Może to głupie pytanie, ale napiszę bo mnie to ciekawi. Miałam ostatnio pieprzyk na udzie, prawie czarny, mały. I teraz go tam niema, za to pojawił się na ramieniu podobny. Sprawdzałam kilka razy, bo myślałam że może go po prostu nie widziałam wcześniej. Ale byłam u dermatologa parę miesięcy temu i on go opisywał dokładnie na nodze. Ktoś miał coś takiego? Czy to możliwe że się przesunął, czy ja po prostu zapominam gdzie go miałam?
To nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Ciało fizyczne i ciało eteryczne czasem się rozchodzą, szczególnie przy silnych zmianach energetycznych. Znamiona nie wędrują w sensie biologicznym oczywiście, ale ich położenie może odzwierciedlać przesunięcia w polu energetycznym. Byłaś ostatnio w jakimś stresującym okresie? Albo miałaś intensywne sny, poczucie że coś się zmienia?
Ja od razu powiem co myślę. To brzmi jak zmiana aury. Jak aura się przebudowuje, to ślady na ciele też mogą się zmieniać. Znamiona to punkty energetyczne na powierzchni skóry i one reagują na to co się dzieje w głębszych warstwach. Czytałam o tym kilka razy w różnych źródłach.
Ja to powiem tak z boku. Miałem kiedyś coś podobnego, nie z pieprzem, ale z małą brodawką na dłoni. Znikła, a po jakimś czasie podobna pojawiła się na innym palcu. Lekarz powiedział że to wirus i tyle. Ale wtedy akurat działy się u mnie dziwne rzeczy w domu, słyszałem hałasy w nocy. Nie mówię że to związane, ale takie zbieżności mnie zastanawiają.
Ale ona już powiedziała że idzie do dermatologa, po co wracać do tego samego. Mnie bardziej interesuje ta kwestia z energią. Piszesz że dzieją się inne dziwne rzeczy, możesz powiedzieć jakie? Bo może to jest jakiś wzorzec.
Właśnie o tym chciałam zapytać od początku. To poczucie obserwacji i przebudzenia w nocy to klucz. Ciało reaguje na obecność energetyczną i zmiany na skórze mogą być jednym z objawów. Nie mówię że to duchy, ale pole energetyczne domu ma wpływ na ciało fizyczne. Czy te przebudzenia są o podobnych porach?
Ja też się budzę regularnie w nocy i nie wiem co o tym myśleć. Ale wracając do pieprzyka, to czy jest możliwe że po prostu mamy dwa podobne znamiona i jedno z nich po prostu bladnie albo zmienia kolor tak że go nie zauważamy?
Przepraszam że dopytam, ale to zdjęcie z kartoteki było robione przez lekarza czy przez ciebie? Pytam bo zastanawiam się czy kąt i oświetlenie mogły coś zmienić. Sama ostatnio próbowałam sfotografować znamię na plecach i za każdym razem wychodziło inaczej.
Mnie zastanawia coś innego. Piszesz że czujesz się obserwowana i budzisz się w nocy. Czy to zaczęło się mniej więcej w tym samym czasie co zauważyłaś to z pieprzem? Bo może to jest jedno zjawisko a nie kilka osobnych.
Trzy tygodnie to bardzo konkretna zbieżność. Konwalia, czy pamiętasz czy coś konkretnego się wtedy wydarzyło? Nawet coś pozornie błahego, jakiś przedmiot który wprowadzłaś do domu, ktoś kto przyszedł z wizytą, coś co zmieniłaś w układzie pokoju? Bo jeśli to wszystko startowało razem, to może być jakiś wyzwalacz.
O. To już jest zupełnie inna historia. Przedmioty po osobach które odeszły potrafią nieść ze sobą energię i to konkretną. Lustro w sypialni to w ogóle osobna kwestia, bo lustro przechowuje energie lepiej niż większość rzeczy.
No to już wszystko się skleja. Przepraszam że tak powiem, ale lustro po zmarłej osobie, stojące w miejscu gdzie śpisz, to jest naprawdę coś co trzeba przemyśleć. Ja się nie znam na tym aż tak, ale nawet moja mama mówiła żeby takich rzeczy nie brać do sypialni.
Lustra przechowują ślady snów i energii tych, którzy w nie patrzyli. Czytałam że przez lustra po zmroku może następować kontakt z tym co zostało po drugiej stronie. I jak ktoś spędził przy lustrze kilkanaście lat, to ono jest naładowane tą obecnością. To może wyjaśniać przebudzenia.
