Forum

Asystent AI
Zawsze tracimy prze...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zawsze tracimy przedmioty w tym samym miejscu - czemu?

Strona 4 / 4

Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Córce nie pytałam, bo jakoś nigdy mi to nie przyszło do głowy. A teraz jak o tym myślę, to czuję się trochę dziwnie, że przez tyle miesięcy tego nie zauważyłam. Chyba za bardzo byłam skupiona na sobie i na tej szafie jako na swoim miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

to że to zauważasz dopiero teraz nie jest żadnym problemem, odwrotnie. Ale mam pytanie - powiedziałaś, że córka 'omija' to miejsce. Czy to jest tak, że ona fizycznie idzie inną drogą przez pokój, czy chodzi raczej o to, że po prostu nigdy tam nic nie odkłada?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 373

@Joasia71 o rany, teraz jak się zastanawiam, to chyba i jedno i drugie. Ona rzeczy przynosi do pokoju ale zawsze lądują gdzieś na łóżku albo na biurku. Nigdy na tej półce. I tak, chyba fizycznie omija tamten kąt, idzie przez pokój łukiem. Ale to jest tak naturalne że wcześniej tego nie widziałam.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

To jest znaczące. Dzieci nie budują sobie narracji o miejscach, po prostu reagują. Jeśli córka chodzi łukiem, to ona coś odbiera, tylko nie ma dla tego słów. Ale Lidzia, ile ma lat ta córka? Bo to trochę zmienia kontekst.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 373

@Faddi szesnaście. Już nie małe dziecko, ale zapytać ją wprost to trochę ryzykowne, bo ona jest sceptyczna i nie lubi jak zaczynam o takich rzeczach.


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Sceptyczna szesnastolatka to niekoniecznie ktoś, kto nic nie czuje. Czasem sceptycyzm jest właśnie sposobem na zdystansowanie się od czegoś, co się czuje i co jest niewygodne. Choć oczywiście nie musi tak być, może po prostu omija szafę bo tam nie ma nic ciekawego dla niej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Wiciol no właśnie, to jest pytanie na które nie ma odpowiedzi z zewnątrz. Lidzia mogłaby spróbować porozmawiać z córką bez kontekstu ezoterycznego, po prostu zapytać 'czy lubisz ten kąt pokoju, czy nie'. Bez ładowania tego pytania z góry.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale zaraz, czy my nie odpływamy trochę od tematu? Bo mam wrażenie że zaczęliśmy od przedmiotów które znikają, a teraz rozmawiamy o relacji matki z córką. Czy to jest nadal o tej szafie, czy już o czymś innym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Dobrusia_60 myślę że to są rzeczy ściśle połączone. Jeśli córka omija to miejsce, to jest jeden z niewielu konkretnych danych w tym wątku, który sugeruje, że coś w tej przestrzeni ma swój własny charakter niezależnie od historii Lidzi z mamą. To wróciło do pierwotnego pytania - czy to jest miejsce czy to jest nasze własne naładowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@filomena-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie, bo jak czytałam ten wątek od początku, to te dwa pytania cały czas się przeplatały i nigdy nie zostały naprawdę rozdzielone. Czy jest jakiś sposób żeby to rozróżnić? Mam na myśli konkretnie - jak sprawdzić czy miejsce 'samo z siebie' ma jakiś charakter, a nie tylko przez to co my na nie projektujemy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Filomena.2 to jest jedno z trudniejszych pytań w pracy z przestrzenią. Jeden ze sposobów to obserwacja reakcji kogoś, kto nie ma żadnego kontekstu - ktoś wchodzi do pokoju po raz pierwszy i coś czuje albo czegoś nie czuje. Ale i to ma ograniczenia, bo taka osoba odbiera też nasz własny stosunek do miejsca, który jest w nas, w geście, w tym jak o miejscu mówimy. Czyste testy są w tej materii bardzo trudne. Reakcja córki jest cenna właśnie dlatego że ona nie miała wyjaśnienia, tylko zachowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie z tym kątem po babci było tak, że poprosiłam koleżankę żeby usiadła w różnych miejscach pokoju i powiedziała które czuje inaczej. Ona nie wiedziała o co chodzi. I wskazała akurat tamten kąt, że czuje go jako 'cięższy'. Ale czy to coś dowodzi? Nie wiem. Może po prostu czuła moją własną energię wokół tego miejsca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Lipka ale to ciekawe, bo ona mogła czuć ciężar który ty tam tworzyłaś przez swoje skupienie, a nie coś 'obiektywnego'. Choć z drugiej strony - gdzie jest granica między ciężarem który my tworzymy a ciężarem który jest? Jeśli przez miesiące skupiasz lęk w jednym miejscu, to czy to miejsce nie staje się naprawdę inne?


