Klimcia, chwila. to nadal można wytłumaczyć bez odwoływania się do czegokolwiek nadprzyrodzonego. jeśli ta historia była w rodzinie - to mogła krążyć. nie jako bezpośrednia rozmowa, ale jako coś co wisi w powietrzu. dzieci i młodzi ludzie często absorbują fragmenty rodzinnych historii których nie pamiętają że słyszeli. to jest na tyle mocny mechanizm że mógłby to wszystko wyjaśnić
ale Ircia, w pewnym momencie samo 'mógłby wyjaśnić' przestaje wystarczać. możliwość wyjaśnienia to nie jest wyjaśnienie. ja nie mówię że mamy dowód na pamięć zaświatów ani na przebłyski rodowe - ale suma zbiegów okoliczności zaczyna być tutaj dość gęsta. kiedy coś 'mogłoby być' wyjaśnione na pięć różnych racjonalnych sposobów, ale żaden nie jest do końca przekonujący, to może warto rozważyć że mamy do czynienia z czymś innym
czytam to od początku i mam jedno pytanie może naiwne - czy Astral rozmawiał kiedykolwiek z tą ciotką o rodzinnej historii? bo może ona coś wie o dziadku i tej miejscowości i po prostu nie łączy że to może mieć związek z tym co Astral 'pamięta'
Paprotka, nie powiedziałam że wyjaśnienie jest pewne, powiedziałam że jest możliwe. i to jest różnica. zanim pójdziemy w kierunku pamięci rodowej czy zaświatów - powinniśmy wyczerpać wszystkie zwykłe opcje. to nie jest antyezoteryczna postawa, to po prostu zdrowy rozsądek. zresztą sama Klimcia tak zaczęła ten wątek.
mam pytanie do Astrala które może się wydać dziwne - jak się czujesz fizycznie kiedy wracasz do tego wspomnienia? bo przy wspomnieniach które mają korzenie w czymś głębszym niż własna pamięć, czasem jest specyficzna reakcja - coś jakby rozpoznanie w ciele, nie głowie. nie chodzi mi o emocje tylko dosłownie o odczucie fizyczne
to co opisujesz - ten ścisk, stary i znajomy naraz - to jest właśnie ta reakcja o której mówiłam. to nie jest typowe dla zwykłego wspomnienia ani dla kryptomnesji. mam pytanie: czy to uczucie jest po każdym razem takie samo, czy zmienia się w zależności od tego jak bardzo szczegółowo do tego wracasz?
sluchajcie, mozna sie rozpisac o odczuciach fizycznych, ale tu jest cos bardziej konkretnego do sprawdzenia. ta miejscowosc, ta darowizna, dziadek - czy ktos z rodziny poza mama moglby cos wiedziec? bo mama moze po prostu nie miec dostepu do tej czesci historii jesli to bylo po stronie dziadka. a dziadek ma rodzenstwo, ma dzieci, ma jakis szerszy krag?
Ircia, te dwie ścieżki nie wykluczają się. można zapytać rodzinę i można analizować doznania. jedno nie niszczy drugiego. ale co mnie tu bardziej ciekawi - Astral, powiedziałeś że ta rozmowa 'której nie było' wydarzyła się z ciotką, a okazało się że połączenie jest przez dziadka. to jest inne gałęzie rodziny. czy ta ciotka ma w ogóle związek z dziadkiem, czy to jest zupełnie oddzielna linia?
to jest właśnie dziwne. ta ciotka jest ze strony mamy, dziadek którego dokumenty znaleziono to ojciec mamy. więc jest to ta sama linia rodziny. tylko że ciotka jest młodsza siostrą mamy i według mamy nigdy nie miała dostępu do tych papierów. przynajmniej mama tak twierdzi
chwila. to jest naprawdę ważny szczegół. ciotka jest z tej samej linii co dziadek - to znaczy że nawet jeśli nie widziała dokumentów, mogła nieświadomie nosić w sobie pamięć tej historii. pamięć komórkowa w rodzinie nie przechodzi przez dokumenty, przechodzi przez krew i przez obecność w tym samym polu energetycznym. czy ta ciotka miała bliską relację z dziadkiem kiedy był żywy?
Czarownica ma rację że się piętrzą pytania, ale dla mnie to nie jest argument żeby odrzucać trop. w tarocie kiedy ciągnie ci kartę po karcie i każda kolejna komplikuje obraz, to nie jest znak że kładziesz złą rozkładówkę. to jest znak że sprawa jest głębsza niż myślałeś
mam pytanie może głupie - czy Astral rozmawiał z tą ciotką po tym jak znalazł dokumenty? bo ciekawe co ona by powiedziała gdyby jej pokazać te papiery
o właśnie! to jest świetny pomysł Szamanko. i czy ta ciotka wie że ty masz te wspomnienie tej rozmowy? bo jeśli nie wie, to jej reakcja na tę całą historię mogłaby dużo powiedzieć. ludzie czasem wiedzą więcej niż mówią, zwłaszcza w rodzinie
nie mówiłem jej. szczerze mówiąc trochę się bałem tej rozmowy. bo albo ona powie że nie wiem o czym mówię i to będzie niezręczne, albo powie coś co jeszcze bardziej to wszystko skomplikuje. ale chyba powinienem w końcu
Astral, masz rację że powinieneś. i rozumiem ten strach, bo to niezręczna rozmowa do przeprowadzenia. ale bez niej kręcimy się w kółko. wszystkie nasze hipotezy wiszą w powietrzu dopóki nie sprawdzisz najoczywistszego ogniwa
chcę tu coś powiedzieć o tym strachu przed rozmową z ciotką. w tarocie jest karta która pojawia się kiedy człowiek boi się prawdy nie dlatego że prawda będzie zła, ale dlatego że zmieni mu perspektywę. ten strach przed rozmową z ciotką - skąd on właściwie pochodzi? bo to jest chyba warte zastanowienia samo w sobie
to co powiedział Ambrozy wydaje mi sie ciekawe. bo może ten opor przed rozmowa z ciotka jest czescia tego samego zjawiska? jakby jakis mechanizm ktory nie chce zeby to zostalo sprawdzone albo cos
