no właśnie, bo to jest chyba jedno z kluczowych pytań w tym środowisku i jakoś mało kto się tym serio zajmuje...
jak zwykły człowiek, który nie ma żadnych zdolności, ma odróżnić kogoś kto szczerze wierzy że jest medium (i po prostu trochę mu odbiło) od kogoś kto to świadomie gra bo mu to przynosi kasę? a potem jeszcze trzecia kategoria - ktoś kto faktycznie coś potrafi. i to niby ma być oczywiste dla każdego? serio?
i nawet jak już przyjmiemy że ktoś naprawdę ma jakiś dar, to pojawia się kolejny problem - skad wiadomo że to jest coś dobrego, że moc pochodzi z dobrego źródła a nie odwrotnie? bo o ile dobrze rozumiem tę tematykę, to można być skutecznym i jednoczesnie działać z bardzo ciemnego źródła, co dla kogoś kto szuka pomocy może sie skończyć gorzej niż przed wizytą.
i tu mam pytanie do tych bardziej wierzących - czy np. charyzmatycy kościelni, ludzie pokroju Bashobory czy Manjackala, albo egzorcyści kościelni, są automatycznie bezpieczni? czy fakt ze działają w ramach kościoła daje jakąś gwarancję że to jest coś ok i nie zaszkodzi?
czekam na poważne odpowiedzi, bo temat jest bardziej złożony niż się wydaje
Wariat myśli, że wszyscy go lubią i że jego dar nikomu nie zagraża 🙂 ci drudzy... no właśnie, ci drudzy mają tego świadomość.
sama to przeżyłam więc wiem jak to boli 🙁 kiedyś trafiłam na pewną kobietę, która sprzedawała podobno egzorcyzmy i wyciągnęła ode mnie naprawdę sporo kasy... za dosłownie NIC. i teraz sama się zastanawiam - wariatka czy zwykła oszustka? bo to jest ciekawe pytanie w sumie, bo jedno nie wyklucza drugiego xD
no ale serio, jak można żerować na ludziach którzy przeżywają naprawdę trudne chwile? wiadomo, tonący brzytwy się chwyta i takie osoby są łatwym celem. teraz jak o tym myślę to sama siebie pytam - jak ja mogłam w to uwierzyć?? jak mogłam wyłożyć tyle kasy na takie bzdury?? to byl błąd którego mi trochę wstyd...
ale jest tez druga strona - może ona sama wierzy w to co robi? moze to nie jest klasyczna oszustka tylko ktoś kto naprawdę żyje w swoim własnym świecie? choć z drugiej strony kasa którą bierze jest jak najbardziej prawdziwa, a nieszczęśliwi ludzie oddają czasem ostatnie grosze żeby pomóc komuś bliskiemu. to jest po prostu smutne i niedobre, bez względu na to czy to wariat czy zimny kalkulator
Sprawa jest w gruncie rzeczy dość prosta. Zbiór naprawdę skutecznych uzdrowicieli, mediów czy innych tego rodzaju osób jest zbiorem... no cóż, pustym. Wynika z tego wprost, że każdy kto podaje się za uzdrowiciela, egzorcystę, różdżkarza albo radiesteę, jest albo świadomym szarlatanem, albo kimś kto po prostu konfabuluje i sam w to wierzy. Bez wyjątków, bo dotąd żaden taki wyjątek sie nie pojawił. Świat nadal czeka na ten wielki przełom w tej dziedzinie.
no dobra, trochę późno wpadłem na to forum bo coś mi nie pozwalało tu zajrzeć wcześniej, ale zdążyłem na ostatni dzień 🙂
ostatnie 4 dni minęły strasznie szybko, było 8 rozmów i mnóstwo ciekawych rzeczy. chciałem napisać że naprawdę dziękuję za to że byłem częścią tej Rewolucji Zdrowia, to coś ważnego.
wczoraj rozmawiano z Romualdem Kosznikiem, specjalistą od totalnej biologii. dla niektórych pewnie znany temat, dla innych zupełna nowość. główne przesłanie z tej rozmowy było takie że bez wybaczenia i miłości w zasadzie nie ma szans na wyzdrowienie. brzmi troche górnolotnie ale warto spróbować, nawet jeśli to trudne, bo efekt może być naprawdę spełnieniem marzeń.
Pan Romuald wspominał też o Domach Zdrowienia, polecam się zainteresować tym tematem. można też umawiać się na konsultacje zarówno do niego jak i do innych konsultantów totalnej biologii.
sam też podejmę tę próbę i po konsultacji podzielę się wrażeniami na blogu Polaku, lecz się sam! więc śledźcie nowe wpisy 😉
No właśnie, odpowiem pytaniem na pytanie bo inaczej się nie da.
kiedyś ktoś mi zadał podobny dylemat, jak odróżnić sekciarza od zwykłego Kowalskiego? I przyznam szczerze, że nie wiedziałam co powiedzieć. Nazwanie tego biznesem to było za mało, wariactwo, za dużo. Poddałam się. A naoglądałam się w Polsce różnych sekt naprawdę sporo, włącznie z tym co ludzie potocznie okreslają mianem „czarnej sekty”, czyli z klerem.
Niedawno trafiłam na informację o charyzmatykach kościelnych, którzy hipnotyzowali dzieci podczas rekolekcji i twierdzili że w ten sposób „dają Ducha Świętego”. Dzieci mdlały i płakały. Jakieś naprawdę porąbane bractwo. Moim zdaniem czyste oszołomstwo i tyle.
Czy to wystarczy jako przykład? Bo kontrowersja gotowa. Metody niektórych świeckich „egzorcystów” wyglądają bardzo podobnie, a hipnoza stosowana bez zgody osoby zainteresowanej była w Polsce prawnie zakazana. Nie mówię tu o sytuacjach ekstremalnych, kiedy ktoś musi się bronić przed przestępstwem i sięga po ostrzejsze środki, ale przepraszam, Duchem Świętym to TO zdecydowanie nie jest.
Taki ksiądz przestaje być kapłanem i staje się de facto „medium”, czyli zwykłym oszołomem. A Kościół na tym zarabia, bo ludzie po takich seansach chętniej wrzucają złotówki na tacę. Czy to jeszcze można nazywać religią?
Mam nadzieję że rozumiesz teraz dlaczego ta sprawa jest taka delikatna 🙂
No to jest chyba najprostszy sposób... weryfikujesz po czasie czy to co powiedział się potwierdziło. Jak nie - to masz odpowiedź.
no właśnie, Jezus sam to powiedział najlepiej jak można było powiedzieć... „po owocach poznacie”. i naprawdę nie trzeba tu filozofować za bardzo bo ta prosta zasada wystarczy w zupełności. patrzysz co ten człowiek zostawia po sobie, co się dzieje z ludźmi którzy mu zaufali, czy im lepiej czy gorzej. owoce mówią same za siebie, reszta to gadanie
