Mam taki jeden pokój w mieszkaniu, sypialnia gościnny, i za każdym razem jak tam wchodzę, czuję jakiś dziwny niepokój. Nie ma tam nic szczególnego, normalne meble, okno, nic strasznego. Ale czuję się tam nieswojo, jakby ktoś na mnie patrzył albo jakbym był nieproszonym gościm. Mieszkam tu od jakichś trzech lat i to uczucie nigdy nie minęło. Zastanawiam się czy to może być coś paranormalnego czy po prostu własne przewrażliwienie. Ktoś miał coś podobnego?
U mnie jest podobnie z łazienką na górze, ale to już inna historia. Chciałam zapytać - ten pokój, to jest nowy dla ciebie, tzn. czy wcześniej tam ktoś mieszkał? Bo mi się zawsze wydawało, że takie uczucia są mocniej związane z historią miejsca niż z samym pomieszczeniem.
Ja też miałam coś takiego w starym domu rodziców. Jeden pokój zawsze był inny, jakby chłodniejszy, mimo że ogrzewanie działało tak samo. Nikt z rodziny nie chciał tam przebywać, ale wszyscy mówili, że to ich wyobraźnia. Dopiero po latach mama przyznała, że ona też to czuła od lat.
Historia miejsca jak najbardziej może mieć znaczenie, ale zanim się od razu pójdzie w stronę duchów, chciałabym zapytać o kilka rzeczy. Jak ten pokój jest ustawiony względem reszty mieszkania? Czy jest tam może inaczej wentylowany, czy słyszysz z niego jakieś dźwięki których nie słyszysz w innych pokojach?
Ja bym się skupiła na tej historii budynku. Lata 70, stary blok - to może być kilkanaście rodzin, które tam mieszkały przez te wszystkie dekady. Różne losy, różne dramaty. Czy jest jakiś sposób żeby dowiedzieć się więcej o tym co się tam działo?
A czy w tym pokoju był kiedyś inny wystrój albo inne meble? Słyszałam że przedmioty też mogą zatrzymywać energie i czasem zmiana wyposażenia już coś zmienia.
A te kartony - są z poprzedniego miejsca zamieszkania? Skąd w ogóle pochodzą rzeczy które tam stoją, bo mówiłeś że meble nowe, ale kartony to inna sprawa.
O, to jest bardzo konkretny pomysł. Sama bym tak nie wpadła, ale to ma sens - żeby sprawdzić czy uczucie jest przypisane do pokoju czy do tego co w nim stoi.
Dobry plan, ale powiem jedno - niezależnie co wyjdzie z tym eksperymentem, warto to zrobić metodycznie. Czyli wynieś kartony, poczekaj kilka dni, obserwuj. Nie jedną noc. Miejsca mają swoją dynamikę i jeden wieczór to za mało żeby cokolwiek ocenić.
Ja bym mimo wszystko sprawdził tę wentylację, bo stare budynki potrafią zaskoczyć. Ale nawet jeśli to wykluczone, to ta zbieżność z siostrą robi wrażenie. Wy oboje niezależnie unikaliście tyłem do tych drzwi - to nie jest przypadek.
Urząd gminy, archiwum, księgi wieczyste - to jest żmudne ale wykonalne. Albo po prostu starsi sąsiedzi, ci co mieszkają tu od początku. Oni często wiedzą rzeczy których nie ma w żadnym dokumencie. Nie namawiam że to jest priorytet, ale warto mieć ten kawałek układanki.
A co jeśli wyniesie te kartony i uczucie zostanie? To wtedy co, oczyszczanie całego pokoju? Jak to w ogóle wygląda, bo nigdy nie miałam nic podobnego i zastanawiam się jak to się robi w praktyce.
Mam pytanie praktyczne - kiedy wynosić te kartony? Bo nie chcę tego robić sam, wolałbym żeby ktoś był w mieszkaniu. I czy wynosić do piwnicy czy całkowicie poza budynek?
To dobre pytanie. Jeśli chcemy sprawdzić czy uczucie jest związane z tymi konkretnie rzeczami, to powinny wyjść całkowicie, nie do piwnicy tego samego budynku. Piwnica to nie jest "poza zasięgiem".
Mam kolegę który wie o tym wszystkim, on zresztą sam zaproponował żeby przyjść. Tyle że on jest kompletnym sceptykiem, będzie komentował przez cały czas. Nie wiem czy to problem.
Może nie tłumacz mu że to eksperyment paranormalny, tylko powiedz że chcesz sprawdzić czy zmiana w pokoju coś da i chcesz mieć jego opinię. Bez całego kontekstu. Wynik będzie czystszy.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i cały czas myślę o jednej rzeczy - czy to uczucie jest zawsze tak samo silne, czy były momenty kiedy było słabsze? Bo jeśli zmienne, to co je nasilało?
I przy otwartych oknach versus zamkniętych. Stare budownictwo może mieć naprawdę dziwną akustykę i cyrkulację powietrza, która robi różnicę o różnych porach dnia.
I przy otwartych oknach versus zamkniętych. Stare budownictwo może mieć naprawdę dziwną akustykę i cyrkulację powietrza, która robi różnicę o różnych porach dnia.
Kartony są tam chyba z trzy lata. Uczucie... szczerze nie wiem kiedy się zaczęło, bo przez długi czas po prostu unikałem pokoju i nie analizowałem dlaczego. Dopiero kiedy ktoś inny zareagował, zacząłem się nad tym zastanawiać.
To ważna informacja - że unikałeś zanim zdałeś sobie z tego sprawę. To nie jest reakcja na coś co sobie wmówiłeś, bo w ogóle nie konstruowałeś wtedy żadnej narracji. Ciało reagowało przed głową.
Mieszkam tu od czterech lat, wcześniej to mieszkanie było wynajmowane przez kogoś innego. O poprzednich lokatorach nie wiem praktycznie nic. Pokój od początku był składzikiem, nigdy nie miał innej funkcji odkąd tu jestem.
A jak się oczyszcza takie naładowanie miejsca? Pyta z ciekawości, bo słyszałam różne rzeczy.
Nie rozmawiałem z nią o tym więcej. Ona i tak jest przekonana że coś jest nie tak z tym pokojem, ale jednocześnie nie chce o tym gadać, bo mówi że to ją niepokoi. Więc zostawiłem to.
Ciekawe, że ona nie chce drążyć, a ty zacząłeś szukać odpowiedzi. Czy ona w ogóle wróciła do tego pokoju po tamtym razie kiedy tak zareagowała?
To dobrze. Nie mów mu gdzie jest ten pokój, niech sam chodzi po mieszkaniu. Jeśli coś poczuje, to przy wejściu do konkretnego miejsca. To nie jest żaden duży eksperyment, ale da jakiś punkt odniesienia.
Rozumiem tę logikę. Ile takich punktów byłoby dla was przekonujące? Bo zastanawiam się, od kiedy zaczyna się coś, co warto traktować poważnie.
