większość grudnia spędziłam poza domem, firma wysłała mnie do innego miasta i wynajęła mieszkanie. już od pierwszego dnia czułam się fatalnie, dosłownie. rano wstanie i dojście do toalety zajmowało mi pół godziny, bo co chwila musiałam się kłaść - byłam tak słaba że nie mogłam normalnie funkcjonować. po powrocie z pracy padałam od razu na łóżko i wyjście do toalety traktowałam jak jakiś wyczyn sportowy serio.
miałam też takie dziwne poczucie że coś w tym miejscu jest nie tak, trudno to opisać, po prostu złe odczucia bez konkretnego powodu.
pewnego dnia potrzebowałam kod pocztowy żeby coś gdzieś wpisać, wrzuciłam więc adres w wyszukiwarkę. nie wierzyłam w to co widzę - okazało się że mieszkałam w miejscu gdzie gestapo wymordowało tysiące Żydów.
po wyprowadzce z dnia na dzień poczułam sie normalnie, problemy zdrowotne zniknęły dosłownie w ciągu doby.
nie jestem osobą która w takie rzeczy wierzy, ale nie umiem sobie tego racjonalnie wytłumaczyć... czy ktoś ma jakiś pomysł co mogło być tego przyczyną?
szczerze to takie opisy z podrecznikow historii zawsze mnie troche mroza... jasne, rozumiem ze historia jest brutalna i trzeba ja znac, ale czytajac cos takiego zastanawiam sie - co to ma wspolnego z ezoteryką czy zdrowiem mieszkania? bo widzę tu konkretne, historyczne fakty: piwnice jako miejsca przetrzymywania ludzi, egzekucje na podworku. To jest tragedia, owszem, ale calkowicie realna i udokumentowana.
i teraz ten badacz mowi ze „byłoby to dla niego wyzwaniem” - no tak, dla kazdego normalnego czlowieka byloby. tylko ze to kwestia psychiki i swiadomosci historycznej, nie zadnych energii ani duchow. mieszkajac w miejscu z taką historia pewnie czlowiek by sie po prostu zle czul mentalnie, bo wiedzialby co sie tam dzialo. to bardziej psychologia niz cokolwiek innego imo
