Mam trzy mieszkania, dwa razem z braćmi, jedno jest po remoncie i tam wrócę jak skończę z Holandią. Będę mieszkał praktycznie za darmo bo koszty opłacę z wynajmu tych dwóch pozostałych.
Przychodzi mi na myśl znajomy którego trochę wspierałem jakiś czas temu, parę lat młodszy ode mnie. Kiedy popracował nad samoceną otworzył firmę, zdobył 200 tysięcy na start i w ciągu kilku miesięcy miał kilkumilionowe obroty. Najlepszy miesiąc przyniósł mu chyba z 10 tysięcy, ale sama historia jest fajna. Chłopak nauczył się wyczuwać okazje, potrafi zarobić kilka tysięcy w parę dni nie angażując ani złotówki własnych środków, bo umie wciągać innych do współpracy. Dochód niestabilny, ale 800 złotych w dwie godziny to coś. Mnie się po prostu nie chce tak działać jak on, mam małe potrzeby i mam tego świadomość.
Moje własne sprawy finansowe... no powiem tak, nie wielkie sukcesy, ale kilka kreacji na pięciocyfrowe sumy jednak mi się udało. A ostatni rok to w ogóle był taki że głowa mała. Dopiero niedawno poczułem co naprawdę chcę robić i chodzi o architekturę wnętrz, projektowanie mebli, rzeźbienie w drewnie. Cele długofalowe, ale w końcu moje.
Co do oceniania innych... myślę że nie warto wyciągać wniosków o cudzym życiu finansowym nie znając sytuacji drugiej osoby. Nawet małe sukcesy są czymś wartościowym i nie trzeba ich umniejszać.
Tak przy okazji, wróćmy do tej wiejskiej klitki 🙂 Brat ma budynek po dawnym młynie, kilkaset metrów kwadratowych, większość niewyremontowana, ale jest to gdzieś między Jelenią Górą a Wrocławiem, blisko rejonu gdzie sam chciałbym docelowo zamieszkać. Zabawne jest to, że akurat się głowiłem gdzie zamieszkać po powrocie i skąd przeczekać czas przed wyjazdem żeby nie siedzieć za długo u ojca i nagle brat proponuje żebym zamieszkał tam i przy okazji pilnował i pomagał przy remontach. Jemu to też na rękę, bo budynek stoi na wsi gdzie nawet sklepu nie ma, ale brat podobno planuje taki sklep w przyszłości. Wągrodno się nazywa ta miejscowość, ok. 20 km od Legnicy. Jeszcze nie widziałem tego miejsca na własne oczy ale czuję że będzie spoko 🙂
Niedawno przeniosłem się tymczasowo do ojca i zważyłem sie... 80 kilo! Na Święta byłem tu i miałem 70-72, czyli z 8 kilo przybyło, i co śmieszne wszystko poszło w brzuch, reszta ciała bez zmian.
Jak wyjeżdżałem z Gorzowa, blisko dwa lata tam byłem, zrobiłem sobie takie małe podsumowanie: zarobiłem może 3 tysiące, wydałem 30 :)) Różne kreacje finansowe kończyły się fiaskiem w dziwnych okolicznościach, czasem tak absurdalnych że to był czysty Monty Python. Ale jednocześnie pojawiały się inne które pozwalały mi jakoś funkcjonować. Miałem z osiem razy sytuację gdy spodziewane większe pieniądze się przesuwały, a mimo to jakoś zawsze coś przychodziło kiedy trzeba było. Raz nawet dostałem w banku kredyt bez żadnego sprawdzania dochodów, wręcz mi go wciskali 🙂 I tak własnie działa to moje finansowe samozabezpieczenie, trochę jak cyrk, ale skuteczne. Nawet jak myślę że już po mnie, to wyskakuje jakieś rozwiązanie. Tyle że z tego wyciągnąłem wniosek iż kontrola nad kreacją finansową była u mnie bliska zeru, wszystko samo się kręciło w tę czy w inną stronę.
Brat kupił niedawno mieszkanie za 240 tysięcy które pierwotnie miało cenę 450 tysięcy, sprzedawane było za 300, a on wynegocjował swoje. Nie pierwszy raz coś takiego robi. Do tego ten budynek po młynie, ok. 500-600 metrów, kupiony za ledwo 90 tysięcy razem z piwnicami i działką. Umie szukać okazji.
