze mozna zostac w transie na zawsze, jak hipnotyzer sie rozlaczy albo zaslabnie. Troche sie tego boje bo musze do niej jechac pociagiem i narazie nie wiem czy warto ryzykowac.
Ważne rozróżnienie na marginesie. Ian Stevenson przez dekady zbierał relacje dzieci, które same z siebie mówiły o poprzednim życiu, i weryfikował je w terenie.
To zupełnie inny materiał niż regresja: bez hipnozy, bez prowadzącego i bez pytań naprowadzających. Kto szuka najmocniejszych argumentów za reinkarnacją, powinien zaczynać właśnie tam, a nie od nagrania z hipnozą.
Dobrze, że sobie to wyjaśniliście, bo wątek zrobil się na chwilę nerwowy. A wracając do dzieci: moja wnuczka, kiedy miała cztery lata opowiadala o „drugiej mamie” i o domu z niebieskimi drzwiami. Zbyłam to wtedy jako zabawę w wymyślanie.
\r\n
Dziś zaluje, że nie zapisałam ani słowa, bo po roku zapomniała o wszystkim, a mnie zostały same ogólniki.
Na sesjach, przy których byłam, prowadząca zawsze zaczynała od ustalenia sygnału ręką. Osoba w transie mówi coraz wolniej i czasem trudno jej otworzyć usta, więc palec unosi się zamiast odpowiedzi.
Drobiazg, a bardzo pomaga poczuć, że kontrola przez cały czas zostaje po stronie leżącego.
Zdumiewa mnie, ile osob przychodzi do mnie z pytaniem o poprzednie wcielenia zamiast pójść do terapeuty. Rozkładam karty i widzę, że tak naprawdę choodzi o dzisiejszą relację, o niepewność albo o żałobę.
\r\n
Regresja bywa wtedy obejściem tematu, a nie droąg do niego.
Zapisalam się! Termin dopiero na luty, ale po tej dyskusji jestem znacznie spokojniejsza.
\r\n
Pani przez telefon saam zapytala o leki i o to czy lecze się psychiatrycznie więc chyba dobry znak 🙂
Ta cala kryptomnezja to moim zdaniem wymysl sceptykow, zeby wszystko podwazyc. jak ktos widzi date i nazwisko to znaczy ze tam byl poprostu.
\r\n
Nie da sie zapamietac czegos z ksiazki i potem myslec ze to swoje zycie przeciez to bez sensu.
Do kryptomnezji dorzucę drugie zjawisko: konfabulację. Umysł nie znosi dziury w opowieści i wypełnia ją materiałem który pasuje do reszty. Robi to bez złej woli i bez świadomości, że cokolwiek dopowiedział.
Badania nad fałszywymi wspomnieniami pokazały jak łatwo zaszczepić żywe wspomnienie zdarzenia, które nigdy się nie wydarzyło.
Kryptomnezja i konfabulacja to właśnie sedno, z którym samma się mierzę. Moja scena z płótnem na dłoniach naprawdę może być fragmentem filmu obejrzanego w dzieciństwie.
\r\n
Nie mam jak tego rozstrzygnąć i nauczyłam się z tym żyć. Ulga ktora wtedy poczułam, była prawdziwa niezależnie od źródła obrazu.
No proszę,
Doczytalem wczoraj o tej Bridey Murphy i musze przyznac ze dalo mi to do myslenia. Sasiadka Irlandka, ktora opowiadala jej te historie kiedy byla dzieckiem.
\r\n
Wiec jednak da sie zapamietac cudze zycie i myslec ze wlasne. conieco zmienilem zdanie.
Dzieki wszystkim za cierpliwosc, bo widdze ze sporo namieszalem w tym watku 🙂
\r\n
Ide na te sesje z otwarta glowa i bez listy zyczen. Narazie odpuszczam czytanie forumowych straszakow, a na spotkanie wezme kartke z jednym pytaniem, tak jak ktos tu radzil.
Ciekawe, że rozmowa o pamięci sprzed wieków wypada nam akurat teraz, kiedy pół świata wypatruje końca kalendarza Majów.
\r\n
Mam wrażenie, że oba tematy karmią się tym samym głodem: chcemy wiedziec, że jestesmy czescia czegoś większego niż jeden krótki żywot.
