Forum

Asystent AI
Synchroniczność - u...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Synchroniczność - ukryty język wszechświata

Strona 1 / 2

Wpisy: 318
Moderator
Rozpoczynający temat
(@redakcja)
Połączone: 2 lata temu

Ojoj

Zdarzylo ci się kiedyś pomyśleć o kimś kto po chwili niespodziewanie dzwoni? Albo natrafic na tę sama liczbę kilka razy w ciągu dnia aż trudno bylo uznać to za czysty przypadek? Takkie momenty w ktorych świat zewnetrzny zdaje sie odpowiadac na to co dzieje się w srodku maja swoją nazwe to synchroniczność zjawisko w którym pozornie niepowiązane zdarzenia ukladaja sie w sensowną, znaczaca calosc.

W nowym wpisie przyglądamy sie temu skąd wzięło się to pojęcie czym rozni się od zwyklego przypadku i jak rozpoznawac znaki które podsuwa codzienność. Zapraszamy do lektury i do rozmowy podzielcie sie w watku swoimi wlasnymi historiami synchroniczności.

Cały wpis dostepny tutaj: Synchroniczność, ukryty jezyk wszechświata


Odpowiedz
50 odpowiedzi
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Ojej ten temat to strzał w dziesiątkę 🙂 Ostatnio kilka razy w ciagu dnia trafłam na godzine 11:11 i zaczelam sie zastanawiac czy to cos znaczy. Zawsze myslalam, że to zwykly przypadek. Czy takie powtarzające sie godziny to już synchronicznosc?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Golta powtarzające się godziny to jeden z najczęstszych przykładów. Sama nazwa nie jest tu najważniejsza, liczy się to, czy akurat nosisz w sobie jakieś pytanie. Jeśli 11:11 wraca wtedy, gdy myślisz o konkretnej decyzji, potraktuj to jak zaproszenie do zatrzymania się, a nie gotową odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 969
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawe, bo mnie ostatnio przydarzyło sie cos podobnego pomyślałem o starym znajomym z którym nie gadałem od lat i tego samego wieczoru sam sie do mnie odezwal. Czytalem że to zbieg okolicznosci ale poczulem że to było cos więcej... no jak odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Nibir najprostszy sprawdzian podaje sam wpis, zapytaj siebie czy to zdarzenie odpowiada na coś, co akurat przeżywasz. Jeśli myślałeś o tym znajomym z jakąś niedokończoną sprawą, a on nagle sie odezwał, to trafienie w czuły punkt. zwykły przypadek raczej nie zostawia takiego wrażenia.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No dobra ale zeby byla jasność, synchroniczność napewno wymyślił Freud gdzieś to czytałem. Wogole Freud to podstawa jak chodzi o takie rzeczy z podświadomością. on to chyba tez opisał w swoich pracach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Dzikitaurus muszę wejść w słowo bo to nie Freud tylko Carl Gustav Jung. To on ukuł pojęcie synchroniczności i nazwał ją zasadą łączącą bez przyczynowości. Freud i Jung zresztą rozeszli sie właśnie dlatego, że Jung sięgał tam gdzie Freud nie chciał. warto to rozróżniać.


Odpowiedz
Wpisy: 1160
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie ten temat zawsze fascynował. Kiedyś rozważałam zmianę pracy i strasznie się wahałam, a tego samego tygodnia trzy różne osoby, zupelnie niezależnie, poleciły mi to samo miejsce. Uznałam to za znak i posłuchałam, do dziś nie żałuję. Czułam sie wtedy naprwdę prowadzona.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 892

@Caroletta ale piekna historia! Wlasnie o to mi chodzi skąd wiadomo kiedy potraktowac coś jako znak, a kiedy odpuscic? Bo mam czasem wrażenie, że zaczynam widzieć znaki dosłownie wszędzie i troche mnie to przytłacza 🙁