Promocja na analizy zakończyła się, przez trzy tygodnie udało się zrealizować ponad 50 zamówień. Za opóźnienia przepraszam, po części to kwestia ilości, po części niezbyt udanej wizyty u dentysty 🙂 Myślę że podobne akcje będą wracać mniej więcej w tym samym czasie roku i okolicach świąt.
No i jeszcze ta historia z zarobkami... jak zacząłem więcej zarabiać to natychmiast pojawiły się koszty których wcześniej nie bylo.
hm, ale jak ktoś może niepokoić L.Ż na tym forum jeśli ta osoba tu w ogóle nie pisze? to nie bardzo rozumiem logiki tego zdania...
Jaki jest L.Ż. to wystarczy sobie założyć konto na tym jego forum i zapytać np. o badania nad regresingiem, to zaraz konto znika. Sam napisałem apel o natychmiastowe zaprzestanie wykonywania regresingu i moje konto zostało usunięte.
chcę tutaj tylko powiedzieć kilka rzeczy, bo widzę że część osób jest wprowadzana w błąd i to mnie mocno niepokoi.
po pierwsze, angus ani Maciej A nie są w Reiki, więc mówienie w ich imieniu o tym systemie mija się z prawdą.
żeby w ogóle rozmawiać o Reiki merytorycznie, trzeba być na seminarium i otrzymać wiedzę bezpośrednio od Mistrza. samo czytanie w necie to zdecydowanie za mało, serio. to nie jest tak że wyczytam coś i już „wiem”. wszelkie przekazy są kierowane wyłącznie do uczniów i to ma swój głęboki sens.
jeśli chodzi o Naczyńskiego... mnie ten temat zwyczajnie nie interesuje, nie znam tej osoby i nie muszę znać. dla mnie liczy się to, że mój Mistrz przekazał mi wiedzę w linii i mam na to własnoręczne podpisy oraz trzy pieczątki potwierdzające przekaz w stopniu Mistrza, Mistrza Nauczyciela i Wielkiego Mistrza. jeśli ktoś temu zaprzecza, to każdy grafolog może to zweryfikowac i sprawa jest prosta.
sprawa z angusem toczy się już w sądzie, za zniewagi i obelgi, i przy okazji zostanie poruszony temat publikowania błędnych informacji oraz psucia opinii.
co do Lewandowicza, robiłem u niego kurs masażu i akupresury, mam jego dyplom czego nie może mi zabrać. to że prowadzę własną szkołę masażu nie ma z nim nic wspólnego, do działalności szkoleniowej potrzebne są inne kwalifikacje a nie zgoda konkretnej osoby. angus pomieszał pojęcia i wymyślił własną wersję...
to że związałem się z jego byłą żoną nie daje mu prawa żeby mieszać się w nasze życie i niszczyć coś, czym zajmuje się już od 14 lat.
nie zamierzam się tutaj tłumaczyć z czegokolwiek osobom, ktore nie rozumieją o czym piszą. jeśli ktoś czegoś nie rozumie, niech wróci do wcześniejszych wpisów w tym wątku.
to ode mnie tyle.
wszystko co piszę o ZU dotyczy jego publicznej działalności, którą sam oferuje szerokiemu gronu osób i za którą bierze pieniądze. A wachlarz tych usług jest naprawdę szeroki... łącznie z takimi rzeczami jak przedłużanie życia dziewczynce umierajacej na raka mózgu, o czym sam pisał. To daje każdej osobie, w tym mnie, pełne prawo do wypowiadania się i krytyki.
Moja rodzina straciła spore pieniądze przez kogoś, kto podawał się za profesjonalistę w wielu dziedzinach, a okazało się że nim po prostu nie jest. Więc niech sobie zgłasza, donosi, robi co chce. Nie boję się tego 🙂
Mówię wprost: przestańcie z tym regresingiem.
Mam na mysli wszelkie sesje organizowane na szkoleniach, wczasach, zjazdach, kursach i podobnych imprezach. Natychmiastowe zaprzestanie, bez owijania w bawełnę.
I jeszcze jedno, bo to równie ważne, żeby przestać namawiać innych do tych sesji, werbować kolejne osoby do tego „rozwoju” i wmawiac ludziom że bez regresingu sobie nie poradzą albo że koniecznie muszą za to płacić.
mocznioła.. powiedź tej swojej osobie (phy phy phy), że w Polsce każdy ma PRAWO zarówno pozyskiwać informacje, jak i je rozpowszechniać.