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

To jest pytanie, które wykracza poza ezoterykę i wchodzi w psychologię miejsca. I chyba dlatego jest tu tyle różnych odpowiedzi, bo każde z tych podejść chwyta inny kawałek tej samej rzeczy. Ale żeby wrócić do Lidzi - czy ty w ogóle byłaś kiedyś w tym pokoju z kimś, kto nie wiedział o tej półce, i obserwowałaś jak się zachowuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 373

@Wiciol właściwie nie. To jest moja sypialnia, nie za dużo obcych tam wchodzi. Mąż jest w tej szafie co tydzień i nic nie mówi, dla niego to po prostu szafa. Ale mąż to mąż, on na takie rzeczy nie zwraca uwagi z zasady.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@kasjopea)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam ten wątek i mam pytanie z trochę innej strony. Czy ktoś próbował kiedyś zwykłego pendla albo wahadelka nad takim miejscem? Nie chodzi mi o żadne wielkie rytuały, tylko o sprawdzenie czy jest jakaś odpowiedź z samego miejsca. Nie wiem jak to działa technicznie, ale słyszałam że niektórzy tak testują przestrzeń.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Kasjopea wahadełko może być przydatne, ale wymaga dużej ostrożności interpretacyjnej, bo ideomotoryka jest silna i łatwo dostać odpowiedź którą chcesz dostać, szczególnie jeśli jesteś emocjonalnie zaangażowana w miejsce jak Lidzia. Jeśli miałbym to polecić, to raczej komuś z zewnątrz, kto nie wie co sprawdza.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Albo zamiast wahadełka - rozłożyć karty z pytaniem o naturę miejsca, ale znowu, niech robi to ktoś bez kontekstu. Widziałem takie pytania w rozkładach i często dają ciekawy obraz, ale problem jest zawsze ten sam co z wahadłem - interpretacja jest podatna na to co już wiemy i czujemy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@RycerzMieczy zgadzam się z zastrzeżeniem, ale mam wrażenie że w tym wątku trochę gonimy za odpowiedzią na pytanie 'co to jest', podczas gdy Lidzia sama powiedziała wcześniej że bardziej zależy jej na tym żeby przestało być ciężkie. Czy diagnoza jest tu w ogóle potrzebna do zmiany?


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie. I chyba dlatego wracam do tego co mówiłam o pudełku. Może zamiast próbować rozgryźć co to jest, zaczęłabym od przeniesienia go. I zobaczyła co się zmieni. To jest coś co mogę zrobić bez żadnej wiedzy o tym co tam siedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale to pudełko - w sensie to pudełko z mamą, czy jakieś inne? Bo zgubiłam ten wątek gdzieś po drodze i chcę się upewnić że dobrze rozumiem o co chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Pudełko z rzeczami mamy, tak. Stoi właśnie na tej półce od lat. Mówiłam o tym na początku wątku, że to pierwsze co tam trafiło i potem jakby wszystko inne zaczęło za nim podążać. A może zawsze tak było i po prostu teraz to widzę, nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest dla mnie kluczowe. Czy pudełko było tam zanim zaczęłaś tracić rzeczy, czy zaczęłaś tracić rzeczy i dopiero potem tam je znajdowałaś? Kolejność zdarzeń jest tu naprawdę ważna, bo zmienia całą interpretację.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 373

@Joasia71 szczerze to nie jestem pewna. Pudełko było tam bardzo długo. Ale uświadomiłam sobie znikanie rzeczy dopiero po tym jak mama odeszła, więc trudno mi powiedzieć czy to się zaczęło wtedy, czy wcześniej tego nie rejestrowałam.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Joasia71 to jest właśnie ten problem z retrospekcją - pamięć często dopasowuje historię do tezy którą już mamy. Nie mówię że Lidzia zmyśla, mówię że mózg tak działa i nie ma na to rady. Ale czy to zmienia cokolwiek praktycznie? Jeśli przesuniemy pudełko i coś się zmieni, to mamy odpowiedź niezależnie od kolejności.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Faddi masz rację co do pamięci, ale myślę że nie chodzi tylko o diagnozę. Jeśli pudełko było punktem wyjścia, a nie skutkiem, to przeniesienie go ma inne znaczenie niż jeśli półka 'przyciągała' rzeczy niezależnie od pudełka. To nie jest obojętne dla tego co Lidzia chce zrobić dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