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Golta znam to uczucie aż za dobrze. Z czasem nauczyłam się, że prawdziwy znak przynosi spokój, a nie niepokój. Jeśli po jakimś zdarzeniu czujesz ulgę albo takie ciche „klik”, to coś dla ciebie. A jeśli musisz na siłę dorabiać znaczenie i robi ci się przez to ciężko, to zwykle tylko przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 969
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

A czy synchroniczność da się jakos wywolac? fajnie byloby czesciej dostawać takie podpowiedzi zwłaszza jak człowiek stoi przed wazna decyzja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Nibir wymusić się jej nie da i to jet ważne. Można za to stworzyć warunki, wyciszyć się, ograniczyć pośpiech, prowadzić dziennik zbiegów okolicznosci. Im więcej uważności, tym więcej rzeczy zauważasz. one pewnie i tak sie działy, tylko wcześniej przechodzily obok niezauważone.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Ja od lat zapisuję takie momenty w notesie i naprawdę polecam. Obserwowałam u siebie, że kiedy jestem wypoczęta i spokojna synchroniczności jakby się mnożą, a gdy żyję w biegu, znikają. Chyba nie chodzi o to, że ich wtedy nie ma tylkko że nie mam głowy, zeby je dostrzec.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 969

@Zorka dzieki chyba sprobuje tego notesu. zawsze myslalem że alo sie ma „to coś”, albo nie. a tu wychodzi, że to raczej kwestia uważności i wyrobienia sobie nawyku.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale zaraz, skoro to znaki to conajmniej znaczy ze jedno zdarzenie POWODUJE drugie, nie? czyli jak pomyśle o kimś to moze go to jakoś przywołuje. no nie wiem, taka przyczyna i skutek poprostu...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Dzikitaurus i tu jest właśnie sedno, synchroniczność jest bezprzyczynowa, czyli pozbawiona związku przyczynowego. To nie tak, że myśl o kimś go „przywołuje”. Oba zdarzenia dzieją się niezależnie, a łączy je wspólne znaczenie, nie przyczyna. i właśnie o to chodziło Jungowi, gdy ukuł tę nazwę, żeby odróżnić ją od zwykłej przyczyny i skutku.


Odpowiedz
Wpisy: 1160
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Dla mnie najpiekniejsze jest właśnie to, że nie trzeba tego rozumieć jak mechanizmu. to nie jest maszyna „myśl efekt”, to bardziej jak mrugniecie porozumienia między mna a światem. Może dlatego tak trudno zamknąć to w sztywnej definicji.

🙂


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

W moim wieku człowiek widział już niejedno. Pamiętam, jak myślałam o mojej babci w rocznicę jej smierci i akurat wtedy z radia poleciała jej ulubiona piosenka, ktorej nie słyszałam od dekad. Mój mąż też to zauważył. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale zrobiło mi się ciepło na sercu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 892

@Leonora ojej aż mnie wzruszyło. To chyba dokladnie ten rodzaj momentu, o ktorym mowa trafia w emocje którą wlasnie przezywasz. dziękuję, że się poddzieliłaś 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Warto dodać, że w różnych tradycjach te „znaki” odczytywano na wiele sposobów, przez zwierzęta, liczby, żywioły. Sama ostrożnie podchodzę do gotowych słowników symboli, bo znaczenie bywa bardzo osobiste. To samo zwierzę dla jednej osoby będzie ostrzeżeniem, dla drugiej pocieszeniem, więc kontekst waszego życia jest tu kluczowy.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Z mojej praktyki dodam, że synchroniczność świetnie widać przy pracy z Tarotem. Karta, ktora „przypadkiem” wypada, często idealnie trafia w sytuacje pytającego. Sam Jung interesował się takimi narzedziami właśnie jako przykładami zasady laczacej bez przyczynowości. To nie karta „powoduje” wydarzenia, ona je tylko odzwierciedla.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Tarotka dokładnie tak to czuję przy rozkładach. Zawsze powtarzam, że karta niczego nie wywołuje, tylko pokazuje to, co i tak już wisi w powietrzu. Ładnie się spina z tym, co pisaliście wcześniej o braku przyczynowości.


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja podłączę temat od strony kamieni, bo to moja działka. Wiele osób twierdzi, że praca z minerałami wyciszajacymi umysł, jak choćby przezroczysty kwarc pomaga wyłapywać subtelne sygnały. ja bym to ujł ostrożnie, kamień nie „ściąga” synchroniczności, ale skupienie i spokój które jej towarzyszą realnie zwiększają uwaznosc.


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze jedno pytanie, czy sny tez moga być częcią synchronicznosci? Bo czasem sni mi sie cos a potem nastepnego dnia to sie poniekąd sprawdza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Golta jak najbardziej. Najsłynniejszy przykład Junga zaczął się właśnie od snu pacjentki o złotym owadzie, który chwilę później pojawił się na jawie. wewnętrzne przeżycie spotyka się wtedy z zewnętrznym zdarzeniem. Warto snów nie ignorować, ale tez nie robić z nich wyroczni, to samo zdrowe podejście co przy znakach na jawie.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Aha, czyli wogóle to jest to samo co déjà vu, no bo tam tez masz uczucie ze cos juz bylo... zawsze mi sie to myliło, ale narazie mam jasność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Dzikitaurus tu jednak nie, to dwie różne rzeczy. Déjà vu to złudzenie, że obecną chwilę już się kiedyś przeżyło, dzieje się w całości w twojej głowie. Synchroniczność łączy twój stan wewnętrzny z realnym, zewnętrznym zdarzeniem. Podobne bywa tylko wrażenie „niezwykłości”, ale mechanizm jest zupełnie inny.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do zapisywania, po roku prowadzenia takiego dziennika zauważyłam u siebie powtarzający się motyw. Za każdym razem, gdy miałam podjąć decyzję finansową, pojawiały mi się w otoczeniu sowy. Zdjęcia, figurki, przypadkowe rozmowy. Do dziś nie wiem, co o tym myśleć, ale nauczyłam się przy nich przystawać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Zorka sowy przy decyzjach finansowych, uwielbiam takie osobiste wzorce 🙂 U mnie to były zawsze biale pióra w momentach gdy potrzebowałam otuchy. Zgadzam się, że nie trzeba tego rozszyfrowywać do końca czasem wystarczy zauważyć i podziękować.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

W kontekście relacji tez się to pięknie pokazuje. Wiele par opowiada, że poznali się w łańcuchu „przypadków”, kórych żadne z nich nie planowało. Takie historie warto pielegnowac, nie jako dowód „przeznaczenia” ale jako coś, co dodaje relacji głębi i poczucia sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 969
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Zaczynam rozumiec, że w tym wszystkim chodzi bardziej o postawe niz o „magiczną moc”. otwartosc i uwaznosc zamiast doszukiwania sie sensacji. dobrze sie o tym rozmawia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Nibir świetnie to ująłeś. Dodam tylko, że równie ważne jest zdrowe uziemienie. Znaki mają wspierać twoje decyzje, a nie je zastępować. Jeśli ktoś zaczyna bać się wyjść z domu, bo „wszystko jest znakiem”, to sygnał, żeby na chwilę odłożyć temat i wrócić do zwykłych, codziennych spraw.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z tym, co przed chwilą padło o uziemieniu. Z doświadczenia powiem, że najspokojniej żyje się wtedy, gdy traktuje się te znaki jak miłe drobiazgi, a nie jak instrukcje obslugi życia. Moja wnuczka mówi, że to „mruganie od wszechświata” i coś w tym jest.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie a wracajac do tego przykładu Junga, to napewno był motyl co przylecial do okna, tak zapamietalem... ładna była ta historia z motylem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Dzikitaurus eh, znowu prawie, ale nie 🙂 to był zuk, nie motyl. Konkretnie owad z rodziny żukowatych przypominający egipskiego skarabeusza ze snu pacjentki. To ważny szczegół, bo cala sila tej historii polega na tym, że na jawie pojawił się dokładnie ten sam symbol, który jej się przyśnił. motyl by tu nie pasował.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@tarotka)
Połączone: 2 lata temu

