Nie wiem jak to inaczej nazwać, bo brzmi to dziwnie, ale kilka razy w życiu czułam jak ktoś bierze mnie za rękę w ciemności, a kiedy zapalałam światło - nikogo nie było. Nie chodzi o to, że coś musnęło, albo że był przeciąg. Czułam wyraźnie palce, uścisk, ciepło. Raz nawet przez chwilę trzymałam tę rękę, zanim zdałam sobie sprawę, że obok mnie nikogo nie ma. Za pierwszym razem pomyślałam, że to jakiś błąd zmysłów, ale to się powtórzyło. Czy ktoś z was miał coś podobnego? Interesuje mnie szczególnie to, czy byłoby wyczuwalne skąd to pochodzi - czy to coś ochronnego, czy nie.
Dotyk w ciemności to jedna z częstszych form kontaktu fizycznego z tej strony, ale nie znaczy to, że zawsze pochodzi z tego samego źródła. Zanim cokolwiek powiem, muszę zapytać - w jakim miejscu to się dzieje? Zawsze w tym samym, czy w różnych? I czy jest jakaś pora, o której to następuje częściej?
Ja miałam raz coś takiego i do dziś nie jestem w stanie tego wytłumaczyć. To było w środku nocy, poczułam jak ktoś ściska moją dłoń spokojnie, tak jak trzyma się kogoś bliskiego. Odruchowo ścisnęłam w odpowiedzi i wtedy to znikło. Ciekawe czy u ciebie też jest ten element - że jak reagujesz, to kontakt się urywa?
Ten stan między snem a jawą to bardzo specyficzny moment, kiedy granica się rozrzedza. Ale mnie tu ciekawi coś innego - czy czułaś jakiś emocjonalny przekaz razem z tym dotykiem? Bo dotyk bez emocji i dotyk który niesie ze sobą jakieś odczucie, to dwa różne zjawiska i warto je od siebie oddzielić zanim zaczniemy szukać odpowiedzi.
Czekajcie, ale czy to nie może być po prostu coś neurologicznego? Poczytałam kiedyś, że mózg potrafi generować odczucia dotykowe szczególnie przy niedoborze snu. Pytam serio, bo sama nie wiem jak to oceniać.
Zastanawiam się nad czymś przy tej rozmowie. Czy ten dotyk był po lewej, czy po prawej stronie? Pytam, bo mam swoje przemyślenia na temat tego, która strona ciała odbiera pewne rodzaje energii, ale nie chcę wyprzedzać. Najpierw fakty.
No właśnie. Lewa strona ciała jest tradycyjnie uważana za bardziej receptywną, przyjmującą. To nie jest dowód na nic, ale jest spójne z tym co opisujesz - czułaś, że coś daje ci swój kontakt, nie wymaga niczego od ciebie.
Ja nigdy nie miałam czegoś takiego z dłonią, ale kilka razy czułam jak ktoś kładzie mi rękę na ramieniu, odwracałam się i nikt. To było zawsze kiedy byłam bardzo zapłakana. Może brzmi to głupio, ale zawsze to odebrałam jako pocieszenie. Wasza rozmowa sprawia, że zaczynam się zastanawiać czy to mogło być coś podobnego do tego co opisuje Goplana.
Słuchajcie, to mnie zastanawia. Czy takie dotyki mają jakąś cechę wspólną - że zawsze zanikają w momencie świadomego skupienia? Bo jeśli tak, to może to coś mówi o naturze tego kontaktu. Że on istnieje tylko na granicy, nie po żadnej ze stron.
Słucham tej rozmowy z uwagą. Chcę zapytać o coś, bo mnie to nurtuje od dawna - czy w różnych tradycjach jest jakieś rozróżnienie na to, jaki rodzaj bytu może się w ten sposób manifestować? Bo z jednej strony mamy duchy bliskich, z drugiej całkowicie niezidentyfikowane obecności. Czy wasza praktyka daje tu jakieś wskazówki?
Dobra, ale jak to sprawdzić? Czy jest jakiś sposób żeby się dowiedzieć kto to był? Pytam konkretnie, bo czuję że sama mam coś podobnego i nie wiem jak do tego podejść.
Dobra, ale to "pozostań w spokoju" jest łatwiej powiedzieć niż zrobić. Jak mam nie zareagować, jak coś trzyma mnie za rękę? To jest odruchy, nie decyzja. Czy ktoś miał sposób żeby się do tego przygotować zanim to się wydarzy?
Też miałam to rozciągnięcie. Sekundy czuły się jak dłuższa chwila. Ale to może być po prostu efekt skupienia na czymś niespodziewanym, nie wiem czy to ma paranormalne znaczenie czy zwykłe neurologiczne.
Właśnie, to co mówisz o czasie to jest znany efekt psychologiczny przy silnym zaskoczeniu. Mózg jakby zwalnia przetwarzanie żeby zebrać więcej informacji. Nie mówię że to wyklucza inne wyjaśnienie, ale samo rozciągnięcie czasu to nie jest dowód na nic ponadnaturalnego.
Chcę tu wejść z jednym pytaniem, bo umknęło wcześniej. Goplana wspomniała że to się powtarza. Czy pomiędzy kolejnymi razami jest jakaś regularność? Taki sam czas, takie samo miejsce, taki sam stan emocjonalny? Bo jeśli tak, to otwiera zupełnie inne drzwi interpretacyjne.
To jest bardzo ważna informacja i proszę żebyś zaczęła to zapisywać od teraz. Miejsce jako wspólny mianownik mówi dużo więcej niż pora czy nastrój. Czy wiesz coś o historii tego miejsca? Kto tam był przed tobą?
Ja mam pytanie do Goplany, bo u mnie to było zawsze w różnych miejscach i zastanawiam się czy miejsce naprawdę ma aż takie znaczenie. Czy ktoś miał to samo zjawisko w wielu różnych lokalizacjach?
Tu się robi pytanie o naturę tego co to jest. Bo jeśli coś jest przywiązane do miejsca, to jest jeden typ. Jeśli idzie za konkretną osobą, to drugi. W różnych tradycjach te dwie kategorie mają różne nazwy i różne wyjaśnienia. Jasiek, ty pewnie wiesz więcej o tym rozróżnieniu niż ja.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam takie wrażenie, że wszyscy skupiacie się na tożsamości tego czego się dotyka. Ale nikt nie zapytał jeszcze Goplany o to jak ona się czuje po tych kontaktach. Nie w trakcie, ale po. Czy jest jakieś echo emocjonalne które zostaje?
Dobra, ale ja mam trochę inne doświadczenie i nie wiem czy pasuje do tego co tutaj opisujecie. U mnie po tym zostawał taki dziwny niepokój, nie strach, ale jakby przeczucie że coś się stanie. Czy to znaczy że moje jest innego rodzaju?
Wracając do Goplany i tego pokoju, bo to mi nie daje spokoju. Powiedziałaś że to jeden konkretny pokój najczęściej. Czy to jest sypialnia? Bo zastanawiam się czy to może być związane ze stanem między snem a jawą który wcześniej omawialiśmy, i wtedy miejsce może być po prostu miejscem w którym twój mózg jest w tym konkretnym stanie, a nie że coś jest w tym pokoju jako takim.
A próbowałaś kiedyś świadomie wejść w ten stan w innym pokoju? Nie żeby spać, ale po prostu się położyć i rozluźnić tak jak zasypiasz? To by dało jakiś sygnał czy to kwestia lokalizacji czy twojego stanu.
Słuchajcie, ja tu trochę z innej strony. Czy ktoś w ogóle pytał Goplany kiedy to się zaczęło i czy wtedy w jej życiu działo się coś szczególnego? Stres, zmiana, strata kogoś? Bo czasem takie doświadczenia zaczynają się w momentach kiedy psychika jest jakby bardziej przepuszczalna, i to bez oceniania czy to coś zewnętrznego czy wewnętrznego.
To co teraz napisałaś jest bardzo ważne i chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mama jest teraz jak? Przepraszam że pytam wprost, ale to ma znaczenie dla tego o czym rozmawiamy.
I kontynuuje się po jej wyzdrowieniu?
Goplana, to intuicyjne odczucie że starsza osoba jest ważne. Projekcja też jest ważna, ale to nie znaczy że to wyklucza prawdziwość. Pytam dalej: czy ta starsza osoba którą czujesz to ktoś z rodziny, czy coś obcego?
To rozmazywanie które opisujesz przy próbie dookreślenia mnie bardzo interesuje. Czy ono dotyczy tylko tożsamości tej obecności, czy też na przykład kiedy próbujesz zapamiętać jak dokładnie wyglądało samo dotknięcie?