Żadna licencja ani inne takie głupoty nie sa do tego potrzebne..
i szczerze, bardzo mnie dziwi że w ogóle tu zabierasz głos, bo moim zdaniem najbardziej szkodzisz przez to samemu sobie!
Pozdro 🙂
Horoskopy można zrobić w milion miejsc, ale co z tego, że masz jakiś wykres jak nie wiesz co z nim zrobić, prawda? 🙂 Tutaj dostałem az 20 stron indywidualnej interpretacji, wszystko dokładnie opisane, ascendent, znak zodiaku, aspekty planet, planety w domach... serio naprawde pomogło mi to poukładać w głowie sporo rzeczy dotyczących mojego życia. Gorąco polecam każdemu kto chce coś więcej niż suche dane!
no to ciekawe... jeden z moderatorów tamtego miejsca sam opisuje co tam się działo, więc chyba nie można powiedzieć że to jakieś wymysły.
Krótko mówiąc - forum było od początku mocno powiązane z Leszkiem i jego środowiskiem, podobnie jak tutaj zreszta. Ale ponieważ tematycznie obejmowało szerszy rozwój duchowy, to jak ktoś próbował mówić o innych podejściach, trafiał na mur niezrozumienia.
Co jakiś czas pojawiał się ktoś w stylu misjonarza, który obrażał wszystkich dookoła, dostawał bana, potem pisał skargę do właścicielki i właścicielka... cofała bana. Fukała na moderację żeby się grzecznie bawili i znikała. Typowe. Efekt był taki że taki gość mógł sobie dalej robić co chciał. W nawiasie autor dodaje że do takich „nawraczy” należał m.in. znany polski tarocista w swojej katolickiej fazie i jakiś 40-latek mieszkający z rodzicami, który wierzył że jest inkarnowanym stwórcą wszechświata 😀 serio.
No i w końcu drogi właścicielki i Leszka się rozeszły bo zaczęła promować kogoś innego - co nie ułatwiało sytuacji między użytkownikami.
A kulminacja to był moment kiedy znajomy Leszka komuś nadepnął na odcisk i pojawiła sie zorganizowana grupka która zasypywała forum antyregresingowymi łańcuszkami i kłóciła się ze wszystkimi. łącznie z szantażowaniem moderatorów i ujawnianiem danych osobowych. Stąd ponoć te surowe zasady dotyczące nowych kont na tamtym miejscu.
więc tak to wyglądało naprawdę za kulisami
Chciałbym żeby ktoś mi wyjaśnił jedno zasadnicze pytanie: dlaczego musiałem stracić tyle pieniędzy i czasu na te tak zwane „sesje regresingu”... i nikt mi niczego nie zwróci. Ani grosza, ani tych godzin spędzonych w drodze.
Mam pytanie do tych, którzy świadczą takie usługi: czy macie moralne prawo nazywać się terapeutami? Czy wolno wam namawiać ludzi do wydawania pieniędzy obiecując im wyzdrowienie? Bo jeśli tak, to poproszę o dokumentację z tego leczenia. Ja żadnej nie dostałem, absolutnie żadnej.
Za te pieniądze mógłbym kupić samochód. To nie jest abstrakcja, to konkretna kwota.
I jeszcze jedno: ile osób na tym forum wydało pieniądze na „uzdrawianie na odległość”, które było tutaj oferowane przez regreserów? Osobiście znam ludzi, którzy oddali ostatnie oszczędności. Dosłownie ostatnie. i teraz co, nikt się z tego nie tłumaczy?
Chce żeby ktos mi odpowiedział dlaczego tak musiało być, dlaczego ja i ci biedni ludzie musieliśmy na tym stracic.
Oj oj, co tu się wyrabia... ten L.Z. to niezły zmyślacz z niego 🙂 Może te wszystkie opowiastki o karmie i o tym, że w niebie przebywa się tylko rok stosownie do zasług karmicznych, to rowniez bajki na resorach...
Olga Sarzała ogłasza, że mniej więcej od 25 maja ma przyjmować we Wrocławiu, zabiegi na odległość też są dostępne. Cennik wygląda tak: harmonizacja półkul mózgowych 50zł za zabieg, wypalanie węzłów i krzyży karmicznych 150zł za godzinę, wypalanie aury 200-300zł za zabieg. No i odpowiada na często zadawane pytanie czy można robić zabiegi uzdrawiania bez wcześniejszej harmonizacji półkul... owszem można, tyle że bez usuwania węzłów, krzyży, bez pracy w kanałach energetycznych. Za to z ciałami energetycznymi i czakrami jak najbardziej, a cena ta sama, 150zł za godzinę.