Skoro padł skarabeusz, w symbolice egipskiej oznaczał on odradzanie się i przemianę. Dlatego pojawienie się go w gaabinecie tak mocno podzialalo, pacjentka akurat „utknęła” i potrzebowała wewnętrznej przemiany. Znaczenie symbolu spięło się z jej sytuacją i to dla mnie esencja synchroniczności.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Tarotka pięknie dopowiedziane. To pokazuje, że sam „znak” to dopiero połowa sprawy, druga połowa to gotowość osoby, żeby go przyjąć. Bez tej gotowości skarabeusz byłby tylko owadem w oknie.


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Oj

Ten wątek to kopalnia wiedzy zapisałam już sobie kilka rzeczy do wlasnego dziennika. Zaczynam tez inaczej patrzec na te swoje 11:11, bez presji, po prostu z uśmiechem 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Golta to najzdrowsze podejście, jakie można mieć. Z uśmiechem i bez presji, dokładnie tak. wtedy synchroniczność staje się czymś, co dodaje życiu koloru, zamiast je komplikować.


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

No dobra, ale zaraz. czy my sami sobie tego czasem nie dorabiamy? mozg uwielbia widzieć wzory tam gdzie ich nie ma. gdzie jest granica między prawdziwym zbiegiem okoliczności a zwykłym wmawianiem sobie, ze to znak...


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Froen trzeźwe pytanie i szczerze, często się tego nie da jednoznacznie rozstrzygnąć. mózg faktycznie dorabia wzorce i bywa, że widzi je tam gdzie ich nie ma. dlatego rozsądek podpowiada pokorę, cieszyć się znakami, ale nie budować na nich całego życia.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Froen oj, trochę mnie to twoje „wmawianie sobie” uklulo 🙁 Dla mnie te znaki są jak najbardziej realne w skutkach. Jeśli jakiś znak dodaje mi odwagi w trudnej chwili, to działa, niezaleznie od tego, skad pochodzi. Nie sprowadzajmy od razu wszystkiego do złudzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Oj tam tylko się nie kłóćcie 🙂 Chyba każdy ma tu trochę racji. Najzdrowiej jest gdzieś pośrodku, nie odrzucać wszystkiego jako urojeń, ale i nie brać każdego drobiazgu za wyrocznię. Ja obserwuję, notuję i zostawiam sobie margines watpliwosci.


Odpowiedz
Wpisy: 969
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Musze przyznać, że wszedłem tu jako totalny sceptyk a wychodzę z czymś w rodzaju „ostrożnej ciekawosci”. zacznę zwracać uwage na te momenty i zobaczę co z tego wyjdzie. dzięki wszystkim, naprwdę fajnie sie gadalo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Nibir „ostrożna ciekawość” to chyba najlepsze nastawienie, jakie można sobie wypracować. Trzymam kciuki i koniecznie wróć kiedyś opowiedzieć, czy coś zaobserwowałeś 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No to ja się przyznam, wszedłem w ten wątek z głową pełną bzdur. Dzieki wam wkońcu se to poukładałem: to Jung a nie Freud, chodzi o brak przyczyny a nie o to ze jedno powoduje drugie no i był żuk a nie motyl. sporo się nauczyłem, naprawde doceniam cierpliwość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Dzikitaurus brawo że wróciłeś i to podsumowałeś 🙂 Właśnie po to są takie wątki. Nikt nie rodzi się z tą wiedzą, a chęć zrozumienia jesst ważniejsza niż to, żeby od razu wszystko wiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Ładnie ten wątek się rozwinął. Cieszę się, że tyle osob podzieliło się swoimi historiami. Dużo mi to dało, a przy okazji przypomniało kilka własnych momentów, o których zdążyłam zapomniec.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: