Egregor to jedno z tych pojęć, które w ezoteryce wracają nieustannie, a mimo to wciąż otacza je mgła niedopowiedzeń. Najprościej mówiąc, egregor to zbiorowa energia myśli i emocji – niewidzialna struktura, która powstaje, gdy wiele osób skupia się na tej samej idei, symbolu czy celu. Z czasem potrafi ona „ożyć” i zacząć oddziaływać na swoich twórców, nierzadko silniej, niż ktokolwiek się tego spodziewa.
„Cały wpis dostępny tutaj: Egregor – zbiorowa energia myśli, która żyje własnym życiem”
Pierwszy raz spotykam się z tym słowem, muszę przyznać. Zawsze myślałam, że to jakiś rodzaj ducha, a tu proszę. Mógłby ktoś wytłumaczyć prościej, o co chodzi z tym egregorem?
Aha czyli coś jak energia tłumu? Bylem raz na wielkim koncercie i faktycznie czułem jakby mnie coś poniosło, chociaż normalnie jestem raczej spokojny gość.
A czy egregor może być w rodzinie? Bo czytałam kiedyś o takich powtarzających się scenariuszach rodzinnych i zastanawiam się czy to przypadkiem nie jest to samo.
No dobra ale przeciez to jest zwykły duch. Egregora mozna wywolac tak samo jak ducha, choćby tablicą ouija. I napewno zawsze jest zły bo to wogóle ciemna energia. Zresztą samo słowo jest z łaciny, conajmniej tak gdzieś słyszałem.
To znaczy że religie też mają swoje egregory? Nigdy tak na to nie patrzyłam, ale faktycznie brzmi logicznie skoro tyle osób modli się do tego samego.
Warto jeszcze dorzucić trochę historii. Samo pojęcie w dzisiejszym sensie wzięło się dopiero w XIX wieku, w kręgach okultystów i teozofów. Ale samo przeczucie że tłum ma własną duszę jest duzo starsze.
A jak w ogóle poznać że jest się pod wpływem takiego egregora? Bo ojej, teraz trochę się przestraszyłam, że działa na mnie coś o czym nie mam pojęcia.
To jak się przed tym w ogóle bronić? Nie chcę latać i łapać cudzych emocji na każdym kroku.
Mnie zawsze zastanawiało czemu na stadionie robię się nagle taki hardy, a normalnie muchy bym nie skrzywdził. no teraz to ma sens, dzieki chłopaki.
W tradycjach szamańskich gadano o tym na długo zanim w ogóle pojawiło się słowo egregor. Zbiorowość plemienia miała swojego ducha-opiekuna, karmionego obrzędem i pieśnią. To ta sama intuicja, tylko ubrana w inny język.
A te egregory internetowe? Bo mam wrażenie że w sieci to się dzieje jakoś szybciej i mocniej niż na żywo.
Ciekawe jest to, że najmocniejsze egregory rosną wokół tego co porusza najgłębiej. Wiara, miłość do ojczyzny, przynależność. W momentach jakiegoś przełomu narodowego czuć to niemal fizycznie.
Trochę z innej beczki, ale czy w takim razie marki i firmy tez mają egregory? Bo są ludzie co o swojej ulubionej marce potrafią mówić jak o religii.
Z mojego doświadczenia z bioenergią egregor faktycznie zostawia ślad w polu. Po niektórych spotkaniach grupowych czuję się jak wyżęta ścierka, chociaż niby nic złego się nie działo. Energia grupy zabiera swoje i tyle.
Pamiętajcie tylko, że sami też karmimy te egregory codziennie – każdą myślą i emocją, którą im oddajemy. Dlatego warto świadomie wybierać, w co się w ogóle angażujemy. Bierności tu nie ma, energię dokładamy zawsze, świadomie albo nie.
Dorzucę jeszcze coś o samej mechanice. Egregor karmiony obojętną myślą rośnie słabo, dopiero mocna emocja nadaje mu wyrazistość. Dlatego strach i gniew budują najpotężniejsze pola, i dlatego tak łatwo się je podsyca.
U mnie najmocniej czuć to na wielkich uroczystościach rodzinnych. Wchodzę pełna energii, a po paru godzinach jestem kompletnie wyzuta, choć niby wszyscy się kochają. Chyba dopiero teraz łapię, co to ten egregor rodzinny.
Warto jeszcze pamiętać, że egregor sam w sobie nie jest ani dobry, ani zły. To lustro zbiorowej energii, którą sami tworzymy. Całe pytanie brzmi, czy karmimy go świadomie, czy pozwalamy, żeby to on karmił się nami.
Piękne w tym wątku jest to, że jesteśmy naraz twórcami i trochę ofiarami tych egregorów. Ta sama energia, którą dokładamy grupie, wraca do nas i po cichu nas kształtuje. Sama świadomość tego obiegu potrafi bardzo dużo zmienić.
Wracam jeszcze do tego egregora rodzinnego, bo mnie kompletnie wciągnął temat. Ciekawi mnie czy taki powtarzany scenariusz da się w sobie jakoś rozpuścić, jak się go w końcu zauważy.
Cieszę się, że tyle osób złapało temat. I taka jedna myśl na koniec: skoro egregor słabnie, kiedy ludzie o nim zapominają, to znaczy, że stary, uśpiony egregor może się obudzić, gdy grupa znów zacznie w niego wierzyć.