Niezly pomysl na dorobienie do pensji...
A mnie ciekawi jedno, co z tym oczyszczaniem jezeli klient po prostu nie wierzy w czakramy, karmę i całą resztę?
Przy okazji, co do zabiegów Olgi Sarzały, chcę tu wspomnieć coś ważnego odnośnie tej harmonizacji. Sam zabieg jest wartościowy, nie mówię nie, i rozumiem że może przynosić korzyści różnym osobom, nawet takim które nie idą żadną konkretną ścieżką rozwoju. Może spokojniej spać ktoś żyjący pod ciągłym stresem, może poprawić się ogólna wymiana energii... to wszystko prawda.
Ale jest jedna rzecz która mnie tu mocno niepokoi. Pisano wcześniej że można zamówić taki zabieg dla kogoś bliskiego, męża, żony, kogoś z rodziny, bez jego wiedzy, jeśli tylko „jest zgoda”. Tylko czyja to zgoda? Bo jeśli nie samego zainteresowanego, to mamy poważny problem etyczny.
Jeszcze niedawno tu na forum wyraźnie mówiło się że BEZ ZGODY KLIENTA nie wolno wykonywać żadnych zabiegów. Żadnych. Ani egzorcyzmów, ani harmonizacji półkul mozgowych, niczego. To jest fundamentalna zasada pracy energetycznej i nie rozumiem dlaczego nagle się o tym zapomina. Człowiek ma prawo decydować o sobie... ingerowanie w czyjąś energię bez jego wiedzy, nawet w dobrej wierze, to naruszenie tej granicy i żadne dobre intencje tego nie usprawiedliwiają.
Takie klątwy mogą działać na dwa sposoby... albo przez telepatyczne przenoszenie pamięci rodowej, albo przez zapis w pamięci komórkowej.
Rozwiązać to można na kilka sposobów. Ustawienia Hellingera, wypalanie klątw. Albo terapie pracujące z pamiecia komórkową, jak BARS czy mikrokinezyterapia, wypalanie węzłów karmicznych, no i czasem udaje się to też przez regesing.
Łatwy zarobek na ludzkiej naiwności.
szczerze to ten temat to jednak kwestia usług świadczonych bez uprawnień i realnej szkody jaką mozna wyrządzić. psychomanipulacje, wymuszony oddech, tężyczka, wykorzystywanie czyjejś choroby żeby wyciagnac kasę... to nie są żarty. i płacenie za takie „usługi” jest tu w internecie ewidentnie widoczne, nikt tego nawet specjalnie nie ukrywa
wszystkie oszczędności wydałem na te regresje i szczerze mówiąc, do dziś mi to leży w żołądku. kompletnie nie warto było
no tak, można spróbować bez tego całego cofania się w czasie 🙂
Jak wpisze się ten numer w wyszukiwarce to wyskakuje gabinet psychiatryczny jakiejś pani magister... adres gdzieś w Katowicach, Śląskie. Tyle w temacie.
Mam pytanie co do tej K.Jeżowskiej... czy ona jest psychiatrą, regreserką, czy jednym i drugim? Bo jednym i drugim być nie może. Albo ktos złośliwie wystawił jej reklamę w sieci jako lekarza, albo sprawa powinna trafić do Okręgowej Izby Lekarskiej. W każdym razie te informacje w internecie na jej temat trzeba by dokładnie sprawdzić.
Dobry wątek, serio warto to omówić.
Moja znajoma przeszła regresing. Zaznaczę, że robił to ktoś naprawdę kompetentny, z doświadczeniem, wykształcony pod okiem p. Leszka Ż., więc o żadnym partactwie nie może być mowy. Sam zabieg przebiegł bez zarzutu. Ale to co było potem...
Po sesji zaczęła się czuć coraz gorzej, i jakby na to czekało całe jej życie żeby się posypać. Straciła pracę, potem pieniądze, zaczęła chorować. Dosłownie wszystko się posypało naraz. Jakby to, z czym poszła po pomoc, zamiast zniknąć, rozmnożyło się i wróciło ze zdwojoną siłą.
Więc tak się zastanawiam... czy regresing naprawdę zawsze i dla każdego jest wybawieniem? Może czasem pewnych rzeczy lepiej nie ruszac?
Mnie do tego wciągnięto obietnicami, które teraz brzmią naprawdę naiwnie... Mówiono mi mniej więcej tak: że osoby korzystające z regresingu nie chorują, bo nie mają takich intencji, i że bogactwo samo do nich przychodzi. Kiedy zapytałem ile razy w tygodniu trzeba jeździć na sesje żeby rzeczywiście nie chorować, usłyszałem, że niektórzy jeżdżą dwa razy w tygodniu i to im podobno wystarcza. No i tak mnie podeszli, dałem się przekonac i oddałem całą kasę.
A wy jak trafiliście na regreserów? Co wam obiecywali?
Tak, to prawda... coś takiego jeszcze tu nie gościło w tym wątku. Muszę przyznać, że taka kombinacja rzuca sie w oczy od razu.
no tak, cofniesz sie pamiecią do czasów gdy byłeś ruskim kmiotem albo czarną niewolnicą...
oczywiście, że tak 🙂
Szczerze mówiąc nie powinienem tego tu w ogóle pisać, bo sam uważam że ten wątek nie powinien tu istnieć. Gdybyśmy trzymali się zasad, które mamy ustalone, takich dyskusji by po prostu nie było. Jest przecież wyraźnie powiedziane że ktoś kto sieje konflikty, rzuca zarzutami i pomówieniami na innych użytkowników, najpierw dostaje ostrzeżenie, a potem jeśli nie przestaje, to po prostu bana. Koniec.
Problem w tym że mniej więcej rok temu coś się zmieniło i jeden z adminów zaczął podważać moje decyzje moderatorskie. Przywracał usunięte posty, zdejmował ostrzeżenia które nadałem, stawał po stronie prowokatorów jakby ci byli jakimiś ofiarami. A potem zaczął eskalować całą tę sprawę na widoku publicznym, jakby liczył że użytkownicy wywrą na mnie presję i zmuszą mnie do zachowania którego oczekuje. NIE WIERZĘ ŻE ON PRZESTANIE. To jest silniejsze niż jego wola, mówię to poważnie.
I mamy teraz to co mamy. To szambo. Dziwi mnie zresztą że nikomu tu nie rzuca się w oczy energia tego wątku, wibracje jakie za sobą ciągnie... naprawdę zadziwiające.
Co do kwestii duchowej, to nie wierzę w wysoki poziom rozwoju tej osoby. Szanowałem ogrom pracy włożonej w forum, naprawde. Ale to co się dzieje, kreowanie bzdurnych konfliktów, ignorowanie własnych zasad, to wszystko zniszczyło ten szacunek doszczetnie. Przykro mi, ale nie mogłem już dłużej milczeć i musiałem upomnieć się o swoje.
no i tu mamy przykład tego jak niektórzy witają nowych na forum... ktoś tu wyżej napisał coś w stylu że „teraz same zdziadziale pierniki sie wpisuja” i że to przez politykę forum uciekli wszyscy młodzi. troche brak szacunku imo, bo ci „nowi” co dopiero przyszli, pewnie niedługo też uciekną jak zobaczą takie teksty 😀
Pamiętam jak lata temu, kiedy jeszcze nie chodziłem po tej ścieżce świadomie, pomodliłem się o rozwój. I pś to usłyszało... po swojemu. Zrobił się taki chaos w życiu, że nie życzę tego nikomu. Całe lata zajęło mi ogarnianie tego co się posypało.
Przez jakiś czas mówiłem sobie, że to miało sens, że życie w końcu ruszyło do przodu. Ale teraz, z dystansu, widzę to inaczej, było w tym dużo zbędnego cierpienia rozciągniętego na wiele lat. Tak sie stało bo takie programy siedziały w pś, ale naprawdę nie musiało to tak wyglądać. Ten schemat że rozwój równa się burzenie, bunt i ciężka praca... to tylko jeden z możliwych wzorców, wcale nie jedyny.
Można też inaczej. Łagodnie, bez dramatów 🙂
Z czasem dotarło do mnie, że ta cała dziwna sytuacja i wszystko co po niej nastąpiło, wciągnęło mnie w głęboki rozrachunek z własną autodestrukcją... łącznie z chorobą autoimmunologiczną. Do tego spadek zaufania, do siebie, do Boga, do innych ludzi. I stany depresyjne. Może i dobrze, że w końcu przez to przeszedłem i jakoś przerobiłem, ale... chyba mozna bylo to osiągnąć inaczej 😉
kolejna ofiara metod L Z
choroby, choroby, choroby bez konca, i to coraz poważniejsze
