Nie wiem nawet od czego zacząć. Babcia zmarła trzy tygodnie temu i od tamtej pory porządkuję jej rzeczy. ostatnio w starym pudle z dokumentami znalazłam fotografię, której nigdy wcześniej nie widziałam. Zdjęcie jest czarno-białe, babcia na nim młoda, może osiemnastoletnia, a obok niej stoi mężczyzna, którego nikt z rodziny nie rozpoznaje. Żadnych podpisów na odwrocie, żadnej daty. Ale to nie jest najdziwniejsze. Moja mama jest pewna, że przeglądała to pudło rok temu i tego zdjęcia tam nie było. Czy ktoś miał coś podobnego?
To bardzo charakterystyczna historia. Zdjęcia, które "pojawiają się" po śmierci bliskiej osoby, to jeden z częstszych motywów w tym temacie. Mnie bardziej ciekawi ta postać obok babci. Czy próbowałaś zapytać dalszą rodzinę? Czasem ktoś starszy coś pamięta, tylko nikt nie myślał, żeby pytać.
A jak wyglądał ten mężczyzna? Mam na myśli, czy coś w jego wyglądzie było charakterystyczne, jakiś szczegół, który mógłby go sytuować w czasie albo miejscu? Bo to może być klucz do całej sprawy.
Zdjęcia nie pojawiają sie same z siebie, tzn. fizycznie. Ale jest cos takiego jak zjawisko materializacji przedmiotów, które są nosicielami energi emocjonalnej. Jak ktoś bardzo mocno jest przywiązany do danej rzeczy to ta rzecz może przez długi czas być jakby poza zasięgiem. Babcia mogła chcieć żebyś to znalazła właśnie teraz. To jest bardzo czesta sytuacja po przejściu.
Słyszałam kiedyś, że zdjęcia to jeden z najsilniejszych nośników energii osoby, która jest na nich uwieczniona. Szczególnie stare fotografie, bo wtedy czas ekspozycji był dłuższy i jakby więcej zostawało. Nie wiem na ile to prawda, ale może dlatego akurat to zdjęcie coś znaczy dla babci i chciała żebyś je miała?
Ten opis "niezałatwionego" jest tu kluczowy. Często kiedy ktoś odchodzi z nieopowiedzianą historią, zostawia ślad właśnie w przedmiotach, które były dla nich ważne. Czy babcia za życia była raczej otwarta na rozmowy o przeszłości, czy zamknięta?
Mam podobną historię, choć nie ze zdjęciem. Po śmierci dziadka znaleźliśmy listy, o których nikt w rodzinie nie wiedział. Okazało się, że miał brata, który emigrował i z którym rodzina zerwała kontakt. Czasem ludzie noszą tajemnice całe życie i dopiero po śmierci wychodzą na jaw. Może ten mężczyzna to ktoś taki?
A może babcia miała kogoś przed dziadkiem? Miłość z młodości albo coś takiego? Rodziny często o tym nie mówią, bo to jakby wstyd albo nie wypada. Moja babcia też nigdy nie mówiła o wojnie, a okazało się że przeżyła mnóstwo dramatycznych rzeczy.
Niemożność mówienia w snach z osobami zmarłymi to jeden z najczęściej opisywanych motywów przy tzw. snach kontaktowych. Nie przesądzam co to jest, ale warto zapytać: czy przed tym snem robiłaś coś z tym zdjęciem, trzymałaś je, oglądałaś?
No i właśnie, zdjęcie jako nośnik wywołało sen. Pisałem wcześniej o energii emocjonalnej i to jest dokładnie ten mechanizm. Stary obiekt, długi kontakt wzrokowy przed snem, efekt jest niemal gwarantowany przy odpowiedniej wrażliwości.
To reakcja mamy jest tu prawie tak ciekawa jak samo zdjęcie. Sceptyczni ludzie zwykle nie odkładają rzeczy pospiesznie i nie zmieniają tematu. Coś ją w tym zdjęciu tknęło.
A może zrób zdjęcie temu zdjęciu i wrzuć tu? Może ktoś rozpozna epokę, strój, albo cokolwiek co pomogłoby ustalić kim jest ten mężczyzna. Bo może wcale nie trzeba szukać energetycznego wyjaśnienia, może to po prostu ktoś konkretny z historii rodziny.