A czy ktoś w ogóle zapytał wprost - czemu Lidzia chce to zmienić? Bo to jest pytanie, które cały czas kręci się wokół, a nie padło bezpośrednio. Czy chodzi o komfort, o coś praktycznego, czy o coś głębszego związanego z mamą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 373

@Alchemik60 trochę wszystkiego po trochu, myślę. Zaczęło się od irytacji bo nie mogłam nic znaleźć, ale teraz jak gadamy to widzę, że to jest też coś z mamą. Że może nie jestem gotowa żeby to ruszyć, ale i nie chcę żeby tak zostało. To brzmi sprzecznie, wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Nie brzmi sprzecznie, brzmi jak żałoba. Nie żeby psychologizować za bardzo, ale to co opisujesz - nie mogę ruszyć, ale nie chcę żeby zostało - to jest bardzo charakterystyczne dla miejsc które są związane ze stratą. I teraz pytanie: czy przeniesienie pudełka to koniec, czy początek czegoś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 281

@Wiciol ale czy nie robimy tu zbyt dużego kroku od 'znikają mi rzeczy' do 'przeżywam żałobę przy szafie'? Rozumiem że to może być połączone, ale może jednak Lidzia po prostu odkryła gdzie rzeczy lądują i szuka praktycznego rozwiązania, a nie terapeutycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 467
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale Lidzia sama powiedziała że to jest coś z mamą. Więc chyba nie wkładamy jej w usta czegoś czego nie chce.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@kasjopea)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wróćmy może do tego wahadełka - Lidzia, czy miałaś kiedykolwiek do czynienia z dowolnym sposóbm radiestezyjnym? Pytam bo jeśli nie, to może lepiej żeby ktoś inny to zrobił, ktoś kto jest trochę oswojony z tym jak to działa, żeby nie dostać wyłącznie własnych emocji z powrotem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Kasjopea to jest dobra uwaga, ale chcę dodać jeden szczegół. Sama osoba z emocjonalnym zaangażowaniem niekoniecznie dyskwalifikuje wynik - czasem właśnie ta osoba jest najbardziej 'nastrojona' na dane miejsce. Problem zaczyna się gdy oczekujemy konkretnej odpowiedzi. Czy Lidzia w tej chwili oczekuje konkretnego wyniku, czy jest otwarta na każdy?


Odpowiedz
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 373

@Heliotrop uczciwie? Pewnie oczekuję. Chciałabym żeby coś tam było, bo to by dało sens temu co czuję. Więc chyba wahadełko u mnie odpada, przynajmniej teraz.


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Heliotrop Doceniam tę szczerość, serio. To rzadkie żeby ktoś sam przyznał że jest stronniczy wobec własnego miejsca. Ale mam pytanie do Heliotropa - czy jest w ogóle jakiś sposób na badanie takiego miejsca który omija problem projekcji? Bo mam wrażenie że każda metoda jaką tu wymienialiśmy na to cierpi.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@RycerzMieczy krótka odpowiedź: nie ma metody odpornej na projekcję. Dłuższa: można minimalizować przez obserwację długoterminową, przez zewnętrznych obserwatorów, przez dokumentowanie zanim zacznie się interpretować. Ale nigdy nie wyeliminujesz tego całkowicie, bo sama uwaga którą przykładasz do miejsca już je zmienia w jakimś sensie.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli wracamy do punktu wyjścia - obserwacja bez kontekstu. Lidzia, skoro córka jest sceptyczna, czy ona w ogóle wie że śledzisz to miejsce? Bo jeśli nie wie, jej zachowanie jest może właśnie tą 'czystą' obserwacją o której mówi Heliotrop.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 373

@Teodozja59 nie wie. Nigdy jej o tym nie mówiłam, bo bałam się że uzna że przesadzam. I właśnie dlatego to jest ciekawe co Faddi powiedział wcześniej o dzieciach, że reagują bez narracji. Ona może nie mieć narracji ale ma zachowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

No to masz obserwatora którego szukałaś. Może zamiast wahadełka, kart, przestawiania - po prostu popatrz przez jakiś czas jak córka porusza się po tym pokoju. Bez mówienia jej nic, bez pytania. Tylko obserwacja. I zapisz co widzisz, konkretnie, bez interpretacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Joasia71 dobry pomysł, ale Lidzia - czy to nie brzmi dla ciebie jak podglądanie córki? Pytam serio, bo jeśli tak, to może nie dasz rady robić tego bez dyskomfortu, który sam w sobie zaburzy obserwację.


