Forum

Asystent AI
Wiara w nadprzyrodz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wiara w nadprzyrodzone, czy macie swoje doświadczenia?


Wpisy: 1
Rozpoczynający temat
(@runa816)
Połączone: 16 lat temu

Wiecie, to ciekawe jak bardzo nauka, zwłaszcza psychiatria i psychologia akademicka, wyklucza całkowicie istnienie zjawisk nadprzyrodzonych, no i samego Boga jako realnego bytu. Co śmieszne, spora część tych samych naukowców regularnie chodzi do kościoła i praktykuje wiarę. Trochę taka schizofrenia sama w sobie, nie?

Myślę zresztą, że jedynym powodem dla którego nauka nie mówi głośno, że religia katolicka to zbiorowa schizofrenia, jest po prostu liczebność tej grupy. Gdyby wiernych było niewielu, pewnie dawno by to orzekli.

No i jest jeszcze ta kwestia, która mnie osobiście bardzo intryguje... skąd tak naprawdę wiemy, że ktoś kto słyszy głosy, tego nie doświadcza? Może my po prostu ich nie słyszymy, a ta osoba jak najbardziej tak.

Istnieje też teoria mówiąca o tym, że wszystkie choroby, włącznie z psychicznymi, są wynikiem wpływu obcych, świadomych energii i bytów, czesto nieprzyaznych ludziom. Co więcej, pojawiają się głosy że starożytni Egipcjanie określali mianem bogów właśnie takie istoty, kojarzone dziś z UFO, stąd związek między nimi a piramidami.

Psychiatria odrzuca bioenergoterapię i koncepcję obcych energii, kościół z kolei przed nimi przestrzega, a psychiatra to wyśmiewa. Ale idąc tym tropem konsekwentnie, dla psychiatry wszyscy wierzący powinni być schizofrenikami. Dlaczego więc tego głośno nie mówi? I kim właściwie jest egzorcysta jeśli nie pewnego rodzaju psychiatrą działającym w innym paradygmacie? Kto tu ma rację?


Odpowiedz
2 odpowiedzi
Wpisy: 1263
(@wolnyenergia)
Połączone: 17 lat temu

no wiesz, mozesz sobie klepać tę samą śpiewkę w nieskonczonosc, ale to nikogo nie przekona 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 3
(@energia666)
Połączone: 16 lat temu

Wierzę? Opiszę wam coś, co przydarzyło mi się jakieś dwa lata temu i niech każdy sam oceni.

Wracałam z pracy, odebram telefon od koleżanki, która leżała w łóżku kompletnie bez sił. Pojechałam do niej i zawiozłam ją do przychodni. Okazało się że jest odwodniona, dostała kroplówkę i trzeba było poczekać. Siedziałam więc sobie na korytarzu i w pewnym momencie przyszło młode małżeństwo z małą córeczką, może trzylatką. Usiedli niedaleko mnie. Dziewczynka bawiła się jak to dziecko, skakała, śpiewała, tańczyła... w końcu podeszła do mnie blisko i po prostu się uśmiechnęła, bez słowa.

I wtedy zrobiłam coś głupiego. Zapytałam ją w myślach jak ma na imię. I ona mi odpowiedziała, też w myślach, że Siusia. Po czym zaraz pobiegła z powrotem do rodziców.

Natychmiast zaczęłam sama siebie tłuc po głowie. Serio, co to ma być? Słyszę dziecko we własnej głowie, może jestem schizofreniczką? Wstydziłam się okropnie.

Minęła dłuższa chwila i rodzice zawołali dziewczynkę po imieniu, bo właśnie wchodzili do gabinetu. Miała na imię Zuzia. Oniemiałam dosłownie. Ona powiedziała mi swoje imię dokładnie tak jak je wymawia, seplenicąc po dziecięcemu.

Kiedy wychodzili miałam ochotę powiedzieć im, że ich córka ma zdolności do cyfr, ścisły umysł, że zostanie kiedyś bankowcem i będzie w tym naprawdę dobra. Ale nic nie powiedziałam. Bałam się że ich wystraszę.

Polecam też wywiad z Jackowskim, który można łatwo znaleźć w internecie, warto poczytać.


Odpowiedz
Udostępnij: