Nie wiem czy to właściwe miejsce, ale od jakiegoś czasu słyszę dziwne dźwięki dochodzące ze ścian. Nie rury, nie myszy - coś innego. Jakby mruczenie albo bardzo ciche głosy, których nie można zrozumieć. Najgłośniej słychać to wieczorami, szczególnie w sypialni przy oknie. Budownictwo z lat 70., mieszkam tu od kilku lat i nigdy wcześniej czegoś takiego nie było. Ktoś miał podobne doświadczenia?
O, ja też kiedyś słyszałam coś takiego w starym domu babci. Myślałam że to rury, ale rury tak nie brzmią. Twoje opisanie "mruczenia" bardzo mi to przypomina. A mówiłaś że to nowe, kiedy mniej więcej zaczęło się pojawiać?
Zanim pójdziemy w kierunku nadprzyrodzonym - budownictwo z lat 70. potrafi robić naprawdę dziwne rzeczy akustycznie. Płyty betonowe, stare instalacje, kavernowe przestrzenie między ścianami. Czy rozmawiałaś z sąsiadami? Czasem dźwięk z radia w mieszkaniu obok przechodzi przez ściany tak, że brzmi jak niewyraźny szept.
Regularność... właściwie tak, najczęściej między 21 a 23. Ale nie zawsze, zdarzało się też w środku nocy. Sąsiadów zapytałam, nic nie słyszą. Za ścianą jest starsze małżeństwo, o tej porze raczej śpią.
To z tym "ciszej w powietrzu" jest ciekawe. Czy możesz powiedzieć coś więcej - taka cisza jakby z zewnątrz też coś cichło, czy to cisza wewnętrzna, w głowie?
Hej, czytam i mam podobną historię. U mnie to nie ściany tylko sufit, ale też coś jakby odległy głos. Raz nagrałem telefonem i odtwarzając przez słuchawki usłyszałem coś jakby sylaby. Serio. Może spróbuj nagrać?
Czytałem że w niektórych tradycjach głosy w ścianach są traktowane jako echa miejsca, nie odwiedziny. Jakby ściany "pamiętały" dźwięki i oddawały je w określonych warunkach. Nie twierdzę że tak jest, ale ta koncepcja jest ciekawa jeśli chodzi o budownictwo z konkretnym wiekiem.
Blok ma pewnie z czterdzieści lat, więc różne rzeczy musiały się tu dziać. Ale nie mam pojęcia o historii konkretnie tego mieszkania. Jak bym mogła to sprawdzić? Serio pytam, nie mam doświadczenia z takimi rzeczami.
spółdzielnia albo zarządca budynku mają często dokumenty lokatorów. Nie wiem czy dadzą takie informacje, ale warto zapytać. Albo sąsiedzi - ci starsi, którzy mieszkają długo, wiedzą zazwyczaj kto tu żył i co się tu działo. Rozmawiałaś już z nimi o czymś innym niż same dźwięki?
Ze starszym małżeństwem tylko tyle co mówiłam. Ale jest jeszcze pani z parteru, chyba mieszka tu od początku. Nigdy z nią nie rozmawiałam o niczym poza "dzień dobry". Trochę niezręcznie przyjść z takim pytaniem.
A jak nagranie nie wychwyci nic, to co to znaczy? Że to autosugestia? Pytam bo u babci też nic nie nagrywaliśmy i nie wiem czy brak nagrania coś by w ogóle dowiódł.
Czytałem że silne emocje mogą zostawać w przestrzeni i potem manifestować się jako dźwięki albo odczucia. Ale szczerze nie wiem jak to odróżnić od zwykłego stresu. Czy jest jakiś sposób żeby to rozróżnić?
ma sens i to jest ważna obserwacja. Kiedy się ruszamy, generujemy własne dźwięki i tłumimy odbiór. Ale też - w ruchu jesteśmy bardziej "tu", mniej podatni na pewne rzeczy. Nie przesądzam co to znaczy w twoim przypadku, ale warto to notować.
Czytałem gdzieś że nocne słyszenie głosów w ścianach jest kojarzone z tym że w dzień jesteśmy zbyt zajęci żeby to rejestrować. Ale też że niektóre energie są aktywniejsze w nocy. Nie wiem które wyjaśnienie jest bardziej trafne szczerze.
U mnie też się urywały jak wchodziłem do pokoju. I właśnie to mnie najbardziej niepokoiło, bo rury albo sąsiedzi nie milkną dlatego że gdzieś wchodzisz.
Ale jak rozróżnić te dwa scenariusze? Bo to chyba ma znaczenie jeśli chodzi o to co z tym zrobić, nie?
Okej, słyszę was. Zrobię nagranie dziś w nocy, bo zwykle te dźwięki zaczynają się koło pierwszej w nocy. Mam pytanie - czy telefon wystarczy, czy powinnam mieć coś lepszego? I gdzie go ustawić, bo nie wiem czy blisko ściany, czy gdzieś pośrodku pokoju.
Telefon wystarczy na początek, byle miał sensowny mikrofon. Ustaw go jak najbliżej ściany, z której pochodzi dźwięk. Koniecznie w trybie lotniczym, bo sygnał sieci potrafi robić zakłócenia na nagraniu i potem nie wiadomo co jest czym.
Moje były latem, więc niekoniecznie tylko jesień. Chociaż może zależy od budynku.
U babci też samo cichło po kilku minutach. Nigdy nie trwało całą noc. Zastanawiam się czy to ma jakieś znaczenie, że jest jakby jakiś czas a potem koniec.
Link do nagrania: soundcloud.com/kappi_sounds/sciany. Jakość nie jest najlepsza, nagrywałem telefonem przyłożonym do ściany. Około 40 sekundy zaczyna się ten fragment. Słuchacie i piszcie co słyszycie, bo nie chcę sugerować z góry.
A czy jest jakaś tradycja która mówi konkretnie o głosach w ścianach jako osobnej kategorii? Bo duchy to jedno, ale ściany jako miejsce mają chyba swoją specyfikę. Coś między przestrzenią a zaświatami.
Nie mam tu nic do zaakceptowania ani odrzucenia. Ale żeby nie mieszać zmiennych - jeśli chcesz nagrywać to nagraj najpierw bez żadnej interwencji, a potem jeśli chcesz coś powiedzieć do ściany to zrób to osobnego wieczoru. Inaczej nie będziesz wiedzieć co wpłynęło na wynik.