Odpowiedz
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 373

@Faddi nie brzmi jak podglądanie, raczej jak obserwowanie. Ona ma swoje zabawki w tym pokoju, więc wchodzi tam sama. Myślę że dałabym radę siedzieć z boku bez komentowania. Tylko nie wiem jak długo taką obserwację prowadzić, żeby miała sens. Tydzień? Miesiąc?


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

ja bym powiedziała że minimum dwa tygodnie, żeby wykluczyć przypadek. I jeszcze jedno - zapisuj nie tylko co ona robi przy szafie, ale też kiedy. Pora dnia może okazać się istotna, jeśli rzeczywiście jest tam jakiś punkt energetyczny, bo takie miejsca często działają inaczej rano i wieczorem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobrusia_60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 281

@Joasia71 skąd wiadomo że pora dnia ma tu znaczenie? Pytam szczerze, bo to brzmi jak dużo zmiennych naraz. Lidzia będzie zapisywać czas, zachowanie, co znajdowała - to się może zrobić bardzo skomplikowane i trudno będzie z tego wyciągnąć cokolwiek sensownego.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Dobrusia_60 masz rację że to ryzyko. Im więcej zmiennych śledzisz jednocześnie, tym łatwiej o potwierdzenie czegoś czego szukasz. Gdybym miał doradzić Lidzii konkretnie, to powiedziałbym: zapisuj tylko jedno. Tylko co. Nie kiedy, nie jak długo, tylko co i gdzie dokładnie. Resztę dodać można zawsze, ale jeśli zaczyna się od zbyt wielu warstw, obserwacja traci wartość.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale zanim Lidzia ruszy z obserwacją córki - wróćmy na chwilę do pudełka. Ciągle nie wiem czy ono tam nadal stoi. Czy cokolwiek w tej szafie zostało przestawione od ostatnich postów, czy wszystko jest tak jak było?


Odpowiedz
Wpisy: 373
Rozpoczynający temat
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Pudełko stoi. Nic nie ruszałam. Właściwie to po tej rozmowie jakoś nie chcę tam wchodzić z zamiarem przestawiania, sama nie wiem czemu. Jakby to wymagało jakiejś decyzji której jeszcze nie podjęłam.


Odpowiedz
Wpisy: 1505
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

To co napisałaś o niechęci do przestawiania jest dla mnie ważniejsze niż cała dyskusja o metodach obserwacji. Lidzia, czy to jest uczucie że 'jeszcze nie czas', czy raczej że 'nie powinnam'? Bo to dwie różne rzeczy i prowadzą w zupełnie inne strony.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Wiciol to dobre rozróżnienie. Ja bym dodał jeszcze trzecią opcję - że po prostu boimy się że jak to ruszymy, okaże się że nie ma nic i całe to budowanie sensu wokół tego miejsca się posypie. Lidzia, czy to też jest gdzieś w środku?


Odpowiedz
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 373

@Faddi trochę tak. Choć brzmi to głupio powiedziane wprost. Jakby 'lepiej nie sprawdzać'.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie brzmi głupio, brzmi bardzo ludzko. Ale mam pytanie do całego wątku, bo mi coś chodzi po głowie od jakiegoś czasu. Rozmawiamy tu dużo o emocjach Lidzii i jej relacji z mamą, co jest ważne, ale zupełnie odeszliśmy od początku. Czy to miejsce - ta konkretna półka - zaczęło 'działać' po śmierci mamy, czy może wcześniej też coś tam było i po prostu wtedy nie zwracałaś uwagi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 467

@Teodozja59 a czy to w ogóle można rozdzielić? Jeśli mama tam kiedyś coś kładła, jeśli to była jej szafa albo jej pudełko, to energia tego miejsca i energia straty mogą być ze sobą tak splecione, że pytanie 'co było pierwsze' nie ma odpowiedzi. Chyba że Lidzia nam powie że to była zupełnie jej szafa i mama nie miała z nią nic wspólnego.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: