To nie jest kwestia liczby, tylko jakości reakcji. Jedna osoba, która wie, że pokój jest dziwny i tam wchodzi - to mało. Dwie osoby bez kontekstu, podobna reakcja w tym samym miejscu - to już coś. Trzy to wzorzec.
Tak, to kolega z pracy, nie ktoś z rodziny ani bliski przyjaciel. Znamy się może dwa lata.
A ten kolega jest w ogóle otwarty na takie tematy, czy raczej sceptyczny? Bo jeśli jest sceptyczny i coś poczuje, to moim zdaniem będzie mocniejszy sygnał niż od kogoś kto w to wierzy.
To niechęć sama w sobie jest informacją. Nie każdy dyskomfort to strach. Czasem to po prostu ciało sygnalizujące żeby nie wchodzić, bez jasnego powodu. Byłoby ciekawe wiedzieć, czy ta niechęć wzrosła od kiedy zacząłeś o tym myśleć, czy była taka sama zanim.
To może być ważne. Długotrwały brak naturalnego światła i słabej cyrkulacji powietrza potrafi fizycznie wpływać na samopoczucie w miejscu. Nie mówię, że to wyjaśnia wszystko, ale jako jedna ze zmiennych warto to mieć w głowie. Jak byś odsłonił to okno i przewietrzył pokój, czy widzisz możliwość żeby tam posiedzieć przez pół godziny?
Dobra, to spróbuję to zrobić jeszcze dziś wieczorem. Odsłonię to okno i zobaczę co się stanie. Trochę głupio powiedzieć, że mam opory nawet przed tym, ale mam. Jak to zrobię, to dam znać.
Powiem szczerze, że mnie ciekawi co poczujesz, jak tam wejdziesz z intencją. Bo to jednak inaczej niż wpaść po karton. Czy ta lampka sufitowa jest mocna, czy raczej słaba? Pytam bo to też robi różnicę w odbiorze przestrzeni.
To ciekawe, że nie wiesz kiedy to się zaczęło. Czy ktoś mieszkał tam przed tobą? Albo czy wiesz coś o historii tego mieszkania? Pytam bo jak nie ma wyraźnego momentu, kiedy coś się zmieniło, to może to coś jest tam od dawna, niezależnie od ciebie.
Opis "presja" albo "ciężar" pojawia się dość często w kontekście miejsc, które mają jakiś ładunek. Nie mówię od razu o niczym nadprzyrodzonym, ale to specyficzne słowo. Większość ludzi gdy mówi o swoim własnym lęku, mówi o niepokoju, nerwowości. Presja to opis zewnętrzny. Warto to zapamiętać.