Szczerze? Trochę spokojniej niż myślałam. Dopóki leżało u mamy, miałam wrażenie że coś jest niedokończone. Teraz jest u mnie i nie wiem czemu, ale jakby trochę mniej mnie gniecie.
Ale czy ktoś próbował w ogóle popatrzeć na to zdjęcie czysto praktycznie? Typ papieru, format, może jakiś napis z tyłu? Bo takie stare fotografie często miały na odwrocie pieczątkę zakładu fotograficznego albo odręczny napis. To by przynajmniej dało jakiś punkt wyjścia.
Nie, jeszcze nie próbowałam. Trochę się bałam ruszyć zdjęcie za bardzo, ale może to głupie. Spróbuję dziś wieczorem.
Garnitur i sepia to mogą być lata czterdzieste albo pięćdziesiąte, prawda? Moja babcia miała takie zdjęcia i wyglądały podobnie. Choć nie wiem za dużo o fotografii.
Przypadkowe odkrycia przy starych obiektach nigdy nie są przypadkowe. To zdjęcie pokazało ci ten napis właśnie wtedy gdy byłaś na to gotowa. Mam takie doświadczenie z przedmiotami po bliskich, że one same wybierają moment.
Rozumiem że chcesz ją chronić, ale zastanawiam się czy to nie jest też trochę ochrona siebie przed jej reakcją. Nie mówię tego złośliwie. Po prostu jeśli odkryjesz kim jest ten mężczyzna, to i tak w pewnym momencie będzie trzeba o tym porozmawiać, prawda?
Nie wiem czy wie. Naprawdę. Mama nie powiedziała nic konkretnego, tylko że znalazła to w rzeczach babci i że może chcę zatrzymać. Nie brzmiało to jak coś obciążonego emocjonalnie, ale może po prostu dobrze ukrywa.
Dobrze że nie sugerujesz, to mądre podejście. Ale możesz opisać kształt liter, czy wyglądają na drukowane czy pisane ręcznie? I czy to jest tusz, ołówek, coś innego? To może dużo powiedzieć o tym kiedy i w jakich okolicznościach ten napis powstał.
To pismo z zawijasami to może być tak zwane pismo kancelarne albo po prostu starszy styl szkolny sprzed kilkudziesięciu lat. Moja babcia tak pisała. To spójne z tym co mówiłaś o sepii i garniturze, że to starsze zdjęcie.
Dobra, nie chcę trzymać was w zawieszeniu. Cztery litery na początku wyglądają jak imię, może Jan albo Józef, ale nie jestem stuprocentowo pewna. Drugie słowo może być nazwiskiem albo może to jest jakiś podpis fotografa, nie wiem. Zdjęcie spróbuję wrzucić jutro, muszę znaleźć jak to sensownie sfotografować żeby było widać.
Szczerość czasem działa lepiej niż okrężna droga. Napisz że porządkujesz rzeczy po babci i natknęłaś się na zdjęcie mężczyzny, którego nie znasz, i chciałaś się dowiedzieć czy ona przypadkiem wie kto to. To brzmi normalnie i nie zaczyna rozmowy od żadnego trudnego tematu.
Nie wiem dokładnie. Widziałam je razem kilka razy i nie wyglądały na skonfliktowane, ale też nie było między nimi tej zażyłości co mama miała z babcią. Może właśnie dlatego ciotka mogła słyszeć inne rzeczy, bo była trochę z boku?
Szczerze? Głównie ciekawość. Jakieś przyciąganie żeby się dowiedzieć. Nie ma nic co bym nazwała strachem. Ale jest coś takiego... jak poczucie że to ważne. Nie wiem czy to tłumaczyć nadnaturalnie czy to po prostu normalna ludzka reakcja na tajemnicę.
To rozróżnienie jest ważne i dobrze że je robisz. Ciekawość i poczucie ważności to nie jest automatycznie dowód na cokolwiek, ale też nie przekreśla niczego. Powiedz mi, czy to uczucie jest równe kiedy trzymasz zdjęcie, czy są momenty kiedy jest intensywniejsze, na przykład o konkretnej porze dnia?
Spróbuję dziś wieczorem z tym oświetleniem od strony nadruku. I chyba napiszę do ciotki, bo im dłużej o tym myślę tym bardziej wydaje mi się że to ma sens. Może ona po prostu powie kto to i cała zagadka się rozwiąże. Choć z drugiej strony trochę mi żal żeby się rozwiązała tak zwyczajnie.