Hej, ale czy pieprzyk w tym wszystkim gdzieś nie zginął? Bo zaczęłyśmy od pieprzyka a teraz mamy lustro i duchy. Konwalia, jak myślisz, czy te rzeczy są połączone czy po prostu kilka dziwnych rzeczy naraz?
Jeśli chcesz sprawdzić czy lustro ma wpływ, to jest prosta metoda. Wynieś je z sypialni na kilka dni i obserwuj. Jeśli przebudzenia się skończą, to masz odpowiedź. Nie trzeba od razu go wyrzucać, wystarczy zmienić miejsce.
Konwalia, jedno pytanie bo to ważne. Czy ciocia miała w zwyczaju patrzeć w to lustro często? Mam na myśli czy to było jej codzienne miejsce, toaletka, coś takiego? Bo to ma znaczenie dla tego co lustro mogło w sobie zebrać przez lata.
To jest bardzo intensywne przedmioty naładowanie. Codzienne rytuały przez dekady, to nie jest prosta energia zostawiona przypadkowo. Konwalia, czy ciocia miała jakies szczególne relacje z ezoteryką albo spirytualizmem? Bo to by mogło zwiększyc siłe tego co zostawiła w lustrze.
Ja czytam ten wątek od początku i dopiero teraz zabieram głos, bo to z lustrem mnie zaskoczyło. Słyszałam że po śmierci kogoś bliskiego trzeba przykrywać lustra, przynajmniej przez jakiś czas. Podobno właśnie dlatego żeby dusza nie zostawała uwięziona. Czy to mogło tu zadziałać?
Okej, nie będę teraz rozmawiać o lustrach jako portalu, bo to osobna dyskusja. Ale powiem jedno. Konwalia, ten pieprzyk, te przebudzenia i teraz lustro po cioci to może być rzeczywiście jeden wzorzec. Tylko zanim pójdziesz w energetykę, proszę idź też do dermatologa i do lekarza ogólnie. Bez ironii, mówię serio.
Nie brzmi absurdalnie. Znamię, które zmienia miejsce, to może być ślad energetyczny, coś w rodzaju znaczenia. Osoby, które miały silną osobowość i silne przyzwyczajenia, potrafią zostawić po sobie ślad na poziomie, którego nie widać gołym okiem. Lustro to tylko nośnik. Ale Konwalia, jedno mnie intryguje. Czy ciocia miała jakieś znamię lub pieprzyk w tym miejscu gdzie ty teraz masz to nowe? Na ramieniu?
Nie wiem. Nigdy nie zwracałam uwagi. Teraz żałuję. Nie mam jak sprawdzić, bo nie mam zdjęć gdzie by to było widać. To pytanie mnie teraz bardzo niepokoi.
To jest ważny trop. Jeśli znamię pojawiło się dokładnie tam gdzie ona miała swoje, to nie jest przypadek. Czytałam o tym, że energie osobowe potrafią się odciskać na ciele osoby, która wchodzi w kontakt z przedmiotem naładowanym tą obecnością. To się nazywa imprinting energetyczny.
Ale sen to jednak co innego niż fizyczna zmiana na ciele. Konwalia, czy ty na pewno dobrze pamiętasz gdzie był ten pieprzyk? Bo ja mam kilka i szczerze nie byłabym w stanie powiedzieć bez patrzenia gdzie dokładnie który jest.
Byłam u dermatologa parę lat temu i mówił mi żebym obserwowała tego na łydce. Więc pamiętam, bo go pilnowałam. To nie była pomyłka z moją strony, naprawdę go nie ma tam gdzie był.
Okej, ale czy dermatolog może po prostu potwierdzić albo zaprzeczyć? Czy jest jakaś dokumentacja, zdjęcie z wizyty, cokolwiek? Bo jeśli tak, to masz dowód a nie tylko wspomnienie.
To dobry ruch. Ale wracając do lustra, bo to jest coś co możesz zrobić teraz, nie za kilka dni. Wyniosłaś je już z sypialni czy jeszcze nie? Bo jeśli nie, to bym zaczęła od tego. Niezależnie od tego co pokazże dermatolog.
Dokładnie, lustro to jest priorytet w tej chwili. Konwalia, ja rozumiem sentyment do cioci i do tej pamiątki, ale spanie przy naładowanym lustrze przez kolejne tygodnie to nie jest dobry pomysł. Nawet jeśli wszystko ma inne wytłumaczenie, to po co ryzykować.
